Nie, babcia nie zapomniała języka w gębie, tylko musiała wyrwać zęba. Na szczęście nie był to ząb mądrości, bo tego tam ( na końcu) najprawdopodobniej nie miała. Albo się nie ujawnił. W każdym razie odjęło mi mowę na jakiś czas, bo naruszone zostały oszczędności na przyszłościowy pochówek. Nie chciałabym bowiem zostawić po sobie jako ostatnie wspomnienie - kosztów pogrzebu. Wyjścia innego nie było, bo czekanie aż zębisko samo skruszeje i opuści jamę gębową podczas szczotkowania , byłoby marzeniem na miarę : stoliczku nakryj się- nie tylko nogami.
Poza tym co z korzeniami? Wszak ząb to nie chwast- nie odrośnie, więc nie ma co ich trzymać, tym bardziej, że nie wiadomo czy w kanałach czysto . A skoro kanały to wiadomo, że może być nieszczególnie. Ubytek -wbrew przyjętej nazwie, okazał się widocznym zaokrągleniem. Nabrałam kolorów i wyobliła się, w sposób przyjemny dla oka, jedna strona twarzy. Przeciwnie do strony, którą przyszło mi chwilowo rozdrabniać pokarm. Ta , mimo że mieliła w zębach nie tylko przekleństwa nad tygodniową rekonwalescencją dziąsła , ale i pokarm, wydłużyła się optycznie.
No i z taką facjatą, wspomaganą okładami z lodem , postanowiłam oddać się relaksowi . Ze spokojną głową, że zlikwidowałam źródło infekcji organizmu, oddałam się....... porządkowym zajęciom przedświątecznym.
W ramach unikania wysiłku fizycznego i przeciążeń (zgodnie z zaleceniem lekarskim) odwiedziłam cmentarz, w wiadomym celu, przemeblowałam ptasi pokój ( z gruntownym sprzątaniem), przygotowałam balkon do zimy, wykonałam zaległe drobne prace malarsko-szpachlowe.
W międzyczasie tj. na przestrzeni ostatnich dni , spożyłam warzywną papkę dla niemowląt w ilości najmarniej 4l, co może wskazywać, że babcia jeszcze może............... ( wstawić -co przyjdzie do gowy) i strawić. Podany wskaźnik spożycia zupy należy uśrednić i nie sugerować podczas oceny rozmiaru osobnika poddanego ekstrakcji , bo wskazuje w tym przypadku, na bawoła w okresie rozpłodowym.
Ilości zjedzonego czosnku nie będę wymieniać, ale zgodnie ze słownictwem gospodarczym - wymiatam. Zasługuję z pewnością na nagrodę na najbliższych dożynkach, lub co najmniej na pośmiertny wieniec antybiotyczny z czosnku ozdobnego.
W klimatycznie odświeżonym i zdezynfekowanym mieszkaniu, przyjęłam wczoraj gości z własnoręcznie kupionym ciastem urodzinowym. Bąbelki bezalkoholowe dopełniły rozpusty.
Dzisiaj odpoczywam po minionym tygodniu, twarz odzyskuje własną, naturalną asymetrię i grymas mądrości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz