20 października 2023

Zapowiedź.

 Nie ma lekko. Znów chodził za mną post o jedzonku. Jeszcze jednym z tych będących w spisie dań zakazanych, zwłaszcza przy niektórych schorzeniach. I chociaż mamy dość bogatą ofertę leków, suplementów, i  innych wspomagaczy trawienia / przyswajania ponadwymiarowych dobrodziejstw, które mają za zadanie znormalizować rozbuchane ego ulubionych deserów, to najskuteczniejszą metodą leczniczą jest jedzenie z zamkniętymi ustami i np.otwartymi oczami czy nozdrzami. Idąc za głosem cienia natury zwanego też diabłem za skórą, postanowiłam  kolejny raz podjąć się zbiorowego? wirtualnego żywienia. Tym razem nie w piśmie lecz w filmie. I do tego będzie to film odcinkowy, także na raz wspomnianego deseru się nie zje. Przy okazji nie omieszkam postawić się pod ścianką jak na postną celebrytkę przystało, żeby było wiadomo- kto jest  twórcą i wykonawcą. I będę oczywiście ''zrobiona''. 

Po kilku zdaniach wstępu- zacznę od zdjęć na ściance. To taka  przyczepka ( trailer) na przystawkę, bo nie wiem czy kawę zdążę podać. Ślinkę można już zacząć przełykać....


Na ściance, powyżej, a poniżej ...zrobiona własnoręcznie;

i podrasowana naklejkami





18 października 2023

Z notatnika problematycznej babci.

 Nie ma lekko. Gdyby nie kawa, a raczej zbierane z pietyzmem  fusy, to nie wiem czy bym się zdecydowała na mycie głowy. Taka czuję się chwilami zmęczona, że tylko myśl o kawowym obdzieraniu ze skóry jest w stanie zmobilizować mnie do całościowej kąpieli. Bo codziennie to lecę tylko kawałkami. Tymi które aktualnie waniają najbardziej. A ponieważ więcej czasu jest gdy wstanę o 4-tej rano to wtedy już od  świtu mam zmytą głowę . A jak jeszcze ,przez przypadek, ktoś- coś dołoży w ciągu dnia, to w ogóle - padam z nóg i do tego na twarz, zamiast na plecy, więc makijażu ,od dłuższego czasu, unikam jak ognia.

Chcąc uniknąć też ,,wiecznego leżakowania,, przed wyznaczonym mi odgórnie czasem, powinnam zabezpieczyć się we właściwy sposób. Oczywiście dostosowany do indywidualnych potrzeb: nie otwierać skrzynki pocztowej, nie odbierać telefonów, nie słuchać/czytać/ oglądać wiadomości , unikać wszelkich kontaktów międzyludzkich i , broń boże, nie robić żadnych ekscytująco-wykańczających rzeczy.  I pomyśleć, że niektórzy mają  już od urodzenia we krwi, tą dbałość/ niedbałość o siebie, a inni dopiero się  tego uczą.

Ale wniosek nasuwa się niejeden: czasem dobrze jest być nieukiem lub wagarować na lekcjach życia, bo nic tak , w gruncie rzeczy , nie wkurza jak... przesyt/ niedosyt. I z jednym i z drugim trzeba coś zrobić. A jak się już  wyleniło i wyliniało zawczasu, to zwykle zostawia się to co jest i pozostaje tylko jedno: machnąć na wszystko ręką....

Ale to też (z czasem) może być problem...

16 października 2023

O rajskich drzewach i rodzinnym upośledzeniu.

 Teksty Oko (https://w-lustrze.blogspot.com/) bywają inspirujące do potęgi n-tej. Idąc więc z duchem czasu ( który chwilowo mnie nawiedził) postanowiłam podryfować co nieco w przestrzeni pozaziemskiej, by przyjrzeć się  bóstwom układu słonecznego z pewnej odległości. Wiadomo, zbyt bliski kontakt grozi przegrzaniem organizmu i spopieleniem. Boska Hierarchia jest równoprawnie malejąca:

Na czele mamy boginię przyciągania wszelkiego - o nicku Grawitacja. Poniżej stoi bóstwo ruchu głównego - pierwszy z zakręconej pary mążmążków( tak , tak, mążmążków) Obrotowy i towarzyszy mu ( drugi z tatuśków) opiekun wszelkich zawirowań , nie tylko społecznych, zwany Wirowym. Z tego to związku, swojego czasu, narodził się znany nam wszystkim syn  Wiatr. 

Tak wygląda rodzina w komplecie: wiecznie żwawa ( do czasu) babcia Grawitacja,  rodzice tej samej płci* i ich najstarszy syn. Oni to właśnie są przyczynkiem do powstania świata materialnego w obserwowanej przez nas postaci. Reszta ziemskiego drzewa genealogicznego to tylko skutek licznych podziałów i połączeń, dewiacji i masturbacji, płodności i bez, podjazdowych wojenek i zawieranych pokojów. Różnorodność przyrody nie może zatem nikogo już dziwić, skoro rodzice nadal działają, a babcia trzyma się całkiem nieźle jak na swoje lata.

Tymczasem poza naszym mikroskopijnym układem słonecznym,czyli otwartym słoikiem z sosem własnym, w którym pływamy, istnieje coś dużo większego. I prawie nie do ogarnięcia naszym ptasim móżdżkiem, ze względu na posiadane możliwości  Za to bogini zwanej Sztuczną Inteligencją jest pewnie dużo bliżej do dalszej rodziny (tu https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/astronomowie-mogli-odkryc-pierwsza-planete-poza-nasza-galaktyka) niż nam ,zwykłym śmiertelnikom. 

Tymczasem , wychodząc poza wspomnianą materię, wraz z nią przyszły na świat wieloraczki zwane Wierzeniami. Ich babcią jest Świadomość, a rodzicami Umysł i Psyche. A jak rozwija się to drzewo genealogiczne, to już inna para kaloszy, ale do rodziny należy  też i ciocia zwana Parapsychologią...Ale czyja to córka?- to pytanie zostawiam zainteresowanym. Wszak wszystko to , to niematerialne dziedzictwo i ma swoich obrońców/wyznawców należących do rodziny.. A że jak wiadomo w materialnym ''świecie równoległym'' istnieją tak różne bliźniaczki jak Materia i Antymateria, więc nic dziwnego, że mamy Wierzących i Niewierzących. Bo Wszech-Świat to tak naprawdę powtarzalny jest, ale tylko jego jedną odsłonę jesteśmy w stanie ogarnąć, ze względu na nasze upośledzenie...

Umysłowe.

* płeć: ruch


15 października 2023

Rozterki elektoratki.

 Cisza wyborcza dzisiaj nastała, 

a mnie jak na złość - żółć zalała.

Chciałabym wszem i wobec ogłosić:

,,wreszcie zdecydowałam,,!.

i ku własnemu zdumieniu,

zagłosowałam.

Postanowiłam wreszcie

wziąć władzę w swoje ręce!

Tylko mam taki dylemat mały:

muszę pamiętać, że będą podziały.

Nie jestem jedyna do rządów chętna

Rządzić chcą wszyscy co głos oddali,

lecz nie wystarczy że jestem o-błędna-

tu coś innego waży na szali! 

 

Ps. Tak mnie jakoś dzisiaj wzięło.... a że doczytałam nareszcie co oznacza cisza wyborcza, to zamiast czekać do jutra ....

Wzięłam na wstrzymanie.

 Dzisiejszy wierszyk , wcześniej spłodzony

zamieszczę jutro, bo poroniony

został przedwcześnie

więc strach mnie zdjął wielki co niemiara,

że ktoś krzyżyk postawi, że... propaganda.

A że strzeżonego wiadomo kto strzeże

postanowiłam dać upust wierszyka premierze

w dniu powyborczo powszednim - zwanym.

Może nikt mi nie powie: wiersz nieudany! ?

Tak więc dopiero jutro się okaże

czy mam się poddać jakiejś karze

czy nagrodę (w zachwytach)odebrać mi przyjdzie:

,,z braku talentu wieszczego, 

możesz produkować się w...windzie,

albo na ścianie bloku jakiegoś..."!

 

 

 

13 października 2023

Piątek 13-tego...

Wstałam wcześnie, w radio nie grała muzyka.

Szum wody w czajniku -znamienny

Czas kawę zaparzyć  w try miga

bo pies czeka  ...promienny

na spacer nasz codzienny.

Potem, wiadomo, wyżerka

-ogarnąć pielesze trzeba:

sok (do śniadania) się wylał,

mleko zwarzyło - cholera!

Nic to, mówię do siebie-

posprzątać bałagan muszę

Nic to- mówię do siebie-

- takie poranne katusze

to dla mnie nie pierwszyzna

Nic to- mówię do siebie

- podobno ważniejsza ojczyzna 

od osobistej  prywaty...

Masło maślane  wyszło

w związku ze zmianą daty. 

Bez pomocy wszechświata,

na bank, nie dałabym rady.

Dziś piątek - jak byk- stoi w kalendarzu

13-stka drwi z człowieka

Ważą się losy świata...

Pech nigdy nie zwleka!








12 października 2023

Odwrotność postrzegania rzeczywistości.

 Opróżniłam właśnie skrzynkę pocztową z bogactwa ulotek przedwyborczych. Wszystkie nienachalnie( jak na druk przystało) zachęcały do udziału w nadchodzacych wyborach.

 Pomijam tu sprawę kandydatur, bo to w sumie tylko słupy dla programów politycznych poszczególnych partii. Bo przecież program jest ważny, a konkretny człowiek jest  jego twarzą ( a raczej wieloma twarzami). 

Tak się na tym świecie jakoś dziwnie porobiło, że niektórzy uprzedmiotowili się nie na żarty...W imię jakis zasad, programów, czy innych religii..Są ich reprezentantami, a nawet ambasadorami lub innymi przedstawicielami handlowymi...

Niektórzy są ich twórcami, oczywiscie, a potem to albo trzymają się raz obranej własnej linii np. partyjnej albo zmieniają ugrupowania i niekoniecznie przekonania, albo w ogóle porzucają własne dzieło ( niechciane dziecko), oddając je na pożarcie lub pod opiekę potrzebującym nowo/staropowstałym ujawnionym tworom. Sami pozostają wtedy bezideowcami. W ten sposób wcale nie muszą stosować się do owych zasad czy rozliczać z podjętych zobowiązań. Jeżeli rozliczenie robią  inni, to i tak wynik spłynie po nich jak po kaczce z powodu braku identyfikacji twórcy z własnym dziełem. W ten to prosty sposób ( brak utożsamienia) chroni się własne sumienie, osobowość czy co kto tam ma za pazuchą, przed atakami potencjalnie rozczarowanego a wcześniej zanęconego programem partyjnym- wyborczego narybku.

I do tego można w spokoju ducha( ?) robić co się żywnie podoba.,, Hulaj dusza - piekła nie ma.,, Wszak jedynym ograniczeniem są ...własne ograniczenia. 

Ale czy w przypadku braku jakichkolwiek zasad moralnych, etycznych, gospodarczych itp. można mówić o wolności czy raczej o wewnętrznym chaosie?

03 października 2023

Relaksujące spożycie na miarę.

 No i nastał nam kolejny przyjemny dzień... Odpaliłam się jak sprzęt na czuwaniu, więc trzeba skorzystać z przypływu twórczej weny. A tematem dzisiejszego wpisu są ....( tu fanfary)....ryby. W czym tkwi ich niezaprzeczalny, dla mnie ( zaznaczam) urok? Może w tym, że wreszcie dorwałam coś innego niż wędzoną makrelę czy namiętnie spożywane śledzie w różnej promocyjnej postaci. Tym razem był to....morszczuk. Też wędzony.

Pomna jednorazowego doświadczenia z leszczami, długo stałam nad rybką w zgrabnym pełnowymiarowym opakowaniu, zanim wyciągnęłam właściwy wniosek( bez korzystania z potentata wiedzy wszelakiej w telefonie) : mięsko powinno być dobre, bo cena przed obniżką za kg była o 1/3 wyższa niż wspomnianej  makreli. Zatem nie mogę powiedzieć/napisać, że poszłam w zakup w ciemno....

Napływająca na samą myśl o wyrafinowanym jedzonku ślina, powiedziała mi więcej: bierz dwie sztuki. Popatrzyłam na datę ważności i stwierdziłam, że dam radę z konsumpcją- przed jej upływem.

I dałam, ale zanim co to nie omieszkałam zajrzeć i poczytać o morszczuku. Skąd przybywa i jaką ma dietę, oraz oczywiście wartości odżywcze, żeby w razie co wiedzieć czego mogę się potem spodziewać u siebie: jakich efektów trawienno-upiększających. 

Potem to już poszło z górki, popiłam kwaśnym napitkiem na wspomaganie trawienia i oddałam się rozmyślaniom. Tak, takie doświadczenia mogłabym jeszcze powtórzyć, nie raz. Rybki działają  na mnie wybitnie odstresowująco....Trzeba chyba zwiększyć spożycie....

Ps. Dobrze jest znaleźć jakiś sposób na siebie...na miarę własnej kieszeni.