22 lipca 2025

Podatek od leżącego...

 Pojawił się wreszcie temat, odgrzewany wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat, który wzburzył morze babciowych emocji. To oczywiście sprawa dzietności, demografii i bykowego.



Jak tabelki wskazują, jest kiepsko , bo wyż demograficzny nam nie grozi, a przyszli emeryci mogą zostać z ręką w nocniku, w poszukiwaniu smaków z dzieciństwa i okresu nieokrojonej aktywności zawodowej ,gwarantującej zaspokajanie wszelkich zachcianek na dostępnym poziomie.

Żeby więc zwiększyć dzietność w narodzie ,zawisła nad singlami -jak miecz Damoklesa- perspektywa podatku ,,bykowego,,. Zmroziło mnie na samą myśl, bo jakaś babcia- singielka i niezdolna do sekscesów, może paść na serce na samą myśl o wspomaganiu nieśmiałych wnuków w zdobyciu serca wybranki, która uratuje nieszczęśnika od ,,jurnego podatku,,.

A mając na względzie aktualny system opieki zdrowotnej oraz prywatę powszechną czyli płatną własnoręcznie dostępność do specjalistów z niewielkim tylko poślizgiem-przy dość niskich emeryturach oraz starzejącym się społeczeństwie- problem utrzymania staruchów - rozwiąże się sam. Padną -zanim dochrapią się swojej kolejki.

Chcąc uniknąć przewidywanej przyszłościowo przymusowej głodówki, w związku ze spadkiem dziatków, które by pracowały na moje utrzymanie, postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce i zadbać właściwie o zdrowie.

Ulegając tabelkom zamieszczonym powyżej(dzisiejsze źrodło- TV), kierując się altruizmem, postanowiłam uprościć swoją dietę ( sposób odżywiania). Na razie w kwestii spożywanych zup. Ostatnio wypróbowany przepis :

- składniki: 

1.-vegeta-maggi w płynie

2.-kucharek czy inny zmielony susz warzywny nieco podrasowany

3.- dowolny zakwas ( żur, barszcz biały, czerwony) czy inny sok warzywny

4.- kefir, maślanka, mleko, smietana, jogurt naturalny - do zabielenia

5.-pieprz, inne dodatki ziołowo-przyprawowe

Jakie gotowanie, jakie mięcho, jaka kiełbacha?- zapomnij. Uprościć- to słowo klucz- wyjaśnia wszystko.

Kubasek/filiżanka co jest pod ręką- na czuja leję 1., potem sypię 2.

Zalewam wrzątkiem , dopełniam 3. i 4. do smaku i 5. na koniec.

W ten oto sposób - mam od ręki zupkę do popijania ulubionych kanapek lub pętka kiełbasy- czy co tam kto chce. Okazało się że żołądek nie protestował , a jelita i flora bakteryjna ze zrozumieniem przyjęły uproszczoną wersję ciepłego dania . A ponieważ nie zwykłam rozpieszczać zanadto układu pokarmowego przez lata eksperymentowania, więc spodziewać się mogę, że zanim emerytura stanie się niewypłacalna-z braku dzietności na wysokim poziomie- mnie już tu nie będzie. Uprości to zdecydowanie funkcjonowanie, obłożonej długami ,służby zdowia i znów odetchnie z ulgą, po kolejnym wczesnym zgonie- tak jak i reszta podatników robiących zrzutkę .

Gorzej - gdy skutek będzie wręcz przeciwny....Odbuduję wczesniejsze zaniedbania prostym żarciem i  w nagrodę za długowieczność przyjdzie mi dopłacać z emerytury- do kolejnych pokoleń leżących ,,bykiem,, lub ,,odłogiem.,,

19 lipca 2025

Z daleka i z bliska.

 Widok poranny

Wczorajsza popołudniówka.

A tymczasem, udało się tego podrośniętego już malucha podstwić do ponownego karmienia -rodzicom. Rikuś przeżył i daje radę- mimo trudnych początków. A Gaduś ( gadu- gadu)  poniżej....dzieciństwo miał jak należy...Wybarwi się -zgodnie z płcią- dopiero później.



16 lipca 2025

Ludzkie państwo i asertywność.

 Tak jak człowiek funkcjonuje będąc w swoim ciele, tak funkcjonuje państwo w swoich granicach.

Każde państwo w obecnym jego kształcie ma za sobą krótszą lub dłuższą historię swojej :

a.cielesności, czyli zasięgu terytorialnego

b. ego-osobowości,czyli zmieniaący się charakter wynikający z położenia geo-politycznego ( bogactwa naturalne i ukształtowanie powierzchni -mające wpływ na rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej przez lata istnienia) i stosunków z otoczeniem zewnętrznym/sąsiadami

c. ducha - wierzenia i inne niematerialne odczucia, które sprawiają że będąc na danym terenie człowiek czuje  że jest u siebie .

