Nadszedł ten Czas, kiedy zebrało mi się na osobiste podsumowanie wyników wyborczych. Mogę powiedzieć, że mam co prawda nieco skrzywione, ale za to świeże spojrzenie, chociażby z tego powodu, że ładnych parę lat trzymałam się od nich z daleka i wszelkie przepychanki słowne między politykami nie interesowały mnie w ogóle.
Zatem rzućmy świeżym mięsem, o pardą, okiem, na te %:
a. PIS -35,38
b. KO -30,70
c. Trzecia Droga - 14,40
d. Nowa Lewica - 8,61
e. Konfederacja - 7, 16
f. Bezpartyjni Samorządowcy - 1, 86
g. Polska Jest Jedna - 1, 73
Rozdrabniać się nie będę, ani dzielić włosa na czworo, bo wynik wskazuje na przewagę tzw. opozycji do PIS mimo że niektórzy deklarują iż Polska jest Jedna a Bezpartyjni to bezpartyjni i że wchodzić z nikim w żadne układy nie zamierzają.
Tymczasem , po rzuceniu owym mięsem, pardą, okiem, na blogowe usta ciśnie mi się takie spostrzeżenie, co do głosujacych za i przeciw:
1. wyniki PIS wskazują jak duża % -owo grupa społeczna odniosła realne korzyści z ich rządów, tj. poczuła na własnej skórze poprawę indywidualnej sytuacji życiowej : % spadku bezrobotnych+dofinansowanych przez w 500+ i namacalne wsparcie ( pieniądze w ręku) emerytów, nie stałe ceny w sklepach (co jest utopią w okresie raczkującej nadal gospodarki wolnorynkowej , chociaż próbuje podsakiwać wyżej niż siedzi). I chociaż pieniądze w postaci rozmaitej trafiły do wielu rąk i z chęcią były wzięte, to ze względu na posiadany status materialny, dla wielu nie miały większego znaczenia, a były dodatkiem na drobne wydatki . Stąd taki a nie inny rozklad wyników wyborczych, które wskazują iż:
1. Polska to panie, bogaty kraj jest. Tylko 35,38 % było niedofinansowanych i w trudnej sytuacji.
A skoro tak, reszta to radzący sobie całkiem nieźle w życiu, i spokojnie mogliby się obejść bez tego wsparcia dla najuboższych i nie otrzaskanych z wymaganiami współczesności. A brali wszyscy jak leci. Dają- trza brać! Ot, i jawni łapownicy. Ale głosu na ,,dobrego pana,, tfu, rozdającego pieniądze ,, Robin Hooda,, nie oddali.
Tymczasem , szykują się nam zmiany. Patrząc w przyszłość zamkniętym okiem, widzę za jakiś czas powrót do starej , dobrej biedy , czyli powolne ubożenie tej właśnie grupy , która wspólnymi siłami niezjednoczonych ugrupowań, wygrała obecne wybory. Kto się zdąży ustawić to się ustawi. Wiadomo.
Co do wyborców PIS-u, dla nich bycie w dołku to był chleb powszedni, a może i nadal jest, więc powrót do korzeni nie będzie tak boleśnie odczuwalny jak dla opozycjonistów i pozostałych nieustawionych średniaków.
Po dwóch kadencjach rządów tzw. opozycji, o ile jeszcze bedziemy mieć wpływ na to co się wyprawia, szala znów przechyli się w drugą stronę. Ale która to będzie strona, to nie widzę, bo mi jakiś ptak wpadł w oko. Może trzeba patrzeć w górę, bo stamtąd nadejdzie oświecenie/wyzwolenie/zmartwychwstanie, a nie w dół...?
Ps. 1.Dodam, iż ani wcześniejsze ( opozycyjne) ani ostatnie rządy, nie zmieniły znacząco mojej osobistej sytuacji, więc nie mam się czego czepiać...Bo wiele w życiu każdego z nas, zależy nie od władzy, ale od nas samych na dole. Jaki mamy stosunek do życia i czy jest w nas coś więcej niż tylko chęć wyciągnięcia z otoczenia jak najwięcej, bez żadnego wkładu własnego, jak najmniejszym kosztem energii, wiedzy i tego co mamy do dyspozycji w swoim miejscu pracy, bo mogłoby komuś polepszyć byt, a nie nam.
Ps. 2. A kolejna wizja, będzie dotyczyć dalszej przyszłości, a może raczej chciejstwa jaka by mogła być (w związku z wprowadzeniem w życie Sztucznej Inteligencji) , na którą i tak się nie załapię, ale ziarno zostanie zasiane...