Dni od poprzedniego wpisu upływają w spokoju ducha- tak chciałoby sie napisać. Ale jak wiadomo, okres poremontowy ma swoje wymagania. Zaglądanie w kąty szafek, odświeżanie i doczyszczanie, o układaniu się na nowo (tj. zagospodarowanie mebli) i selekcji ...wszystko wymaga czasu.
W międzyczasie doszedł jeszcze montaż karniszy w pokojach , bo w kuchni roleta bambusowa pełni rolę zasłonki :)
Odważyłam się wreszcie wypróbować piekarnik ..Dwa razy.
Na zdjęciu poniżej: na spodzie naczynia żaroodpornego -makaron, na wierzchu pierś z kurczaka trzymana w marynacie z musztardy stołowej i warzywka/kucharka( tzw.vegeta) przez 12h i oczywiście pieprz. Zielone dla koloru...
30min w 180 st. , plus czas konsumpcji i po ptoku...a raczej jego części.
Dla osłody trawienia , oczywiście białe winko - półwytrawne. Tym razem portugalski wyborny wynalazek , zakorkowany prawdziwym korkiem. Monte da Serra. Bo po wykonanej pracy żołądkowej należy się ... Zdjęcia nie zamieszczę, bo jest przed 22- gą i dzieci nie śpią. ;-) no i do dzisiaj został mi tylko czerwony bliźniak, też połowicznie wytrawny.
Żeby dać obraz kuchni w całości, to pochwalę się kompozycją własną, to coś co wisi nad lodówką. Wykorzystałam coś z czego nie korzystam.
Tak zakończyłam zabawę w aranżację kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz