Ponieważ tylko pobieżnie śledzę wydarzenia polityczne, to wypunktuję tylko te, które obijały mi się o uszy na tyle często, że zapamiętałam. Zacznę od tego z ostatniej chwili:
1.Komisja Europejska będzie analizować polską ustawę o badaniu rosyjskich wpływów...
2. Sprawa Kopalni Turów...
3. Zastrzeżenia co do praworządności w Polsce...
4. Wstrzymywanie wypłaty środków na KPO...
5. Inne ....znane i nieznane...
I takie mam wrażenie, że KE robi wszystko, żeby Polska z "własnej, nieprzymuszonej woli" zrobiła w tył zwrot i wyszła z UE . A jeżeli nie da rady dokonać tego powyższymi punktami, bo będziemy trzymać się jej rękami i nogami i wydrzeć z ust europejskich zdobyczy nie damy- to żeby chociaż sprowadzić nas do parteru, żebyśmy wiedzieli gdzie nasze miejsce jest z powodu naszej metryki urodzin lub, jak kto woli, peselu unijnego.
A ponieważ, jak wiadomo, dziecko lubi odmrozić sobie uszy na złość rodzicom, to im silniejszy nacisk Unia wywiera - tym większy rodzi się (patriotyczny) opór. Bo nikt nie lubi gdy mu się we własnym mieszkaniu, bez wcześniejszej zgody, remont robi..., ładuje gospodarza w koszty i w dużej mierze jego własnymi rękami.
A że jak wiadomo, zgoda wcześniejsza była, więc unijna ekipa remontowa dziwi się, że gospodarze kręcą nosem na nowe "porządki".
Ale jak tu nie kręcić nosem, skoro nagle okazuje się, że instalacja energetyczno-grzewcza ma być okrojona do minimum, że niektórych elementów w( y/u)stroju wewnętrznym nie będzie można w ogóle zmienić, bo są na stałe umocowane/ usztywnione, zamiast być elastyczne z możliwością przemieszczenia w razie potrzeby lub wywalenia, w przypadku braku przydatności, itd.itp.
Cóż zatem pozostaje zrobić niezadowolonym właścicielom/ gospodarzom z wyremontowaną nie po ich myśli chatą?:
1. sprzedać odpicowane przez obcych mieszkanko,
2. podnająć i zgarniać kasę do własnej kieszeni,
3. w trakcie prowadzonych prac - podziękować ekipie remontowej i zrobić wszystko po swojemu. Po swojemu do ostatniego szczegółu.
(Bo zwykle o te szczegóły jest najwięcej hałasu. Na początku widzi się miłą dla oka aranżację przestrzeni i przyszłe korzyści, a nie zwraca uwagi na upierdliwe szczególiki, które dopiero potem dają popalić...Stare rury bulgoczą, podłoga skrzypi, bo panele położone na starych klepkach, itd...I one właśnie, te szczególiki, stają się kością niezgody i przyczyną kłótni , bo nie pozwalają by spokojnie osiąść na laurach, zwłaszcza gdy podpisało się obustronnie umowy...- taka dygresja)
Tyle, że można to będzie zrobić albo tylko własnymi siłami, albo potrzebna będzie współpraca z inną ekipą...(remontową). Może niekoniecznie miejscową/ kontynentalną, ale jakąś dalszą zamiejscową?
Tylko że....
Wiadomo ,że po różnych przejściach to człowiek na zimne dmucha, a zdobycie zaufania gospodarzy będzie wymagać od nowej ekipy ...wiele, wiele starań...
No i trzeba się przecież zawsze liczyć z kosztami. Na ile nas stać?
No i jest jeszcze jeden problem....Takich gospodarzy i właścicieli mieszkań do remontu jest trochę na świecie *.....
Ps. A tak w ogóle, to remont robić powinna wykwalifikowana ekipa, a nie jakieś urwipołcie....
*.... https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata