Niespodziewanie dla samej siebie, z powodu Weny do spania, która rozpycha się w łózku od godziny 20-tej, ostatnimi czasy- dzisiejszy dzionek zaczęłam dość wczesnie. I żeby nie marnować czasu na bzyczenie puszczane mimo uszu, przejdę od razu do pytania, które powinno paść z przyczyny naturalnej, obcowania z osobnikami róznych gatunków w tym własnego.Pytanie proste jak drut: ,, do czego jest mi potrzebna asertywność , tj. umiejętność stawiania granic i zaznaczania własnego terenu? ,,
Oczywiście, jak to mi się czasem zdarza, pytanie pojawiło się w fazie końcowej jako skutek przemysleń nad empatią ( współodczuwaniem), tzw. ofiarami losu i uczuciami wyższymi. I gdyby kogos zainteresowało , skąd ten tematsię wziął - to przemykał na samym dnie poprzednich komentarzy Moniki, a osobiste walnięcie sie w głowę , a konkretnie po lewej stronie czoła, wieczorem ( przez nieuważność- tak to ocenia logika) najwyraźniej wprowadziło zamęt , czyli ruch wśród szarych komórek. Poruszona emocja pod nazwą ,, a dobrze mi tak,, znalazła swoje ujście w nocnych przemyśleniach zakończonych pytaniem o potrzebę zabezpieczenia własnego komfortu psychicznego. Tak więc przejście od bólu cielesnego do bólu psychicznego odbyło się dzięki ,,walnięciu się w głowę,,.
Jak dla mnie- nic nie jest dziełem przypadku/ nieuważności, a to , co z tym wydarzeniem tzw. losowym zrobimy- zależy od nas. ,, Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,, - jak głosi powiedzenie.
Po przydługim wstępie, zwanym też przynudzaniem, czas na oczywistą oczywistość:
1. empatia i inne tzw. uczucia wyższe są wartościami uniwersalnymi , ale czy ogólnodostępnymi?
2. ofiary losu - na potrzeby tego wpisu, to osobniki , które w niewielkim stopniu posiadają umiejetność zaznaczenia i obrony własnych granic , z czego korzysta w sposób bezpardonowy otoczenie pozbawione p. 1 w danym momencie
3. asertywność to narzędzie służące do zbudowania sobie bańki bezpieczeństwa w czasie podróży kosmicznej zwanej życiem , kiedy dochodzi do spotkań tj.kontaktu z istotami z innych wymiarów świadomości tj. z ufokami
Patrząc na Życie w ten sposób, stwierdzam : mogę być dla wielu osób ufokiem, tak jak oni dla mnie.
No i teraz wiadomo dlaczego człowiek dobrze czuje sie sam ze sobą- łatwiej jest dogadać niż z ufokiem. Trafienie na osobników będacych na tej samej fali genetycznej jest równie prawdopodobne jak ma to miejsce w przypadku świadomości. Zawsze można liczyć na podobieństwo duchowe do innego ufoka a wtedy i asertywność /bańka bezpieczeństwa nie jest potrzebna. Wszak wystarczy wtedy tylko odbijanie piłeczki tj. komunikacja.
Ps. A jakby to tak przełożyć na większe zbiorowiska ludzkie, zwane państwem.... Kto chce być ofiarą losu ? I komu brak p.1 w danym momencie - pozostawiam do przemyślenia. Indywidualnie, bo państwowo - nie da rady, z wiadomych względów....Ile ludzi- tyle opinii.
Ja zadam inne pytanie: czy potrafimy być asertywni w każdej sytuacji, nie żyjemy wszak na bezludnej wyspie. Nasza asertywność wymaga zrozumienia tej drugiej strony...
OdpowiedzUsuńTo co mogę stwierdzić, to to że w otoczeniu w którym czujemy się podświadomie dobrze tj. bezpiecznie- jest łatwiej wyrazić swoje potrzeby/zdanie - to nasze 50% wkładu, a co otoczenie z tym zrobi/jak się ustosunkuje -nie zależy już od nas bez względu na sytuację.
UsuńW bardziej złozonych relacjach, albo wycofujemy się, zamykamy w skorupce albo podporządkowujemy, albo ....stawiamy opór.
Wycofanie się tez jest pewną formą oporu, chociaż bywa mylnie rozumiane.
Czasami i w bliskich relacjach spotyka nas FOCH, a trudno stawiać granice...
UsuńFoch ma różne oblicza i zwykle jest związany z niechęcią do komunikacji w danej chwili lub w ogóle. Jest wiele powodów.
UsuńSą ludzie, którzy przyciągają szczęście. Są też tacy, którym przygody same wpadają przez okno. Po tym wpisie mam wrażenie, że wszechświat ma wobec Ciebie bardzo ambitne plany rozrywkowe. Na szczęście każdą kolejną przeszkodę potraktowałaś nie jak mur, tylko jak piłeczkę do odbicia. :)
OdpowiedzUsuńCzasem mam wrażenie, że niektóre teksty są jak stand up czytelniczy.
UsuńPrzejście z poziomu użalania się nad sobą do ping-ponga z rzeczywistością trochę mi zajęło czasu. By nie rzec, że większość życia. Ale warto odpuścić sobie sztuczną powagę na rzecz ...co może mnie w życiu spotkać najgorszego? - cierpienie /śmierć. To moja odpowiedź. A skoro tak, to po co się dołować/umierać za życia? Lepiej odbijać piłeczkę :-)
Dokładnie :)
Usuń