niedziela, 24 października 2021

Poranne filozofowanie.

Wstałam, bo nie mogłam spać. Zrobiłam swoje i zebrało mi się też na chwilę refleksji.

 "Życie to nie jest bajka"...

A może jednak jest? Mamy postaci pierwszoplanowe, drugoplanowe, .....  a na końcu tło. I nagle okazuje się, że bez tego tła- ani rusz. 

Patrzę na zdjęcia i chociaż Słońca na wielu z nich nie widać, to i tak wiadomo, że jest. Tymczasem z tła wyłaniają się charakterystyczne punkty. Jedne z nich to punkty odniesienia, a inne wyróżniają się na swój sposób i błyszczą swoim blaskiem. I tu pojawia się pytanie: co ważniejsze - to co na planie czy  to co w tle?-  skoro jedno bez drugiego nie może istnieć...

piątek, 22 października 2021

Nocnik z dziennych wiadomości.

 Nadeszła kolejna fala wirusów. Posiadający osobiście indywidualny pakiet szczepień ochronnych (przed osobiście ciężkim przebiegiem Covida), mogli nareszcie zdjąć maseczki chirurgiczne by bez obawy o własne zdrowie móc zakażać niezaszczepionych. Najwyraźniej  wychodzą z założenia, że wszyscy niezaszczepieni to antyszczepionkowcy, których należy tępić jak pchły/ gołębie / sezonowe komary lub wystawić na próbę sił , z której wyjdą żywi tylko najsilniejsi.

Premier zabrał się do roboty i wyjechał na debatę do Brukseli. Wydukał tam wszem i wobec o co walczy rząd Polski  dla Polaków.  nie chcemy dać się wydudkać z pieniędzy na odbudowę kraju ze zniszczeń pandemicznych. Prezydent jest chyba tego samego zdania...

Inny Dudek (z Solidarności) odbył podróż w licznym towarzystwie do Luksemburga, by wyszczekać swoje kopalniano-energetyczne żale przed zasiekami  chroniącymi siedzibę TSUE. Część zaproszonych przez Dudka gości nie przybyła, najwyraźniej mając ptasie trele- morele w nosie. Być może lepszym wyborem byłby wyjazd na granicę RP z Białorusią?Tam też zasieki, ale samo miejsce zdecydowanie bardziej leśno-klimatyczne i jest się nadal u siebie.Jest też szansa na zrozumienie, bo przecież tam prawie wszyscy sami- swoi.

Wzięłam się za skrót ostatnich wiadomości, bo mi wali na dekiel. Boję się, że to pierwsze oznaki demencji...Ale mogę się mylić. Przecież jestem niezaszczepiona.


niedziela, 17 października 2021

Nic ciekawego....Zaczerpnąć oddech.

 Czas wydobyć się z czeluści zakładki blogowej (u co poniektórych ) i wystawić dzioba by złapać oddech. Najwyraźniej wietrzenie wirusów podczas sporadycznych spacerów mi nie wystarcza. 

Trzeba  pomyśleć o dodatkowej motywacji. Już coś mi tam chodzi po głowie, gdzieś tam się podrapię pod pachą, czasem poczochram ścięgno Achillesa i czekam na sprzyjające okoliczności. Tymczasem przeglądam sobie ogłoszenia, oglądam zdjęcia i rozpytuję wśród bliższych i dalszych znajomych. Jednym się zbiera na wymioty, innym na seks, a mnie na... zwierzaka. Wygląda mi na to, że powoli umacniam się w swoim postanowieniu. Ale co z tego wyniknie- nie wiem.

poniedziałek, 11 października 2021

Jaja z trufli.

 Siadłam, przeczytałam swoje wczorajsze wieczorne wypociny, deczko poprawiłam tytuł i nazwę kurzej partii i złapałam się za głowę. Najwyraźniej odbiło mi . Dałam się wciągnąć ( znowu) w pogaduchy na szklanym ekranie. Co za trufla ze mnie!

Pomyślałam z rozrzewnieniem o ugotowanych jajach  na twardo, trawionych od jakiejś godziny i przyjrzałam się ewolucji (osobiście i nie tylko) nadzorowanych poglądów na życie przez pryzmat jaj: 

1.etap wczesnodziecięcy to okres swojskich jaj od dziadkowych kur

2. etap późnodziecięcy- sklepowe cudeńka , najprawdopodobniej  PGR-owskiego chowu

3. etap dojrzałości płciowej i rozkwitu cywilizacji kapitalistycznej na wschodnich rubieżach postkomunistycznych - sieciowe jaja np. z biedronki i społemowskie

4. okres od dawna wczesnoprzedemerytalny - jaja z targowicy lub z gospodarstwa najprawdopodobniej przydomowego- od migrujących codziennie ze wsi do miast i z powrotem.

Jak widać życie zatoczyło koło. Od swojskich do swojskich. A ja się tu zastanawiam nad wyższością prawa nad organem, które je ustanowiło.. No i do tego taki paradoks:  w okresie osobistego rozkwitu zawodowo-gospodarczego - zamiast sobie dogadzać- oszczędzałam na jajach. 

To dopiero jaja!

niedziela, 10 października 2021

Rozważania laika o prawnych jajach i podcinaniu skrzydeł.

 Jeżeli nie wiadomo co było pierwsze: jajko czy kura, to żeby rozwiązać dylemat gnębiący filozofów, wystarczy opowiedzieć się po jednej ze stron  i tkwić przy swoim nie szukając logicznego uzasadnienia tego, co być może ze swej natury jest komplementarne i nie można  traktować oddzielnie. Ale skoro zależy nam na tym by wyróżnić się i stworzyć" PARTIĘ Z JAJEM" w odróżnieniu od " KURZEJ CHATKI" to przecież wystarczy uparcie trzymać się jaja/ kury i kreować uzasadnienia swojej racji.

 Tymczasem dylemat o wyższości   prawa unijnego czy krajowego skłania do bliższego przyjrzenia się obu. Dzisiejsza dyskusja w  programie prowadzonym przez B. Rymanowskiego (Polsat) skierowała mnie na całkiem inne tory. Jeden z gości ( P. Zgorzelski) zwrócił moją uwagę na pewien niuans, który powlókł moje myśli na prawne manowce. 

Najpierw zalęgły mi się w głowie typowe pytania niezadowolonego petenta : 

-czy  urząd jest dla obywateli czy obywatel jest dla urzędu? 

