21 czerwca 2026

O zaznaczaniu granic i odporności na asy serwisowe.

 Nie będę ściemniać, że życiową wiedzę lub tzw. uzytkową wiedzę o życiu i człowieku wyssałam z butelki czy urodziłam się naznaczona boską inteligencją. Zaczęło się tak zwyczajnie, od zaniku pamięci. Połowy dzieciństwa nie pamiętam, część poznałam przez zachowane zdjęcia, niewiele z opowiadań rodzinnych. Być może z powodu sposobu opowiadania, który obejmował treści poza kręgiem zainteresowań małoletniej i było to kojarzone z ględzeniem. 

Przyjęcie owego sposobu wypowiedzi, jako swojego, skutecznie wypleniły ze mnie, po latach- dzieci -stwierdzeniem określajacym ich granice cierpliwości: ,, tylko mów krótko, bo nie mam czasu,,. Wielokrotność powtórzeń zrobiła z czasem swoje i stwierdzenie umościło się w bocianim gnieździe, a potrzebę wygadania się do cna przejęła niezastapiona kartka....bloga. Komunikacja rodzinna znalazła wreszcie swoje właściwe tory: kiedy? gdzie? ile czasu potrzebujesz? lub kiedy przyjedziecie? 

W ten to sposób wyznaczylismy swoje rodzinne granice, z tabliczką informacyjną, że w razie czego możemy na siebie liczyć. Resztę towarzyskich rozmów międzypokoleniowych ograniczają ramy czasowe w sposób dość elastyczny: gdy czuję się znudzona - zaczynam obserwować otoczenie znane  zresztą na pamięć i nie podejmuję tematów. Swoje trzeba odsiedzieć, z powodów dość logicznych: potwierdzenia wizualnego, że jeszcze żyję i kontaktuję, ale niekoniecznie na rozmówców poziomie. Po zaspokojeniu wizualnym otoczenia- gdy przerwy w rozmowie  dają znać o wystarczajacym nasyceniu osobistą obecnoscią, a żarty zaczynają męczyć- zmywam się. Zwykle w ciagu godziny- półtorej. Aż czuję radosny oddech na plecach podczas pożegnania, że nie przesadziłam z rodzicielską miłością.

Gdy jestem gospodynią, sprawy wymagają większego zaangażowania.  Trzeba wcześniej odpowiednio nastawić się na nadmiar napływajacych nadprogramowych bodźców, zwłaszcza ze strony brykającego dziecięco-szkolnego adhd, co w razie niedostosowania cielesnego odbiornika  intelektualnego pod wezwaniem ,, jestem jak głaz,, ( w domyśle :,nic mnie nie ruszy,, )do zbiorczej  fali rodzinnej będzie grozić uciekaniem wzroku, gonitwą nóg w poszukiwaniu niczego oraz nagłą moczopędnością. 

Na szczęście , takie spotkania w pełnej obsadzie trzypokoleniowej bywają sporadyczne i zwykle odbywaja się tam skąd można zmyć się bez poczucia winy tj. nie u mnie. 

Posiadanie psa czy innych zwierzaków ma wiele zalet, oprócz tych płynących z wymówek na tyle prawdopodobnych, że otoczenie bezboleśnie jest w stanie w nie uwierzyć i dać sobie spokój z wystawianiem indywidualnej cierpliwości na próbę wody i ognia.

I wszystko biegło by zgodnie z oczekiwaniami naszego ego, według weekendowego/tygodniowego/ rocznego  planu, gdyby Życie nie zaznaczało swojej nadrzędnej obecności. To tzw. przypadki losowe. Tak nazywa je nasz ego-rozum.Np. zapchany kibelek, zlew, zepsuta spłuczka i inne niekorzystne sploty wydarzeń niecodziennych , wybijajace nas z błogiego rytmu szarej rzeczywistości.Wtedy dopiero mamy okazję wykazać się czy jesteśmy w stanie poświęcić komuś więcej czasu niż nam to osobiście pasuje , a Życie nabiera nagle barw. Od tych zaprawionych  emocjami z poziomu prostego słownictwa wskazujacego na niemedyczne zainteresowanie anatomią człowieka, światem zwierzęcym po tzw. ogólny nieogar. Bo jak wiadomo, tak jest łatwiej. Leci się wpojonym schematycznym standardem słownikowym,  bo na myślenie nie ma .... czasu.

A przecież jest i druga strona medalu....I nikt nam nie zabrania zrobić z niej użytek. By nie rzec, że to nawet jest wskazane, zeby było na czym oko zawiesić. Ale nie, wyuczone , łyknięte jak pelikan standardowe reakcje na wszelki stres mają się dobrze. Wszak powstrzymanie śliny na widok ulubionego jedzonka za szybą lodówki sklepowej wymaga nie lada wysiłku. Ale mam dobrą wiadomość. Trzeba przełknąć ślinę, a nie kopać się z koniem tj. szybą , bo tą można przesunąć na bok i wziąć to co potrzeba. Nie zapominając o zapłacie.

Wszak to mamy z Życia- co sami dajemy. Więc najpierw trzeba....dać.

Dając nerwy- mamy nerwy, itd....

I pomyśleć, że babcia zdołała na starość zobaczyć tę prawidłowość. A tak w ogóle to miałam napisać o tym, że życie ciągle  z nami pogrywa, tyle że niektóre podania są jak asy serwisowe...Ciężko je odebrać, bo mamy za mało umiejetności, uważności, miłości, a może i .....szczęścia?

20 czerwca 2026

Kosmiczna ofiara losu i odbijanie piłeczki.

 Niespodziewanie dla samej siebie, z powodu Weny do spania, która rozpycha się w łózku od godziny 20-tej, ostatnimi czasy- dzisiejszy dzionek zaczęłam dość wczesnie. I żeby nie marnować czasu na bzyczenie puszczane mimo uszu, przejdę od razu do pytania, które powinno paść z przyczyny naturalnej, obcowania z osobnikami róznych gatunków w tym własnego.Pytanie proste jak drut: ,, do czego jest mi potrzebna asertywność , tj. umiejętność stawiania granic i zaznaczania własnego terenu? ,,

Oczywiście, jak to mi się czasem zdarza, pytanie pojawiło się w fazie końcowej jako skutek przemysleń nad empatią ( współodczuwaniem), tzw. ofiarami losu i uczuciami wyższymi. I gdyby kogos zainteresowało , skąd ten tematsię wziął - to przemykał na samym dnie poprzednich komentarzy Moniki, a osobiste walnięcie sie w głowę , a konkretnie po lewej stronie czoła, wieczorem ( przez nieuważność- tak to ocenia logika) najwyraźniej wprowadziło zamęt , czyli ruch wśród szarych komórek. Poruszona emocja pod nazwą ,, a dobrze mi tak,,  znalazła swoje ujście w nocnych przemyśleniach zakończonych pytaniem o potrzebę zabezpieczenia własnego komfortu psychicznego. Tak więc przejście od bólu cielesnego do bólu psychicznego odbyło się dzięki ,,walnięciu się w głowę,,. 

Jak dla mnie- nic nie jest dziełem przypadku/ nieuważności, a to , co z tym wydarzeniem tzw. losowym zrobimy- zależy od nas.  ,, Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,, - jak głosi powiedzenie.

Po przydługim wstępie, zwanym też przynudzaniem, czas na oczywistą oczywistość:

1. empatia i inne tzw. uczucia wyższe są wartościami uniwersalnymi , ale czy ogólnodostępnymi?

2. ofiary losu - na potrzeby tego wpisu, to osobniki , które w niewielkim stopniu posiadają umiejetność zaznaczenia i obrony własnych granic , z czego korzysta w sposób bezpardonowy otoczenie pozbawione p. 1 w danym momencie

3. asertywność to narzędzie służące do zbudowania sobie bańki bezpieczeństwa w czasie podróży kosmicznej zwanej życiem , kiedy dochodzi do spotkań tj.kontaktu z istotami z innych wymiarów świadomości tj. z ufokami

Patrząc na Życie w ten sposób, stwierdzam : mogę być dla wielu osób ufokiem, tak jak oni dla mnie.

No i teraz wiadomo dlaczego człowiek dobrze czuje sie sam ze sobą- łatwiej jest dogadać niż z ufokiem. Trafienie na osobników będacych na tej samej fali genetycznej jest równie prawdopodobne jak ma to miejsce w przypadku świadomości. Zawsze  można liczyć na podobieństwo duchowe do innego ufoka a wtedy i asertywność /bańka bezpieczeństwa nie jest potrzebna. Wszak wystarczy wtedy tylko odbijanie piłeczki tj. komunikacja.

