20 sierpnia 2026

Takie tam grzebanie w strefie komfortu.

 Zanim wyruszę na migrację wraz z innymi ,,uchodźcami,, rozmaitych nacji, postanowiłam wrócić do miejsca zwanego ,,strefą komfortu,, , osobistego. Jest ona w pewnym stopniu punktem wyjścia...do  migracji.

SI o strefie komfortu mówi tak:

Stan psychiczny i behawioralny, w którym człowiek działa w znanych, przewidywalnych warunkach. Minimalizuje ona stres, lęk oraz niepewność, dając poczucie bezpieczeństwa i kontroli.

Czym się charakteryzuje?

  • Rutyna i nawyki: Działania są powtarzalne i nie wymagają dużego wysiłku.
  • Brak ryzyka: Unikamy wyzwań, które mogłyby przynieść porażkę lub dyskomfort.
  • Znane otoczenie: Przebywamy wśród osób i w sytuacjach, które dobrze znamy. [1, 2, 3, 4]
Wpływ na życie
  • Zalety: Daje odpoczynek, stabilizację i pozwala oszczędzać energię psychiczną.
  • Wady: Długie trwanie w tym stanie prowadzi do stagnacji, braku rozwoju i trudności w radzeniu sobie z nagłymi zmianami. [1, 2]     
Kilkakrotnie spotkałam się  z tym, że ktoś mówi do kogoś: wyjdź ze swojej strefy komfortu....
I co dziwniejsze chodziło w tym przypadku o akceptację przez kogoś zachowań odstraszających mu klientów biznesowych....Cóż za przewrotność ...Wymaganie od kogoś akceptacji aroganckich zachowań....

Z czym indywidualnie kojarzę strefę komfortu:
-Ulubione otoczenie i przestrzeń
Przyznam szczerze, że powtarzalne działania i nawyki, zawsze są dla mnie wyzwaniem, bo różną nogą wstaję z łóżka , a przedmioty uznawane zwykle za martwe, potrafią stawiać opór w dość nieprzewidywalny sposób lub chować się po kątach. I choćbym wiodła pustelnicze życie, to i tak wiatr może mi sypnąć piaskiem w oczy, a palec w bucie ułożyć pod prąd. I nici  z komfortu rutynowej przechadzki znajomymi ścieżkami. Pies będzie ciągnął w swoją stronę, a ptaszyska nagle poczują miłość do skakania po klawiaturze zamiast jak poprzedniego dnia zając się obgryzaniem starych wizytówek, które uniknęły niszczarki korzystając z chwili słabości, zwanej graczem na gumce lub wahadłowcem: tak? - nie? tak?- nie?

Wady strefy komfortu.....jakie wady! Który człowiek długo trwa w stanie stagnacji? Chyba ten co nic nie robi.....
Popatrzyłam na własne upodobania : do psa , ptaszysk, ulubionych blogów, pisania i swojego towarzystwa i pomyślałam, że podróż nawet na pół dnia byłaby teraz wyzwaniem ponad miarę. I pomyśleć, że kiedyś sytuacja życiowa wymusiła na mnie wyjazd za granicę .
Czy było to wyjście ze strefy komfortu ?  Raczej nie....
Wszak zmieniło się tylko miejsce utartych nawyków, doszły innego rodzaju stresy , które podmieniły stare ....zmieniło się otoczenie i przestrzeń, w której przyszło mi funkcjonować. 
Wyjazd tj.emigrację zarobkową nie traktuję jako wyjście poza strefę komfortu. Bliżej mi do kojarzenia tego stanu z przełamywaniem  lęków, wychodzeniem z uzależnień czy zmianą środowiska zawodowego lub układow , w których funkcjonowanie uznaje człowiek za szkodliwe.

Od dawien dawna psy szczekają o napływie migrantów rozmaitej maści.W ramach migracji zarobkowej(np. pracownicza, lokata kapitału), poznawczo- turystycznej czy ślubno-wizowej wewnątrz jakiegoś państwa lub spoza niego .
W jakim stopniu chodzi o budowę lub zabezpieczenie ,,własnej strefy komfortu,, a w jakim o komfort bycia utrzymankiem/ką na cudzym garnuszku- każdy musi sam sobie odpowiedzieć. 
W każdym razie odnosi się często wrażenie, że te dwa pojęcia są totalnie mylone. Nie tylko przez tych co przekraczają granice innego państwa, ale granice wytrzymałości , cierpliwości i świętego spokoju innych ludzi.

19 sierpnia 2026

O krytyce wierzeń i babciowym dialogu nieplatońskim.

 Nie planowałam siadać dzisiaj do pisania, ale skoro mnie wzięło i okoliczności sprzyjają, to dlaczego nie. Niby zwyczajny spacer z psem, niby pustka w głowie, a tu bach.....pojawiły się wyrywkowe słowa z poprzednich komentarzy: świadomość, nasze wybory w danym momencie życia/ chwili, R.Bernatowicz ( patrz YTube) wspomniany w komentarzu na blogu Oko . Niby wszystko oderwane, ale jednak to połączony ciąg myśli , który miał mnie zaprowadzić do dzisiejszej refleksji związanej z życiem pozagrobowym, czyli życiem wiecznym.

Pytanie , które sobie człowiek zadaje od zawsze: a na cholerę mi te wszystkie doświadczenia i ten niby rozwój duchowy, skoro i tak .....

I tu w zależności od dalszej części naszej wiary i niewiary, mamy takie możliwości:

- 1.po śmierci znikam , nie ma niczego ( co jest równoznaczne z Nicością) i (nie)rozpoznaną myślą: wszystko jest iluzją

- 2.jest Coś , ale co ....nie zastanawiam się nad tym

- 3.jest Życie Wieczne , ale muszę na nie w jakiś sposób zasłużyć

- 4.jest Życie po śmierci, z kolejnymi stopniami ,,wtajemniczenia,, =przynależności = segregacji indywidualnej według osiągniętego jakiegoś poziomu rozwoju duchowego podczas naszego pokalanego licznym cierpieniem żywota

 Poddam teraz osobistej krytyce kolejne tezy:

1. Skoro nie ma nic, to skąd biorą się myśli i to co Jest , nawet jeżeli nazywamy to złudzeniem? Wniosek: Nic jest Pełne Wszystkiego

2. Skoro jest Coś to niech sobie będzie, ja i tak żyję Życie, a co ma być to będzie. Trudno takie podejście skrytykować....wszak opiera się na Czymś.

3. Na Życie Wieczne muszę sobie zasłużyć.

 To co odbieramy indywidualnie za zasługi lub ich brak -w ujęciu naszego ego-osobistego - jest tylko cegiełką służącą do budowy naszego Ducha, ale o jej przydatności nie mamy zielonego pojęcia, bo żyjemy na poziomie materialnym Życia. 

Wniosek: ,,ordery,,, ( przenośnia) które przypinamy sobie na piersi, z różnych powodów, pełni  wiary w ich pozagrobową moc , jest jak oddawanie czci ,,złotemu cielcowi,,. 

Wszystkie uczynki i doświadczenia budują naszego Ducha podczas życia, a co z tej budowli zostanie - po opuszczeniu ciała- przekonamy się sami. Osobiście.

Wniosek nasuwa się sam: ponieważ do budowy naszego Ducha potrzebne jest wiele materiałów ,,budowlanych ,, , w zależności od tego jakie mamy indywidualne potrzeby duchowe, takie sobie  materiały dobieramy ze środowiska w jakim żyjemy, na danym etapie rozwoju tj. podczas kolejnej inkarnacji.  Budulcem są nasze doświadczenia życiowe i to co się z nimi wiąże , popularnie zwane zaprawą( np. murarską)

4. Ostatni stopień wtajemniczenia zawiera w sobie pozostałe . Podsumowując:

Jeżeli pytamy siebie : po co jest reinkarnacja? 

- by poznać różne formy Życia

Po co mamy poznawać różne formy Życia?

- by zbudować swojego Ducha =,,swój Dom,,

Po co mamy budować swojego Ducha?

-żeby osiągnąć Całość=Jedność

Po co mamy osiągnąć Całość?

- żeby już więcej nie inkarnować = nie cierpieć w żadnej formie ciała fizycznego, czyli żeby się wyzwolić z ,, koła fortuny,, kieratu życia materialnego, inne określenia - o czym traktuje np. buddyzm, pośrednio też inne wierzenia w formie bardziej ogólnej.

I jeżeli ktoś śmieje się z dawnych wierzeń, modlenia się do drzew czy innych zwierzaków starożytności , potoków wody czy wiatru, oraz wszystkich świętych czy z cackania się z braćmi młodszymi, to śmieje się być może z dawnego własnego życia lub swoich krewnych po kądzieli czy z innego drzewa materialnie darwinowsko-genealogicznego...

Wszak jakaś cząstka nas ciągle woła o pomstę do Nieba czyli Całości , z powodu naszych wybrakowanych materiałów budowlanych zbieranych przez kolejne wcielenia. Tu kasa nie pomoże.....swoje trzeba przejść.

Doświadczenie i wyciągnięty z niego wniosek stanowi spójną Całość mniejszego kalibru. Z samych cegieł lub z samej zaprawy, trwałego ,,Domu,, się nie zbuduje, a jedynie przejściowe schronienie.....A skoro przejściowe to wiadomo już dlaczego czeka nas kolejna inkarnacja..... W pszczółkę czy innego tasiemca...Wszak jakiś poziom już osiągnęliśmy....

Ps. Następna notka i jej temat nasuwają się same : od wędrówki dusz do wędrówki ciał czyli migracji ludzi już droga bliska.... 

Wystarczy zejść na Ziemię. :-)


16 sierpnia 2026

Jaki twórca takie dzieło czyli jak zostać szefem.

 Dobrze by było zrobić jakieś podsumowanie, więc nadszedł czas na miękkie lądowanie, jak na latające dywany przystało ( nawiązanie do poprzednich notek). 

Ponieważ babcia ma skłonność do rozdzierania szat i sprawdzania co kryje się pod spodem, to wzięła w obroty Iluzję. Ta, jak wiemy ma też dwa oblicza, gdy weźmiemy pod uwagę jej celowość i zakres działania:

A. Iluzja osobista związana z planowaniem, poszukiwaniem rozwiązań, twórczością, marzeniami , wyobrażeniami - sprawdzona lub nie przez nas indywidualnie w rzeczywistości 

B. Iluzja ogólna , dotycząca jakiegoś wycinka życia codziennego, która ma za cel  otumanić/ wprowadzić w błąd/ nabrać wielu ziomali i innych ziemian.

Są to różnego rodzaju nakładki na oficjalne strony rozmaitych instytucji/urzędów/inne , które są imitacją prawdziwych perskich dywanów .  Celem takiej fałszywki jest wyłudzenie danych osobowych czy ciągów liczbowych umożliwiających realizowanie punku A jednym, kosztem drugich  i bez ich wiedzy zamiatanie pod niezbyt czystą wycieraczkę  bankowych nominałów.

Tak więc latanie dywanem w wirtualnym świecie też jest możliwe. Wszak Internet zawiera to wszystko co siedzi w ludzkim umyśle....

A że siedzi tam wiele rozmaitości wraz z inteligencją i kreatywnością, to nie ma co się dziwić, że SI konfabuluje w takim samym stopniu jak np. człowiek zajmujący się podrabianiem stron www .

Jest tylko taka mała różnica pomiędzy bujaniem SI w obłokach a człowiekiem wprowadzającym celowo w błąd. Ten drugi może przestać to robić od ręki, a SI będzie musiała się tego nauczyć......Bo temu właśnie służą programy.... ,,szkolne,, 

Ale żeby nauka dzisiejsza nie poszła w las, jak ma to miejsce w przypadku niektórych osobników organizujących naloty dywanowe na serfujących w necie, pozostaje człowiekowi sprowadzenie SI do poziomu podwykonawcy poleceń , a nie jako partnera do rozmowy o wypruwaniu z siebie żył podczas niesnasek z bliskimi, tudzież duchowych drogach zdrowo pokręconych producentów iluzji.

Iluzja zatem ma się jak widać całkiem dobrze, tak w głowie jak i w wirtualnym świecie, zgodnie z zasadą ,, jaki twórca- takie dzieło,,.


03 sierpnia 2026

Zanim....podaze w wirtualny swiat basni.

 Zanim przejde do mentorsko-obyczajowego wpisu o latajacych cyfrowych dywanach, w jaki sposob jestesmy polaczeni, pokazuje mysl, ktora przyszla mi do glowy pod wplywem rozmowy z Frau Be ( inspiracja) :

Kazde doswiadczenie jest Nauczycielem Zycia. To co z nim zrobimy ( tym doswiadczeniem) =jak sie zachowamy, albo czyni z nas Mistrza, albo czyni z nas Ucznia. 


31 lipca 2026

Zycie czlowieka ,,uziemionego,, w ilustracjach .Uzupelnienie.

 Wczorajszy dzien  uplynal mi pod znakiem siatkowki , od g.9-tej,


smakowitego loda podczas meczu Polakow, i znalazlam czas na rysunki do wpisu, a dzisiaj na ich opis ( przerwa w Lidze Narodow):

1. https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-drodze-srodka-i-odchyach-od-normy-ego.html?m=1

Opis rysunku: 

Czlowiek z rozowymi skrzydelkami, w ksztalcie serca, ktory wedruje/osiagnal ,, Droge Srodka,, stoi mocno na ziemi ( bialo-czarna elipsa) i dzieki temu widzi to co realne i to co nierzeczywiste (iluzja) i jest tego swiadomy ( strzalki w gore- wskazuja obie strefy dostepne , z ktorych  korzysta ego-umysl).

Patrzac przez inny pryzmat, ktos by powiedzial, ze istnieje polaczenie obu polkol mozgowych i to ma wplyw na kroczenie , Droga Srodka,,. I nie chodzi o to ze sa w czaszce, ale ze sa ,,naczyniami polaczonymi,,. Ale to nie wszystko....Jest jeszcze 3 element.