Problem z emigracją czy w ogóle ludźmi zamieszkującymi dane terytorium jest związany z tym, że motywem przewodnim wszelkiej migracji - też tej wewnętrznej w łonie własnego państwa-jest indywidualne ciało i ego, które szuka dla siebie najkorzystniejszego -najwygodnieszego miejsca, w którym mogłoby życie płynąć możliwie najbliżej stworzonej sobie wcześniej wizji, pomijając potrzeby-przesłanie płynące z Ducha. 

Gdy brak jest w człowieku zgody, na jego trzech poziomach ( poprzedni wpis) funkcjonowania- mamy do czynienia z sytuacją, że mieszkamy gdzieś/jesteśmy z kimś/ pracujemy z powodów ego-ekonomicznych, ale nie czujemy związku duchowego tj.emocjonalno-uczuciowego. W ten sposób  podcinamy sobie korzenie, odcinając się od ,,prawd duchowych,, .Trudno sie wtedy dziwić , patrząc z boku, narastającej frustracji, która musi gdzieś znaleźć ujście. 

Na pomniejszym wycinku rzeczywistości- mamy bardziej lub mniej ulubione miejsca w przestrzeni nas otaczajacej, mniej lub bardziej akceptowane ,,duchowo,, (wewnętrznie))zajęcie czy ludzi , z którymi spędzamy czas.. Potrzeby duchowe- często rozmijają się z potrzebami ego i ciała. Zarówno na poziomie człowieka jak i państwa. Którym potrzebom zwykle ulegamy indywidualnie i państwowo?

Dylematy tzw. moralno-etyczne związane są też z tymi wewnętrznymi rozbieżnościami.

Asertywność pomaga nam zaznaczyć indywidualnie/państwowo/regionalnie itd. granice  czyli to na co wyrażamy zgodę ( uogólniając). Generalizując-korzystamy z niej wtedy gdy czujemy zagrożenie. A zagrożenie może przyjść z dwóch kierunków: z zewnątrz i od wewnątrz.

Kto jest postrzegany jako zagrożenie i dlaczego, jest kwestią indywidualną/państwową/regionalną itd. Rzeczywistość - życie pokazuje czy słusznie.

Ps. No i chyba ,,wypisałam się,, , na jakiś czas.  Ale z jakiego poziomu wibracji i koloru/ długości fali  światła to szło - to nie wiem...

I czy ma to w ogóle jakieś znaczenie? 

Klimatycznie o świętej trójcy i ,,walce z niewiernymi,,...

 W Naturze mamy: przypływy i odpływy, a w życiu...wieczny przepływ.

Przepływ pomiędzy skrajnościami wyznaczonymi symbolicznie, w zależności od potrzeb np. dobro-zło, +i -, białe-czarne, itd. ofiara-przemocowiec, egoizm-altruizm ....i wszystko to co pomiędzy przeciwnymi biegunami rozmaicie pojmowanej rzeczywistości można zawrzeć.

Przepływ pomiędzy dość płynnymi granicami skrajności odbywa się na poziomie świętej trójcy Życia i człowieka:

-ciało

-ego osobowość

-duch

i ten obserwowany przepływ, można śmiało nazwać ,,walką w niewiernymi,, bez względu na to kto z kim ,, walczy,,, bo jesteśmy w tym momencie niezależnym obserwatorem. Użyte przez nas w danym momencie słownictwo pokazuje jedynie pryzmat przez jaki na coś spoglądamy. 

Klimatycznie i filozoficznie- będzie to odwieczny przepływ, patrząc przez pryzmat rywalizacji-walka, przez pryzmat miłości- ...taniec  lub genetyki- nić DNA (?)

Mamy stały przepływ emocji, uczuć, energii - na poziomie Ducha ( niewidzialny ale odczuwalny) , który zwykle manifestuje się w postaci mimiki, podejmowanych lub nie przez nas działań.

Na poziomie ciała- mamy przepływ krwi, ciśnienia, tętna, składników pokarmowych i odżywczych, limfy, itd. impulsów elektrycznych i tego co przynależy do ciała fizycznego i jest z nim związane, w tym wszystkich pomniejszych wyników diagnostycznych....

Na poziomie ego-osobowości - przepływ wiedzy, poglądów, przekonań i ich manifestacja.

Oprócz tego nie należy zapominać, że nasze ego i Duch nie są bezdomnymi fruwającymi gdzie skrzydła poniosą, ale zamieszkują konkretne ciało. Nasze ciało. Dlatego wszystko co dzieje się u naszych lokatorów - ma wpływ na ciało, a to co zachodzi w ciele/dzieje się z ciałem- ma wpływ na nasze ego i Ducha. W jakim stopniu- to kwestia indywidualna. Przecież mamy inną genetycznie historię rodzinną za sobą, która odgrywa rolę w naszym życiu. 

Ale nie to miało być w tym wpisie, a może miało?  tylko link do filmu na YT. W każdym razie dostałam w całości coś, co ok.14 lat( poprawka) temu oglądałam też w króciutkich odcinkach na YT. I traf chciał, że zajrzałam na komunikator, z którego sporadycznie korzystam, a tam ...to co poniżej. 

Wszystko jest po coś, więc ....zamieszczam ostatni wywiad z profesorem C.G.Jungiem ( psychiatra), ok.35 min. tu:https://youtu.be/HADYwM3vM48?si=kqd_MNZkYps7p2Hx

15 lipca 2025

Nic ciekawego...niespecjalny dodatek do człowieka.

 Odwołując się do poprzedniego schematu...Jest jeszcze jeden element, który chciałabym podkreślić. Zamknięcie  naszej rzeczywistości- tej postrzeganej i niewidzialnej ( duchowej) w pewnych ,,granicach,,. Te granice wyznaczane są wg. mnie przez nasze indywidualne zdolności poznawcze ( zmysły i czucie). Oznacza to, że w ramach istniejącej rzeczywistości postrzeganej przez nas jako materię doświadczamy też czegoś co uznajemy za niematerialne. Interpretujemy te zjawiska- każdy na swój sposób- na własne potrzeby.

W związku z tym ,,światełkiem w tunelu,, związanym ze ,,spięciem energetycznym,, czyli momentem zapłodnienia- czyli połączenia materiału genetycznego ( na tym głębszym poziomie) - nasunęło mi to taką hipotezę: w momencie śmierci klinicznej możemy obserwować  zjawisko- własnego poczęcia i towarzyszace mu odczucia :światła, siły, łagodności lub czegoś wręcz przeciwnego gdy proces naszego poczęcia został zaburzony na tym poziomie lub jeszcze głębszym ( patrząc na to przez pryzmat fizyki )

Powrót do momentu poczęcia byłby wtedy przez osobę przeżywającą śmierć kliniczną- po powrocie do rzeczywistości-odebrany jako ponowne narodziny. Być może już bez późniejszych życiowych traum, które towarzyszyły komuś w życiu.Stąd możliwość dotarcia do siebie i odkrycia innych predyspozycji i zdolności lub dokonania zmiany w sobie/ podejściu do życia.

Hipoteza jest równie prawdopodobna jak inne, i wiadomo że przepracownie traum  tych których nie jesteśmy świadomi, w jakikolwiek sposób- to droga do wprowadzenia dobrych dla nas zmian w życiu. Bo nas nie ograniczają nasze własne poglądy/ przekonania.

To co uważamy indywidualnie za traumę jest następstwem ścierania się dwóch przeciwieństw. Jest to zetknięcie naszych osobistych przekonań związanych z życiem i ludźmi z rzeczywistością. Dotyczą wielu spraw ,a ich źródłem (tych przekonań)jest zarówno nasze otoczenie najbliższe( od momentu przyjścia na świat) jak i my sami. Wyciągnięte przez nas wnioski lub nie/ nasze zainteresowania/ sposób spędzania czasu itp. czyli to wszysko co oferuje świat zewnętrzny - na tej podstawie budujemy własny obraz rzeczywistości.

W momencie gdy trzymamy  go zbyt blisko,,siebie,, -czyli przywiązujemy się do naszego wyobrażenia/marzeń o czymś/ ludziach/ o sobie / o życiu -tym boleśniej odczuwamy różnicę między tym co jest, a naszą wizją świata/siebie.

I skoro już mamy ogólny mechanizm , który prowadzi do różnych zdrowotnych problemów -pozostaje znaleźć dla siebie odpowiednią formę terapii. Farmakologia jako taka jest wspierająca od strony ,,mechanicznej,, ale główny proces powinien zaistnieć w naszej głowie:

-rozluźnienie więzi z naszymi wyobrażeniami/ złudzeniami /błędnymi myślami /przekonaniami na swój/ inny temat. Tylko trzeba je  nazwać i uszczegółowić,  zaobserwować/podsumować jak działają w naszym życiu -wypunktować.

