09 maja 2022

W poszukiwaniu utraconego raju...

 Poszłam za ciosem z poprzedniego wpisu ("A gdyby tak wszystkich pozbawić możliwości wyrażenia własnego zdania i myśli - w jakikolwiek sposób - to czy świat byłby rajem?") i wyobraziłam sobie siebie w postaci bezcielesnej . Ciekawe czy miałabym jakiś kształt  i kolor? Czy targałyby mną wtedy emocje?

A może to brak tzw. ludzkich odruchów (związanych z posiadaniem ciała i jego funkcjonowaniem) jest gwarantem raju ?

08 maja 2022

Chłopiec na posyłki i jabłko grzechu?

O czym to ja chciałam? Aaa...już zapomniałam co mi wczoraj chodziło po głowie. Ale nie jest źle,  bo przeczytałam wpis u Serpentyny (https://dusty360.blogspot.com/2022/05/kaczki-sraczki.html) i znalazłam właściwy punkt zaczepienia. Punkt, który określiłabym jako punkt równowagi. Ale zanim wypunktuję o co chodzi to trzeba zacząć od punktu wyjścia. A było nim wyrażenie" chłopiec od basenu". Skoro znalazłam początek, to dalej poszło już jak z płatka:

- gostek od aparatów słuchowych

- babka od angielskiego

- ruda od plomb

- speco od kompa

- facio od operacji na otwartym sercu

- pani od książek

- pan od robót ziemnych

- artysta od włosów

- facetka od rozliczeń

- .......od sprzątania

-........ od glazury

- ...itp., itd.

Popatrzyłam  i pomyślałam, jak to "słowa" potrafią stwarzać bariery lub je przełamywać. A jeżeli do tego dojdzie jeszcze jakaś informacyjna otoczka, to albo-albo:

- pozostaje dziękować bogu, że się jeszcze żyje, 

-  być przygotowanym na gromy z jasnego nieba,

- pamiętać o świętym oburzeniu z powodu podważenia czyjegoś wysokiego mniemania o sobie 

-i inne bardziej przyjemne

I pomyśleć, że często wywyższa się/poniża ludzi za pomocą słów, pieniędzy, gestów,mimiki... 

A gdyby tak wszystkich pozbawić możliwości wyrażenia własnego zdania i myśli - w jakikolwiek sposób - to czy świat byłby rajem?

Ale wracając na ziemię, to przecież od czego by człowiek nie był i czego by nie robił, to przecież  współczesny świat jest w dużej mierze zależny od "pieniądza." Nawet mając miliony....

Także, tego no....wychodzi na to, że cywilizacja i ludzkość ma swojego pana, a są nim pieniądze, a natura ( też ludzka) ma swojego  pana. I wychodzi na to, że jest nim..... głód ?

03 maja 2022

Przyjemne z pożytecznym.

 Wczoraj znowu zajrzałam do skrzynki, a tam... podwyżka czynszu za mieszkanie. Kolejna na przestrzeni ostatniego miesiąca.

I tak się zastanawiam- na ile jeszcze wystarczy mi cierpliwości...i boskiej miłości. Wszak może się okazać, że wraz z głodem, brudem i ubóstwem wyparuje patriotyzm i inna dobrótka, a przybiorą na sile głupota, brawura i chęć dowalenia komuś, nie wyłączając siebie. Mówiąc krótko: mam ostatnio ubaw po pachy!

01 maja 2022

Spóźniona refleksja o dogadzaniu sobie.

 Po usilnych staraniach ,w postaci dwóch podejść , w celu upolowania ulotkowego sushi wreszcie dopięłam swego. W pełnym sklepowym świetle  rozsądek  wypiął się i poszedł spać więc nawet nie spojrzałam na skład , by sprawdzić co tam będę jeść w rzeczywistości lub nie, tylko z wywieszonym po pas językiem zapakowałam tackę z produktem do koszyka (?) Nie, nie tym razem, bo nie wierząc własnym oczom, w szczęście ostatniego produktu, trzymałam upragnioną zdobycz w ręce ( razem z napojem jogurtowym ). 

Teraz pozostało mi wyczekać, aż pojawi się odwaga do konsumpcji "obcego" kulturowo dania.


Na początek poszła zagrycha w postaci  3 mniejszych krążków ( ledwo widoczne na samym dole okienka). Strach został przełamany. 

Wydatek nie poszedł na marne ( zdjęcie ulotki). Apetyt na resztę roladek wzrósł niepomiernie.



Co prawda miałam wybór, bo obok była porcja o większej gramaturze ( Sushi Toshii), ale lepiej ryzykować z mniejszym wydatkiem. 

Ryzyko się opłaciło, bo na sam koniec znalazłam ukryty w górnej części tacki-skarb.

Z powodu stopniowego otwierania i konsumowania - po zjedzeniu sushi sote ( tu: bez dołączonych dodatków)mogłam delektować się resztą:

1. Imbir marynowany zjadłam na surowo .

2. Z pasty chrzanowej ( o smaku chrzanu japońskiego wasabi)wycisnęłam  zielone balaski na jajko postwielkanocne. 



3. Sos sojowy czeka na zużycie w odpowiednim momencie. Może podprawię nim biały serek podczas robienia pasty?

Po satysfakcjonującej mnie w zupełności uczcie sięgnęłam na odwrotną stronę tacki, by dowiedzieć się co zjadłam. Nie było tam nic co by mnie mogło przestraszyć, więc mogłam spokojnie oddać się trawieniu. 

Potem popatrzyłam na opakowanie i pomyślałam, że może się przydać...( niewykorzystane przydasie po pewnym czasie lądują tam gdzie ich miejsce).

I skłamałabym gdybym napisała, że jadłam danie o suchym pysku. Nie obyło się bez wina. Najwidoczniej okres niewinności (= bez win)  mam już za sobą. W ten to sposób znowu straciłam dziewictwo.


Ps. No i nie wiem czy już mam się bać życia wiecznego czy nie? Wszak uleganie zmysłom i ich zaspokajanie to diabelskie sztuczki? A może czasem warto się rozbestwić?

27 kwietnia 2022

Jak okiem sięgnąć...

 ...pod urzędami specjalnego przeznaczenia  gromadzą się tłumy szukających przygód w państwach wymagających paszportu. 

Kolejkowicze prześcigają się w wymyślaniu opowiastek o nagłej potrzebie opuszczenia kraju  ojczystego. 

Prym wiedzie temat więzów rodzinnych w obu Amerykach, na Seszelach ,w tzw. rajach podatkowych czy w innych zagranicznych bankach . 

Im dalej od zagrożenia tym lepsza pamięć o znajomych za granicami kraju. 

Jest szansa, że na rynku pojawi się sporo opuszczonych mieszkań pod wynajem ze ściśle określonym czasem zwolnienia lokalu : zakończenie wojny za wschodnią granicą.

Z wczoraj...

Jak donosi wieczorna świeżynka- Rosja zakręciła nam kurek z gazem. 

Nareszcie nie będzie zagrożenia zatruciem . Można wreszcie zrezygnować z  czujników zaczadzenia, przymknąć okno na świat, spać z otwartymi ustami i oddychać pełną piersią. Wreszcie koniec z przeciągami.


26 kwietnia 2022

O wielkim bum i niewolnictwie chłopca do bicia.

Wyobraźnia czasem mi dopisuje, więc w przypływie dobrego humoru podążyłam myślami do wielkiego bum. I nie tyle chodzi mi o moment np. Wielkiego Wybuchu i narodzin Ziemi, ale wręcz przeciwnie. Co by było gdyby ktoś wcisnął tu i tam czerwony guzik, który zmiótłby ludzkość z powierzchni ziemi wskutek wielkiego BUM? 

Jest całkiem prawdopodobne, że przez kolejne miliardy lat, to co by zostało czy przypadkowo przeżyło dało by z czasem początek  zmutowanej generacji. Nowe Mutoludki po latach przystosowywania się do atmosfery w jakiej muszą żyć, dały by przy okazji czas planecie na odbudowę zrujnowanych dotychczas zasobów. Ta zresztą, podczas prawie bezludnego SPA- miałby czas na zmiany adaptacyjne, o ile w międzyczasie nie rozpadła by się na kawałki zwiedzające kosmiczne przestrzenie pojedynczo lub grupowo, osiągając nieukierunkowane i niezamierzone  cele. Jednym słowem Totalny Reset jest w zasięgu ręki. Tyle, że nie jest to reset świadomości, a fizyczności. Kto wie, co po takim resecie zostanie zapisane w genach? Może unikanie wiedzy, a może tylko jąder takich i siakich, więc  obojnactwo będzie w zasięgu ręki?

Po takim kosmicznym odlocie, wróciłam do  obolałej rzeczywistości i pomyślałam o resecie, który podążałby w dwóch przeciwstawnych kierunkach:

1. uzyskanie kontroli uprzywilejowanych nad mniej uprzywilejowanymi czyli mniej obrotnymi życiowo jednostkami czy populacjami

2. zniszczenie aktualnych układów, w celu definitywnej przebudowy świata, ku pokrzepieniu serc i dusz

Po chwili euforii związanej z p.2, szczena mi opadła, bo przy aktualnym stanie świadomości, możliwe jest podążanie tylko w jednym kierunku, a p. 2 - giemu bliżej jest do rozwiązań po globalnym BUM.

Patrzę, patrzę na p. 1 i zastanawiam się co w nim jest strasznego -dlaczego i dla kogo? 

a. przymus

b. kontrola

c. czy co tam jeszcze

d. brak możliwości wyboru

e.....inne szczegóły

I przypomniał mi się taki dowcip, który kiedyś kiedyś dawnymi czasy krążył w pewnych kręgach:

Najlepiej by było wypowiedzieć wojnę Stanom Zjednoczonym i  od razu się poddać. 

Więc jak to tak naprawdę jest z tym niewolnictwem i skłonnością do uległości?

Czyż nie prywata i subiektywizm ma tu decydujące znaczenie?

 A może tak w ogóle to chodzi o tą " państwową dojrzałość emocjonalną" , której nadaremnie szuka się w Unii Europejskiej tak samo zresztą jak u wielu ludzi?

Jedni dojrzewają do dorosłości, każdy w swoim tempie, a inni na zawsze pozostaną  dziećmi niedojrzałymi emocjonalnie wymagającymi prowadzenia za rękę, by nie zrobiły sobie krzywdy lub tzw. chłopcami do bicia...



 

20 kwietnia 2022

Nic nowego... to tylko odwieczna walka dobra ze złem.

 Początek i koniec miał być taki: to miał być krótki wpis oznajmujący Eureka! Odkryłam jak działają siły duchowe.

1. ŻYCIE/ Bóg/Wszechświat ? działa dokładnie jak ludzie. Raz jest na kogoś/ państwo/ organizację/jednostkę w....nerwione, a innym razem wręcz przeciwnie: ukoi rany, obdaruje/ uszczęśliwi itp. radosne przyjemności.

2. Potem chciałam napisać, że w takim razie ludzkie działanie jest  odzwierciedleniem woli Siły Wyższej, ale złapałam się za głowę bo  skoro jest to odzwierciedlenie to wygląda na to, że wtedy wszystko co robimy  jest na odwrót i stoi w opozycji do praw Kosmosu.  Dlatego czasem a nawet często Wszechświat ma na nas wy....rąbane, a nawet w poważaniu....głębokim.

3. Naturalnym porządkiem rzeczy jest zatem to, że gdy działamy w zgodzie z Przeznaczeniem/ Kosmosem/ Bogiem ( dowolna wiara- nie religia!) nasze życie biegnie spokojnie, szczęśliwie i w niezakłócony sposób.

4. Gdy napisałam powyższe - przyszło mi na myśl, że teraz należy połączyć 2 i 3. W ten to sposób  otrzymałam  związek dobra ze złem, zwany też jin-jang, z którego korzysta umysł w ocenie otaczającej go rzeczywistości.. 

Gdy jakieś zdarzenia dotykają nas bezpośrednio- jesteśmy w stanie określić je jednoznacznie w danej chwili ( dobro-zło), co wcale nie wyklucza zmiany oceny danej sytuacji po jakimś czasie.

 Gdy coś dotyka nas pośrednio -  często następuje rozmycie  i wtedy widzimy coś w różnych barwach/ z różnych stron ( nie tylko z jednej strony własnego doświadczenia) /w szerszym kontekście  i stąd pojawia się trudność w jednoznacznej klasyfikacji i ocenie. 

I pomyśleć, że  ....cyt: "ludzie-ludziom zgotowali ten los"* może mieć tak wielorakie znaczenie. Tym bardziej różnorodne gdy stosuje się zasadę działania " Jam jest" **( sporo afirmacji do wyboru) .

A skoro od tysiącleci wiadomo, że siła nadrzędna ( siła wyższa) wyrażona jest JHVH ***( Jam jest , który jest) - to w takim kontekście warto zastanowić się nad pojęciem wolności w ujęciu innym niż egocentrycznym:

"Człowiek nie jest prawdziwie wolny, dopóki nie posiada on mocy stwarzania. Zatem nieustannie płynący strumień energii dany mu przez Boga, zaiste musi zostać skierowany ku matrycom twórczych pragnień, wzorowanych na woli bożej; ale gdy strumień Bożej energii zostaje zanieczyszczony, energie te utworzą ogniwa okowów, które go spętają.

Naszym pierwszym krokiem będzie wyeliminowanie i przetransmutowanie negatywów w świecie każdego aspiranta alchemii. Moc fioletowego, transmutacyjnego płomienia, jako przedstawiciela Ducha Świętego, może zostać wezwana od Boga na oczyszczenie świata jednostki.

Należy zauważyć, że dopóki alchemik nie wzywał fioletowego płomienia przez dłuższy okres czasu, moc jego jest rzadko dostrzegalna. Bez poprawnego naukowego podejścia, nawet jeśli alchemik będzie stosował go, użycie tego płomienia nie wystarczy, aby przeistoczyć jego świat. Ten alchemik, który upiera się, aby wywyższyć swą egoistyczną wolę w przeciwieństwie do Boskiej Woli i Bytu, w żadnym wypadku nie może otrzymać tych olbrzymich darów, które Duch chce mu przekazać."****

Niektórzy mają pod dostatkiem złóż gazu czy innych paliw, ale dopiero teraz widać, że tak naprawdę to nie o to chodzi. Brakuje im po prostu fioletowego płomienia i może to właśnie o to toczy się wojna...? O rząd dusz?

Ps. Nic nowego zatem nie odkryłam. Stale trwa walka dobra ze złem. Na różnych poziomach. 

 

* https://klp.pl/medaliony/a-8223.html

** https://koloryduszy.pl/nauczyciele-duchowi-saint-germain/

ZŁOTA KSIĘGA Saint Germana jest unikalną książką, pozwalającą zrozumieć jak ważne jest to, co powodujemy, tworzymy własnymi słowami, zwłaszcza kiedy stosujemy niewłaściwe słowa. Używamy wówczas najpotężniejszej Boskiej Zasady Działania we wszechświecie J A M J E S T.

Godne uwagi są afirmacje, których – najkrócej mówiąc – sens sprowadza się do podkreślenia, iż naturalną tendencją Życia jest Miłość, Pokój, Piękność, Harmonia, oraz Obfitość. TY sam kształtujesz własne życie, wprowadzając w nie Doskonałość Boskiej Miłości.

 

*** https://pl.wikipedia.org/wiki/Tetragram

Księga Wyjścia 3:14

 Osobny artykuł: Jestem, który jestem.

Według jednej z teorii na temat Księgi Wyjścia 3:13-15 Stary Testament podejmuje w tym miejscu próbę wyjaśnienia znaczenia tetragramu[a]. Czytamy tam:

Mojżesz powiedział: „Przypuśćmy, że pójdę do Izraelitów i oznajmię im: Bóg waszych ojców posyła mnie do was. Jeśli jednak spytają mnie: «Jak On się nazywa?», co im odpowiem?”. 14 Bóg odrzekł: „Jestem tym, kim jestem. Tak masz powiedzieć Izraelitom: «Jestem» posyła mnie do was”. 15 Następnie Bóg powiedział: „To właśnie oświadczysz Izraelitom: PAN, Bóg waszych ojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba posyła mnie do was. To jest moje imię i takim ma pozostać w pamięci wszystkich pokoleń[2].

Najpopularniejsza teoria zakłada, że werset 14 stanowi interpretację imienia Boga. Fraza „Jestem tym, kim jestem” jest tłumaczeniem hebrajskiego ’ehjeh ’ăšer ’ehjeh. Większość polskich przekładów oddaje ją jako „Jestem, który jestem” lub podobnie. Biblia gdańska oraz Izaak Cylkow przekładają na „Będę, który będę”, natomiast Pismo Święte w Przekładzie Nowego Świata – „Stanę się, kim zechcę się stać”[3]. Słowo ’ehjeh pochodzi od czasownika hājâ(h) i jego starszej wersji hăwâ(h), które znaczy „być, istnieć”, ale również „być obecnym, czynnym”[4].

Septuaginta tłumaczy ten zwrot na egō eimi ho ōn, „Jestem Istniejącym”. W przekładzie Akwili oraz Teodocjona przełożono je na esomai hos esomai, „Jestem Jestem”. W Wulgacie – na ego sum qui sum, czyli „Jam Jest, Którym Jest”. 

 

**** http://fiolet.org.pl/fioletowy.html