Jaskinia jako miejsce zamieszkania człowieka jaskiniowego to dobry pretekst by wejść kolejny raz do ......jaskini Platona. Temat oklepany ze wszystkich możliwych stron, przez filozofów zawodowych i amatorów przysłowiowego chłopskiego rozumu. Babcia tez pokusiła się, kolejny raz , na wejście w głąb jaskini swojego umysłu, by w zakamarkach połączeń nerwowych za pomocą skoków impulsu elektrycznego , wydobyć kolejną prawdę objawioną.
Pod haslem ,, co autor ( tj.Platon) miał na myśli, Babcia wyłuszczy swoją interpretację legendarnego dialogu z Sokratesem*, tym razem bazując/ patrząc przez pryzmat ego-osobowego.
Zmotywowana komentarzem Frau Be pod poprzednim postem, doszlam do wniosku, iż nie tylko ulubione pomieszczenie do rozmyślań nad sensem życia zwane oddolnie przybytkiem ,luzowania gaci,, sprzyja filozoficznym zamyśleniom, ale każde miejsce i chwila gdy wchodzimy w głąb siebie. Jak na zawołanie przygalopowało ,w podskokach impulsu elektrycznego, zasadnicze pytanie człowieka myślącego o czymkolwiek i kiedykolwiek:
Kiedy wchodzę w głąb siebie?
Okazało się, że babcia większość czasu spędza na , też przysłowiowym bujaniu w obłokach (myśli) , a rutynowe, automatyczne czy wręcz bezmyślne czynności, to obecnie niewielki zakres podejmowanych działań, jak np. zmywanie naczyń z uważnością, mieszanie kawy w kubku, coby fusy opadły czy inne zapatrzenie w sufit sugerujące otoczeniu wielką pobożność obserwowanego obiektu.
Patrząc na siebie od strony wlasnego odbicia w lustrze- babcia stwierdza , że większość czasu jest zanurzona w jaskini....umysłu czyli idei ( myśli). Inną kwestią jest to co się z nimi robi. Tylko obserwuje czy poddawane są obróbce termicznej ( z emocjami) czy bez i jakiego rodzaju. Wszak pojedyncze myśli obrabia się na różne sposoby, jak na Życie ziemskie przystało.
Tworzy się większe związki tzw.ciągi myślowe lub artykuuje, w sposób nam indywidualnie dostępny, pojedyncze składowe, korzystając z masowych środków przekazu . To , jak wyrażamy to co ,,chodzi nam po głowie,, przybiera formy:
a. gestykulacji, czyli gestów mniej lub bardziej skoordynowanych z jaskinią ( umysłem), emocjami i prawem
b. artykulacji czyli przy użyciu strun głosowych i tego co jest potrzebne by wydobyć z siebie coś, co zostanie właściwie skojarzone przez otoczenie na nasłuchu
c. innych form artystycznego wyrazu, w tym wykonywanej pracy - z pasją/ z nerwami/ z automatu
Nic więc dziwnego, że własciwe wydaje się być skojarzene, że ktoś ma ,,koński łeb,, , lub że jest ,, łebski,, co od ręki wskazuje, że mamy do czynienia z kimś wybitnie oblatanym....w jakimś temacie. Nie bez powodu używamy tego słowa, bo latanie w jaskini umysłu wymaga nie lada umiejętności, ze względu na te drzewka nerwowe przekazujące sobie ciagle zakodowaną w impulsie informację, którą dobrze by było przetworzyć bez uszczerbku dla cielesnego pojazdu z ego za kierownicą.
Podsumowując matematycznie powyższe przemyślenia, wyszło babci to:
1.jaskinia = umysł z jego ideami- gdy patrzymy z zewnatrz
2.jaskinia = miejsce , w którym czujemy bezpiecznie z róznych powodów
3.jaskinia = otwór/dziura w górze
4. jaskinia = stan nieświadomości/ zamknięcia na idee /myśli innych
5. wreszcie jaskinia według Babci = niedostępna dla świata zewnetrznego część naszego ego-osobowego w którym ukryte są np. nierozpoznane przez nas predyspozycje/ zdolności/umiejętności/ mozliwości czy inne strachy na lachy....zwane obawami/traumami/kompleksami
I tak....
Na podstawie powyższej wiedzy ogólnej można teraz dokonać podziału jaskiniowców, tfu...Ziemian, na poszczególne grupy.
A po co ta klasyfikacja? - odezwał się babciowy krytyk.
- A żeby się gdzieś naszego ego zahaczyło, bo gdy nie ma się punktu zaczepienia w sobie, tj. nie zna się swojego chwilowego czasowo przyporzadkowania, to w konsekwencji człowiek tworzy Iluzję, że jest w stanie zmienić coś-kogoś /dojść do porozumienia z kimś z innej grupy jaskiniowców . A gdy własną Iluzję zaczyna się wprowadzać w Życie, to wiadomo, jak to się może skończyć......Rzeczywistość stawia opór. A to jest to, czego jaskiniowcy najbardziej nie lubią. Opór.
W zetknięciu z Rzeczywistoscią znikają Iluzje, a wraz z nimi znika zwykle twórczy jaskiniowiec w swojej jaskini ( rozmaicie pojmowanej, a czasem w podwójnej ). Wszak gdzieś trzeba ponownie nabrać sił ...i przypuszczalnie niekoniecznie małpiego rozumu. Być może, tym razem , do walki z... wiatrakami (własnymi iluzjami), a nie z Życiem. Bo na tym ringu wynik jest znany, sprawdzony przez Życie , nieodwracalny i przesądzony . Odgórnie......
Zamiast bawić sie w piaskownicy....idziemy do piachu i obracamy się w proch. Być może z powodu tej naturalnie wbudowanej ....emocjonalnej wybuchowości.
* https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaskinia_plato%C5%84ska
Cyt::.............W dialogu Platona, Sokrates opisuje głęboką jaskinię, otwartą na jednym z boków. Z wnętrza pieczary na zewnątrz prowadzi długie, strome podejście. W ciemnościach jaskini żyją uwięzieni ludzie. Są oni odwróceni tyłem do wejścia, a ich nogi i szyje są skute kajdanami, przez co nie mogą się obracać, patrząc jedynie na ściany jaskini. Za plecami uwięzionych, bliżej wejścia do jaskini, stoi mur wysokości człowieka. Za tym murem poruszają się inni ludzie, nosząc na ramionach rzeźby przedstawiające wszelkiego rodzaju przedmioty. Sami ci ludzie są niewidoczni zza muru, i jedynie noszone przez nich przedmioty wystają ponad niego. Ludzie ci rozmawiają ze sobą, a za ich plecami, jeszcze bliżej wejścia, płonie wielki ogień. Ludzie uwięzieni we wnętrzu jaskini słyszą głosy ludzi zza muru, ale zniekształcone i odbite przez echo. Widzą też cienie rzucane na ścianie, przez przedmioty wystające poza mur i oświetlane przez światło ogniska. Ponieważ jednak są od zawsze przykuci do jaskini, biorą te cienie za jedyną istniejącą rzeczywistość, a odbite echo za prawdziwe głosy wydawane przez cienie[3].
Gdyby któremuś z żyjących w jaskini ludzi udało się wyzwolić z kajdan i odwrócić się, zobaczyłby statuetki widoczne ponad murem, zauważył ich podobieństwo do cieni na ścianie i widziałby, że są od tych cieni prawdziwsze. Gdyby udało mu się pokonać mur i podejść do samego wejścia, zostałby początkowo oślepiony blaskiem słońca i musiałby się dopiero nauczyć widzieć świat. Nauczyłby się rozpoznawać znane sobie rzeczy w cieniach i odbiciach rzucanych przez rzeczywistość. W końcu spojrzałby w słońce i zobaczył w nim prawdziwą przyczynę pozostałych rzeczy[3]. Sokrates mówi o konieczności stopniowego przyzwyczajania się: najpierw do odbić przedmiotów w wodzie, potem do samych przedmiotów, do światła gwiazd i księżyca — a potem dopiero do światła słonecznego[4].
Moja przyjaciółka często mawia, że ja za dużo myślę. Coś w tym jest, bo ja ciągle w te myśli się zagłębiam i nieustannie nimi obracam. Moja jaskinia jest obszerna.
OdpowiedzUsuńOd nadmiaru myśli ...boli głowa. Może warto dokonać selekcji : które warte są mojego czasu a które mogę puścić luzem? często sami trzymamy się myśli, które nas dołują, zamiast pozwolić im odejść. Podziękować za zainteresowanie naszą osobą i wypuścić jak dmuchawce-latawce na wietrze. Taka wizualizacja....Ale podziękować trzeba za emocje, z którymi się wtedy też przy okazji rozstajemy. Jedno z ćwiczeń ,,umysłu,. Wszak jaskinia też ma swoje potrzeby cielesne :-)
UsuńTaaak, pofilozofować czasem warto, ale najczęściej twardo stąpam po ziemi, a czasami wiersz napisze i może taki wiersz to wejście do własnej jaskini?
OdpowiedzUsuńZ babcinych obserwacji wynika, że mamy podwójne potrzeby :
UsuńA. zakotwiczenia się w rzeczywistości
B. stałego łącza ze sobą
Gdy istnieje tylko jedno połaczenie, to konsekwencją A jest stan, w którym stajemy się ofiarą otoczenia ogrywającego nas kiedy się da w sposób świadomy lub nieświadomy i/lub własnych emocji związanych ze zderzeniem się z rzeczywistością.
Konsekwencją B jest np.brak opanowania, nerwowość/ pobudzenie bez widocznej przyczyny/rozproszenie/rozbicie wewnętrzne które pojawiają się z powodu poczucia braku czegoś, co jest trudno sprecyzować. A chodzi o to łącze z naszym ,, wewnetrznym dzieckiem,,.
Każdy indywidualnie pracuje ze sobą/ nad sobą korzystając z dostępnych środków zawartych między dźwiękiem a ciszą, bezruchem a działaniem.
Czy jest to stałe czy chwilowe łącze i na jakim jesteśmy etapie połaczenia czujemy indywidualnie. Zadowolenie z samorealizacji /stanu w jakim jesteśmy- jest tego wyrazem.