Ps. A jakby to tak przełożyć na większe zbiorowiska ludzkie, zwane państwem.... Kto chce być ofiarą losu ? I komu brak p.1 w danym momencie - pozostawiam do przemyślenia. Indywidualnie, bo państwowo - nie da rady, z wiadomych względów....Ile ludzi- tyle opinii.

15 czerwca 2026

Materializm idealistyczny i Dobro Absolutne.

 Coby do końca rozwikłać kwestię Dobra Absolutnego i przy okazji Prawdy Obiektywnej, zmotywowana komentarzami, zabralam się do porządkowania:

1. UJęcie materialistyczne.

Dla naszego osobistego ego-umysłu i informacji płynących ze zmysłów- świat opiera się na Prawdzie Obiektywnej, której podporą stanowią działajace w naszym układzie Siły i Pola - poznane i niepoznane, które opisują prawa matematyczno-fizyczno-biologiczno-chemiczne na danym etapie ich poznania/odkrycia przez czlowieka. To stanowi wspólne Dobro . Coś czemu nie można zaprzeczyć, bo działa , a otaczający nas świat/ Życie jest tego przykładem.

2. Ujęcie ,duchowe,, /psychologiczne /niematerialne.

Świat naszych emocji/myśli/ wartości tworzy strefę którą nazwalabym Duszą. Wskutek różnych doświadczeń życiowych buduje sie nasze podejście do życia/ocena czegoś/kogoś. Poprzez tą ocenę, tak jak poprzez wyznawane wartości czy inne podobieństwa/róznice -przyporządkowujemy się do pewnych grup na poziomie ,mentalnym,.z którymi mamy tzw. podobne zdanie czy opinie. Sa to związki ,chwilowe, z punktu widzenia zmieniajacych się sytuacji, bo te  wymagają od nas stałego ustosunkowania się do jakiegoś problemu.

Nasze ego-osobowe , chcąc zaznaczyć swoją obecność w świecie , który nazywa materialnym( w czym utwierdzają go zmysły) poprzez te indywidualne oceny/wyznawane wartości/ zachowania tj.przyporzadkowania do większych zbiorów -  to nasze ukochane ego, wydziela nas w ten sposób z Nadrzędnej  Całości. 

Pozostając w bezruchu- też myśowym- pozostajemy w Jedności ze Wszystkim. Ku temu właśnie ma prowadzić/ służy medytacja. To są te ulotne chwile szczęscia.....Niczym nie naznaczone, nie skalane. 

W takim ujęciu- Dobro Absolutne to doświadczenie braku oddzielenia od Tego co Jest. Albo inaczej- to uczucie połączenia z czymś co odbieramy indywidualnie jako Siłę Wyższą , nazywając to po swojemu, czyli tak, jak kojarzy nam to nasze ego-osobowe z racji jego pochodzenia/miejsca urodzenia/ wychowania/itd.

Tak sobie myślę....I nie oceniam ....

Czym jest materializm i idealizm, w ujęciu Wikipedii, można znaleźć tu:https://pl.wikipedia.org/wiki/Materializm ,cyt:

Materializm jest pojęciem, które pozostaje w stałej opozycji do idealizmu. Zasadnicza różnica występująca pomiędzy obydwoma pojęciami opiera się na odmiennym stosunku myśli do materii. Materialiści twierdzą, że materia jest pierwotna w stosunku do przeżyć psychicznych, myśli, świadomości. W konsekwencji takiego założenia można wyciągnąć wniosek, że wszelka działalność duchowa człowieka jest jedynie wytworem rozwoju przyrody i społeczeństwa.

Zdaniem idealistów zależność jest odwrotna: to duch, świadomość i idee są pierwotne w stosunku do przyrody[4]. Materialiści uważają, że nie ma bytowania niezależnego od świata; ......

10 czerwca 2026

Takie tam....prawdziwe dopowiedzenia o dobru absolutnym.

 Dobro Absolutne.....