             

 Pod wpływem usłyszanych w w/w programie wypowiedzi  pomyślałam: 

- czy prawo jest dla państwa / unii  czy państwo/unia jest dla prawa

 Z wypowiedzi  które padły w trakcie rozmowy okazało się ( tak zrozumiałam), że prawo jest nadrzędne w stosunku do instytucji, która go stworzyła. I dotyczy to i UE i poszczególnych krajów. Według mnie, w tym cały jest ambaras, że znowu mamy problem z kurą i jajkiem. Będziemy mieć zwolenników wyższości jednego nad drugim lub wręcz odwrotnie. A skoro tak  się przyjmuje to może powinno nastąpić odwrócenie ról: ORGAN sprawczy winien być uważany za nadrzędny w stosunku do PRAWA, które stworzył, bo ta nadrzędność daje większe/ szersze kompetencje- jak się okazuje.

Propozycja P. Zgorzelskiego , aby dodać nowy punkt w  konstytucji  RP o przynależności do UE mógłby stanowić w ewentualnej przyszłości doskonały pretekst do interpretacji  tegoż zapisu, jako wyrażenie zgody na całkowite podporządkowanie się  UE. 

No cóż, niektórzy gospodarze podcinają KUROM skrzydła by nie miały możliwości dostania się na teren za zbyt niskim ogrodzeniem, ale żeby KURA sama siebie pozbawiała możliwości przemieszczania się (oskubywała z piór)  - to albo wygląda mi to na wybryk natury, albo na życie w stresie, albo inną chorobę...A to przecież może skutkować  brakiem jaj.

A chyba każdy chciałby mieć JAJKA od szczęśliwych kur na wolnym wybiegu. A nie od oskubanych i pozbawionych możliwości ruchu poza wyznaczonymi przez gospodarza granicami?

sobota, 9 października 2021

Zmora senna o rehabilitacji i dobrym wujku Samie.

Niby inspiracja jest, niby w głowie poukładane o czym chcę napisać, a w momencie gdy siadłam do lapcia wkrada się zapomnienie. Więc przypominam sobie powoli co mi sen z powiek zabrało o 6 rano i wreszcie wracam do żywych. Oczywiście to zmora ostatnich wiadomości - kwestia wyższości prawa unijnego nad prawem krajowym.

Przecież to temat na topie, z powodu jego związków z medycyną,fizjoterapią i ogrodnictwem, a mianowicie - wypłatą Polsce gotówki na pocovidową rehabilitację gospodarczą. I o to głównie chodzi, o pieniądze, bo jak życie człowiecze pokazuje, rehabilitować można się też samemu lub skorzystać z usług znachora. Z różnym skutkiem. Ale przecież mentalność wielu ( też narodów) jest taka, że jak coś się należy to trzeba brać. A nawet walczyć i nie popuszczać, zwłaszcza wtedy gdy wcześniej się coś zainwestowało . 

Tymczasem jak wiadomo, rozwój historyczno-mentalno-gospodarczy naszego kraju przebiegał dość burzliwie, więc nic dziwnego że naturalna wojowniczość obywatelska tak szybko nie ustąpi pola pokorze owieczki i cielęcia, które chce dwie matki ssać (jedną jest obca mentalnie UE, a drugą - własna rodzima RP). 

Ale o czym to ja chciałam?...Aaaa...o wyższości prawa naturalnego nad prawem stanowionym przez człowieka. Jak wskazuje Prawo Naturalne cała przyroda podzielona  przez człowieka ( tzw. systematyka organizmów* )- to "prawo stanowione" , tj. chodzi mi o taki podział, jak poniżej:

Gatunek: szałwia lekarska
Klasa: Magnoliopsida
 
A jak ma się to do UE i sytuacji RP w tym całym prawnym galimatiasie związanym z wyższością świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy? 
A mam takie wrażenie, że związek jest . Nasza Najjaśniejsza Rzeczypospolita jest na etapie wypuszczania części nadziemnej zwanej popularnie łodyżką, podczas gdy państwa wspólnie decyzyjne, nawet jeśli niektóre są z niedorozwojem,  są na ustabilizowanej od lat pozycji , bo mają liście. A niektóre rozkwitły olśniewająco w ostatnich latach okresu powojennego, z powodu  podlewania przez  osobistego prywatnego ogrodnika i innego dobrego wujaszka Sama ( plan Marshalla**). 
Tymczasem Polska pnie się  do góry wypuszczając pędy, też tzw. dziczki, które przecież powinno się co jakiś czas przycinać, żeby nie zabierały innym potrzebnych składników pokarmowych. I jak wiadomo, wszystko zależy od ogrodnika- jak przytnie i czy ma w ogóle ma odpowiednie do tego narzędzia.
  UE zdaje się je mieć, ale czy rzeczywiście ogrodnik posiada odpowiednią wiedzę jak się do tego zabrać? Bo może się okazać, że czasem lepiej odpuścić i być miejscowym wujaszkiem Samem, bo pędy mają zdrowe korzenie, chociaż stosunkowo kiepsko się prezentują w porównaniu do osłabionych nadmiernie wybujałym kwiatem sąsiednich odgałęzień...
 
Się rozpisałam, a przecież w skrócie podsumowałabym to tak. Rehabilitować można się i samemu, chociaż proces będzie zdecydowanie dłuższy niż za pomocą odpowiednich urządzeń i narzędzi zewnętrznych (typu UE). I do jednego i do drugiego potrzebny jest właściwy program. Spór o kompetencje TS(prawiedliwości) czy TK(onstytucyjny, krajowy) będzie trwał, dopóki wszystkie państwa nie będą mówić jednym wspólnym językiem, że chcą zjednoczenia i podporządkowania jednemu wspólnemu nadrzędnemu prawu, traktującemu wszystkie podmioty  jednakowo.

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Systematyka 

**https://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Marshalla

poniedziałek, 4 października 2021

Zebrałam się wreszcie do kupy i odnalazłam perpetuum mobile*.

 Dzień zaczął się dość niewinnie i przewidywalnie. Wstałam nieco za wcześnie, poszłam do kuchni i zachłysnęłam się sokiem pomarańczowym , pociągając łyka wprost z butelki. Wykasłałam się na dobre i złe, poczułam znajome wiercenie w jelitach i poszłam odsiedzieć swoje w świątyni dumania.