Gdy nie ma uziemienia -A ( niewiele doswiadczen zyciowych ,plus inne uwarunkowania genetyczno-urodzeniowe) np. ego niemowle-  zyje w iluzjach , bazujac na wlasnych wyobrazeniach o swiecie/ludziach/ przyrodzie zbudowanych poprzez odbierane bodzce za pomoca zmyslow nam dostepnych, tak dlugo dopoki Rzeczywistosc ich nie skoryguje poprzez doswiadczenia takie i siakie. Na rysunku jest to rozowo-czarna linia z ,kolcami,, laczaca strefe wyobrazen (Iluzji) - po prawej- z Rzeczywistoscia. Ta droga zwana jest przeze mnie ,Droga ciernistej galezi,, 

Kroczy nia czlowiek gdy jest potrzeba ,rozwiania iluzji/ blednego wyobrazenia/sprawdzenia idei (teorii) na jakis temat, np. badania naukowe/ zycie osobiste /inne .

O skutkach braku rownowagi i polaczenia pomiedzy obu strefami umyslu- przekonujemy sie codziennie. Gdy wybor / jakas decyzja opiera sie na obustronnej zgodnosci obu stref- tj. dokonamy wewnatrz siebie ,,wstepnej selekcji,, tj.rozwazamy cos - co nm chodzi po glowie przez tzw. rozsadek-jest ok, gdy jest to jednostronna decyzja opierajaca sie na np. naszym oczekiwaniu/ wrazeniu/wyobrazeniu/ zaslyszanej plotce-teorii- przynosi to co najmniej rozczarowanie lub cierpienie. Oba wybory niosa  w slad za tym- jakies emocje. 

Co robimy z tymi emocjami, to wiadomo: albo idziemy w ekstrawertyzm, albo w introwertyzm, lub troche tego i tego .

Droga Srodka pojawia wskutek polaczenia z wewnetrznym dzieckiem. Czym w takim razie jest to polaczenie i dokad siega? 

Korzystajac z ostatniego rysunku -na koncu wpisu - w ostatniej czesci notki, ...powiedzialabym, ze jest to ,ten ,, statek macierzysty,, czyli symboliczna czysta kartka...ktora zapisujemy w trakcie zycia.

Dla kogos innego bedzie to ............................ w zaleznosci od tego w co wierzymy/nie  wierzymy.

Ps. Czym jest MACIERZ w matematyce- nie wiem. Zaraz sprawdze... :-), tak na wszelki wypadek, bo takie skojarzenie mi sie pojawilo

***

2. Zilustrowanie notki drugiej: 

https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-poswieceniu-sie-weza-urobusa-i.html?m=1

Najprosciej, wg.Babci,  nasze zycie mozna zobrazowac tak:


Zaczynajac od dolnej czesci rysunku : 
Korzystajac ze skali ocen (- i +)  bez wzgledu na to czy podazamy ,Droga Srodka,, czy krazymy po manowcach lasu, pola i bezdrozach, droga ,, ciernistej galezi,, -  czlowieka ,,zjadaja,, jego wlasne emocje. W szybkim lub powolnym tempie. Tak wyglada to zgodnie z prawami Natury. 
Ale doszly jeszcze prawa ,,ludzkie,,  i te zwiazane z rozwojem cywilizacji, ktore mieszaja   w garach. To wypadki i inne efekty wlasnych decyzji, skracajace nam zywot.

Tak czy owak...Wraz z wiekiem jest nas coraz mniej , zarowno cielesnie, jak i ego-umyslowo, co pokazuje dolna czesc rysunku, tj. kolejne weze - zwijajace sie w klebek, az do momentu przyslowiowego ,, wyzioniecia Ducha,, . Symbolizowanego tutaj przez kropke w srodku.
- I co z tym Duchem dalej sie dzieje? 
Albo wyzwoli sie z wiezow swiata materialno-zmyslowego- co jest roznie ujmowane w roznych wierzeniach / religiach/ pogladach filozoficznych , albo czekaja go nastepne wcielenia, zwane reinkarnacja.

Nastepne wcielenie uwidacznia sie w postaci powyzej ( gorma czesc rysunku) w formie symbolicznej czarnej kropki ( moment narodzin) na bialej czesci naszej ,,bazy wypadowej,, ( rys. na dole)
Wedrowke przez zycie , bazujaca na przeciwienstwach i wzajemnych reakcjach obrazuje czlowiek, ktory zatacza krag swojego zycia , zwany tez kolem ,, Fortuny, ktora sie toczy,,. A jak wiadomo Jej nie mozna zatrzymac na wieki.  
Wreszcie , po trudach zycia- docieramy/wracamy do ,,bazy wypadowej, ale tym razem na czarnym polu ( biala kropka). I proces zycia czlowieka (nie)poczciwego zaczyna sie od nowa. 

***

Podsumowujac. z grubsza,  Babcia ma taki wglad/widzenie naszego ego-osobowego:

 Jest to zgrupowanie latajacych dywanow, albo statkow kosmicznych ,zwiazanych z pojedynczym Ufo-ludziem:

1. -to statek macierzysty - tzw. czysta karta zycia, ktora zapisujemy od momentu poczecia

2. -to statek ,,baza -wypadowa,, naszego ego, zbudowany z przeciwienstw (+ i -) i tym co pomiedzy ( symbolizuja to kropki- ciemna i jasna). Ta baza jest w stalym przeplywie, z powodu zmieniajacych sie wartosci/ocen/opinii /pogladow/wrazen/itd.

3. to nasze ego-osobowe z jego skladowymi , indywidualnymi dla kazdego,  korzystajace ze wspolnej dla wszystkich ,, bazy wypadowej,, (2) w zyciu doczesnym

4. swiat naszych ego-mysli ( idei)  i to co w nim siedzi i jest:

5. realne, logiczne , sprawdzone w rzeczywistosci

6. wyobrazenia, iluzje, oczekiwania, plany, nielogiczne, 

Patrzac na latajace dywany nr.5 i 6. przez pryzmat polkol mozgowych :-) mozna mowic o  podziale na prawa i lewa z przypisanymi im cechami i zdolnosciami do......

Przez jakie okulary ja teraz patrze- nie ma dla mnie wiekszego znaczenia. 

Jak widza to inni? 

- tez dobrze :-)


Co maja wspolnego ze swiatem cyfrowo-rzeczywistym- te latajace dywany, bedzie  w nastepnej notce, bo ta jest uzupelnieniem poprzednich wpisow( 1 i 2 link) i jednoczesnie wstepem do kolejnego. 

I nie bedzie to orka na ugorze :-) i skaranie boskie. Mam nadzieje, ze Wena dopisze....

29 lipca 2026

Okulary pana Hilarego czyli co nas laczy i rozni w tej samej chwili.

 Zanim Babcie ,uziemia,, obowiazki w przyszlym tygodniu, ktore spowoduja przesuniecie uwagi na sprawy zycia doczesnego, jeszcze w tym tygodniu postaram ogarnac poruszony przeze mnie ostatnio temat.

Rozmowa z Jotka i z Ania sklonily mnie do powrotu do pryzmatow przez jakie cos widzimy/obserwujemy/oceniamy. Tak wiec dzisiaj Babcia wroci do dziecinstwa , by pobawic sie  kolorowymi szkielkami (=punktem widzenia, pryzmatem) w okularach ego-osobowosci.

Nawiazanie do pana Hilarego poszukujacego swoich okularow w znakomitym wierszu dla doroskych dzieci - tez ma cos na rzeczy.

Przez jakie pryzmaty patrzy/moze patrzec  na zycie nasze ego-osobowe? :

a. zwiazane z wlasnym indywidualnym ego-zyciem od momentu poczecia:

-doswiadczenia zyciowe uswiadomione i nieuswiadomione

-wiedza

-nabyte schematy ,,myslowe, z otoczenia blizszego i dalszego

-wlasne priorytety i wartosci, ktorymi kieruje sie w zyciu

- wyciagniete lub nie wnioski i bazujace na nich oceny czegos/kogos

b. zwiazane z naszym utozsamieniem/przynaleznoscia do jakiejs grupy:

- rodzina

-grupa rowiesnicza/zawodowa/pracownicza/klasa spoleczna/partia polityczna/inne /hobbystyczna../jezykowa

-narodowosc/religiai wierzenia/ panstwo 

-kontynent/planeta/inne

W zyciu codziennym =osobistym, mieszanka nalozonych na nos okularow=pryzmatow przez jakie na cos patrzymy zmienia sie. Raz patrzymy na cos przez pryzmat przynaleznosci narodowej, innym razem przez pryzmat wiedzy i wlasnego doswiadczenia/ innym razem wydajmy wlasne opinie , ktore zwiazane sa z naszym utozsamieniem z partia polityczna czy wykonywanym zawodem, wlasnym egocentryzmem , rodzina .

Inny pryzmat przez jaki mozna na cos patrzec, jest zwiazany z 4 wymiarami w jakich funkcjonuje to co nazywamy Rzeczywistoscia w tu i teraz:

1. - oceniamy cos przez pryzmat (= z perspektywy ) czasu:

 - to co bliskie i to co dzieje sie tu i teraz - mozliwe jest uszczegolowienie i rozlozenie na czynniki pierwsze , moze dotyczyc=dotykac  nas bezposrednio lub posrednio ( np. okres ostatnich 100lat)

 - i to co dalekie ( pozwala dostrzec mechanizmy ogolne - nie dotyczy nas bezposrednio ) np. czasokres ostatnich 15000 lat, od poczatkow naszej ery, od poczatkow cywilizacji/ udomowienia zwierzat/ podzialu na kontynenty/ itp. odkrycia pierwiastkow radioaktywnych/ inny punkt wyjscia ...

