01 listopada 2024

Zysk z deficytu czyli o miodzie spadziowym.

 Nareszcie. Dzisiaj usłyszałam, co prawda tylko w formie przebąkiwania, o tym co się dzieje z majątkami niektórych osób, podejrzanych o różne sprawki gospodarcze ( w kontekście wczorajszego wpisu). Ale ponieważ całość postępowania czy w ogóle sprawy sądowe  mają zwykle skłonność do przewlekania się z różnych powodów, to proponowałabym zaprząc w tym czasie wszystkie przestępczo-gospodarcze umysły do pracy nad rozwiązaniem problemu: jak z niczego ( deficyt budżetowy) zrobić coś sensownego ( uzyskać zysk- jak to ładnie brzmi) ). Zysk z deficytu....

Oczywiście nie mam tu na myśli dodatkowej zapaści i kryzysów, ale coś wręcz przeciwnego. Przecież , jak mówimy o sobie:,, Polak potrafi,,.

Żeby nie być taką ,, hopaj siup do przodu,, ( h czy ch?...to chyba od hop-sasa), że mam tylko jakieś wymagania, a od siebie nic, to w celach zapoznawczych, jak to się dzieje w Naturze, zamiast ,,Jak to się robi w Ameryce,,. zacytuję neutralnego biegłego  biegającego po leśnych ostępach, nie związanego zupełnie z przekrętami gospodarczymi: 

,, Leśny ekosystem trwa w subtelnej równowadze. Każde stworzenie ma w nim swoją niszę, swą funkcję, które służą dobru wszystkich. W taki sposób opisuje się często naturę, jednak niestety jest to opis fałszywy. Bo tam ,pod drzewami, rządzi prawo silniejszego.

Każdy gatunek chciałby przeżyć i zabiera innemu to , czego sam potrzebuje. Zasadniczo nikt nie zna litości, a system przed gigantycznym załamaniem chronią jedynie mechanizmy obronne, które przeciwdziałają bezprawnej ingerencji. Ostatnie zabezpieczenie stanowi własny interes genetyczny- ten kto jest zbyt chciwy i zbyt wiele zabiera dla siebie, nic w zamian nie dając, pozbawia się własnej bazy życiowej i ginie. Z tego powodu większość gatunków wykształciła zachowania wrodzone, chroniące las przed gospodarką rabunkową,,.( Rozdział,, Moje czy Twoje,,)

Tak więc biorąc przykład w zacytowanej pozycji, może nadszedł czas dać coś od siebie, tj.pomysły jak dać zarobić państwu, czyli ekosystemowi, który  odchowuje swoich mieszkańców. Bo nawet przysłowiowa sójka wybierająca się za morze, postępuje logiczniej niż niejeden człowiek. Chociaż zjada żołędzie i bukiew( dzieci buka), ale za to ,,wielokroć więcej zagrzebuje w ziemi. W ten sposób dzięki niej drzewa lepiej się rozmnażają.,,

A jak jest z ludźmi? Nachapią się po kokardy z pomocą rodzimego polskiego ekosystemu , a potem wywożą cały dorobek w obce rewiry, by spijać samemu cały miód. Spadziowy. A skąd wiem, że spadziowy? A po całym mechanizmie przyrodniczym, cyt:

,,Nasze pszczoły miodne także wykorzystują fekalia mszyc. Wsysają słodkie krople, transportują je do ula, tam zwracają i przerabiają na ciemny miód spadziowy. Jest wyjątkowo poszukiwany przez klientów, choć nie ma nic wspólnego z kwiatami,,

Kto jest Pszczółką.... ,,Mają,, a kto Mszycą, łatwo się domyślić. Wypada jeszcze poszukać Mrówek, które otaczają Mszyce ochroną, bo też spijają im sok z zadków. No i pozostają jeszcze Biedronki, dla których Mszyce stanowią rarytas nie do pogardzenia.

 I skoro mamy już wszystkich zainteresowanych na talerzu, to wystarczy zaprząc ich do pracy umysłowej nad kwadraturą koła: jak zarobić na deficycie budżetowym.

Ps. Cytaty w kolorze oraz treści przyrodnicze pochodzą z książki ,, Sekretne życie drzew,, a powołanym , nieświadomym niczego biegłym jest jej autor P. Wohlleben.

31 października 2024

Jaki herb takie dziury budżetowe.

 Nie wiedziałam jak zacząć dzisiejszy wpis, ale życie samo podsunęło jego kolorystykę. Ponieważ obiecałam pochwalić się 1/4 herbu znalezionego na dnie...kubka, z którym nie mogę się rozstać od wielu lat, najprawdopodobniej z powodu duchowego pokrewieństwa świadczącego o wcześniejszym wcieleniu( jednym z wielu), to uczynię to z właściwą celebrą. Jak na królewską część duszy przystało. Celebrację , czyli prezentację wygrzebanego wśród bibelotów herbowego pucharu zacznę od.....czarnych skarpet trenerek.

Korzystając z wcześniejszego doświadczenia życiowego, że w jednej skarpecie pojawiała się po jakimś czasie dziura, postanowiłam zakupić większą ilość  jednakowych i po wyrzuceniu dziurawki, powstały brak uzupełnić nową. A że raz zakładałam na jedną, raz- na drugą stopę, to w miarę równomiernie odświeżała się noszona para. W ten to sposób przechodni ,,puchar,, wśród skarpet -uczyniłam stałym rytuałem.

Mając na względzie poczynione na 1-skarpecie oszczędności, pomyślałam, że niektórzy/ np.państwo polskie w obliczu narastającego deficytu- potrzebują pomocy w dziedzinie oszczędzania, bo nie ma takiego doświadczenia zyciowego jak babcia na emeryturze. 

A że wpadła mi w uszy informacja iż właśnie deportowano z Dominikany na koszt państwa ( tak nas wszystkich) kolejny czarny charakter w osobie Pawła razem z jego szopą pełną koszulek Red is Bad, a jeszcze czeka w kolejce na darmowy przelot tj. na koszt podatników, do Polski z Wielkiej Brytanii ( wprost z londyńskiej twierdzy) Michał K .słynny eks-szef RARS, to aż mi napis pod herbem -zbladł, a wąż w kieszeni prawie zjadł własny ogon...Jak ten jego starożytny celebryta....

Mając więc na względzie te darmowe przeloty z pełną obsługą, poszukała bym tu oszczędności budźetowych-które mogły by pójść na opłacenie wszystkich formalności i pensji dla zaangażowanych w sprawę dyplomatów/polityków różnego szczebla. Wszak na bezdomnych nie trafiło i skoro mieli z czego zapłacić podróż w jedną stronę, to niech zapłacą za prywatne lotnictwo powrotne, o kosztach sądowych nie zapominając. 

I nawet jeżeli kiedyś , w poprzednim wcieleniu,byli cichymi i ubogimi w duchu, a teraz chcieliby takimi być, by schować się w mysiej dziurze lub  w dziurawej skarpecie, to nie ma szans. 

No chyba że załatają dziurę....w budżecie. Państwa. Nie moim, bo jak już tak mam, że lubię przechodnie puchary/ skarpety.

Ps. A teraz wuala! 1/4 herbu z poprzedniego wcielenia. Nieco odbiegająca od oryginału ( herbu króla J. Luksemburskiego), bo wiadomo, że lata robią swoje, a i doświadczenia wszelakie wypaczają spojrzenie na rzeczywistość. ,,Jaki herb -takie wcielenie! ,,( parafrazując). 

Sedno- jak zawsze. Na dnie...




30 października 2024

Na bakier z kartką z kalendarza.

Czytam książkę z zapartym tchem, więc jestem dopiero w 1/n części ,, Sekretnego życia drzew,,  i nic nie przyspieszę, bo oddech to podstawa wszelkiego postępu. Tym bardziej spowolniona, że wróciłam do początku i zaczęłam podkreślać wybrane przez siebie fragmenty, którymi będę podpierać, napisane przez sie, tezy programowe gospodarki leśnej.

Wiem, brzmi śmiesznie, eks-histe(o) ryczka , biwakująca w domu z papugami i odbywająca wakacyjne podróże palcem po klawiaturze z wychodnym na balkon, bierze się za tematykę przyrodniczą z elementami przemysłu drzewnego i prawidłami zachowania gatunku  nie tylko ludzkiego na ziemi....

Ale kto zabroni ignorantce wypisywać brednie? Przecież wszystko do siebie pasuje....

Tymczasem okazuje się, po wysłuchanych porannych wiadomościach, że utosamienie się z dawnym kierunkiem, nie podniosło mojego poziomu intelektualnego, bo gdy padła data 4 czerwca i zapowiedź uczynienia tego dnia wolnym od pracy (  postulat lewicy) tak jak Wigilii, to musiałam sprawdzić w necie , co to za święto religijne wtedy wypada. No i wyszło szydło z worka, że to była data wyborów w 1989r. Nie żebym miała coś do dni wolnych jako takich czy świąt religijnych, ale ulżyło mi, że ewentualnie odpadnie jeden dzień z dorywczej opieki pozaszkolnej nad wnuczką, chociaż zmartwiło z drugiej strony. Znowu trzeba będzie zrobić zakupy powiększone o ten jeden dzień- wcześniej . A więc zaplanować rozkład noszonych ciężarów zakupowych lub ewentualną zdrowotną głodówkę 1 lub 2-dniową.

A że z myśleniem i pamięcią , w tym wieku , bywa różnie, więc żeby nie zapomnieć, kupiłam już kalendarz na kolejny rok, z myślą ,,może dotrwam,, do tego planowanego święta. Ale na razie daty powyższej nie zakreślam, żeby nie zapeszyć...





29 października 2024

Łapacz...papug i ferajna na wybiegu.

 Pomocnik wieczorny czyli składany kosz na pranie lub zabawki dla dzieci, współpracujący stale z papużkami. Zatrudniony na pełny etat na czas określony. Aż do zdarcia. Umowa ...niepisana :-)

Dziadziuś Lilianek część poranka spędza w klatce nimfy Pucki, podsypiając, ale na czuwaniu.

Nie jest to stałe miejsce pobytu, ale czasowe. Zwykle oblegane są badyle wetknięte w klatkę lub stary kosz z pałąkiem. Podział miejscówek jest, ale dogadują się.
Różne gatunki- różne charaktery i odmienne osobowości. Ale doszliśmy do porozumienia. Może dlatego, że sporo czasu sobie poświęciliśmy. W razie czego jestem wołana :-) - nimfy...oj potrafią.... 
-faliste wydają ostrzegawczy dźwięk dość charakterystyczny, gdy je coś zaniepokoi, 
- Lilianek czasem zaświergoli, ale jest to zbyt delikatne, by było słyszane w drugim końcu mieszkania.


27 października 2024

O siłowych rozwiązaniach .

 Czytam sprezentowaną pozycję o lesie dość powoli, jak na babcię przystało, ale dość szybko- jak na mnie. Kilka stron dziennie. Więc zanim ułoży mi się w głowie post o gospodarce leśnej, napiszę o dalekim skojarzeniu, które pojawiło mi się w związku z książkowym obcowaniem z Naturą:

Człowiek jest narzędziem dla ,, sił,,, które nim władają. 

Jakie siły władają każdym z nas indywidualnie?

Żeby nie być taką goło-słowną- zamieszczę kilka fotek z moich przydasi, z komentarzem:

Ładny z zewnątrz, ale zniszczony w środku, uratowałam przed wyrzuceniem przez córkę. Dla mnie -na  tzw. ,,brudne,, zakupy- w sam raz.
Czasem ogladam telewizyjne tasiemce , np. ,,Singielka,,. Bogactwo indywidualności , wyraźnie zarysowanych postaci i typów osobowościowych.
Dwie filiżanki nabyłam na pchlim targu , razem z talerzykami , ale nie od tej pary, ale pasowały), Tą zaczęła malować wnuczka -pisakami do szkła ( kupiłam kiedyś w Pepco), a ja kończyłam.  Na małą kawkę- w sam raz.
Mam dwa-  to talerze do zupy, w jednym papużki mają bajorko do moczenia nóżek ;) , kupione bo mi się podoba kolorystyka i motyw. ( sklep za tzw.4 zł )
Kupiłam wczoraj- dwie sztuki( =14 zł ).Szklane, ale lekkie. Lubię tą łyżeczkę (1 szt) z Ikea, więc dołączyłam.
Podkładkę wyczaiłam w Pepco, jakies 2 lata temu, zanim robiłam remont ( może stąd ta  inspiracja do wystroju dużego pokoju?), kiedy kupowałam dla dzieci (na walentynki), takie okrągłe z serduchem.Symbolicznie.
No i podkładka z napisem niewiadomego azjatyckiego pochodzenia, sądząc po krzaczkach. Kto wie, może jest do góry nogami?. I zmęczona użytkowaniem podstawka z obcego drewna. Teraz odpoczywa na zasłużonej emeryturze.


26 października 2024

Takie tam ...rozmowy o babciowych fatałaszkach.

 Kilka ubraniowych przydasi- żeby nieco rozwinąć  temat poruszony przez Jotkę i u Teatralnej...Przerywnik przed poważniejszymi tematami.

Spodnie bawełna-szeroka nogawka, sukienka dzianina -mieszanka włókien



Uzupełniające  poniżej i filmiki (z nimfą Pucką), bo chwilowo mam zablokowany dostęp do lustra ... :-)



Matczyne rozterki.

 Jak to dobrze, że kiedyś powstał taki zespół

 https://youtu.be/DOw8__oytLI?si=h4FGq1A0wSFq2BPm, bo gdyby nie on, to nie byłoby tego:


Żeby wyszukać taką koszulkę, to trzeba mieć chyba ......coś między uszami. Oczywiście , widząc rysunek musiałam sprawdzić z czym mam do czynienia. Flaga na balkonowy maszt, koszulka? A może to obrus halołinowy na stół?

Przy bliższym poznaniu okazało się, że to koszulka. Odetchnęłam z ulgą...

25 października 2024

Autoprezentacja i działania na zbiorach.

 Już sobie zaplanowałam, że wczoraj zasiądę do kolejnego wpisu, a tu...,,doopa z króla,,. Nie wyrobiłam się czasowo. Wcześniejsze tematy polityczne , zamiast pozostać na celowniku- zwiały w podskokach, korzystając z mojego zabiegania. Dzisiaj za to od samego rana oprócz drzemki po spacerze z psem, zaliczyłam małe bara-bara z blogspotem i wordpressem. 

Po przeczytanych do tej pory licznych tekstach, stwierdziłam że sparafrazuję sobie powiedzenie,, powiedz mi jakie książki masz w domu, a powiem ci kim jesteś,, ( okazuje się, że to cyt.J. Iwaszkiewicza) . Idąc tym tropem, aktualnie mam w domu 1 pozycję, którą czytam. Także albo ze mnie przyrodnik ( w sensie miłośnik przyrody) albo jestem głucha jak pień. A czy pień jest rzeczywiście głuchy -żeby się tego dowiedzieć to trzeba przeczytać książkę zamiast uderzać drewnianym trzonkiem . Się lub kogoś. 



Skoro udało mi się kogoś zachęcić do sięgnięcia po tę pozycję, to połowa sukcesu. A jeżeli jeszcze jestem za mało przekonująca to może taki cyt: ,, Tego, kto rośnie porządnie w pionie, nie da się tak łatwo wytrącić z równowagi,, ( str.83, wers 4 od dołu).

Trafiłam jeszcze na kilka ciekawych stwierdzeń, które być może przy kolejnym czytaniu wyodrębnię w osobnym wpisie poświeconym tej książce.


A tymczasem:

,, Pokaż mi swoje otoczenie, a powiem Ci kim jesteś,, - bo jakby nie patrzeć,  większość z nas stara się stworzyć sobie taki kąt/otoczenie, w którym czuje się najlepiej. 

Noszona odzież i styl ubierania - też sporo o nas mówią, zwłaszcza gdy jesteśmy na luzie i we własnym/ najbliższym gronie. I wszelkie zgromadzone przydasie. 

Jedni opiszą siebie/ kogoś w kilku słowach/ zdaniach a inni potrzebują książki. Dlatego postanowiłam , że dołączę w następnych wpisach jeszcze parę zdjęć , które mnie obrazują. A czy kogoś to będzie interesować  to i tak nie ma znaczenia, bo przecież nie o mnie chodzi, tylko o  tą  różnorodność. Im bardziej różnorodni / otwarci (?) jesteśmy a nie zafiksowani na jednym ( np.sobie i własnym światopoglądzie) tym łatwiej o punkty wspólne z innymi.  

Tak sobie myślę...