 A że życie nie znosi pustki, to po uwolnieniu dwunastnicy z zaległości, nadszedł czas by przekąsić śniadanie według tradycyjnej i sprawdzonej receptury. Kostka serka topionego( podobno ze szczypiorkiem) i słaba kawa - niby to po turecku .Taka z fusami, wiecie, chociaż to przecież mielonka z ziaren, ale skoro tak się przyjęło...to niech będzie, że po turecku.

Ponieważ chlebusiem delektowałam się na kolację, w ilości wskazującej na dwa posiłki, więc bezkanapkową tłustością serka mogłam się nacieszyć do woli. Pojedzona i najedzona mogłam wreszcie zastanowić się kolejny raz nad życiem. I tak doszłam do odkrywczego wniosku związanego z , jakby nie patrzeć, szambiastymi priorytetami. I stwierdziłam, że życie w swej biologicznie istotnej treści, kręci się wokół treści. I to dało mi przyczynek do podzielenia swojego życia na  dwa etapy:

a. okres niekontrolowanego i nieświadomego wydalania stolca

b. okres kontrolowanego wydalania strawionych treści przy większym lub mniejszym nacisku wewnętrznym i/lub nacisku odgórnym ( tj. chęć przyspieszenia  procesów biologicznych lub zwolnienia hamulców, za pomocą tzw.czynników zewnętrznych)

Etap życia b. ( be) może rzeczywiście być be, zwłaszcza gdy nie przywiązujemy wagi do tego co jemy i co wydalamy, zwłaszcza wtedy gdy nasze skupienie /uwaga ukierunkowane są na czerpaniu z życia garściami i zatrzymywaniu, a nie wydalaniu. Tymczasem nadchodzi oczekiwany czas wolny od wszelkich zajęć, kiedy można wreszcie o dowolnej porze i dowolną ilość czasu spędzić na ulubionej desce od sedesu i nic( czas, obowiązki) i nikt ( towarzystwo) nie będzie nas poganiać. I tu też nas może spotkać niespodzianka. Zatwardzenie. 

I tak sobie pomyślałam, że kocham tą porę roku, kiedy wreszcie pojawiają się śliwki , bo ich garść zjedzona późnym popołudniem może zdziałać cuda w jelitach ( rano). 

Dzisiejszym cudem okazał się też post. I chociaż nie jest to " Świat według Garpa"**, a  tylko " życie według 'w temacie' ", to jakby nie patrzeć dotyczy ono wszystkich żyjątek i kręci się wokół jednej, a raczej trzech podstawowych czynności, które pociągają za sobą całą resztę...Można by nawet rzec, że są silą napędową życia na Ziemi , takie danie główne i nasze małe, ale jare "must have" : oddychanie, jedzenie i sranie. Reszta jest tylko przystawką...

 

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Perpetuum_mobile

**https://www.gloskultury.pl/swiat-wedlug-garpa-recenzja/


sobota, 25 września 2021

Takie tam o rozwoju cywilizacji i enigmie.

 Czasem zdarza mi się pomyśleć, a nawet zastanowić. 
Tym razem zaciekawiły mnie emotikony. Jak wiele zmieniło się w przeciągu kilku lat. Zasób  pisma obrazkowego powiększył się na tyle, że dysponując odpowiednio wypasionym sprzętem i umiejętnościami, można w zasadzie porozumieć się bez słów, a jedynie za pomocą pisma obrazkowego. 
I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że treść i przekaz jest ten sam, ale różnie może być odczytany. 
Jak wiadomo pismo obrazkowe* to nie wymysł współczesności,  także, tego no,  jak widać, zdążamy powoli w kierunku starożytności, a nawet czasów z deka "klinowych". 
A może, kurcze blade,  w ogóle nigdy jej nie opuściliśmy( jaskini) i Platon ma rację? 
 
I jestem ciekawa czy ktoś zrozumie co takiego miałam na myśli w zdaniu 1. i 2.( traktuję jako pomoc)

1. 👆🌙     😛🍗 🐓     🐢 🍷  ☕      🌇 🎥  🎧        💓🐖🙋.
2. 👆🌙  ✋    🐢 😍👪      🐢 🙏 👻 🎥           💓🐖 🙋.
 
Znaki jak to znaki- mówią wiele, ale czy rzeczywiście są odbierane jednakowo przez wszystkich? 
Ps. Jak kogoś zainteresuje odpowiedź, napiszę w komentarzu. 
 
* https://www.focus.pl/artykul/historia-pisma-jakie-sa-jego-rodzaje-i-jak-sie-rozwijalo
więcej :  *https://pl.wikipedia.org/wiki/Pismo
 
 

niedziela, 19 września 2021

Rozważania nad władzą absolutną na polskim folwarku.

 Z dzisiaj....

Wyrywkowo obejrzałam "Śniadanie Rymanowskiego" , potem na TVN 24 " Kawa na ławę" przykuła moją uwagę. Przypomniałam sobie jeszcze o wieczornym programie p. Agnieszki Gozdyry ( Polsat) i tak w ogóle innych też, o które czasem zahaczam. Popatrzyłam z boku na to wszystko i co zobaczyłam?

 Zobaczyłam władzę absolutną we współczesnym wydaniu.A może raczej jej namiastkę... Prowadzący program  powinien dzierżyć w dłoni nie tylko berło i jabłko, ale i zegarek, żeby kontrolować upływający czas programowy. Winien mieć również pod ręką dzbanek z zimną wodą: do studzenia emocji , cucenia omdlałych z nerwów takoż przywracania  zamotanych do realnej rzeczywistości. Się rozmarzyłam z tymi gadżetami...

I tak mi się nagle zamarzyło: a może by tak powrót do rozbicia dzielnicowego i rządów pana feudalnego ?

 Miałby taki samorządowiec absolutny władzę absolutną na własnym folwarku, jak prowadzący własny program dziennikarz, podległą mu służbę pilnującą realizacji ( wytycznych), doradców bez praw decyzyjnych (oczywiście), no i parobków wykonujących polecenia, a zamieszkujących na danym terenie. 

I od tego w jaki sposób by pan rządził, zależałby wtedy stan posiadania folwarku i dobrobyt jego mieszkańców. Własne odrębne prawa regulujące stosunki  byłyby przyczynkiem do wzrostu w siłę lub upadku władcy i poddanych, więc siłą rzeczy pan i władca musiałby być na wysokim poziomie. 

Im mniejsza komórka/ folwark/ dzielnica/ społeczność- tym łatwiej jest się ludziom na danym terenie dogadać.

