15 kwietnia 2021

Czasy - ludzie - zmiany czyli luźne myśli.

 Ludzie się zmieniają więc czasy się zmieniają. Zmieniają się potrzeby-zmienia się otoczenie. Ono zaś oddziałuje na ludzi, którzy albo podążają za zmianami, albo nie. I kółko się zamyka. Cywilizacja kołem się toczy.Ponieważ zmieniają się czasy ,a wraz z nimi ludzie, byłoby dziwne gdyby nie zmieniało się prawo i związane z życiem codziennym pojęcia.

Dawne pojęcia i rządzące nimi reguły ulegają zmianom w zależności od tego w jakim kierunku podąża społeczeństwo. Wiele pojęć się zdezaktualizowało, a część w ogóle straciła na znaczeniu. 

Np. taka wolność.Wolność przed wiekami wyglądała inaczej, bo inne były potrzeby "społeczne", a inaczej wygląda obecnie. Trudno powiedzieć w związku z tym, że jest lepiej lub gorzej w jakimś względzie z ogólnego punktu widzenia. Natomiast patrząc przez pryzmat własnych potrzeb- każdy będzie miał własną ocenę tego co ma miejsce w danej rzeczywistości historycznej, i w jakim stopniu jego pojęcie danego pojęcia ( tu wolności)pokrywa się z tym funkcjonującym w społeczeństwie tu i teraz.

Na ile można wierzyć kronikarzom i innym twórcom dokumentującym współczesne im czasy? Być może wszystko zależy od tego w jakich kręgach się obracają i na czyje zlecenie działają. Bo że w dobrej wierze i że za friko to raczej trudno uwierzyć.No chyba, że stać kogoś jest/było np. na pisanie pamiętnika... Wtedy mamy obiektywnie subiektywny obraz życia (mniej lub bardziej prawdopodobny), w zależności od wyobraźni twórcy albo tego w jakim stopniu trzyma się rzeczywistości ( faktów) i ulega emocjom.

Oko, które nie śpi.

 Ciekawe czy  człowiek odchodzi w Nieznane dlatego, że nie ma już nic do zrobienia na tym świecie ...Nie z racji wieku i towarzyszących chorób i niemożności, ale dlatego  że wykonał swoją pracę. Tą energetyczną. Był źródłem radości i złości, wzbudzał emocje takie i siakie. U siebie i innych. A może to wszystko w ogóle nie ma znaczenia, a jest tylko wytworem umysłu obserwującego samego siebie i innych w procesie życia ? W każdym razie równie dobrze może być on nazwany Okiem, które nie śpi, bo przecież nawet sny których nie pamiętamy odbiły się w nim ( umyśle) echem.

14 kwietnia 2021

Śmieszna recepta.

No i przypomniałam sobie...co tam jeszcze zalegało mi na wątrobie i gniotło. To sprawa leków wziewnych dla osób cierpiących np.na astmę czy leczących się na reumatoidalne zapalenie stawów, które obok remdesiviru* mają wspomagać organizm w dochodzeniu do zdrowia ( tak  oficjalnie podano w mediach). No i proszę,  mam prawie odpowiedź na wcześniej postawione pytanie: jaki jest klucz, którym kieruje się wirus w wyborze swojego miejsca zamieszkania czyli żywiciela. A że jak wiadomo 'prawie' robi różnicę, to pomyślałam, że jest całkiem prawdopodobne, że covid w ogóle nie lubi astmatyków  czy reumatyków i  brane leki nie mają tu żadnego znaczenia? Kto wie, co tam w tej małej główce, a raczej bezgłowiu siedzi i jak myśli? Ano właśnie. To wie....Twórca. Taki czy siaki.Gorzej gdy własny twór( dziecko) jest puszczone samopas...wtedy  wszystko jest możliwe. Nawet i to, że jak nagle się wirus pojawił- tak nagle zniknie. I lepiej żeby to nie było z powodu smogu czy innych mniej życzliwych substancji wentylujących płuca.

 A może by tak gaz rozśmieszający rozpylić w powietrzu? Bo podobno śmiech to zdrowie... Gorzej że niektórzy mówią  że ze śmiechu też można umrzeć...(być może gdy człowiek śmieje się do rozpuku?). Ale to i tak lepsze niż z covidem pod respiratorem...

* remdesivir- https://www.medonet.pl/koronawirus-pytania-i-odpowiedzi/leczenie-koronawirusa,to-jedyny-lek-na-koronawirusa--remdesivir-powstal--by-leczyc-inna-chorobe,artykul,36597460.html

13 kwietnia 2021

Wirus marudy.

 Nie od dziś jest mi wiadomo, że gdy potrzebuję  pogadać- siadam do  lapcia i mielę ozorem ,a raczej klawiaturą, ile wlezie. Z pewnością ma to związek z potrzebą bycia wysłuchanym . Tak od początku do końca, bez żadnych wtrętów , które nie pozwalają złożyć myśli do kupy i odciągają od sedna przemyśleń. 

Zebrało mi się znowu na wynurzenia w temacie  covida baraszkującego w  szczepionce. Szczepionka jak to szczepionka-jest środkiem ochrony osobistej. Niestety nie zatrzyma  wędrówki wirusa. Będzie sobie krążył dopóty, aż niezaszczepieni nie osiągną chwilowej odporności stając się ozdrowieńcami. Z czasem wirus będzie mutował jak ciocia grypa i zbierał żniwo wśród słabszych osobników. Bo na to, że zniknie z powierzchni Ziemi , na tym etapie , raczej nie ma co liczyć. I tak dotarłam do końca tematu, o którym wiem na pewno, że....akurat  nie o tym chciałam napisać (nie tę kwestię poruszyć), ale co sobie pomarudziłam to moje. Czyżby to nowy wirus? Wirus internetowej marudy?

11 kwietnia 2021

Ponadczasowa szczepionka.

Tak w związku z czasem.. i chwilowym mottem : ,,Jest takie miejsce na pępku Świata,W którym i bieda bywa bogata! (Bj 0.0) (https://kronikimikolajamiki.blogspot.com/2021/04/s-day.html?showComment=1618053942998#c7321130087228763130) '' - też nie zdążyłam  zapytać o pozwolenie, ale liczę na wyrozumiałość...

Czasem....:) zdarza mi się trochę posłuchać mądrości innych na youtube. Np.o tym jak się wzbogacić i na czym zaoszczędzić chcąc do czegoś dojść. No i dowiedziałam się, że pierwszy błąd jaki się popełnia to zakup np.bardzo drogiego telefonu . Wybory zbędnych przedmiotów zbytku , według vlogowego youtubera zależą od ilości zaoszczędzonej/odłożonej gotówki z myślą o przyszłym biznesie, a drogi smartfon czy wypasiony laptop, mają być uzewnętrznieniem wymarzonego statusu. 

Idąc tym tropem, przyjrzałam się swoim nadprogramowym zakupom- zgoła bezcelowym- i popadłam w zadumę nad moją  bezmyślnością. Statusu społecznego sobie w ten sposób nie podniosłam, morale też nie, tyle że serducho zadowolone. No i psychika też, z powodu egoistycznego dogodzenia sobie. Dogodzenia sobie tak jak tylko bogaty może sobie pozwolić, bo bez martwienia się o dalszą przyszłość i zastanawiania się czy podołam. 

W sumie, w ciągu 2 m-cy wydałam dużo mniej niż  wspomniane pojedyncze dobro materialne , a radochy na parę lat wystarczy, o ile zdrowie na to pozwoli. I sąsiedzi. Bo jak się okazuje chorych na głowę i nie leczonych jest cały świat i nikt nie wynalazł na to lekarstwa. Jedynym ratunkiem jest szczepionka ( połączenie dusz)- ale to nas najprawdopodobniej czeka  po śmierci, gdy przestajemy patrzeć na życie przez pryzmat naszego ego.

