Nie planowałam siadać dzisiaj do pisania, ale skoro mnie wzięło i okoliczności sprzyjają, to dlaczego nie. Niby zwyczajny spacer z psem, niby pustka w głowie, a tu bach.....pojawiły się wyrywkowe słowa z poprzednich komentarzy: świadomość, nasze wybory w danym momencie życia/ chwili, R.Bernatowicz ( patrz YTube) wspomniany w komentarzu na blogu Oko . Niby wszystko oderwane, ale jednak to połączony ciąg myśli , który miał mnie zaprowadzić do dzisiejszej refleksji związanej z życiem pozagrobowym, czyli życiem wiecznym.
Pytanie , które sobie człowiek zadaje od zawsze: a na cholerę mi te wszystkie doświadczenia i ten niby rozwój duchowy, skoro i tak .....
I tu w zależności od dalszej części naszej wiary i niewiary, mamy takie możliwości:
- 1.po śmierci znikam , nie ma niczego ( co jest równoznaczne z Nicością) i (nie)rozpoznaną myślą: wszystko jest iluzją
- 2.jest Coś , ale co ....nie zastanawiam się nad tym
- 3.jest Życie Wieczne , ale muszę na nie w jakiś sposób zasłużyć
- 4.jest Życie po śmierci, z kolejnymi stopniami ,,wtajemniczenia,, =przynależności = segregacji indywidualnej według osiągniętego jakiegoś poziomu rozwoju duchowego podczas naszego pokalanego licznym cierpieniem żywota
Poddam teraz osobistej krytyce kolejne tezy:
1. Skoro nie ma nic, to skąd biorą się myśli i to co Jest , nawet jeżeli nazywamy to złudzeniem? Wniosek: Nic jest Pełne Wszystkiego
2. Skoro jest Coś to niech sobie będzie, ja i tak żyję Życie, a co ma być to będzie. Trudno takie podejście skrytykować....wszak opiera się na Czymś.
3. Na Życie Wieczne muszę sobie zasłużyć.
To co odbieramy indywidualnie za zasługi lub ich brak -w ujęciu naszego ego-osobistego - jest tylko cegiełką służącą do budowy naszego Ducha, ale o jej przydatności nie mamy zielonego pojęcia, bo żyjemy na poziomie materialnym Życia.
Wniosek: ,,ordery,,, ( przenośnia) które przypinamy sobie na piersi, z różnych powodów, pełni wiary w ich pozagrobową moc , jest jak oddawanie czci ,,złotemu cielcowi,,.
Wszystkie uczynki i doświadczenia budują naszego Ducha podczas życia, a co z tej budowli zostanie - po opuszczeniu ciała- przekonamy się sami. Osobiście.
Wniosek nasuwa się sam: ponieważ do budowy naszego Ducha potrzebne jest wiele materiałów ,,budowlanych ,, , w zależności od tego jakie mamy indywidualne potrzeby duchowe, takie sobie materiały dobieramy ze środowiska w jakim żyjemy, na danym etapie rozwoju tj. podczas kolejnej inkarnacji. Budulcem są nasze doświadczenia życiowe i to co się z nimi wiąże , popularnie zwane zaprawą( np. murarską)
4. Ostatni stopień wtajemniczenia zawiera w sobie pozostałe . Podsumowując:
Jeżeli pytamy siebie : po co jest reinkarnacja?
- by poznać różne formy Życia
Po co mamy poznawać różne formy Życia?
- by zbudować swojego Ducha =,,swój Dom,,
Po co mamy budować swojego Ducha?
-żeby osiągnąć Całość=Jedność
Po co mamy osiągnąć Całość?
- żeby już więcej nie inkarnować = nie cierpieć w żadnej formie ciała fizycznego, czyli żeby się wyzwolić z ,, koła fortuny,, kieratu życia materialnego, inne określenia - o czym traktuje np. buddyzm, pośrednio też inne wierzenia w formie bardziej ogólnej.
I jeżeli ktoś śmieje się z dawnych wierzeń, modlenia się do drzew czy innych zwierzaków starożytności , potoków wody czy wiatru, oraz wszystkich świętych czy z cackania się z braćmi młodszymi, to śmieje się być może z dawnego własnego życia lub swoich krewnych po kądzieli czy z innego drzewa materialnie darwinowsko-genealogicznego...
