04 listopada 2024

Przerwa na myślenie wsobne o Sile Wyższej.

 Jakiś czas temu przeniosłam maść na hemoroidy( w tubce) do łazienki i położyłam obok tubki z kremem do twarzy. Pomyślałam, ze będzie poręczniej, czyli pod reką. I wydawać by się mogło, że piszę o tym, bo sie pomyliłam, ale nie. To jeszcze nie ten etap... Ale przyszło mi w związku z tym do głowy, coś takiego:

Gatunek: człowiek - ma dwie twarze. Jedną -tą widoczną - na górze i tą zwykle zakrytą- na dole. 

A gdyby tak zamienić / rozszerzyć i powiedzieć, że człowiek to twór dwugłowy? I czasem myśli górną, odkrytą głową( Wola) a czasem drugą -dolną ( Auto) a czasem nawet obu naraz jednocześnie.

Ech, te myśli. Przychodzą i odchodzą ...a człowiek powołuje je do życia lub olewa.

Ps. Ki, diabeł, że sie tak rozgadałam....

03 listopada 2024

Nic ciekawego...ciag dalszy o jatce w raju.

 Od czego by tu zacząć? Tak trochę w nawiązaniu do poprzedniego komentarza cz.1.

 Może zacznę od  tego: jak oceniać Naturę i to co w niej zachodzi?

 ,, Będąc eks-nauczycielką....,, ocenianie mam we krwi, chciałoby się powiedzieć, ale jak wiadomo, to bardziej kwestia nawyku i przyzwyczajenia. Jeżeli powyższe są świadome, tj. mówię coś od siebie lub jestem  w zgodzie z jakimś wyrażonym poglądem- mogę powiedzieć, że jest to działanie mojej WOLI czyli zadziałał somatyczny układ nerwowy tak jak kontrolowany celowy ruch ręką czy nogą.

Gdy patrzę na zacytowany wcześniej ( poprzedni post) opis Lasu, nasuwa mi się takie stwierdzenie/ocena:

1.Patrząc na np. las od strony fizjologicznych, autonomicznych i życiowych funkcji poszczególnych organizów, wzajemne podżeranie się, skubanie czy chowanie , drążenie,   gnicie czy inne przyjemne pasożytowanie zapewniające przetrwanie poszczególnym gatunkom jest ....czymś wspaniałym, bo dzięki temu mamy to co mamy-jakiś ekosystem, z którego czerpiemy wszyscy profity dla własnego gatunku i tych od nas bezpośrednio i pośrednio zależnych.

Jedni po(d)żerają, podcinają skrzydła, wyrzucają z dziupli czy chowają owoce tworząc przyszłościowe zapasy drzewa i kopalin ( bogactwa naturalne) a człowiek .... jako gatunek  , uważający się za nadrzędny-baluje na całego. Żyć nie umierać.

2. Gdy patrzymy na wspomniany las przez pryzmat Woli i wolnych wyborów (somatyczny układ nerwowy) -to to co się dzieje na naszych oczach jest jedną wielką jatką/rzeźnią niewiniątek. 

Jedne gatunki mają do powiedzenia więcej inne mniej. W określonych szerokościach geograficznych toczy się walka o zasięg i o ....wodę do picia. Dochodzą do tego zmieniajace się w sposób niekontrolowany warunki pogodowe i gospodarka nadrzędnego gatunku -człowieka , które dodatkowo utrudniają życie pozostałym.

Tak więc z jednej strony mamy Raj na ziemi, a z drugiej Jatkę.

3. A gdyby jeszcze spojrzeć na to oczami pojedynczego osobnika, który nagle pojawił się jako nowy gatunek -  to już w ogóle  horror:  

,,życie to jedna wielka masakra jest. Znikąd pomocy, a wszyscy czegoś ode mnie chcą . Środowisko w jakim jestem chwilowo- jeszcze jak cie mogę, ale.... tu mnie atakują, tam podgryzają i spijają kod genetyczny i jak żyć?- tak pyta ,,uforus , ( pochodna od słowa wirus) zanim nie wejdzie w jakąś relację ze sobą lub podobnym mu uforusem. I ciągnie do siebie:

-,,Byle przetrwać, bo potem to już z górki...Namnażanie i rozszerzanie zasięgu, na ile pozwolą mi naturalne predyspozycje.,,

Stwierdzenie, że ,, las jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo,, ( z czytanej książki) śmiało można przenieść na społeczeństwa poszczególnych państw/ regionów/ itp. mniejszych jednostek administracji publicznej/ rodzinę( jako najmniejszej komórki społecznej). 

 Gdy znika jedno ogniwo łańcucha ( to najsłabsze) i nie ma zastępstwa, to wiadomo- całość ulega rozpadowi. Powolnemu, więc kto by się tam martwił na zapas. Tylko ci , patrzący hen w przyszłość ( a na jaką cholerę tak wysilać wzrok?) ....a nie sobie pod nogi.

A skoro już wiadomo, jak wygląda życie z kilku stron, to może by tak zacząć nowy dzień:

- Witam.

- Jak tam w twojej rzeźni/ raju? Co słychać? 