Z dysputy w komentarzach pod poprzednią notką wylania się obraz namiastki Prawdy Obiektywnej lub zamiennie Dobra Absolutnego....Z wyliczeń humanistycznego umysłu wychodzi, że jest to To czemu jest w stanie poddać /przyjąć /zaakceptować większość ego-osobowości. Mozna by rzec, że jest to To co jest dla wszystkich częscią wspólną .

Nasza osobista prawda-dobro  będzie wypływać z naszej indywidualnej oceny i stąd bierze się  jej/ich względność.


05 czerwca 2026

,,Myśli wybrane,, na osłodę żywota.

 Zanim babcia odbędzie podróż do własnj przeszłości, kiedy to poszukiwała wsparcia w słowach , zapragnęła osłodzić sobie żywot teraźniejszy. Obdarowana kompletem uznanym za ,niepasujący,, do aktualnych potrzeb estetyczno-pożytecznych córki, wyciągnęłam rękę po ,, gorsze,, , które u mnie stanęło na piedestale z racji dokonanych zmian w kuchni. W ten to sposób podbiłam smak sernika na zimno, wykonanego od tak, ad hoc. Najprawdopodobniej z powodu odzyskania czasu dla.. siebie i podobajacego mi się kompletu talerzy. Zacznijmy więc od degustacji wzrokowej:


Z pełnym brzucholem, mozna teraz na spokojnie zacząć zastanawiać się nie tylko nad sensem życia, ale nad cytatami poniżej. Wybrane z literatury ............o dość specyficznym zabarwieniu myśli miały swojego czasu spory wpływ na moje podejście do problematycznych sytuacji:

1. Dobro absolutne jest zawsze w harmonii z prawami rządzącymi w Naturze.

2.Zbawienie to oczyszczenie i uwolnienie świadomości od wszelkich ograniczających wyobrażeń.

3.Wiara jest intuicyjną zdolnością do wyczuwania tej części prawdy, która nie objawiła się nam jeszcze w sferze umysłowej.

4. Dopóki człowiek nie znajdzie swej prawdziwej Istoty, jego własna nierzeczywistość czynić go będzie ofiarą złudzeń.

Jest ich więcej, ale i tak jest nad czym myśleć. 

24 maja 2026

O odwiecznej przemianie Dobra w Zło, czyli upadku świata.

 Jak połączyć zmianę umeblowania z komentarzem Jotki pod przedpoprzednim wpisem oraz zamieszczonym poniżej cytatem, można się będzie za chwilę przekonać. Cyt:

Ale kiedy świat .............. Tylko czy cechą cnót nie jest to, że zawsze są w stanie upadku? Upadek, można powiedzieć, to stan naturalny świata”. /cytat z „Ostatniego  rozdania”/( cyt. dzięki https://stokrotkastories.blogspot.com/2026/05/drzewa-kwiaty-i-cytaty.html?m=1 ) 

Nie omieszkam nadmienić, iż już kiedys delikatnie nadmieniałam, że gdy przyjmie się iż wszelkie zmiany które człowiek we własnym mniemaniu robi ,na lepsze,, sprawiaja iż to co było wczesniej, automatycznie, w naturalny sposób staje się ,gorsze, I chociaż czasem żałuje się powzietej decyzji i powrót do starego jest możliwy, to wówczas to następne , mimo swojej wczesniejszej ,straconej pozycji,, znowu staje się ,, lepszym,, . Bo tak zdecydowaliśmy, w którymś momencie.

Tak jest z rozwojem cywilizacji, zmianą umeblowania, itp. nowinkami życiowo- technologicznymi. Coś co zostaje w ,tyle,, staje się czymś gorszym.

Zatem wniosek nasuwa się jeden: napędem cywilizacji i rozwoju człowieka , czyli źródłem dobra jest..........to co w danym momencie uważa się za.... złe/ gorsze/nieodpowiadajace naszym indywidualnym potrzebom.

Tak więc wychodzi na to, że Zło jest ....ukrytym Dobrem.Wszak skłania nas do poczynienia niezbędnych zmian , w celu zaspokojenia naszych potrzeb.