No i na koniec...umieć się z nimi rozstać. Bo nie są nami, a jedynie tym w co się ,,ubraliśmy,,. I do tego czasem na całe życie, więc nic dziwnego, że ....................... ,bo jeden ciuch na całe życie?

W życiu! Przecież każdy lubi /chce dobrze się czuć/ wyglądać. Nawet jeżeli tylko dla siebie....




14 lipca 2025

Instrukcja obsługi Życia cz.1- jedna z wielu możliwości?

 

1. Przychodzimy z nikąd, z szarości wszechświata, gdzie brak kolorów, jest rzeczą naturalną,a jedynym światełkiem w tunelu jest ...spięcie wywołane przepływającym impulsem elektrycznym wskutek połączenia ,,ładunków,, o przeciwstawnych symbolach   ( żeński-męski) - Słoneczko ( człowiek z jego (nie)dychotomią / subiektywnym odbiorem rzeczywistosci ( Tao)i podziałem na + i - i to co pomiędzy.
2.świat, który postrzegamy zmysłami, bazuje i opiera się na Słońcu ( w dużym uproszczeniu) -nasz układ słoneczny i jego ograniczenie symbolizowane przez żółtą nieregularną obwolutę
3. rozwijamy się, doświadczamy i budujemy własne przekonania i własną ego-osobowość 
4. nadchodzi czas na opuszczenie świata zmysłów - nasze ciało fizyczne,,obraca się w proch,,
Nabyte , pod wpływem doświadczania życia, przekonania -życie po śmierci widzimy ( w takim kontekście)w dwojaki sposób: 
5. świadomość wędruje w stronę Światłości- tu reprezentowanej przez Tęczę ( bóstwa związane z naszymi kolorami=wibracjami), symbol Raju i Boga/ Energii/ Siły Nadrzędnej ?
lub:
6.  wracamy do nicości z której przyszliśmy, w niebyt zwany przez niektórych Piekłem? ,a potem:
a.przychodzimy ponownie na świat - reinkarnacja, ale już w innym ciele , aż do skutku, w celu połączenia się ze Światłem /Bogiem/  a może ....ze Sobą Samym? -już na zawsze ( nr.5)
b.pozostajemy na zawsze w Niebycie z którego przyszliśmy, a symbolizowanym przez to co nazywamy Niepoznane ...

13 lipca 2025

Nic ciekawego....taki tam dodatek niespecjalny.

 Dobrze by było pociągnąć rozpoczęty poprzednio wątek, bo w sumie wiele rzeczy wyjasnia , związanych z ,,widzeniem/słyszeniem czyli jakiś objawień. Nie tylko Białej Damy na tym czy innym zamku , ale różnych, za wyjątkiem tych wymyślonych na potrzeby pojedynczych osób czy grup zainteresowanych. Kontakt z kimś w snach jest również formą nawiązania łączności, ale nie zawsze potrafimy odczytać przesłanie.

Bycie na tym samym poziomie wibracji /w tym samym kolorze ułatwia kontakt pozazmysłowy i sprawia, że w różnych miejscach na świecie w określonym czasie mogą pojawiać się podobne myśli, o domownikach czy przyjaźnie nastawionym otoczeniu- nie zapominając, np. myślimy o kimś a za chwilę mamy telefon w jakiejś sprawie czy od osoby, z którą planowalismy porozmawiać.

Bycie w tej samie wibracji nie oznacza wcale zgodności w kwestii naszych poglądów np.politycznych, które pochodzą od naszego ego. Czym w takim razie jest nasze ego w takim kontekście i czy istnieje Siła Wyższa, zwana Bogiem/ Energią/ inaczej ....jak kto woli.

Koncepcję Całości chyba łatwiej mi będzie rozrysować na kartce....i potem pomyśleć bardziej szczegółowo o naszym ego.

Póki co , to znalazłam w piątek chwilę na pożywny art żurnal:

1. 


Ps. Siatkówkę kobiecą -zaliczyłam, tenis i Igę -też. W tym tygodniu kolejne mecze -siatkówka mężczyzn w LN-cd. A potem ....sie zobaczy jak sie nic nie wydarzy.

12 lipca 2025

O maczaniu palców w życiu energetycznym Tęczy.

