Przerwa w babciowym gadu-gadu spowodowana byla ,kuchenną rewolucją. Rewolta dobiegła końca, więc mozna ponownie wdrazać się do wirtualngo życia, chociaż okoliczności pogodowe sprzyjają spacerom i ławkowej nasiadówce. Przeorganizowanie czasu wolnego ma swój wpływ na blogowanie, a zebranie myśli do kupy i wprowadzenie na własciwe tory-też wymaga wysiłku.Teraz nadszedł czas na odwiedziny u sasiadów . Oczywiście w celu zaspokojenia ciekawości ...co słychać w szerokim świecie poza własnymi czterema kątami.
Mam nadzieję, że w tych kuchennych rewolucjach nie brała udziału ta straszna baba, Gesslerowa.
OdpowiedzUsuńZdobyłam sie na wysiłek, by zakończyć ostatecznie zmiany poremontowe. Zmieniłam meble w kuchni. Nie mam szafek wiszących, bo coraz bliżej mi do podłogi ;-)
UsuńMnie też, mgliście, bo mgliście, krystalizuje się powoli wizja (odległego) remontu kuchni. Już się boję.
UsuńNo ale pokaż coś z tych rewolucji!
OdpowiedzUsuńNajważniejsze że z tobą O K.
jotka
Pokażę, ale muszę znaleźć też czas na wpis, coby nie było ,pustego przelotu,,.
UsuńZastanawiałam się co się z Tobą dzieje...
OdpowiedzUsuńAle najważniejsze że wszystko gra...
Czasami trzeba coś przerwać choćby po to żeby wrócić..
Powodzenia!!!
Dziękuję.Powroty na bloga są łatwiejsze w deszczowe i zimne dni. Przynajmniej dla mnie...a do tego dochodzi podwójne sprzatanie, bo papużki nie odpuszczają i mają swoje wymagania :-)
Usuń