2. przez pryzmat glebokosci:

- patrzymy na to co jest na powierzchni dostrzegalne tzw. ,,golym okiem,,czyli dostepnymi zmyslami ( widzimy opakowanie czegos i na tej podstawie dokonujemy tzw. powierzchniowej/wstepnej oceny) 

-patrzy sie na to co ukryte w srodku i wtedy wydaje sie opinie - bez wzgledu na tzw. opakowanie , bo przeciez o to moglo komus chodzic- jak smakuje chleb a nie np.jak wyglada piec do ktorego go wlozono.

 Z pryzmatow przez jakie spogladamy na swiat korzystamy w zaleznosci od  potrzeb ( ego-potrzeb, potrzeb grupowych/ panstwowych/regionalnych/ kontynentalnych/ planetarnych itd.....wieksze skupiska galaktyk :-)

Innym obrazem naszych okularow/ pryzmatow przez ktore spogladamy na swiat moga byc ......latajace dywany. Ale o tym skojarzeniu , polaczonym ze swiatem cyfrowym, juz w nastepnym wpisie.

Wraz z rysunkami....

27 lipca 2026

Kalejdoskop potrzeb i konsumpcja ego-swiatopogladow.

 Zanim rozkminie komentarz Ani pod poprzednim wpisem, cos innego zdominowalo mnie podczas spaceru z psem. Informacja o kolejnym, celowym wjechaniu w grupe osob , najprawdopodobniej z powodu ,,walki z niewiernymi,, czy innych pogladow seksualno-polityczno-religijnych. Powiedzonko: Czort wie! w tej sytuacji ma tu swoje calkowite uzasadnienie.

W kazdym razie przyszla mi na mysl od razu kwestia wiary i niewiary , np. pod katem zyjacych w umysle czlowieka  religii i wierzen/pogladow politycznych/ zasad i priorytetow/ innych ....ekonomiczno-rodzinnych dogmatow.

Jest ich cale mnostwo, bo oprocz glownych nurtow czegos( religijnych/politycznych/gospodarczych/wychowawczych/kulturalnych/ hobbystycznych itp.itd... wyznaczajacych jakies glowne drogi dla ,,wierzacych ,, ( =dzialajacych) w cokolwiek , sa jeszcze szerokie autostrady i liczne odgalezienia drog bocznych odbiegajacych w jakims stopniu od drogi glownej. Z czego wynikaja te odgalezienia? Te sa tworzone na potrzeby naszego indywidualnego ego i sa bardziej lub mniej trwale. Te rozne odcienie wiary /zainteresowan/pogladow bo tak mozna na to tez spojrzec- zmieniaja sie jak obrazy w kalejdoskopie. Dzieje sie tak na przestrzeni dziejow i chwili obecnej w zaleznosci od indywidualnych ego-potrzeb. Angazujemy sie w cos , w jakis jeden punkt naszej wiary w cos/kogos/poglady i priorytety, a za chwile inny punkt danej dziedziny nas bardziej zainteresuje, przyciagnie z jakis powodow, stanie sie wazniejszy od innego. Nasze ego dokona wyboru , wedlug siebie w zwiazku ze zmieniajaca sie sytuacja, na tak zwana ,,potrzebe chwili, I bedzie sie trzymac tego czegos ( swojego pogladu na cos) tak dlugo, dopoki bedzie to zaspokajac jego potrzeby :

- duchowe

-intelektualne

- seksualne

-ekonomiczne

-inne (?)  

Tak wiec kalejdoskop naszych zmieniajacych sie ego-potrzeb w roznych dziedzinach zycia przyczynil sie do powstania pojecia konsumpcjonizm....wedlug Babci, oczywiscie. I mozna na to patrzec tez w inny sposob.*

Tak wiec po polaczeniu : kalejdoskopu, konsumpcjonizmu i informacji o wydarzeniach podczas  parady rownosci w Berlinie, czas zaglebic sie w przyczyny naszych zachowan.

Poniewaz zycie i nasze zachowania sa schematyczne i przewidywalne, z powodu zamkniecia ich pomiedzy granicznymi skrajnosciami =przeciwienstwami,  w ocenie naszego ego tj.dobre-zle ( w roznym stopniu) , osoby zyjace w nieswiadomosci owego zamkniecia i schematyzmu, beda podejmowac proby ,,wybicia sie na niepodleglosc,,. A tu zonk! Trzeba sie pogodzic z tym, ze jestesmy uwiezieni jak rybki w akwarium w granicach symboliki TAO. 

Wszelkie udziwnienia i starania, by poprawic ,rozszarzyc wlasne ciasne koleczko egocentryzmu by wyjsc poza narzucone przez Rzeczywistosc Materialna ograniczenia  - mija sie z celem. Czlowiek daje sobie spokoj dopiero wtedy gdy to zrozumie.