Tak więc Babcia zepchnęła wcześniejsze meble kuchenne z piedestału  i uzyteczności osobistej i postawiła na tzw. nieznane dobro,, Nieznane, bo wirtualne, a nie wymacane, zobaczone, opukane. Na szczęscie nie zawiodłam się  Kuchnia wyszła tak:



Oczywiście dziury po szafkach wiszacych trzeba było zamaskować, by dotrwać do następnego malowania w warunach estetycznie intensywnych. Gdzie leżakuje pies? Tutaj:
Dodatkowy koszt poniosła babcia na blat kryjący pralkę i docięcie na wymiar pod zlewozmywak plus listwy boczne. Na szczęscie własna ,,złota rączka,, dała sobie radę z hydrauliką pod zlewem więc obyło się bez dodatkowych kosztów.

 I nie pytajcie gdzie gotuję, bo z tej czynności korzystam sporadycznie, więc nabyte urzadzenia odpoczywają w szafce i są wyciagane gdy  głód ciepłego posiłku woła o pomstę do nieba.

Jeżeli ktoś jeszcze ma watpliwość kto kieruje rozwojem cywilizacyjnym i ewolucyjnym- to ma to teraz jak na dłoni: Dobro, które spadło z piedestałui stało się wtedy Gorszym. Tak jak wspomniane w powyższym cytacie cnoty. 

Świat ciągle jest w stanie upadku , który jest skutkiem zachodzących zmian. Podobno ,na lepsze,, . I tak w koło Macieju. :-)




22 maja 2026

Usprawiedliwienie.

 Przerwa w babciowym gadu-gadu spowodowana byla ,kuchenną rewolucją. Rewolta dobiegła końca, więc mozna ponownie wdrazać się do wirtualngo życia, chociaż okoliczności pogodowe sprzyjają spacerom i ławkowej nasiadówce. Przeorganizowanie czasu wolnego  ma swój wpływ na blogowanie, a zebranie myśli do kupy i wprowadzenie na własciwe tory-też wymaga wysiłku.Teraz nadszedł czas na odwiedziny u sasiadów . Oczywiście w celu zaspokojenia ciekawości ...co słychać w szerokim świecie poza własnymi czterema kątami.

03 maja 2026

O zaklinaniu rzeczywistości i magicznej literaturze.

Dzięki Polakowi do góry nogami , dotarlam do bardzo ciekawej notki nie tylko o metodyce badań nad cechami zewnętrznymi muszego potomstwa  https://burgundowykangur.wordpress.com/2026/05/01/poprzednicy/, ale i uzyskanych wynikach. To co mi przyszło do głowy to ,mądrość powiedzenia,, iż dziecko upodabnia się do tego, w kogo zapatrzyła się matka. 

I chociaż w przypadku muszek podobieństwo z twarzy trudno by było wychwycić laikowi, to różnice w wielkości osobników  są dużo bliższe zauważenia.

Oczywiście w wyniku owych informacji zaprezentowanych przez Burgundowego Kangura, pojawia się pytanie , a raczej wniosek, że DNA jest uchwytną=materialną i namacalną częścią ,urządzenia,, i przekazuje tylko część informacji ,formalnych, a informacje nieformalne/ niejawne idą zupełnie innym kanałami. Całkiem jak w Życiu codziennym społeczeństwa. 

Inne pytanie , które sie pojawiło to to czy informacja niejawna warunkująca jakieś cechy zewnętrzne ( tutaj wielkość potomstwa much) ma szerszy zakres oddziaływania .

W obliczu tak zaawansowanych badań  i związków z telegeniką, w nawiązaniu do obecnej sytuacji politycznej na świecie, dobrze by było się zastanowić, w kogo zapatrzone były matczyne oczy obecnych ,, włatców ,, świata. 

Jest li jakieś podobieństwo do ,,Władcy much,, i kogo,  czy nie? (https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adca_much

Bo jak tak się rozglądam, to jest pare osób, które ciągle zaklinają rzeczywistość nazywając klęskę sukcesem . Tyle że nie wiadomo czy sami w to wierzą, czy mają innych za  ........np. nierozgarniętych hobbitów ( wstaw dowolne skojarzenie . Wszak zaklinanie to przywilej raczej ,,Władcy pierścieni,, (https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adca_Pier%C5%9Bcieni ) 

Jak by nie patrzeć, to trzeba mieć oczy dookoła głowy, ale czy czasem nie przewiązane opaską jak Temida? Tak na wszelki wypadek, żeby potem nie mieć dylematów jak ,,Król szczurów,, (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3l_szczur%C3%B3w_(powie%C5%9B%C4%87)