 Czyli np.wzorzec amerykański przeniesiony na polski grunt mógłby się sprawdzić. Ludzie migrowaliby na tereny odpowiadające im pod względem prawnym , ideologicznym i stosunków społecznych, o specyfice rolno-przemysłowej regionu nie zapominając.

A co nas czeka z Unią? Czy za jakiś czas zobaczę zamiast przedstawicieli polskich ugrupowań politycznych Jaśnie Nam Panującego  Dziennikarza uciszającego gości z europejskiego wielonarodowego podwórka, którzy będą robić dokładnie to samo, co teraz robią nasi rodzimi dygnitarze?  Jeżeli tak ,to będą  walczyć o odrębne narodowe racje i prerogatywy, a wtedy o porozumienie najprawdopodobniej będzie jeszcze trudniej...

Ale po co mi się martwić na zapas...Mnie od tego głowa nie będzie boleć...


piątek, 17 września 2021

Pogaduszki na czasie.

 Znowu mnie naszło na zadawanie sobie pytań i pisanie odpowiedzi. Pewnie dlatego, że pytanie o stosunkowo nieduży przyrost osób zaszczepionych i tego powody- obiło mi się o uszy w TV. Prof. Horban coś tam klecił w odpowiedzi, ale nie zdołałam wysłuchać, więc...zadałam je też sobie. 

Swoje powody mam,żeby się nie szczepić, ale jakbym miała odpowiedzieć jak widzę całą sytuację, to wypunktowałabym to tak. 

% zaszczepionych jest równy sumie poniższych ( lub niektóre % się pokrywają):

= % zadowolonych z warunków życia i możliwości stworzonych przez państwo

= % zadowolonych z osiąganych zarobków i satysfakcji z pracy

= % osób,które biorą aktywny udział w życiu społeczno-politycznym

= % osób, którym zależy na życiu z w/w powodów

=% osób, którzy  mają możliwość i czas by skorzystać ze szczepień

Pozostali, niezaszczepieni należą do grup typu:

- co ma być to będzie

- swoje przeżyłam/em więc mi nie zależy

- nie jestem królikiem doświadczalnym

- niech się walą za swoimi szczepionkami

Jak skłonić ludzi niezadowolonych z życia do zaszczepienia? 

Trzeba uczynić ich zadowolonymi, żeby chciało im się żyć. Prosta odpowiedź- a działanie w dużej mierze niewykonalne. W pojedynczych przypadkach i owszem, ale na pewno nie na większą skalę. A antydepresyjny telefon zaufania tu nie pomoże.

Czasy się zmieniły, przeżywają najsilniejsi. Nie tylko pod względem zdrowia, ale i majątkowym. Mamy przecież demokrację, wolność i co kto tam woli...

Ja wolałam sobie zadać jeszcze jedno pytanie:

 Jaki jest związek między wzrostem inflacji a wprowadzeniem euro? 

1.Inflacja rośnie, bo jest więcej pieniędzy w obrocie (także wskutek niekontrolowanych podwyżek pensji).

2. Wyższe:

a. stawki za pracę 

b. ceny za wszystko

sprzyjają przeliczaniu wszystkiego na euro i porównywaniu. 

Im więcej pieniędzy w obrocie, tym łatwiej będzie potem dokonać przewalutowania.

3. Kto na wszelkich przewalutowaniach przeważnie traci? Ci, którym  najwolniej rosną zarobki,emerytury, renty, ciułacze pospolici wszelkiej maści niezainteresowani inwestowaniem oszczędności w cokolwiek poza nieoprocentowanym kontem czy skrytką w piekarniku starej kuchenki.

Taki mamy raj...ale przecież mogę się mylić. Tak jak w przypadku wspomnianego kiedyś miodu pitnego. To była jednak "Wściekła pszczoła"  a nie dzika :)


czwartek, 16 września 2021

Komórkowa refleksja o glebie i pomidorach.

 Gdyby nie pewne sytuacje , nad pewnymi rzeczami przechodzi się do porządku dziennego i nie mają większego znaczenia. 

Tymczasem zbieżność numerów telefonicznych, skłoniła mnie do napisania czegoś o rodzinnych powiązaniach. Zbieżność owa polega na tym, że jest taka sama 3-cyfrowa końcówka numeru telefonu. I tak sobie pomyślałam.... Zupełnie jak w życiu. Początek i przebieg ( środek) - całkiem inny, ale koniec taki sam. Gleba , panie szanowny, gleba.

I jest jeszcze inny aspekt tego filozofowania. Czasem jedynym rodzinnym podobieństwem/ połączeniem jest końcówka numeru telefonu. Oprócz oczywiście genów...

Tymczasem wczoraj podano w jakiś wiadomościach, że w Japonii( ?) cesarz zatwierdził nową odmianę pomidorów,zmodyfikowanych genetycznie, które mają za zadanie regulować ciśnienie tętnicze u konsumentów(?), ze względu na zawartość jakiejś tam substancji. Ale muszę poszukać więcej info w tym temacie, żeby sprawdzić czy się nie przesłyszałam...Bo nie przepadam za sianiem nieprawdziwych informacji.

Ale za to jest pewne, że rusza nowa edycja " Rolnik szuka żony", więc wygląda też na to, że  proceder siania i zbierania naturalnych leków/farmaceutyków nadal będzie się rozwijał. I pomyśleć, że kiedyś leki były tylko z... " ziemi..." 

Ps. Ale odchodząc od  w/wspomnianej genetycznie zagranicznej pomidorowej modyfikacji, to chociażby ze względu na zawartość potasu*, warto pomidorki mieć ciągle na uwadze. 

* https://www.doz.pl/czytelnia/a14728-Potas__niedobor_i_nadmiar_potasu_w_diecie_wystepowanie_dawkowanie

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Potas

poniedziałek, 13 września 2021

Tortowy Brexit czyli powrót do przeszłości jest możliwy.

 Zmotywowana wcześniejszym komentarzem De Lu  postanowiłam jeszcze wczoraj dodać swoje trzy grosze w oddzielnym wpisie. Dzisiaj doszły tylko niewielkie zmiany, tak dla zamknięcia tematu.

Najważniejszy dla obecnego kształtu UE jest traktat lizboński z 2007 roku. W imieniu Polski podpisany przez Lecha Kaczyńskiego. Zaś traktat z Masstricht (z 1991 roku, kiedy Polska do UE nie należała, więc przystępując do niej wiedzieliśmy do czego przystępujemy) wprowadził między innymi wspólną walutę (w ramach dobrowolności przy spełnieniu pewnych warunków ekonomicznych) i współpracę w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości. Ta druga sprawa zaczęła Polsce przeszkadzać dopiero po objęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę (2015 rok). To dość znamienne, bo chodzi o podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości „jedynie słusznej” partii. Na tym ma polegać niezawisłość i niezależność władzy sądowniczej?
Jesteś w błędzie w ocenie Brexitu. Twórca tego kroku sam przyznał, że to był błąd, choć już po niewczasie. W. Brytania miała pretensje o wysoką składkę. Okazało się, że teraz Unii nie płaci, ale za to nie ma dotacji i wypadła z traktatu z Masstricht i Schengen. Efekt: wysokie cła, które „zjadają” niewielkie zyski po Brexicie i problemy z napływem siły roboczej.

 

 Co do części pierwszej komentarza nie będę się wypowiadać ponownie, bo już to wcześniej zrobiłam.      

Przejdę od Brexitu. Osobiście nic mi do tego, bo nie interesuje mnie zarówno ocena twórcy Brexitu, czy kogoś innego, bo każdy patrzy na życie i wydarzenia przez swój pryzmat. A jego ocena nie jest moją oceną. :)

Był taki film" Powrót do przyszłości"....tymczasem jak się okazuje można też wrócić do przeszłości. Do stanu przed wejściem w związek...Niestety nie będą to już czasy dziewictwa i niewinności, które zostały bezpowrotnie stracone, ale .....czy aby na pewno jest to powrót do gorszego?

Wszelkie zmiany czy to związane ze wstąpieniem czy wystąpieniem, połączeniem czy odstąpieniem od umowy/ unii/ związku, wiążą się albo z otwartością na nowe , albo z otwartością na powrót starego. I chociaż mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, to przecież rzeka już nie jest ta sama , bo postęp dociera w różne kąty.

I tak w ogóle to nie jest źle, bo  "stary angielski system" otrzaskał się przez lata w unijnych labiryntach , więc przez porównanie do wcześniejszego okresu niewinności i niezależności, mógł dokonać świadomego wyboru powrotu w domowe pielesze. Między byciem panem dla siebie, a byciem jednym z wielu ( w UE) dla wielu jest przecież różnica........

 Wstąpienie w związek czyli wejście w jakiekolwiek układy międzyludzkie/międzypaństwowe tak jak i "rozwód" zawsze pociągają za sobą jakieś skutki. Jak nie psychiczne, to majątkowe, albo i jedno i drugie.

W tym przypadku  (za i przeciw Brexitowi) równie dobrze może to wyglądać tak:

Obserwatorzy  z zewnątrz  widzą polewę (UE) na angielskim cieście, która według jednych  nie trzyma się kupy i spływa, a  według innych jest ok, bo wsiąka w biszkopt, dodając mu wilgotności.

A jak to wygląda od wewnątrz od strony zwykłego okruszka , albo warstwy z kremem? Albo nikt ( prócz polityków) nie zwracał  uwagi, że na górze jest jakaś polewa , która stanowiła  przykrywkę dla wierzchniej i bocznej całości , albo zainteresowana była ta warstwa, która miała w tym interes i była najbliżej polewy. Czyż nie tak wygląda życie? 

Ale jedno jest chyba pewne. Ta unijna polew(k)a z pewnością była dla wszystkich jakimś ciężarem ( z powodu ponoszonych kosztów), którą puszysta konsystencja musiała udźwignąć, mimo że położono biszkopt na ładnej, obrotowej paterze.

Patrząc z pozycji pełnojajecznego ciasta biszkoptowego, być może po Brexicie może ono wreszcie odetchnąć pełną piersią, bo wróciły dawne , albo na szczęście nie zdążyły ulec zmianom pod wpływem nacisków UE,  wypracowywane latami własne standardy i udane przepisy na kremy, poncze do nasączania czy inne smakowito - owocowe warstwy.

 Przejściowe problemy z aklimatyzacją w nowej - starej rzeczywistości pobrexitowej  są przecież do ogarnięcia. To jak powrót do dawnego domu rodzinnego, w którym wszystkie kąty są znane i należy tylko odkurzyć czy zmienić umeblowanie,  co nieco odświeżyć, załatać dziury, czyli wyremontować dobrze znaną chałupkę. Dokupić brakujące wyposażenie i wybrać odpowiednią ekipę, która zadba o szczegóły. I co wtedy otrzymamy? Jesteśmy na nowym, ale na starych śmieciach.

I przecież wiadomo jak to z wszelkimi remontami w domu bywa - trzeba być przygotowanym na koszty. Mogę tylko przypuszczać, że "wybijając się  na niezależność" przewidywano  konsekwencje. I dobrze policzono wszystkie za i przeciw. Nie tylko głosy w społeczeństwie. Przecież trochę czasu to trwało, a nie że zrobiono coś z dnia na dzień czy w czasie weekendowej metamorfozy.

  Czy warto chwalić się  przed obcymi( zagranicą) powrotem do lepszego?  Czasem nie warto, bo jak wiadomo ludzie/ państwa są zazdrośni. Rywalizacja trwa. Więc  lepiej  uśmiechać się milcząco lub uskarżać na uciążliwości życia po rozwodzie ( Brexicie) niż epatować publiczną radością.

A jak jest z tymi trudnościami po wyjściu spod pieczy UE, to najlepiej wiedzą sami zainteresowani. Tam na dole...

niedziela, 12 września 2021

Konsumpcyjna refleksja o cudzych piórkach.

 Nigdy nie ukrywałam swojego braku  zainteresowania np.polityką, ale obserwując życie i stosunki międzyludzkie, wyrobiłam sobie subiektywne poglądy na wiele dziedzin życia społecznego, jak większość. I w tym nie odbiegam od normy :)  Także pod wpływem doświadczeń życiowych. I żadne odgórne zalecenia i indoktrynacje (czy ich brak) tego nie zmienią, chyba że będzie to kolejne doświadczenie czy poczynione spostrzeżenie.

