01 września 2026

Takie tam grzebanie w ego - pamięci przykrych wspomnień.

Traf chciał, że całkiem ,,przypadkowo,, pojawił mi się pod ręką artykuł, który dokładnie opisuje mechanizm ,,akceptacji,, złych wspomnień.


,,Przypadek,, zrządził , że mając w myślach  temat pamiętliwości i wybaczania, który domagał się przypomnienia, otrzymałam pomocny artykuł  , a jego fragment zamieszczam poniżej. Cieszyć może , że to do czego można dojść  własnymi przemyśleniami/zauważeniami i refleksją nad sobą, i jest zwykle kwitowane przez otoczenie: ,, co ty tam wiesz, przecież nie jesteś ( tutaj) psychologiem,, znajduje potwierdzenie w konkretnych badaniach. 
Polecam cały artykuł osobom zainteresowanym, bo pokazuje też obie strony medalu, tj. nasze możliwości i ograniczenia w kwestii wybaczania:

https://zwierciadlo.pl/psychologia/560450,1,przebaczenie-zmienia-mozg-naukowcy-odkryli-co-dzieje-sie-z-bolesnymi-wspomnieniami.read

,,Wybaczyć nie znaczy zapomnieć

Często słyszy się, że najlepiej po prostu wybaczyć i zapomnieć. Najnowsze badania sugerują jednak, że to właśnie druga część tego zdania nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

 Umysł, który zachowywałby każdą krzywdę w jej pierwotnej postaci, miałby trudność z ponownym pokochaniem, współpracą czy zaufaniem innym” – pisze.

Jednocześnie dodaje, że równie niebezpieczne byłoby całkowite wymazywanie bolesnych doświadczeń. To właśnie dzięki nim uczymy się ostrożności i rozpoznawania sytuacji, które mogą nas skrzywdzić.

Dlatego przebaczenie wydaje się idealnym rozwiązaniem. Nie odbiera wspomnieniom znaczenia, ale sprawia, że przestają kierować naszym życiem. Jak podsumowuje ekspert, „przebaczenie pozwala zachować pamięć, jednocześnie łagodząc emocje, które jej towarzyszą. Dzięki temu przeszłość pozostaje ważna, ale nie przejmuje kontroli nad teraźniejszością”.