 Zrozumienie oznacza, ze to czuje, bo zycie dalo mu tak popalic, ze spadly egocentryczne klapki z oczu.  Sama wiedza o czyms jest pomocna, bo daje jakis punkt odniesienia,  ale wtedy trzeba przejsc na poziom obserwacji siebie i ewentualnie dokonywania zmia/korekt w oparciu o to co jest, zamiast usilnie zmieniac otoczenie, bazujac na wlasnych wyobrazeniach o czyms (Iluzji) . Egocentryzm wszelkie ograniczenia bedzie  kojarzyl  nie ze swoim ego-pogladem na Rzeczywistosc ( wlasnymi ego-wierzeniami religijnymi/politycznymi/ inne poglady) ale z czyms co jest inne niz to co  uwaza za sluszne i jedynie prawdziwe.

Im bardziej jestesmy egocentryczni- tym bardziej zaciska sie petla  wlasnych ograniczen.  Wowczas ego podejmuje dzialania zeby wyzwolic sie z tego uscisku.  Ale poniewaz postrzega swiat zewnetrzny , a nie siebie i wlasne poglady jako krepujacego i uciskajacego go wroga,  dobrane przez siebie indywidualnie zachowania   kieruje w ta wlasnie strone. Na zewnatrz.  A dlaczego? 

Bo nie widzi sie siebie i swojego egocentryzmu. W jednej lub w wielu dziedzinach Rzeczywistosci

Skutki tego sa widoczne golym okiem : ataki terrorystyczne, wojny , inne ...mniej inwazyjne zlosliwosci i usmieszki pod nosem na sama mysl, ze ktos cos widzi inaczej /mysli inaczej/robi inaczej.

Ps. Prace plastycznie nieplastyczne wraz z przykladami do poprzednich notek zamieszcze w nastepnym wpisie :-)


* Za Wikipedia: 

,,Konsumpcjonizm (także konsumizm) – postawa polegająca na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług[1] lub pogląd polegający na uznawaniu tej konsumpcji za wyznacznik jakości życia (lub za najważniejszą, względnie jedyną wartość) – hedonistyczny materializm.

24 lipca 2026

O poswieceniu sie weza Uroborosa i prawdziwej Rzeczywistosci.

 Zmiana miejsca nasiadowki do pisania oraz powrot do nowej-starej klawiatury bez polskich znakow , zbiegly sie w czasie . Widocznie przeplyw energii wymagal takich zmian, bo i to nadwyrezone zaczelo kulec.

 Tematyka jest warta uwagi, bo otaczaja nas ...rozmaite relacje . A te wymagaja od naszego ego bycia zorientowanym w rzeczywistosci . Tak wiec oprocz wiedzy, ze:

a. zasada akcja-reakcja uzmyslawia nam ze jestesmy uczestnikiem zycia jako strona tworcza w polowie. Kazdy krok/decyzja/ inne wywoluje poruszenie energii i to co przychodzi wraz z nia jako skutek mrugniecia okiem czy upuszczenia zlej krwi  podczas komentowania meczu. Z tej perspektywy mamy stosunek 1:1 czyli 50%:50% . Mimo, ze nie zawsze ,od reki , doswiadczamy skutkow.

Wychodzac co rano z chalupki , pijac kawe a nie np. zielona herbate jak zawsze, podejmujemy ryzyko, ktore moze przyniesc zmiane drogi zyciowej w najmniej spodziewanym momencie. Przepuszczajac kogos na schodach, bo go czas goni, a my wasnie wzielismy umyslowy Stoperan, kto wie czy w ten sposob nie unikniemy wdepniecia w psie odchody, bo uprzejmosc sprawi ze ten ze stoperem w reku bedzie pierwszym rozdeptujaco- klnacym ,,na czym swiat stoi ,, bo wlasnie  w nie wdepnal. Zatem z jednej strony ego-osoba dziala, a Los robi za nas reszte, w podziekowaniu za wyslana w Kosmos energie( np.emocje, dzialanie).

b gdy bedziemy rozpatrywac proporcje ego-odzialywan pomiedzy ludzmi, oprocz tej odgornie narzuconej przez zasady fizyki (a)  mamy do czynienia z ziemska ocena wkladu wlasnego w podejmowane czynosci, a dokonana jest ta ocena przez wchodzace w akcje-reakcje ego-osobowosci. Na tym polu mamy wyrazne rozbieznosci lub zgodnosc w zaleznosci od obiektow bioracych udzial w relacji/ocenie/podsumowaniu czegos. Roznice/zgodnosc w obliczeniach wkladu wlasnego wynikaja z:

-czasu i miejsca narodzin 

-warunkow w jakich wychowywalismy sie/rozwijalismy 

-zdobytej wiedzy i doswiadczen zyciowych wraz z wyciagnetymi wnioskami, jezeli znalezlismy czas w czasie biegu zycia ze stoperem zamiast ze Stoperanem

- priorytetow i wartosci, ktorymi kierujemy sie indywidualnie w czasie dokonywania kolejnych wyborow, komu nie nadepnac na odcisk, a komu mozna dopiec az mu w piety pojdzie. Wtedy moze wreszcie zwolni....I nie czlowieka, ktory mu ,dal popalic,, ale ...siebie z tego przyspieszenia.

