19 kwietnia 2022

Otwarty umysł i zając.

 Święta,święta ....


....i po świętach....

Korzystając z okazji świątecznej atmosfery  i otwartego umysłu stołownika, postanowiłam dowiedzieć się co myśli zając w sprawie trwającej wojny. A ten bez ogródek mi rzekł:

Zajęcza filozofia  jest taka:

(do Rosjan)

'kto żyw - niech daje drapaka".

Do domu czas wracać,

bo władzy na kremlu się nie opłaca

martwych  martwym  pokazać.


 

 


 

16 kwietnia 2022

Wielkanocne jaja.

Kartkę świąteczną ( komplet z kopertą) nabyłam swojego czasu w  grudniowym okresie poświątecznym . Przydała się jak znalazł.  Więcej grzechów nie pamiętam...;-)

Ps. Oby w przyszłym roku też była możliwość jej zamieszczenia ( i oglądania), czego wszystkim życzę.


 



15 kwietnia 2022

Zagrożenie klęską.

 W obliczu realnego zagrożenia klęską głodu - zastanawiam się tak cichcem, czy nie zacząć jeść na zapas. Osobiste zapasy tłuszczyku mogą się przydać . Tym bardziej, że kościec też przecież lubi wygodę podczas wieczystego leżenia. Zwłaszcza w stadium początkowym...Ma się co rozkładać lub być jedzone. Magazynu oponek z siebie nie zrobię , bo wałeczki są bardziej kobiece.

12 kwietnia 2022

Nic ciekawego, to tylko przegląd niedokończonego dnia.

 1. Przeczytałam horoskop na kwiecień . Wszystko wskazuje , że dożyję maja. Mam nawet zapisane w gwiazdach poznanie  raka i chęć na życie towarzyskie. Nie wiem tylko jak to będzie z tym chodzeniem na wspak i czasem spędzonym przed lustrem i na blogu, bo albo trzymam język za zębami albo odejmuje mi mowę. Zatem towarzystwo musi być na podobnym poziomie,żeby można się było dogadać.

2. Znowu mam ciągotki, aby wrócić do wcześniejszego tytułu " Wszystko i nic czyli pic na wodę".

3. Felunia wysiaduje puste( niezalężone) jajka, a Filuś jej dzielnie sekunduje. Jedno jajko zostawiłam jako niespodziankę.

4. Pani starsza  co nieco ode mnie, przepuściła mnie  w kolejce do kasy. Chyba miałam przyjemny wyraz twarzy- a może taki, że " nie podchodź" ? Skłaniam się ku wersji optymistycznej.

5. Poczekam co się dalej wykluje...bo początek dnia był ciekawy- wstałam później niż zwykle, wysiadłam jeden przystanek dalej, czekałam na swoja kolej  dzieląc  petentów urzędu na pół. 6 przede mną i 6 za mną. Droga powrotna okazała się szczęśliwsza. Autobus przyjechał i dojechał na miejsce bez zawirowań.

08 kwietnia 2022

Ofensywna defensywa czy obronny atak?

 Zasada "oko za oko, ząb za ząb"( 1) jest równie żywotna jak ludzkość, tak samo zresztą jak " pokój za wszelką cenę" (2). Zwolenników obu skrajności można bez trudu znaleźć w życiu codziennym szarego obywatela nie tylko politycznego. 

Wbrew pozorom, mimo że pierwsza zdaje się być napastliwa i odwetowa to druga - pokojowa- w niczym jej nie ustępuje, bo cena jaką przyjdzie zapłacić może być dość wysoka. 

W obu przypadkach chodzi o znalezienie takiej metody, która pozwoli na osiągnięcie zakładanego celu tj. przeważnie jakiegoś pokoju.

W przypadku wprowadzenia w życie zasady 1. mamy do czynienia  z eskalacją siłowych przepychanek , które prowadzą do położenia jednego z przeciwników na łopatki przy pomocy udanego rzutu i (przy)trzymaniu, konkretnego nokautu lub wyprowadzeniu wielu mocnych i trafionych ciosów sprawiających że przeciwnik nie ma siły walczyć, o powstaniu z dech ( ringu)- nie zapominając.

W przypadku  zasady 2. mamy do czynienia z techniką stopniowego podduszania kandydata na denata, przy mocnym własnym zaciśnięciu pasa, czasem nawet tak mocnym, że traci się możliwość oddychania przeponą . 

W przypadku zawodników oddychających pełną piersią w państwach prowadzacych gospodarkę pokojową- takie zaciskanie pasa podkreśla jedynie siłę charakteru i uwydatnia moc, w odróżnieniu od kolosa, chwiejącego się na glinianych nogach z braku dostępu do światowego tlenu. 

I chociaż zawsze znajdą się jakieś przydupasy przyklaskujące agresywnym poczynaniom Rosji ( w dostępny im sposób), dostarczający tlen z zapasowych zbiorników ( pod cudzym szyldem)- to będą to jedynie zwisające kutasy, powiewające na wietrze w zależności od tego z której strony wieje unijno-europejsko-światowy wiatr.... mamony . Zatem Unia ma możliwości powściągania niewłaściwych popędów  co poniektórych , ale nie zawsze chce  jej się  z nich skorzystać.

Która zasada warta jest wdrożenia w życie w przypadku obecnego konfliktu, niech każdy sam sobie odpowie.

Ani jedna ani druga nie daje gwarancji że osiągnięty w ten sposób pokój będzie w pełni satysfakcjonujący, chociażby dlatego, że wymaga poświęcenia i ofiar ( nie tylko złotego cielca).

A gdyby tak pogdybać...

Co by było gdyby Ukraina zaatakowała Rosję  ze swojego terytorium jakimiś rosyjskimi rakietami dalekiego zasięgu?

 A może w ogóle lepiej by było, gdyby w trakcie wojny korzystała z .....rosyjskiego sprzętu* - ale obawiam się, że wtedy nadal nie można by było powiedzieć że walczy równy z równym...

A mówią, że najlepszą obroną jest atak..

Podobno.

*https://defence24.pl/kryzys-ukrainski-raport-specjalny-defence24/ukraina-otrzyma-nowoczesny-rosyjski-sprzet-z-cypru



02 kwietnia 2022

Post factum i frendzle.

 Z okazji wczorajszego Aprilisa, postanowiłam dzisiaj wydziergać... tekst.

Się narobiłam - jak widać poniżej.

Patrzę, patrzę i wygląda na to, że lewą stronę robię na zewnątrz, a prawa jest wewnątrz. 

Co wydziergam - nie wiem.

Poszłam na żywioł, więc szalika z tego nie będzie. 

Wszystko wskazuje, że to po prostu tekst z frendzlami.


 

 

27 marca 2022

Błysk geniuszu i ożywiona legenda .

 Myślałam, myślałam i wymyśliłam. Nic odkrywczego, ale zawsze coś. Długo nie myślałam, z powodów oczywistych. Błysk geniuszu przychodzi w sposób jak zawsze nieoczekiwany. 

Zmęczona wojną na Ukrainie prawie na równi z wszystkimi matkami  z dziećmi i bez dzieci, oraz tymi w stanie błogosławionym sięgnęłam pamięcią do wspomnień i doświadczeń życiowych nie tylko moich . Niestety do chwalebnych one nie należą, więc potrzebne było właściwe narzędzie ( telewizyjne dyskusje poranne w  sprawie) do odkopania tajnej kobiecej broni.

 I nie jest to seksapil *tak wychwalany w znanym przeboju , ale ma z tym czymś niewątpliwy związek. Ta broń to oczywiście  Matka Natura. Oby nam szczęśliwie panowała i była wiecznie w stanie błogosławionym...! 

I ku temu właśnie zmierzam. Chcąc dopiąć  swego czyli zakończyć wojnę , należałoby zwiększyć  w przyspieszonym tempie kontyngent kobiet w stanie błogosławionym i zrobić informacyjny korytarz życia  z  życzeniami  pokojowymi wysłanymi do W.W. Putina  i w ogóle np. Matuszki Rosji i jej (p, s, )........synów i córek biorących udział/popierających agresję .

W przypadku odmowy spełnienia życzeń- wiadomo co czeka nieposłusznych Matce Naturze. Legenda o królu Popielu**, którego zjadły myszy może odżyć w całkiem innej formie. By nie rzec na masową skalę...

Nie żeby zaraz podsyłać tam jakieś mysie mutanty, ale  zwierząt nie tylko futerkowych z destynacją końcową obgryzać, przegryzać i obdzierać ze skóry/kory jest  na każdym terenie z pewnością pod dostatkiem... Niech więc po prostu zrobią swoje....

Ps. A poza tym podobno demografia podupada, więc trzeba problemowi zaradzić...

Ps. Mnie myszka podgryzła kiedyś jedynie kilka meblowych narożników. Być może dlatego,że byłam nieświadoma stanu błogosławionego koleżanki...i odmówiłam prośbie(to jeden z tych przesądów, który się sprawdza )...

A może dlatego, że to było bliskie koleżeństwo i obopólna sympatia- skończyło się tylko na tym?

*https://teksty.org/eugeniusz-bodo,sex-appeal,tekst-piosenki 

** http://www.msw-pttk.org.pl/legendy/kruszwica/popiel.html

 Jak złego Popiela zjadły myszy.

W kruszwickim zamku żył Popiel stary
Co za swe zbrodnie doznał słusznej kary
I choć to dziwne, każdy w to wierzy,
Że małe myszki zjadły króla w wieży.

24 marca 2022

O humanitarnej pomocy dla Federacji Czarnoruskiej.

 Z powodu nieograniczonej niczym skłonności do wspomnianej wcześniej medycyny niekonwencjonalnej, postanowiłam  i ja oddać  się rozmyślaniom nad pomocą dla ...Rosji. Jak wiadomo, z powodu choroby zakaźnej, zwanej wirusem Putina cierpi nie tylko tzw. Kreml, ale została zainfekowana znaczna część federacyjnej populacji. Droga przenoszenia wirusa jest znana. To przede wszystkim wszechobecna propaganda oraz  ściany z uszami i ślepo wierzącymi oczami. Zatem chcąc przerwać łańcuch chorobowy należałoby wszystko razem lub z drugiej ręki ( dawka poranna, południowa, popołudniowa, wieczorna):

a. zmienić kod genetyczny ( czyli informację)

b. obciąć to i owo kablujące przewodowo i bezprzewodowo, ale tylko w przypadku przepływu niewłaściwych informacji mających na celu zniszczenie populacji rosyjskiego nasienia do cna, albo dna ( jądra problemu)

c. zastosować metodę Łukaszenki 

Metoda Łukaszenki to stara jak świat metoda, która sprawdziła się wielokrotnie podczas różnych wyborów. Ale że ostatnio zastosował ją sąsiad z Białorusi z powodzeniem, to jest szansa że sprawdzi się i w Czarnorusi tj. zainfekowanej wirusem Putina - Federacji. Należałoby więc przyspieszyć tam wybory i wzorem wcześniejszych prekursorów- sfałszować je  by siłą przejąć władzę nad chorym rosyjskim organizmem, w celu podjęcia działań uzdrawiających.

Tyle, że z tym wiąże się pewien problem. Nie wiadomo, kto miałby tu spełnić rolę osławionej amantadyny lub aspiryny Bajera , syropu przeciwwirusowego czy dowolnie wybranej szczepionki (Pfizera, Moderny....itp.) Czy jest tam ktoś na miarę Kamikadze, czy innego Supermena? A może nawet jakieś stowarzyszenie ozdrowieńców jest zdolne się uaktywnić, w związku z odbytą więzienną rehabilitacją czy usunięciem bielma z oczu, uszu i mózgu w wojskowej klinice dla wyższych szczeblem duchownych? 

Zapędziłam się w tych  marzeniach.. ale przecież nie bez powodu. Skoro metoda się sprawdza, to pozostaje rozejrzeć się za ochotnikami do wyciągnięcia Rosji z tzw. czarnej dziury/ dupy ( stąd Czarnoruś), w jaką się władowała...Przecież na świecie jest wielu ludzi dobrej woli, którzy chętnie podadzą rękę...chorym i potrzebującym pomocy....