Wszak jakaś cząstka nas ciągle woła o pomstę do Nieba czyli Całości , z powodu naszych wybrakowanych materiałów budowlanych zbieranych przez kolejne wcielenia. Tu kasa nie pomoże.....swoje trzeba przejść.
Doświadczenie i wyciągnięty z niego wniosek stanowi spójną Całość mniejszego kalibru. Z samych cegieł lub z samej zaprawy, trwałego ,,Domu,, się nie zbuduje, a jedynie przejściowe schronienie.....A skoro przejściowe to wiadomo już dlaczego czeka nas kolejna inkarnacja..... W pszczółkę czy innego tasiemca...Wszak jakiś poziom już osiągnęliśmy....
Ps. Następna notka i jej temat nasuwają się same : od wędrówki dusz do wędrówki ciał czyli migracji ludzi już droga bliska....
Wystarczy zejść na Ziemię. :-)
Tylko po co to? Ta migracja dusz? To przeistaczanie się z człowieka w kamień. Z kamienia w muchę. Grzyba w drzewo. Biedaka w króla. Króla w bidoka....?
OdpowiedzUsuńPo co żyć tu poprawnie i świadomie? Wszak mówią nam o przestrzeni wolnej woli, ale przy okazji nakładają kajdany na tę wolną wolę poprzez wizje piekieł, lepszego lub gorszego wcielenia. Buddyzm też nie jest wolny od wizji przestrzeni zwanej piekło. . Tyle tylko, że przeciętnie w chrześcijaństwie to kocioł i ogień, a tam wieczna zmarźlina... Takie wychowywanie do dokonywania właściwych wyborów dla tych z nierozbuchaną wewnętrzną analizą. Dla tych rozbuchanych , analitycznych, cukierek w postaci lepszej lub gorszej inkarnacji jako logiczny ciąg naszych wyborów.
Nie piszesz jasno, która opcja jest ci bliższa i w ogóle czy wierzysz, ale.... widać, słychać i czuć, że opcja buddyzmu nie jest ci obojętna. albo współczesnego new age, współczesnego gnostycyzmu
I teraz ...może nie powinnam, w końcu twoja przestrzeń i to ty tu narzucasz reguły, ale ośmielę się coś skrytykować. Tknąć. Nie czytam takich książek, jakie czytasz ty w zakresie duchowośc. Podaj więc od czasu do czasu źródło- skąd to wziełaś. Kto cię zainspirował lub od kogo przytuliłaś daną myśl.
Bo tak ogólnie "po ludzku" to nazywając. Twója
Jedynka
1. Ateizm.
Twoja dwójka to:
2. Agnostycyzm.
Twoja trójka to :
3. Chrześcijaństwo islam.
Twoja czwórka to.
4. Buddyzm.
I już staje się jakoś jaśniej.😋
Mam moje prywatbe odpowiedzi na to o czym piszesz w poście.
Nie czytam od wielu, wielu lat, odkąd zaczęłam grzebać w sobie i myśleć. Nazywam ten stan ,,przepełnieniem,, i nic z zewnątrz już do mnie nie wchodzi. . Odkąd zaczęłam myśleć. A kiepsko mi kiedyś to szło.....
UsuńŁatwo jest przyporządkować powyższe, dla osób siedzących w tych klimatach, bo to co poznane jest gdzieś opisane i nazwane, a nasz ego-umysł funkcjonuje w dostępnych mu schematach poznawczych albo tworzy własne teorie....
Tekst tak czułam i napisałam. Jeżeli skłania do zastanowienia, krytyki czy inne.....porusza struny....wszystko jest w porządku....
Moje osobiste poglądy nie mają tu żadnego znaczenia....chociaż teksty po części je wyrażają.
Co do straszenia piekłem/ itp.stoję na stanowisku, że cierpienie , którego doświadczamy nim jest.I jesteśmy jego wspołtwórcą na równi z tym co postrzegamy jako ,,świat zewnętrzny,,.
Straszenie piekłem czy innymi religijnymi straszydłami jako metoda ,,wychowawcza,, to ciekawy temat. Niestety wojny pokazują, że przyszłe życie pozagrobowe i płynące z niego ewentualne profity- ma mały wpływ na podejmowane przez ludzi decyzje.
Pewnie, że wojny nadal mają się dobrze a człowiek dla człowieka potrafi być wilkiem. Posłuchaj też innych wypowiedzi ludzi, którzy w najgorszym życiowym piekle doznaku ludzkiej, miłości i wsparcia. Bo życie potrafi być różne i to my, naszym zachowaniem, postępowaniem pokazujemy jak realizujemy nasze wierzenia...jak je rozumiemy. Wszak ( powtórzę się już któryś raz z kolei) i essesmani mieli wygrawerowane na skórzanych pasach przy spodniach " Bóg z nami!". Tak widocznie rozumieli religijne przekazy i tak je realizowali.
UsuńKiedyś przesłuchiwano pielęgniarza jednego z podobozów.... Ile dziennie poprzez zastrzyki uśmiercali ludzi. On podawał średnie liczby, :" Ale raz było mniej, bo spieszyliśmy się na wigilję do domów." Ot...robota jak każda inna.
Ich sumienia pozwalały im to robić. Choć...gaz w obozach użyto dlatego aby właśnie zdjąć z sumień ( swoich ludzi) bezpośredni akt morderstwa, który męczył ponoć większość egzekutorów . Bo ta prawo zapisane wewnątrz dawało się im we znaki. Zawsze jednak można uśpić sumienie mówiąc że :" Żyłem w takich a nie innych czasach i musiałem wykonywać rozkazy."
Odciążyć się niejako. Zdjąć z siebie balast.
Coby jednak nie gadać...wizja piekła, gorszej inkarnacji może prostych ludzi odstraszać od kierowania się zasadą oko za oko.
W dokumentach moich stoi ,, kierunek historia,, więc przez dłuższy okres życia musiałam ogarniać te tematy. Wymówki, dla uspokojenia sumienia, to odwieczny wybieg. Na ile są skuteczne wiedzą sami zainteresowani. Ale pamięć indywidualna i to co w niej zapisane - wie swoje.Jak sobie radzić z własną pamięcią....która nie daje nam spokoju?
UsuńZ drugiej strony trzeba przyznać , że są jednostki nie mające problemu z ,,sumieniem,,...z powodu przerostu ego zwanego przeze mnie ciemną stroną egocentryzmu lub zaburzeń ( różnego pochodzenia).
Z zaświatami mam ten problem, że nikt dotąd nie wrócił z mapą terenu ani protokołem odbioru technicznego własnego Ducha, więc wszystkie teorie stoją na rusztowaniu domysłów. Bliska jest mi za to myśl, że ziemskie ordery możemy sobie po śmierci najwyżej schować do duchowej szuflady, bo jeśli istnieje jakaś komisja odbiorcza, zapewne ma inne kryteria niż nasze napuszone ego. Co do kolejnych wcieleń zachowuję ostrożność - człowiek całe życie haruje nad rozwojem, a potem budzi się jako tasiemiec w jelicie osobnika, który nie myje rąk. Z dawnych wierzeń również nie ma co się śmiać; współczesny człowiek nadal pada na kolana przed niewidzialnymi siłami, tylko dziś częściej nazywa je algorytmem albo zdolnością kredytową. ;)
OdpowiedzUsuńHa, ha....teoretycznie mówi się, że jakoś trzeba przeżyć to życie, a w domyśle: ,, Oby jak najlepiej mi się żyło i przy niewielkim wkładzie własnym,,. A tu okazuje się, że jesteśmy pracoholikiem ....Dokończę potem
UsuńAlbo w ogóle lubimy umywać ręce, ale marzenia nadal pozostają na tym samym poziomie..
UsuńJakich bogów stawiamy na piedestale , a pomijamy innych, w danym momencie, i jakie są tego skutki-każdy sam sobie może odpowiedzieć. O ile jest czas i chęć na refleksję.
Patrząc na wierzenia - człowiek zamienił jedne na inne , tylko inaczej je nazwał, a tak naprawdę rózne opcje mają wiele wspólnego.
OdpowiedzUsuńKtoś napisał, że sensem życia jest Życie, a nie szukanie sensu i tego się trzymam.
Szukanie sensu życia też jest elementem Życia, więc wszystko gra :-)
UsuńAle jeżeli Życie potraktujemy jako ciąg zdarzeń, w których bierzemy udział jako bezrefleksyjne składowe - to pachnie to byciem marionetką. A skoro tak, to po co nam tzw. mózg, świadomość, myślenie ?
Kocham, ubóstwiam, uwielbiam Roberta Bernatowicza! 💖
OdpowiedzUsuńTrafiłam na coś ciekawego i podzieliłam się...informacją. W sumie kilka minut wywiadu i reszty nie słuchałam, bo to też moje dawne klimaty... :-)
Usuń