Po prawej stronie ulica, a po lewej -trawnik (pod blokiem) z kilkoma drzewami, które chwilowo przyjmują gości.
07 października 2024
O tumanie i co w trawie piszczy?
01 października 2024
Z poradnika kuchmistrza czyli jak skremować szpinak.
Tyle czasu mnie nie było, że prawie zapomniałam jak się poruszać po bloggerze. Na szczęście prawie robi różnicę. Wróciłam , oczywiście, nie bez czegoś/niczego czyli ze świeżo wydłubaną z zupy szpinakowej -złotą myślą:
,,Życie jest jak master chef. Ciągle nas próbuje.,,
Do odkrycia owej wspaniałości dotarłam metodą prób i błędów. Zakupiłam wielokrotnie szpinak, którego listki wtranżoliłam/skonsumowałam w kolejnych surówkach/ sałatkach. Pomna zasady ,,zero odpadów,, na miejski kompostownik, postanowiłam włóknisto- mięsisto-twardawe łodyżki pokroić, zgromadzić większą ilość i ugotować zupę -krem. Po okresie magazynowania odpowiedniej ilości wrzuciłam do gara zielone pędy oraz posiadane pod ręką warzywa innego rodzaju, dodałam olej rzepakowy, przyprawy do smaku. Po ugotowaniu, wszystko ....?skremowałam czyli zblendowałam.
Zostawiłam gar do ostygnęcia i zupę zapakowałam do lodówki, z myślą, że będzie na tzw. czarną godzinę, kiedy chce mi się zjeść coś ciepłego, ale nie chce się nic robić.
Kremówka dojrzewała aż do dzisiaj. W czasie konsumpcji nie obyło się bez plucia, zaklinania jedzonej rzeczywistości , klęcia na czym świat stoi. Rozdrobniony przecier, w stylu niemowlęcym, krył w sobie roślinne ości.
A wszystko to to dlatego, że zamiast zawierzyć mędrca ,,szkiełku i oku,, spróbowałam zjeść coś co nadawało się do wspomnianego plucia, dłubania w szparach zębowych, zaklinania i prze-klęcia.
Po włożeniu właściwego,tj.przemyślanego wysiłku i wykorzystaniu dostępnych narzędzi kuchennych otrzymałam produkt nadający się w ciemno do spożycia .Już na jutro......
Ale co się nawściekałam na siebie to.... moje!
Tak powstał wpis o charakterze kulinarnym ze złotą myślą. A raczej zieloną....Wygląda na to, że jeszcze niejeden raz okaże sie, że jestem greenhorn =żółtodziób.
Hmmmm, cóż za przewrotność lingwistyczna.
12 września 2024
O diabelskiej skromności.
O dzieje się, dzieje w szerokim świecie, a w życiu codziennym - jak zwykle . Korzystając z okazji jaką jest kurczenie sie poczucia bezpieczeństwa związanego z aktualną sytuacją, postanowiłam się rozkurczyć, wbrew wszelkim strachom . Jak nie groźba zalania klimatem deszczowym, to podważanie decyzji, wycofywanie się kontrasygnaty czy aresztowanie R. Czarneckiego. A Stefan Czarn(i)ecki to sie pewnie grobie przewraca zamiast brylować jako patron Collegium Humanum. Jak to mówią ,,strach sie bać,, tyle wydarzeń walczy o pierszeństwo w mediach.
Znając swoją słabość do próbowania tego czego jeszcze nie skosztowałam, skusiłam się więc w ramach terapii przeciwlękowej -na szaleństwo zakupów i nabyłam to co poniżej na zdjęciach. Kawiarniane klimaty serwowane na kilku odwiedzanych blogach, miały tu niewątpliwy wpływ. Taka jestem... wpływowa... ;-)
Mając lekko posłodzony odgórnie produkt smakowy ( liczi, wiśnia) wiem z czym mam do czynienia, więc kto wie, może kiedyś , zamiast odkładania emerytury na czarną godzinę (tj. na antydepresanty czy inne medykamenty uspokajające diabła za skórą) zaszaleję z matchą naturalną? Bardziej mi chyba będzie pasować niż yerba mate.
Filiżanka ( sztuk 1) podbija mi smak, bo nie ma to jak spożywanie czegoś w ulubionym naczyniu . Niestety, skromność też potrafi rozbestwić, o czym wiedzą ... skromni.
Tak więc diabeł zaspokoił już swoją ciekawość co do nabytego trunku i poszedł spać za skórę, a anioł siadł do poczynienia wpisu, po uprzednim ogarnięciu podłóg. Nie ma to jak praca zmianowa....
ps.sie poprawiłam...
07 września 2024
Odkrywczo o polityce.
Czytając wypowiedzi różnych blogerów na tematy polityczne, wreszcie dojrzałam do zajęcia się polityką. Postanowiłam przyjrzeć się samej definicji polityki, żeby zobaczyć co w niej takiego jest, że mnie odrzuca, chociaż innych przyciąga jak przysłowiowy magnes. Ponieważ lubię upraszczać sobie życie, więc sięgnęłam do Wiki* żeby zobaczyć z czym ją się je, zanim podejmę sie stworzenia naszej rodzimej, polskiej, narodowej, wypieleszonej historycznie, amatorskiej definicji . Definicji jak noworodek opartej na obserwacji zdarzeń dostępnych za pośrednictwem mediów.
Początki wszystkiego są podobno trudne, ale wraz z wiekiem i otrzaskaniem w życiu powinno być coraz łatwiej. Tymczasem wszelki proces rozwoju okazuje się być gwoździem do trumny, zamiast bramą do życia wiecznego. Jak przebiegał rozwój naszego noworodka w skrócie, korzystając z wybranych informacji w Wiki, poniżej, w skrócie. Polityka to:
1. strożytność ( Arystoteles)- sztuka rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne
2. średniowiecze( np.św. Tomasz z Akwinu)-od Boga pochodzi idea władzy
3. renesans ( np.T. More, N. Machiavelli)- cel uświęca środki
4. oświecenie( np. Monteskiusz) -idea umowy społecznej, trójpodziału i równowagi władz
5. czasy nowożytne:
A.-,,polityka to uzgadnianie zachowań współzależnych społeczeństw o sprzecznych interesach. Jej szersza wykładnia wyjaśnia, iż polityka to działalność polegająca na przezwyciężaniu sprzeczności interesów i uzgadnianiu zachowań współzależnych grup społecznych i wewnątrz nich za pomocą perswazji, manipulacji, przymusu i przemocy, kontestacji, negocjacji i kompromisów, służąca kształtowaniu i ochronie ładu społecznego korzystnego dla tych grup stosownie do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów.,,
B.-,,Stephen D. Tansey konstatując, że polityka obejmuje szeroki wachlarz sytuacji, w których ludzie kierujący się odmiennymi interesami działają wspólnie dla osiągnięcia celów, które ich łączą, i konkurują ze sobą, gdy cele są sprzeczne. ,,
C.-,, teorie Maksa Webera, twierdzącego, że polityka to dążenie do udziału we władzy lub do wywierania wpływu na podział władzy, czy to między państwami, czy też w obrębie państwa, między grupami ludzi, jakie to państwo tworzą[,,
D.- ,,W amerykańskiej literaturze współcześnie popularne jest definiowanie polityki jako sztuki bycia wybieranym (zdobywania władzy). Inne definicje zakładają, iż "Polityka" to stosunek między tym, co rząd próbuje robić, a tym, co się naprawdę dzieje[9,,
E.- ,,Definicja profesora Kazimierza Opałka: Działalność wytyczona przez ośrodek decyzji sformalizowanej grupy społecznej (organizacji), zmierzająca do realizacji ustalonych celów za pomocą określonych środków[10].,,
To co rzuca sie w oczy, to skok,, cywilizacyjny,, między p.4. a p.5., który jest zwany popularnie skokiem w przepaść lub na głęboką wodę. Jak wiadomo skutki obu są/mogą być opłakane. Potem to już tylko z górki:
W podpunkcie A- cukrzymy leżącego na dnie truposza ,,przezwyciężaniem sprzeczności interesów i uzgadnianiem zachowań,, po to tylko by chronić i kształtować ład społeczny korzystny dla grup mających wpływy.
W pp. B-dopuszcza się konkury i rywalizację w przypadku sprzeczności celów (kłótnie) oraz współpracę ( gruchanie dwóch gołąbków) gdy cele są takie same.
W pp.C.pchamy się do zastawionego na suto stołu, by być jak najbliżej wszelkiej dobrótki by uszczknąć coś dla siebie albo przynajmniej mieć wpływ na to kto co będzie robił, podczas sekcji zwłok państwowego nieboszczyka/społeczeństwa( w domyśle)
Pp. D to codzienne, namacalne obcowanie ze sztuką współczesną dla wybranych, która związana jest jednocześnie z handlem dziełami sztuki meblarskiej a co za tym idzie- z walką w galerii polityczno-handlowej o liczne stołki i fotele. Potem ,jak wiadomo , jest czas na odpoczynek i korzystanie z przyjemności zasiadania, dopóki hemoroidy nam pozwolą lub ktoś nie podłoży świni/ nie zrobi wokół nas afery/zepsuje atmosfery np. ..puszczając jakiegoś ....bąka, bąkiewicza czy innego owada.
Pp.E bliższy nam- jak koszula ciału, mówi wprost o rozpychaniu się ( działalność) łokciami lub machaniu siekierką, flagą itd. tym czym kto może - by dopiąć swego , bez zbytniego płaczu nad rozlanym mlekiem czy wylanym dzieckiem z kąpieli.
I tak się zastanawiam na ile w tym całym światowym rozgardiaszu chodzi o ten zapomniany ład i spokój społeczny, a na ile o ,,wesołe miasteczko,, z diabelskim młynem?
I nie wódź nas na pokuszenie....więc skusiłam się jak na odkrywcę przystało, do stworzenia własnej definicji polityki:
Polityka to zespół działań podejmowanych przez będących u władzy (z uwzględnieniem wielopodziału władz różnorodnych )mających na celu wkurzenie/ doprowadzenie do łez/do rozpuku/ innych zachowań łagodno-agresywnych/itp.itd.odpowiednich grup społecznych predestynowanych do owych.
06 września 2024
Z poradnika homeostaznika.* O wyrównywaniu własnych szans.
Z powodu całkiem prozaicznego, iż zapuszczam paznokcie, obserwuję znaczny ubytek rozumu, lub jak kto woli- woli do pisania. Jak wiadomo bowiem, gdzieś przybywa, a gdzieś ubywa, żeby zachować równowagę. Tym razem poszło mi w paznokcie. Żeby uzupełnić osobisty niedobór twórczej woli/ weny- poszłam na łatwiznę tzw. skróty i przeczytałam artykuł o człowieku, który zniszczył kapitalizm- wstęp do książki o J. Welch,u https://wiadomosci.onet.pl/jack-welch-biznesman (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Jack_Welch).
Jak się okazuje , pazurki niewyględnie odchowały się i trwają na posterunku, gotowe wydrapać komuś oczy, bo podobno taka jest ich funkcja obronna, ale oczywiście nie w moim przypadku. Tym razem chodzi o stukanie w klawiaturę i napawanie wzroku tym co było do tej pory skrupulatnie przycinane. Tak więc dałam się wreszcie ponieść nożycowemu lenistwu bez odrobiny poczucia grzechu.
Ponieważ uzupełniam także niedobory kondycyjne związane z wydolnością krążeniowo-oddechową ( krążenie na piechotę z jednego końca miasta do centrum i z powrotem) oraz wdychanie -wydychanie odpowiednio nagrzanego powietrza , więc wzrost sił witalnych wymaga ubytków w newralgicznym punkcie organizmu. I znowu, oczywiście odbywa sie to kosztem rozmumu/ weny twórczej/ mózgu.
Zasada siłaczy wszelkiej maści: ,,najpierw masa potem rzeźba,, ma tu zastosowanie odwrotne. Najpierw rzeźbię w głowie ( artykuły), a potem w drogę i na odwrót: buduję masę mięśniowo-płucną, a potem.... powrót . W powrocie do rozumu czyli lekiem na całe zło, okazał sie tym razem być artykuł https://www.national-geographic.pl/nauka/michal-parniak-dokonal-niemozliwego-polak-stworzyl-najszybsza-pamiec-kwantowa-na-swiecie/
I chociaż, być może ,powinnam zamieścić oba linki w osobnych wpisach, ze względu różnorodną tematykę, to.... czyż czasem nie warto pozwolić sobie na szaleństwo? Wszak raz sie żyje, a potem to już tylko rajska nuda...więc kiedy jak nie dziś, więc kiedy jak nie w nocy...
26 sierpnia 2024
Z poradnika mieszkalnika. Gołębie i,,strach na wróble,,.
Ponieważ jest wiele problemów zaprzątających głowę ponadnormatywnie wielu osobom i spędzających sen z powiek prefekcjonistom, którzy muszą przymknąć oko , dla ,,dobra rodziny,, zaprezentuję jedno z rozwiązań. Problemy dręczące niektóre dusze to:
1.krzesło/ fotel a,la strach na wróble,
2. brak zgody na odwiedziny gołębi na np. balkonie,
Co do nr. 1
U siebie zastosowałam takie: dwa poziomy wieszaków w łazience: to co wyżej ma zakryć to co niżej. Pod spodem ukryta jest piżama czy dodatkowy ciuch na zmianę, a na wierzchu- coś na kształt ,,szlafroka,,
Co do obsranego/ odwiedzanego przez gołębie balkonu ( 2.) zauważyłam rozwiązanie , które nawiązuje co nieco do tzw.,,łapacza snów,,. Są to płyty cd zawieszone na lince jedna pod drugą i ozdobione pękiem piór np. gawronów czy innych kawek, umocowanych w części środkowej płyty i zwisających swobodnie w dół. Jedynym problemem może być mocowanie, bo trzeba całość instalacji zawiesić na suficie, czyli od spodu balkonu sasiada ( najlepiej) ,jeżeli nie jest to balkon- loggia. Błysk płyt i obce upierzenie robią swoje...
24 sierpnia 2024
Uogólnione myśli podskórne. Selekcja naturalna.
Nie ma letko... powiedział świr do świra.
Wokół nas są same świry.
Normalni zamieszkują Raj.
Ziemia to szpital psychiatryczny , zwany regionalnie Czyśćcem .
Piekło to miejsce zamieszkania z zameldowaniem na stałe(dożywocie= życie wieczne) oraz z tymczasowym zameldowaniem dla nawróconych. Ponieważ rokują nadzieję na wyzdrowienie, następnym przystankiem w drodze do Raju jest nasz ziemski, ogólnodostępny szpital psychiatryczny. Tu ważą się wszystkie losy. Lekcy ( bez obciążeń) wędrują w górę, a ci z ....winami - w dół. Tak wygląda selekcja naturalna.
19 sierpnia 2024
Z poradnika Psyche. Kod dostępu na Srebrną Wieżę.
Myślałam, że odsapnę przez kilka dni od pisania, ale życie znowu mnie przegoniło, jak suszone grzyby popite surową wodą. Zamiast wertować bezmyślnie tj.w spokoju umysłu, kolejne strony w internecie, zakotwiczyłam się na jednym ze swoich poprzednich zdań, związanych ze wzajemnymi oddziaływaniami na siebie ludzi. Jedni skłaniają nas do myślenia, inni motywują bezgłośnie do działania, a jeszcze inni do opuszczenia rąk...z szelestem.
Tymczasem dokonałam kolejnego epokowego odkrycia, tj. odkryłam ogólnie znane/przeczuwane/ nieuświadomione , którym chcę sie podzielić w piśmie, coby uzmysłowić a raczej unaocznić powyższe. Odkrycie dotyczy narzędzia zwanego ,,samopoczucie,,.
Regułka brzmi następująco: samopoczucie jest to przyrząd służący do pomiaru obu stron medalu to znaczy relacji człowieka z otoczeniem, a zwłaszcza z drugim człowiekiem. Jedną stroną medalu jest moje osobiste ja, drugą stroną-ktoś/ coś (np. sytuacja)
Jak działa to urządzenie? Ano tak, że tak jak się czuję/ co czuję w jakiejś relacji/ w danej sytuacji - wystawia świadectwo drugiej stronie- z jednej strony, a z drugiej strony - pokazuje mi problem we mnie, który domaga sie zmian/ zauważenia/ korekty.
Przykład wzięty z bajki: jeżeli przy kimś nie czuję się jak księżniczka, to z jednej strony mam problem z poczuciem własnej wartości, a z drugiej strony sytuacja/ ktoś wskazuje, że partner/ka jest tak kiepski w swoim zachowaniu ( nie jest księciem) , więc jak tu być chodzącym i wymarzonym ideałem w jakiejkolwiek hierarchii/ dziedzinie( królestwie).
Niejeden raz słyszy/widzi sie /czyta epitety mniej lub bardziej ,,łechcące ucho ,, pochodzące z różnych sfer (nie )towarzyskich i gałęzi życia, kierowane w określonym kierunku, które są aktualnym wskaźnikiem poziomu, na którym w danej chwili sie przebywa. Jeżeli współgra to z nami, możemy tam walić z zamkniętymi oczami, do czasu dopóki nie stwierdzimy, że to jednak nie nasza bajka jest, bo ktoś zasuwa na piechotę, zamiast na koniu, albo z niego spadł już dawno temu ( za siedmioma górami i tyloma rzekami) i nie może się do tej pory pozbierać.
Tak więc korzystając z osobistego samopoczucia dokonujemy wyborów naszego otoczenia.
Trudno być rycerzem na białym koniu, skoro utrzymuje sie relacje z kimś/czymś kto nie ma zielonego pojęcia np.o legendarnym okrągłym stole opiewanym w baśniach, bo i tak nasza dworskość będzie niezauważona i niedoceniona. I frustracja gotowa...
Także warto posłuchać języka , tonacji głosu, mowy ciała czy innych spostrzeżeń ,korzystając z dostępnych nam zmysłów (wszystko to ma wpływ na nasze odczucia i samopoczucie), by dokonać właściwej selekcji , tak by czuć się panem/panią sytuacji i siebie w każdym momencie lub z przerwami na sen (jak najdłużej).
Kod dostępu do siebie i innych/ życia, by zbudować przyjazne dla się otoczenie, wygląda tak. Trzeba znaleźć odpowiedź na pytania:
-co/ jak się czuję w tym momencie/ relacji/sytuacji?
-co chcę czuć/ jak chcę się czuć w danej relacji/sytuacji?
-co mogę z tym( co we mnie/ z tą sytuacją ) zrobić?
Jak widać mamy potrójne zabezpieczenie przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian . A zgodnie ze słowami rycerskiej piosenki ,,wio koniku, a jak się postarasz.....,, to zdąży się wprowadzić zmiany na lepsze jeszcze za życia zamiast dobijać sie/wyłamywać drzwi na Srebrną Wieżę, do których mamy jednostkowo dopasowany klucz.Tyle, że trzeba zostać frezerem/frezarką by,,obrobić,, siebie.