 Pod wpływem wymiany myśli z Anią u niej na blogu, jako czynnik bezpośredni, oraz komentarze pod poprzednim wpisem, wpadły mi do głowy takie oto ,,cudeńka,,, ale ile w nich prawdy nie tylko mojej, pozostaje w kwestii indywidualnej konfrontacji ze sobą osób, które będą chciały się nad tym zastanowić:

1. na tym etapie poznania -powiedziałabym, że : 

a. ciało po śmierci ,,obraca się w proch ,, - wiadomo o co chodzi

b. świadomość danego człowieka wędruje i przyłącza się do koloru/poziomu jaki został osiągnięty przez człowieka w trakcie życia przez jego Duszę (Psyche+ Umysł)

c. w czasie naszego życia mamy połączenie z osobami, które odeszły( zmarły) wtedy, gdy wibrujemy na tym samym co one poziomie. I niekoniecznie są to osoby nam bliskie czy poznane bezpośrednio. Od nas zależy czy stwarzamy możliwość kontaktu ( wyciszenie umysłu np. podczas modlitwy, spaceru, medytacji czyli jakieś relaksacji  -rozumianej jako indywidualnie dobranej metody sprzyjającej nawiązaniu kontaktu.

d. czy nasz kontakt jest udany i np.prośby /modlitwy zostały wysłuchane, zależy od tego czy zostało nawiązane połączenie- z kolorem z którym obecnie wibrujemy ( Siła Wyższa- w innym rozumieniu). Można to porównać z połączeniem telefonicznym - albo ktoś jest dostępny i odbierze słuchawkę, albo nie, bo są np. kiepskie ,,warunki atmosferyczne,, czyli nieodpowiedni klimat ( nastwienie/otwartość itp.) lub zakłócenia (emocje).Jeżeli odbierze, to z pewnością będzie wiedzieć lepiej od nas- co jest dla nas korzystniejsze i zasygnalizuje to w formie stawianych przeszkód, bierności lub pomocnych sytuacji i ludzi. Wtedy mówimy, że ,,wszystko nam sprzyja,, czy ,,idzie jak z płatka,, lub wręcz przeciwnie.

Dane pasmo ,,kolorystyczne,, tworzy wg.mnie zarówno świadomość osób żyjących jak i tych, którzy odeszli. 

Przypadki losowe są nierozpoznanymi często sygnałami, że powinno się zweryfikować swoje podejście do czegoś/kogoś/   jakiejś sytuacji/miejsca.

Schodząc z Tęczy na ziemię- czyli w otaczającą nas rzeczywistość...i okres nie tylko wakacyjno-krajoznawczy, ale zwykłe życie codzienne i jego perturbacje. Mamy przyjemne i mniej przyjemne zdarzenia. Aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek podczas niezaplanowanej (?)przez nas podróży zwanej życiem, potrzebni są przewodnicy. Mamy:

1. przewodników turystycznych- z odpowiednimi informacjami o danym terenie, mniej lub lepiej ,,wykwalifikowanych,, ,zawodowych i amatorów

2. przewodników duchowych - zajmujących się naszą Psyche i Umysłem

W poczatkowym okresie życia dziecka- jego opiekunowie i najbliższe otoczenie spełniają funkcję takiego przewodnika duchowego po otaczającej rzeczywistości. Jest całkiem prawdopodobne, że na tym etapie życia- brak własciwych relacji i wzorców powoduje ,że człowiek czuje się osamotniony i jest jak ,,dziecko we mgle.,,..Więc z czasem zaczyna szukać ,,światełka w tunelu,, za którym może podążać. 

Potem następuje konfrontacja przyjętych/nabytych wzorców z rzeczywistością. I albo tkwimy w czymś dalej, albo szukamy nowego punktu zaczepienia. Takim światełkiem w tunelu, może być :

a. osoba żyjąca ( np. sportowcy, naukowcy, osoby ze świecznika celebryckiego, czy ktoś z rodziny/ pracy / otoczenia środowiska

b. osoba zmarła

Czasem świadomie, a czasem nieświadomie podążamy jakąś drogą- naśladując ( ten sam kierunek działań) lub wręcz przeciwnie -odcinając się od jakiś wzorców.

Idąc śladem przewodników duchowych...Często imię i nazwisko rodowe- może wiele nam mówić: np. dr Sławosz Uznański- Wiśniewski. Sława i uznanie .....połączone z regionalną/lokalną zwyczajnością.

Ile jest w nas naszych imion i nazwisk?

W jakim stopniu nasza podróż zwana życiem jest niezaplanowana? Być może chodzi o to żeby wyjść z tej szarej strefy bycia ,,dzieckiem we mgle,, i wejść w Tęczę? I już tu więcej nie wracać....

No chyba że może jako....Przewodnik Duchowy?

No i na koniec pytanie: kto mi podyktował ten tekst? Bo przecież nie moje ego....Skoro poszło jak z płatka, mimo że klawiatura trochę siada...to chyba jakaś Siła Wyższa maczała w tym palce?