Tak wiec ocena wkladu wlasnego tj. naszych zyciowych sukcesow i porazek moze byc zupelnie inna /podobna z punktu widzenia innego ego-osobowego.

***

Patrzac z tzw. duchowego poziomu kiedy jestesmy ,polaczeni ze soba,,(B- z poprzedniego wpisu) mamy wieksze zrozumienie/akceptacje dla procesow zachodzacych w rzeczywistosci zycia naszego ego i tego co doswiadczamy. W slad za tym idzie ,, decyzja ,, wewnetrznego dziecka,, i przyzwolenie/brak zgody na dzialania podjete przez ego.

Pamietajac, ze nasze ,wewnetrzne dziecko,, ma wglad w to czego nie jest w stanie zobaczyc ego , to nasza wewnetrzna zgoda na podejmowane w czasie rzeczywistym dzialanie przejawia sie w tym, ze robimy cos z silnym przekonaniem /wchodzac w cos po calosci i nie martwiac sie o efekt koncowy. Wszak skutki wszystkich dzialan nasze ego zna. Wiemy jak je oceni. Bedzie  patrzec pod swoim katem/ przez wlasny pryzmat i powie:

-sa pozytywne 

-sa negatywne 

Gdy mamy mieszane uczucia , oznacza to wplyw sily wyzszej . Nasze ego ocenia cos w skali 0-1 ( jak powyzej) podczas gdy refleksja i szerszy wglad plynie z polaczenia z ,,wewnetrznym dzieckiem,,. Wtedy latwiej pogodzic sie z tym co sie wydarza. 

***

Brak sprawczosci naszego ego-osobowego wynikac  moze z kilku powodow:

1.- to co jest w danym momencie naszego zycia jest zgodne z  tym co ,, Zapisane w gwiazdach,, bo jest doswiadczeniem, ktorego potrzebuje nasze ego  ( duchowa przyczyna). Mamy wiec wziac na wstrzymanie.....

2.-ego -osobowe utracilo polaczenie z ,wewnetrznym dzieckiem,,  czyli drugim naturalnym zrodlem zasilania ( obok typowej energii zyciowej w organizmie zwiazanej z ukladem krazeniowo -oddechowym  ) czyli ze swoim przewodnikiem duchowym .

I teraz kluczowe jest zastanowienie sie/zadanie sobie pytania : dlaczego nie mamy mocy sprawczej?

Gdy ego-osobowe stawia opor Rzeczywistosci =nie moze pogodzic sie z tym co sie wydarzylo -  brak akceptacji danego stanu rzeczy powoduje przesuniecie energii wewnetrznej . Ta zakotwicza sie w jakims wydarzeniu w przeszlosci, ktore wiaze z jakims Pozytywem/Negatywem (we wlasnej ocenie). Stad brak mocy w Tu i Teraz.  Mocy namacalnej, odczuwalnej jako sprawcza. Opowiadanie Zen tak to ujmuje:

Dwoch mnichow wedruje , uczen i Mistrz. Spotykaja kobiete. Uczen przenosi ja przez potok i zostawia. Mnisi wedruja dalej swoja droga . Uczen wspomina co jakis czas swoj dobry uczynek i ledwo nadaza za Mistrzem.

Wreszcie pyta: dlaczego jestem taki zmeczony, a Mistrz nie? 

Mistrz: Ja zostawilem ta kobiete na brzegu potoku, a ty ja nadal dzwigasz.

*

Kolejne pytanie: dlaczego tam skierowana zostala przez nas energia? Czy to co napisze teraz jest sluszne , kazdy musi sobie sam odpowiedziec:

Jezeli czlowiek czerpie energie TYLKO ze stworzonych przez  wlasne ego i jego ocene czegos - Wyobrazen ( Iluzji) i przyjmuje to za Rzeczywistosc, to wskutek zachodzacych zmian w rzeczywistej Rzeczywistosci, podejmujac dzialania dla podtrzymania tej Iluzji - ,,zjada sam siebie,,, jak znany waz Uroboros.* Oznacza to, ze do pewnego momentu gdy wszystko gra tj. idzie zgodnie z tym co sobie nasze ego wyobrazilo = dopoki obrazy sie pokrywaja ( Iluzja i Rzeczywistosc) wtedy  napedzamy samych siebie. I jestesmy w stanie gory przenosic. Gdy prawdziwa Rzeczywistosc  weryfikuje lub stawia opor naszym Wyobrazeniom - poprzez odpowiednie sytuacje /zachowania innych - do pewnego momentu jeszcze ciagniemy sila rozpedu ten statek zycia, by wreszcie opasc z sil i osiasc na .....mieliznie .Zupelnie bez mocy. Wszak poswiecilismy sie ....dla siebie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Uroboros