09 kwietnia 2021

Czas na zmiany.

 Nadszedł wreszcie czas. Zmieniłam strefę czasową na blogu, bo przecież kiedyś i tak by trzeba było to zrobić. A myślałam, że to z automatu....i ktoś/coś to za mnie zrobi. Niestety, przeliczyłam się. Trzeba było zebrać się do kupy i zrobić co należy, żeby nie wprowadzać w błąd odwiedzających. :) Nie ma to jak dobra motywacja...

06 kwietnia 2021

Nieunikniona pewność.

 Tak się czasem zastanawiam: co wzmacnia bardziej układ odpornościowy- optymizm czy wrodzony pesymizm? Tak czy siak to nie to samo co wewnętrzna siła. W sumie  oba przeciwstawne pojęcia są związane tylko z podejściem do życia i problemów, a nie ze stanem ducha i stąd ta rozbieżność, która sprawia, że zachowania organizmu w stanie choroby są nieprzewidywalne. I w gruncie rzeczy nie ma wpływu na nasz układ odpornościowy czy jestem opty czy pesymistą. Jedni czerpią odporność i siłę ze słabości, a inni z mocy. Jednych motywuje nagana a innych nagroda. Zabawny tekst -dobrze nastraja do życia, dołujący- przygotowuje na najgorsze.Zatem ....strachy na lachy! Jedno jest pewne- Nieuniknione :-)

Odporność czy oporność stadna?

 Jest z pewnością kilka koncepcji i formułek określających tzw. odporność stadną, ale ponieważ staram się ćwiczyć umysł, więc wymyśliłam sobie własną regułkę- na własne potrzeby. Co prawda moim ulubionym stadem kieruje myśl przewodnia,, im mniej tym więcej'', więc w skrócie wygląda to tak: odporność stadną dzielę na dwa rodzaje:

 1. z uzasadnieniem ewolucyjnym

2. z uzasadnieniem biologicznym

Pierwsza jest związana z faktem iż w miarę rozwoju cywilizacji uzyskuje się różnorodne farmaceutyki pochodzenia naturalnego lub sztucznego, mające chronić populację przed ewoluującymi mikrobami , z których to wytworów korzysta większość ludzi, bez względu na znane i nieprzewidywalne osobniczo- konsekwencje.

Druga (odporność stadna) opiera się na fakcie iż większość populacji nie korzysta  w ogóle z żadnych zabezpieczeń i w ten sposób przeżywają jednostki z aktualizującym się układem odpornościowym, dając teoretycznie silniejszych następców, w przetrzebionej liczebnie populacji  z jakimiś rozpoznanymi lub nie powikłaniami. 

Zawsze mamy wybór, dopóki nie nastąpi odgórny podział na zaszczepionych i niezaszczepionych, stymulowany prawami czy rozporządzeniami poszczególnych jednostek gospodarczych, w ramach których funkcjonujemy społecznie lub od czego jesteśmy uzależnieni, np. wakacyjne wyjazdy za granicę (uzależnione od bycia zaszczepionym) . Utrata możliwości decydowania o sobie, w ramach narzuconych wyższych celów "altruistycznych"- jest całkiem możliwa, zważywszy że wolność zdaje się być coraz bardziej reliktem minionych epok, a tzw. demokracja zdaje się być tylko słowem bez pokrycia. Już od dawna. Chyba, że dotyczy ona korporacji, banków itp. organizacji kierujących się własnymi prawami, będącymi ponad konstytucją i zwykłymi obywatelami..

I jak tu się uodpornić? Na wiele chorób społeczno-ekonomicznych nadal szczepionki nie ma. Społeczeństwa chorują i jak to w przyrodzie bywa...przeżywają najsilniejsi. Nie tylko finansowo, ale i psychicznie. Odporność stadna czy oporność? Oto jest pytanie. Sie rozpisałam.....Ładny skrót...nie ma co.