16 sierpnia 2026

Jaki twórca takie dzieło czyli jak zostać szefem.

 Dobrze by było zrobić jakieś podsumowanie, więc nadszedł czas na miękkie lądowanie, jak na latające dywany przystało ( nawiązanie do poprzednich notek). 

Ponieważ babcia ma skłonność do rozdzierania szat i sprawdzania co kryje się pod spodem, to wzięła w obroty Iluzję. Ta, jak wiemy ma też dwa oblicza, gdy weźmiemy pod uwagę jej celowość i zakres działania:

A. Iluzja osobista związana z planowaniem, poszukiwaniem rozwiązań, twórczością, marzeniami , wyobrażeniami - sprawdzona lub nie przez nas indywidualnie w rzeczywistości 

B. Iluzja ogólna , dotycząca jakiegoś wycinka życia codziennego, która ma za cel  otumanić/ wprowadzić w błąd/ nabrać wielu ziomali i innych ziemian.

Są to różnego rodzaju nakładki na oficjalne strony rozmaitych instytucji/urzędów/inne , które są imitacją prawdziwych perskich dywanów .  Celem takiej fałszywki jest wyłudzenie danych osobowych czy ciągów liczbowych umożliwiających realizowanie punku A jednym, kosztem drugich  i bez ich wiedzy zamiatanie pod niezbyt czystą wycieraczkę  bankowych nominałów.

Tak więc latanie dywanem w wirtualnym świecie też jest możliwe. Wszak Internet zawiera to wszystko co siedzi w ludzkim umyśle....

A że siedzi tam wiele rozmaitości wraz z inteligencją i kreatywnością, to nie ma co się dziwić, że SI konfabuluje w takim samym stopniu jak np. człowiek zajmujący się podrabianiem stron www .

Jest tylko taka mała różnica pomiędzy bujaniem SI w obłokach a człowiekiem wprowadzającym celowo w błąd. Ten drugi może przestać to robić od ręki, a SI będzie musiała się tego nauczyć......Bo temu właśnie służą programy.... ,,szkolne,, 

Ale żeby nauka dzisiejsza nie poszła w las, jak ma to miejsce w przypadku niektórych osobników organizujących naloty dywanowe na serfujących w necie, pozostaje człowiekowi sprowadzenie SI do poziomu podwykonawcy poleceń , a nie jako partnera do rozmowy o wypruwaniu z siebie żył podczas niesnasek z bliskimi, tudzież duchowych drogach zdrowo pokręconych producentów iluzji.

Iluzja zatem ma się jak widać całkiem dobrze, tak w głowie jak i w wirtualnym świecie, zgodnie z zasadą ,, jaki twórca- takie dzieło,,.


16 komentarzy:

  1. Iluzją była moja naiwna nadzieja, że moje małżeństwo będzie tak szczęśliwe i trwałe jak moich rodziców i dziadków, i cioć, i wujków, i przyjaciół etc. etc. Życie leczy z iluzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywistość koryguje nasze ,,wyidealizowane wyobrażenia,, ....na różne tematy. Musiałam się też rozstać ze swoim ,,fałszywym,, wizerunkiem .

      Usuń
    2. Ja za to muszę rozstawać się z ludźmi. Albo umierają, albo odchodzą w inny sposób. Niektórych sama skreślam z listy. Jestem człowiekiem pozbawionym złudzeń.

      Usuń
    3. Teoretycznie wszystko wygląda jak należy, bo jest rzeczą naturalną, że w miarę możliwości stwarzamy sobie optymalne środowisko, zaznaczając swoje granice w miarę możliwości.
      Mogę się oczywiście mylić, bo każdy idzie swoją drogą, ale czy ten brak złudzeń(=rozczarowanie życiem) nie może być też przyczyną depresji ?
      U mnie działa to na odwrót-brak złudzeń jest swoistym wyzwoleniem , od wielu rzeczy...

      Usuń
  2. SI to nie iluzja, za wszystko odpowiada człowiek, jak na razie nie doszliśmy do etapu, by maszyny zawładnęły światem.
    Iluzja wynika często z niewiedzy, nieostrożności, ignorowania sygnałów ostrzegawczych, łatwiej zwalić winę na iluzje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SI oczywiście, nie jest iluzją , ale traktowanie jej jak człowieka i istotę czującą- jest drogą donikąd. A są tacy co wpadają w sidła własnej iluzji i uzależniają się od obcowania z .... Być może związane jest to z osobistymi potrzebami/brakiem potrzeb, które SI im oferuje/zaspokaja? Temat rzeka....

      Usuń
    2. A tak, zgoda, iluzje stwarzamy sobie sami, bo jeśli ktoś poślubia wirtualnego partnera, to głowa mała...lub świadomość na latającym dywanie.

      Usuń
  3. Czyli tylko swiadomosc nas uratuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A taki komentarz poszedł w kosmos.....
      Powtórzę tylko, że nasuwa się pytanie: czym kieruję się podczas dokonywania jakiegoś wyboru: wiedzą, niczym (niewiedzą), impulsem /intuicją czy świadomością? A drugie: jaka jest różnica między nimi?

      Usuń
    2. I teraz będzie znowu odkrywanie Ameryki. 😉
      Wystarczy do Wikipedii luknąć. i ona powie jakie są różnice.
      Skoro świadomość to stan wiedzy o tym co dzieje się wokół nas i w nas samych ( znajomość samego siebie) to niewiedzy definiować nie trzeba. To brak znajomości świata i siebie.
      Ten bez wiedzy to ktoś taki, któremu wszyscy cisną a on sam jest ok. Totalna nieświadomość:" Mąż su**kinsynem się okazał, bo zdradził i chlał, a ja taka oddana i fajna byłam". Może być, że chlał i zdradzał, ale ona wcale przy takim człowieku fajna nie była. Przy kimś takim nie da się być fajnym. Przy kimś takim wyrabia się w sobie podejrzliwość, tendencję do kontrolowania...i wiele innych brzydkich cech nie pozwalających być nam fajnymi.Bezgrzesznymi.
      A stan tej wiedzy ( samowiedzy) osiąga się różnie. Różne sytuacje i bodźce ( impulsy) nam w tym pomagają. Każdy jest inny. Ale jedno jest raczej stałe ... musi być w nas cicho. Bez wewnętrznego jazgotu. Bez natłoku myśli.
      Jeden osiągnie ten stan przy pięknym poranku. Kogoś innego wyciszy deszczowa pogoda. Ktoś inny podczas picia porannej kawy, kiedy domownicy rozejdą się do swoich zadań....
      Mnie nachodzi podczas mantrowania ( piszę tak dla ogólnego zrozumienia, modlę się po prostu).
      Przychodzi poznanie w postaci myśli ( pewnego obrazu). Coś mnie ostatnio męczyło na temat arogancji ludzkiej. Doświadczyłam w robocie i ...zabolało. No i weszłam w ten mój pokoik ciszy- wyciszenia....i nagle przyszedł obraz jak kiedyś kumpel zarzucił mi aroganckie zachowanie. Kurna to dopiero zabolało! Najpierw chciałam uciec od tego obrazu. Zmienić to na coś innego aby stan wewnętrzny sobie poprawić, mówiąc krótko aby mi się dobrze wewnętrznie zrobiło Miło...iluzji mi się nagle zachciało.Dałam jednak radę nie spieprzyć. Przyjęłam. Przetrwałam. Co mi to przyniosło? Wiedzę, że nic co ludzkie nie jest mi obce. Jestem taka sama jak stado.
      I co z tego dalej? Ano zobaczymy, bo wiedzieć o sobie coś nie znaczy , że stajemy się lepsi. Arogancja mnie nie opuściła po otrzymaniu poznania.Trzeba poszukać jak to z siebie wykorzenić Choć niekoniecznie teraz należy się szamotać aby arogancję z siebie wyplenić. To kwestia tego czy chcemy- wolnej woli. Mnie moja arogancja nie przeszkadza. 😋 Możemy przecież pozostać ariganccy. Innych nasze zachowanie będzie boleć, ale nas samych nie. No i co dalej? Choćby to, że arogancja innych wobec mnie będzie mnie dalej dotykać, ale nie stwierdzę już żem taka fajna i niesprawiedliwość mnie dotknęła. Właśnie poprzez aroganckie zachowanie kogoś tam wobec mnie, dopadła mnie sprawiedliwość- karma wróciła. Zrozumiałam jak kumpel się poczuł i ogólnie, że i ja potrafię przysparzać temu światu bólu.



      Usuń
    3. Odkrywanie Ameryki - nie, wszak to pytania które dobrze byłoby sobie zadać, co ja indywidualnie przez to rozumiem. A szukanie w Wiki- ma na celu zobaczeniem jak widzą=rozumieją to inni i ewentualnie dokonanie korekty. Wtedy jest szansa na zmianę .....bo może błąd tkwił w nas i w naszej ocenie własnych zachowań, tj.wyborów.
      Bardzo ciekawe doświadczenie , dzięki że się nim podzieliłaś....Widzenie siebie ......zobaczenie siebie...odnalezienie siebie w jakimś zachowaniu to przecież element świadomości siebie. :-), a jednocześnie i innych.

      Usuń
    4. W porządku...tyle tylko, że indywidualne rozumienie rzeczy , terminów, które zostały już jakoś usystematyzowane i nazwane należałoby czytelnikom przybliżyć. Podać twoje indywidualnw rozumienie zjawiska, rzeczy. Pytasz o różnice pomiędzy świadomością, niewiedzą... i tymi innymi określeniami, no to według mnie jest to ponowne odkrywanie czegoś co już ponazywane zostało i odkryte zostało.
      Świadomość to wiedza a niewiedza to nieświadomość...i tak ogólnie no jakaż to może być różnica pomiędzy świadomością a niewiedzą?
      Coś mi się wydaje, to może być moje tylko odczucie i może być to też odczucie błędne, że ciutkę komplikujesz:)))
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Iluzje ogólne = ilu zje.
    Osobista - ilu zjem.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i tu właśnie zaczynają się schody: oszust przynajmniej wie, kiedy łże, natomiast SI potrafi palnąć bzdurę z takim spokojem, jakby osobiście trzymała prawdę do chrztu. Fałszywa strona powstaje po to, żeby wyczyścić nam konto, a sztuczna inteligencja czasem robi przeciąg w głowie niejako przy okazji, z czystej cyfrowej nadgorliwości. Od zwierzeń mam ludzi, SI zaś od roboty pomocniczej - może podać śrubokręt, ale od głównego wyłącznika wara. Latający dywan latającym dywanem; zanim wsiądę, najpierw zaglądam pod spód, czy ktoś nie przyszył frędzli do starej wycieraczki. ;)

    OdpowiedzUsuń