20 sierpnia 2026

Takie tam grzebanie w strefie komfortu.

Zanim wyruszę na migrację wraz z innymi ,,uchodźcami,, rozmaitych nacji, postanowiłam wrócić do miejsca zwanego ,,strefą komfortu,, , osobistego. Jest ona w pewnym stopniu punktem wyjścia...do migracji.

SI o strefie komfortu mówi tak:

Stan psychiczny i behawioralny, w którym człowiek działa w znanych, przewidywalnych warunkach. Minimalizuje ona stres, lęk oraz niepewność, dając poczucie bezpieczeństwa i kontroli.

Czym się charakteryzuje?
Rutyna i nawyki: Działania są powtarzalne i nie wymagają dużego wysiłku.
Brak ryzyka: Unikamy wyzwań, które mogłyby przynieść porażkę lub dyskomfort.
Znane otoczenie: Przebywamy wśród osób i w sytuacjach, które dobrze znamy. [1, 2, 3, 4]

Wpływ na życie
Zalety: Daje odpoczynek, stabilizację i pozwala oszczędzać energię psychiczną.
Wady: Długie trwanie w tym stanie prowadzi do stagnacji, braku rozwoju i trudności w radzeniu sobie z nagłymi zmianami. [1, 2] Kilkakrotnie spotkałam się z tym, że ktoś mówi do kogoś: wyjdź ze swojej strefy komfortu....
I co dziwniejsze chodziło w tym przypadku o akceptację przez kogoś zachowań odstraszających mu klientów biznesowych....Cóż za przewrotność ...Wymaganie od kogoś akceptacji aroganckich zachowań....


Z czym indywidualnie kojarzę strefę komfortu:
-Ulubione otoczenie i przestrzeń
Przyznam szczerze, że powtarzalne działania i nawyki, zawsze są dla mnie wyzwaniem, bo różną nogą wstaję z łóżka , a przedmioty uznawane zwykle za martwe, potrafią stawiać opór w dość nieprzewidywalny sposób lub chować się po kątach. I choćbym wiodła pustelnicze życie, to i tak wiatr może mi sypnąć piaskiem w oczy, a palec w bucie ułożyć pod prąd. I nici z komfortu rutynowej przechadzki znajomymi ścieżkami. Pies będzie ciągnął w swoją stronę, a ptaszyska nagle poczują miłość do skakania po klawiaturze zamiast jak poprzedniego dnia zając się obgryzaniem starych wizytówek, które uniknęły niszczarki korzystając z chwili słabości, zwanej graczem na gumce lub wahadłowcem: tak? - nie? tak?- nie?


Wady strefy komfortu.....jakie wady! Który człowiek długo trwa w stanie stagnacji? Chyba ten co nic nie robi.....
Popatrzyłam na własne upodobania : do psa , ptaszysk, ulubionych blogów, pisania i swojego towarzystwa i pomyślałam, że podróż nawet na pół dnia byłaby teraz wyzwaniem ponad miarę. I pomyśleć, że kiedyś sytuacja życiowa wymusiła na mnie wyjazd za granicę .
Czy było to wyjście ze strefy komfortu ? Raczej nie....
Wszak zmieniło się tylko miejsce utartych nawyków, doszły innego rodzaju stresy , które podmieniły stare ....zmieniło się otoczenie i przestrzeń, w której przyszło mi funkcjonować.
Wyjazd tj.emigrację zarobkową nie traktuję jako wyjście poza strefę komfortu. Bliżej mi do kojarzenia tego stanu z przełamywaniem lęków, wychodzeniem z uzależnień czy zmianą środowiska zawodowego lub układow , w których funkcjonowanie uznaje człowiek za szkodliwe.


Od dawien dawna psy szczekają o napływie migrantów rozmaitej maści.W ramach migracji zarobkowej(np. pracownicza, lokata kapitału), poznawczo- turystycznej czy ślubno-wizowej wewnątrz jakiegoś państwa lub spoza niego .
W jakim stopniu chodzi o budowę lub zabezpieczenie ,,własnej strefy komfortu,, a w jakim o komfort bycia utrzymankiem/ką na cudzym garnuszku- każdy musi sam sobie odpowiedzieć.
W każdym razie odnosi się często wrażenie, że te dwa pojęcia są totalnie mylone. Nie tylko przez tych co przekraczają granice innego państwa, ale granice wytrzymałości , cierpliwości i świętego spokoju innych ludzi.

17 komentarzy:

  1. Och, tyle razy w życiu prywatnym i zawodowym wychodziłam ze strefy komfortu, że teraz cenię najbardziej święty spokój i do niczego się nie zmuszam.
    Masz rację, strefa komfortu nie musi oznaczać stagnacji, wszystko zależy od sytuacji i osobowości człowieka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy tzw. pójście na kompromis uważasz za wyjście ze swojej strefy komfortu? Pytam o Twoje podejście ....jeżeli zechcesz podzielić się....

      Usuń
    2. Jeśli kompromis, to obie strony powinny być zadowolone.
      Na przykład, jeśli nie odpowiada mi termin pomocy komuś, bo mam zaplanowane inne sprawy, to kompromisem będzie ustalenie innego terminu.

      Usuń
  2. Bardzo nie lubię nakazów wychodzenia ze strefy komfortu. Jestem stacjonarna i dobrze mi z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w pracy mieliśmy szkolenia psychologiczne z zakresu strefy komfortu i wychodzenia z niej.
      Bywa , że czyjś komfort jest olbrzymim niekomfortem dla innych.
      Temat o strefie komfortu i pewnym jej status quo nie jest prosty.

      Usuń
    2. Skomplikowane, bo żeby dojść do ładu ze sobą i z innymi trzeba umieć nie tylko zaznaczać swoje granice, ale być jednocześnie otwartym na ich przesuwanie...do pewnego momentu, w którym .....i tu każdy dopisuje swoje indywidualne obostrzenia....

      Usuń
    3. Granice mam określone bardzo klarownie. Gorzej z dochodzeniem do ładu z sobą i z innymi.

      Usuń
  3. Mam własną strefę komfortu. Czasami bardzo wyszukaną ale generalnie bardzo podstawową i skromną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się teraz zastanawiam ....czy w zależności od tego co ma dla nas indywidualnie wartość nadrzędną , czy to nie jest podstawą naszej strefy komfortu...( powiązanie z piramidą Maslowa w jej rozmaitych konfiguracjach)....Tak mnie pokierował komentarz....hmm

      Usuń
  4. Strefę komfortu kojarzę z ludźmi, przy których czuję się bezpiecznie. Przestrzeń też ma jakieś znaczenie, ale mniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w jakim stopniu kojarzysz ją ze sobą a w jakim z innymi, tak mniej więcej (np. w %) ?

      Usuń
  5. Bardzo lubię takie „grzebanie” w oczywistych z pozoru pojęciach. 😊 Bo rzeczywiście — strefa komfortu nie zawsze oznacza stagnację, a zmiana miejsca wcale nie musi oznaczać wyjścia poza nią. Czasem człowiek po prostu urządza sobie nową, choć zupełnie nieznaną, wersję codzienności.

    I chyba najciekawsze jest właśnie to rozróżnienie między komfortem a bezpiecznym, świadomym wyborem własnego sposobu życia. Można przecież mieć swoje psy, ptaszyska, ulubione kąty, blogi i rytuały, a jednocześnie wciąż być bardzo daleko od stagnacji. 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takim spojrzeniu, przyszło mi do głowy, że w zależności od tego jakie mamy osobiste zdolności adaptacyjne, tak szybko jesteśmy sobie w stanie stworzyć ,, strefę komfortu,, , Czy jest ona wystarczająca i w jakim stopniu zaspokaja nasze potrzeby to już inna sprawa....
      Bardzo ciekawe.

      Usuń
  6. Coraz częściej mam wrażenie, że hasło «wyjdź ze strefy komfortu» stało się wygodnym narzędziem w rękach tych, którzy chcą przesuwać nie własne granice, lecz cudze. Akceptowanie czyjejś arogancji nie ma nic wspólnego z rozwojem; jest jedynie rezygnacją z prawa do szacunku. Trafnie też rozróżniasz zmianę miejsca od zmiany siebie - emigracja może wywrócić codzienność, ale nie musi prowadzić do wewnętrznego przełomu. Strefa komfortu nie zawsze jest więzieniem; bywa również zapleczem, z którego warto wychodzić wtedy, gdy prowadzi to ku czemuś ważnemu, a nie dlatego, że ktoś postanowił urządzić nam trening charakteru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baza wypadowa do życia w Rzeczywistości jest równie ważna jak ta wewnątrz nas, nazwana umownie ,,Psyche,,, Duchem czy siłą charakteru...inne (?)

      Usuń
  7. Wychodzenie ze strefy komfortu oznacza też uczenie się. Zadania rozwijające zawsze muszą być odrobinę trudniejsze, musi być w nich jakiś element nowości. Osoby nigdy nie wychodzące ze strefy komfortu nie są zdolne do rozwoju.

    "I co dziwniejsze chodziło w tym przypadku o akceptację przez kogoś zachowań odstraszających mu klientów biznesowych....Cóż za przewrotność ...Wymaganie od kogoś akceptacji aroganckich zachowań...." -- bardziej konkretnie, o jakie zachowania chodzi? ("aroganckie" to ocena a nie przedstawienie faktu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego przykładu związanego z biznesem nie podam, ale porównywalne np.dzwonienie i rozmowa przez telefon na głośnomówiącym podczas seansu w kinie.....
      Myślenie typu: mam was wszystkich gdzieś....

      Usuń