Tzw. uleganie czyimś wpływom jest jak ubranie odpowiedniego stroju do odpowiedniej uroczystości, aby osiągnąć jeden cel. Przypodobać się ogółowi lub wybranym osobom, w celu osiągnięcia jakiś osobiście subiektywnych korzyści: poklasku, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności, bycia wysłuchanym, czy finansowo-towarzyskich powiązań. I jeszcze kilku innych...co kto potrzebuje. Swoje potrzeby psychiczno-materialne zaspokajamy  w różny sposób i różnymi drogami. Też w przybieranie politycznych póz i strojenie się w cudze piórka.

Ubranie się w cudze piórka  będzie tylko polewą na torcie, a nie samym tortem, który może zresztą okazać się zwykłym , suchym  biszkoptem zrobionym na bazie masy jajecznej zamiast ekologicznych jajek. Będzie całkiem źle gdy okaże się, że polewa tylko wygląda na polewę, a całość jest w ogóle nie do przełknięcia. Przecież i tak się w życiu zdarza. 

Jednym w życiu wystarczy polewa, inni wolą biszkopt- taki czy siaki, a jeszcze inni smaczną całość . Bo przecież na niestrawną sztuczność nikt zdrowo myślący się nie zdecyduje. Jakby nie patrzeć, warto być przygotowanym na każdą ewentualność w relacjach międzyludzkich/międzypaństwowych, bo czasem można trafić na orzecha, ciężkiego do zgryzienia, na którym można zjeść zęby zamiast delektować się miękkim ciastem. Równie dobrze może okazać się, że koniec końców wzięliśmy  wysokokaloryczny keks z kolorowymi dodatkami, a nie pożądany przez nas tort, za który zapłaciliśmy lub będziemy musieli zapłacić.

Nieco konsumpcyjny ten maxi przydługi wstęp, ale za to reszta będzie mini. Jak wygląda życie przed i po wstąpieniu do UE, czy w ogóle wskutek rozwoju cywilizacji? 

 Ciągle tak samo:

1. dla jednych jest zwykłym biszkoptem

2. dla innych tortem

3. dla innych samą polewą

4. dla drugich keksem

5.dla trzecich niestrawnym plastikiem

6. dla pozostałych orzechem trudnym do zgryzienia

Zmieniają się tylko statystyki co do przynależności do poszczególnych grup, związane bardziej z wiekiem i sprawnością psycho-fizyczną, czy rejonem geograficzno-państwowym ( ruchy migracyjne)

Ale przecież zadowolenie z życia polega przede wszystkim na tym, żeby umieć się odnaleźć (na czas )w miejscu( grupie) , w którym jesteśmy.Chociażby dlatego, że jest to mniej lub bardziej chwilowo trwała podstawa, a nie wyobrażenie , że za chwilę zjem tort, chociaż ani nie mam produktów, do cukierni daleko, nie mam pieniędzy i odpowiednich warunków na przygotowanie, a tak w ogóle to przecież nie jem słodyczy. Końcowe spostrzeżenie okazuje się kluczowe, więc po kij ta cała szopka i ubieranie się w cudze piórka?

Ps. To tylko taka przygrywka do właściwego tekstu, który mam nadzieję, że napiszę...Bo zbiera mi się, ale i nie zbiera... :-)



 

piątek, 10 września 2021

O papugowaniu krewnych i finansowych udach cioci .

 Wreszcie ...Wiek  swoje robi, a że niedotleniona mózgownica przestała domagać się podwyższonej dawki mieszanki atmosferycznej, zadowalając się pokojowymi wyziewami wędrującymi chwacko w stronę okna, więc zebrałam się do kupy i  przeczytałam jeszcze raz ze zrozumieniem informacje zawarte w poprzednim poście. 

Zrozumieć siebie jest czasem bardzo trudno, więc co tu mówić o zrozumieniu innych....a zwłaszcza cioci - dalekiej krewnej spoza rodzinnych polskojęzycznych pieleszy.

Co przykuło tym razem moją uwagę? Fragment:" Funkcje prawodawcze skupia Rada Unii Europejskiej, czyli ministrowie poszczególnych sektorów. Ten szczebel zapewnić ma ochronę narodowych interesów państw członkowskich" *

I tak sobie pomyślałam niedotleniona, o tym kontekście ochrony narodowych interesów państw członkowskich...przez Radę UE. Chyba coś tam szwankuje, a może pochorowali się na covida? Wszak pandemia trwa i pewnie sami cywile w tej ochronie, więc nic dziwnego, że słabiutko dychają. A może w ogóle mają co innego w głowie, a ja sobie coś ubzdurałam?Też możliwe...

No a ten pilnujący wiekowej Temidy zamiast małoletniej Unii -Trybunał Sprawiedliwości? Też jest taki homoniewiadomo jaki obojnak ( TK + SN). Dwa w jednym .Bada poprawne wykonywanie prawa UE i zgodność przepisów unijnych z Traktatami. 

 A cała sytuacja , jak to zwykle bywa, wiąże się z finansami. Przypomina poplątanie z pomieszaniem gałęzi starego drzewa genealogicznego: mamy ciotkę z zagranicy, która grozi, że nie da pieniążków dla młodszych krewnych z bliskowschodniej flanki, bo jej się nie podobają  rodzice i układy w rodzinie. 

Wyglądałoby to zabawnie gdyby nie fakt, że rodzice  wspierają krewną regularnymi wpłatami. A tu cioci palma odbiła (nie pierwszy zresztą raz)  i woli finansować innych podopiecznych, również stających okoniem, ale z którymi związana jest tradycyjnie, z powodu ich kapitalistycznego pochodzenia. Młodsze pokolenie - będące na dorobku -próbuje szantażować. Macha więc zwitkiem banknotów z odległości i próbuje wymusić posłuszeństwo. Uda się czy nie uda?  

A może by tak powić nowego potomka ? Mógłby to być nasz polski, rodzimy, tradycyjny Trybunał Sprawiedliwości na wzór ciotecznego europejskiego pierwowzoru ? Tyle, że nie wiadomo, jak przyjęliby go starsi bracia **Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Stanu, ze względu na dotychczasowy przydział domowych obowiązków .O cioci z zagranicy nie zapominając...

Ale przecież, tak między papugami mówiąc, to przecież ( ciocia) powinna być zadowolona, że jest naśladowana....Chociażby dlatego , że byłoby to całkiem zgodne z naturą...


*https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia

**  https://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/8.htm

sobota, 4 września 2021

Bajka o niegrzecznym dziecku o imieniu Unia.

 Nie to, żebym się nie interesowała tematem dzieci jako takich, ale nie jest to coś co by mnie specjalnie podniecało, w ogóle. Ale ponieważ czasy i sytuacja się zmieniły, więc znalazł się i powód do bliższego przyjrzenia ich zachowaniu. Tym bardziej, że rok szkolny nam nastał i  z powodu ostatnich wydarzeń związanych ze wzbudzającą erekcję kwestią wyższości prawa unijnego nad konstytucją krajową i wiążących się z tym , ewentualnie nieradosnych poprokreacyjnych konsekwencji. Poruszyło mnie to do tego stopnia, że o 4 nad ranem, siadłam do kompa z lekką kawką i czkawką. Bo temat odbił mi się jak zwykle ze sporym opóźnieniem. Więc i to co się ulało, nie będzie świeże.

Ponieważ wiedzą na temat rosnącego od lat 50-tych dziecka nie grzeszę, więc sięgnęłam do skarbnicy wiedzy internetowej. Z niej będę czerpać główne informacje o jego rozwoju. Po wstępnej selekcji, dowiedziałam się że w pierwszej kolejności chodzi mi o dziewczynkę o delikatnie brzmiącym imieniu . O Unię (personalną i realną) , a nie album zespołu muzycznego czy producenta maszyn rolniczych z Grudziądza. Daleko mi również do struktury danych w niektórych językach programowania czy do miejscowości w Wielkopolsce. 

Ale może zacznijmy od początku* , czyli od Unii Personalnej, bo dzieci z wielu związków międzypaństwowych narodziło się wiele na przestrzeni wieków. Nic więc dziwnego, że i są różnice w charakterze :P

1.  Różni się ona od Unii Realnej tym, że przy zachowaniu wspólnego organu władzy( monarcha, prezydent czy inny parlament), państwa tworzące Unię zachowują odrębność prawną, polityczną , a niekiedy także ustrojową. 

2. Unia Realna  to związek oparty na wspólnych instytucjach państwowych, a państwa członkowskie tworzą jeden podmiot prawa międzynarodowego- najczęściej jedno państwo.

3. Unia  Europejska, najmłodszy rodzynek rosnący od lat 50-tych: 

"W 1993 ( 1XI 1993r.) nadrzędną wobec wszystkich poprzednich organizacji została Unia Europejska, sama otrzymując nieznaną wcześniej hybrydową formułę sui generis[14]." **

  "Unia Europejska wykształciła specyficzny dla siebie system rządzenia[73]. Opiera się na wykształceniu odrębnej od władz krajowych administracji wykonawczej szczebla unijnego na czele z Komisją Europejską. Funkcje prawodawcze skupia Rada Unii Europejskiej, czyli ministrowie poszczególnych sektorów. Ten szczebel zapewnić ma ochronę narodowych interesów państw członkowskich. W procesie legislacji bierze także udział wybierany w wyborach powszechnych Parlament Europejski. Trójpodział władzy dopełnia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, będący swoistym Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym. Bada on zgodność przepisów unijnych z Traktatami oraz poprawne wykonywanie prawa UE w państwach członkowskich[74 "**

Czyli mówiąc krótko, państwa które stworzyły Unię ( w jej dawniejszej postaci ) z czasem wytworzyły w/w organy nadrzędne, na wzór organów istniejących w państwie ( dziadkowie i rodzice).  Ale zainteresowała mnie ta formuła sui generis, o której napisał  Grzeszczak R. w" Federalizacja systemu Unii Europejskiej"(W-wa 2009).

Jak federalizacja to i dobrze byłoby się dowiedzieć z czym to się je.... :) I znalazłam:

"Federalizacja Unii Europejskiej – proces instytucjonalny, w którym Unia Europejska (UE) przekształca się z konfederacji (unii suwerennych państw) w federację (jedno państwo federalne z rządem centralnym, składające się z częściowo autonomicznych państw związkowych)." ***

I skoro już wiadomo w jakim kierunku podążają zmiany w najmłodszym dziecku (UE) , to czego można się z czasem spodziewać? Skoro  na przestrzeni lat wszystko wskazuje na odchodzenie Unii od unii suwerennych państw( konfederacji) na rzecz częściowo autonomicznych państw związkowych

Nic więc zatem dziwnego, że Unia zachowuje się często jak niedojrzałe dziecko, które sprawdza wiekowych rodziców i dziadków ( państwa ****) na ile może sobie pozwolić i co wymusić: krzykiem, płaczem lub groźbami.

Taka to bajeczka z morałem...na dzień dobry.



*https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia

** https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska#Kompetencje,_polityka_i_g%C5%82%C3%B3wne_obszary_dzia%C5%82a%C5%84

*** https://pl.wikipedia.org/wiki/Federalizacja_Unii_Europejskiej

**** https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo i poniżej

Teorie powstania państwa

 Osobny artykuł: Pochodzenie państwa.

W naukach zajmujących się teorią państwa (politologia) nie ma powszechnie uznanej teorii wyjaśniającej problem powstania organizacji państwowej. W ciągu wieków kształtowały się różnorodne koncepcje dotyczące tego problemu.

  • Teistyczna – jest to najstarsza teoria, która zakłada, że państwo powstało dzięki działaniu siły nadprzyrodzonej, zamiarowi Bożemu. Modyfikacją tej doktryny jest koncepcja św. Tomasza z Akwinu, który twierdził, że od Boga pochodzi idea władzy, natomiast konkretne państwa to dzieło ludzi. Ta koncepcja była popularna w monarchiach absolutnych i stanowiła uzasadnienie dla nieograniczonej władzy monarchy, jako pochodzącej od Boga. Każde wystąpienie przeciwko władzy traktowane było jako grzech.
  • Teologiczna – jej twórcą był św. Augustyn, który w dziele zatytułowanym De civitatis Dei twierdził, że władza pochodzi od Boga, a państwo na ziemi powinno wzorować się na państwie niebieskim. Teorię tę zmodyfikował św. Tomasz z Akwinu: władza pochodzi od Boga, ale wyróżnić można rządy dobre i złe. „Jeżeli rządy nie prowadzą do dobra wspólnego, ale do prywatnego dobra rządzącego lub partii stojącej u władzy, są to rządy niesprawiedliwe i przewrotne” [według W. J. Korab-Karpowicz: Historia filozofii politycznej, 2010, rozdz. VI, św. Tomasz z Akwinu, s. 178.]
  • Patriarchalna – koncepcja, która utożsamia państwo z rodziną; w tej teorii władza królewska wywodzi się z tradycji władzy ojca rodziny; koncepcja ta jest charakterystyczna dla feudalnej monarchii.
  • Patrymonialna – poprzez przyłączenie ziem związana z posiadaniem majątku w postaci ziemi; twórcą jest Ludwig von Haller.
  • Umowy społecznej – zakłada, że państwo jest rezultatem umowy pomiędzy członkami społeczeństwa lub między społeczeństwem a władzą, oraz neguje tezę o Boskim pochodzeniu władzy. Twórcą koncepcji był Thomas Hobbes, a wybitnym przedstawicielem m.in. Jean-Jacques Rousseau.
  • Podboju i przemocy – zakłada, że państwa powstają w wyniku podbijania słabszych plemion przez plemiona silniejsze, w ten sposób za pomocą podbojów powiększa się terytorium państwa. Sformułowana została w XIX w. przez Ludwika Gumplowicza.
  • Solidarystyczna – twórcą był Émile Durkheim: państwo powstało jako forma solidarnego dzielenia się obowiązkami.
  • Psychologistyczna – twórcą był Leon Petrażycki: państwo to najlepsza forma zaspokajania potrzeb psychicznych – bezpieczeństwa, afiliacji, dominacji.
  • Marksistowska – zakłada, że państwo powstało w wyniku rozpadu wspólnoty pierwotnej, w której panowała wspólna własność narzędzi i środków, na klasy, co nastąpiło głównie w wyniku powstania własności prywatnej. Przewaga ekonomiczna pozwoliła klasom posiadającym własność zdobyć władzę. To doprowadziło do powstania państwa, które ma utrwalać panowanie klas posiadających. Autorami tej koncepcji byli Karol Marks i Fryderyk Engels.
  • Teoria państwa w katolickiej nauce społecznej – według tej koncepcji państwo istnieje w świadomości człowieka i ma za zadanie służyć poprawie jakości bytu obywateli.
  • Funkcjonalna – dominuje we współczesnej socjologii, głosi, że państwo powstało jako ostatnia forma rozwoju społecznego i całe dzieje pokazują, że społeczeństwa dążą do takiej właśnie formy. Twórca: Aureliusz Augustyn.


wtorek, 31 sierpnia 2021

O przygranicznym życiu i ideałach młodości.

Nadszedł czas by zabrać głos.... m.in.w kwestii afgańskiej( ale oficjalnie potwierdzono, że na granicy polsko-białoruskiej-są to w większości przypadków uchodźcy z Bagdadu).***

Ostatnie wydarzenia związane z atakiem młodych gniewnych na zasieki postawione na granicy państwa polskiego, stawiają pod znakiem zapytania ich lokalny patriotyzm i pochodzenie...o zdrowiu psychicznym nie wspominając. Być może i słusznie, a może i nie, bo przecież pojęcie wolności i prawa (też do życia w pokoju) jest równie szerokie jak granice w jakich porusza się  umysł. 

Sądząc po wieku atakujących z nożycami bezbronne ogrodzenie , z racji wyposażenia we wspomniany sprzęt ciężki, daleko im do sportowej walki. Jedna ze stron stoi nieporuszona i nadstawia przysłowiowy "policzek", a druga tnie, naciąga i rozciąga przeciwnika uzbrojonego tylko w metalowe zęby . Porównanie do walki z wiatrakami ma coś na rzeczy. Człowiek kontra martwa natura. 

Tymczasem problem z przekraczającymi nielegalnie granicę jak istniał tak istnieje. Ale przecież po co myśleć nad rozwiązaniem problemu, skoro można zaistnieć w mediach i do tego na szerszym forum niż tylko przygranicznie i lokalnie.?

Odwołując się do literatury pięknej czyli dziecka przeze mnie kiedyś porzuconego, należałoby zacytować Asnyka. Adresatem jest konkretna grupa ludzi.  „Do młodych” Dlatego wzywa: 
„Szukajcie prawdy jasnego promienia!
Szukajcie nowych, nieodkrytych dróg…”*

 Najwyraźniej poeta był, swojego czasu, bardziej przekonujący niż A. Mickiewicz**.  Tyle, że te nieodkryte drogi są nielegalnymi , a poszukiwana prawda wg. nożycorękich walczących na pograniczu  jest najwyraźniej po stronie białoruskiej, ale  nie jest wystarczająco promienna.  Ot i problem. 

I do tego nie byle jaki problem, bo związany z całkiem innym kręgiem kulturowym. Kręgiem, który ma wypaczony obraz cywilizacji zachodniej, o ile w ogóle jakiś ma. 

Ale.... jakby nie patrzeć, to każdy człowiek, który opuszcza swój kraj, w różnych celach i z różnych powodów, liczy się z konsekwencjami swojego kroku. Nie ma przeproś. Nawet jeżeli nie są one zbyt przyjemne, to trzeba brać pod uwagę różne warianty. A jeżeli nie przewiduje ewentualnych skutków podjętych działań, to czy będzie się osobą pożądaną w innym kraju?  Przecież każde państwo ma swoich własnych matołków , którzy nie radzą sobie z cywilizacyjną  rzeczywistością , tyle że są szczelnie zakamuflowani przed tzw. wyjadaczami społecznymi przez rodzinę czy instytucje  użytku samorządowego. Więc czy taki  narybek jest  potrzebny w naszych wodach?  I czy nas stać na to by się ugiąć pod ciężarem odruchów humanitarnych, skoro regulacje prawne dla rodzimych obywateli bywają gorzkie do przełknięcia? Więc co tu mówić o koczujących emigrantach z transparentami.. Bez nich też sobie nie poradzą w europejskim kręgu kulturowym. 

Ale przecież mogę się mylić....

 
* https://sciaga.pl/tekst/25754-26-oda_do_mlodosci_adama_mickiewicza_i_do_mlodych_adama_asnyka_dokonaj

** https://www.google.com/search?q=oda+do+m%C5%82odo%C5%9Bci+streszczenie&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b

Oda do młodości to patetyczny utwór, w którym Adam Mickiewicz chwali młodość i młode pokolenie, które jest jego zdaniem motorem działań i jedyną nadzieją na zmiany. To także rodzaj manifestu skierowanego do młodych ludzi, zachęcający ich do łamania reguł, poznawania nowych poglądów i szerzenia nowych idei.

***  dodane chwilę później :)