Jeżeli już podejmujemy się  oceny, to warto widzieć wszystkie strony medalu( 1 i 2. i 3) Łącznie z krawędzią , a nie tylko to co zadkiem czy przodem wystawione .Pod publikę. 

I skoro mowa o publice, to o tworzeniu partii/ religii przez pojedynczego osobnika- jak wygląda lub powinno wyglądać:

1. stworzenie własnego programu

2. szukanie środków na jego rozpowszechnianie

3.konsultacje z innymi i poprawki programowe

4. tworzenie zaplecza dla programu

5.wyjście z podziemia

itd jak w poprzednim wpisie.

Ja tam jestem ignorantką w tych kwestiach, ale skoro temat poruszyłam to chciałam dociągnąć do końca.A ponieważ o politycznych niuansach też coś tam kiedyś napisałam, to i  w sprawie wyborów i na kogo głosować -nie omieszkam. Ale na razie mi się zbiera...Ale nie na wymioty.....Czekam na tą iskrę z góry, coby tekst był do przełknięcia.

02 listopada 2024

O nerwowej Duszy i partyjnych wyborach.

 Kontynuując dyskusję z poprzedniego posta, po konsultacji z samą sobą i analizie komentarzy oraz wlasnego tekstu, doszłam do bulwersującego braku w analizie. Każda ocena  Natury ( w tym człowieka) powinna być pisana z dwóch poziomów:

-z poziomu autonomiczego układu nerwowego ( niezależne od nas czynności fizjologiczne organizmu)

-z poziomu somatycznego ( nasza wola i tzw. wolne wybory)

A nad tym wszystkim czuwa...Oddech. a w domyśle Siła Wyższa ( Energia), która sprawia, że wszystko trzyma się kupy. Nawet jeżeli miała by  to być galareta czy inna żelowa konsystencja, o prochu nie zapominając.


Z punktu widzenia materii- jest to Siła .......wzajemnego przyciągania się . Negatywnie lub pozytywnie naładowana. Także patrząc pod kątem naszych cech osobowościowych i od strony fizycznej fizyki.

Indywidualnie jesteśmy bardziej podatni na oddziaływania jednych, a mniej na innych (i inne organizmy w tym wirusy). Dla pierwszych jesteśmy smacznym kąskiem, więc lgną do nas jak ćma do światła ( mniam, mniam, cacy,cacy) a dla innych jesteśmy jak trutka na szczury, więc nas omijają szerokim łukiem ( ble, bee, be, a fuj!). Więc chorujemy lub nie ( upraszczając).

A ponieważ o stanie naszego zdrowia decyduje i nasza Wola ( w dostępny nam indywidualnie sposób) - nerwowy układ somatyczny i fizyko-chemia ciała ( wzajemne oddziaływania między komórkami)  to można by było na tym poprzestać. Ale dochodzą do tego jeszcze nasze emocje. A te są dodatkową energią, która albo nas zasila albo osłabia. Świadomie lub nieświadomie.
Czym jest zatem Dusza?
To składzik ( magazyn) emocji i doświadczeń zebranych podczas życia pod wpływem naszych świadomych i nieświadomych wyborów ( Wola- układ nerwowy- SOMA) za pomocą posiadanego dostępnego nam ciała materialnego ( AUTO). 

I skoro już o tych emocjach i osobistych wyborach mowa, to można spokojnie przejść do tematów ogólnopaństwowych. Czas przejść do kwestii głosowania i podziałów partyjnych. 
 Te to są w ogóle porąbane. Dosłownie i w przenośni, używając języka podręcznej siekierki. Jak powstaje partia? ( religia?) okiem obserwatora pozaziemskiego:
1.Osobnik, który nie ma siły przebicia z(na)wołuje chętnych, podobnie myślących i samodzielnie równie bezsilnych, do stworzenia grupy
2. Szukają miejsca zakwaterowania
3. Spisują program - szukając cech wspólnych
4.Wychodzą z podziemia.
5. Szukają szerokiego zaplecza/poparcia w otoczeniu w celach zabezpieczenia sobie pleców
6. Przystepują do rywalizacji- faktycznej lub wyimaginowanej
7. Dochodzą do władzy lub pozostają na straconej pozycji

Dla porównania wypadało by teraz ten sam  proces/ procedurę przenieść na jednego człowieka, który musi liczyć sam na siebie. Jakie by były  różnice?

cdn.
Ps. Ups, musiałam sobie poprawić....
*podział  czynnościowy układu nerwowego - info wzięte z netu. Nie jestem omnibusem


01 listopada 2024

Zysk z deficytu czyli o miodzie spadziowym.

 Nareszcie. Dzisiaj usłyszałam, co prawda tylko w formie przebąkiwania, o tym co się dzieje z majątkami niektórych osób, podejrzanych o różne sprawki gospodarcze ( w kontekście wczorajszego wpisu). Ale ponieważ całość postępowania czy w ogóle sprawy sądowe  mają zwykle skłonność do przewlekania się z różnych powodów, to proponowałabym zaprząc w tym czasie wszystkie przestępczo-gospodarcze umysły do pracy nad rozwiązaniem problemu: jak z niczego ( deficyt budżetowy) zrobić coś sensownego ( uzyskać zysk- jak to ładnie brzmi) ). Zysk z deficytu....

Oczywiście nie mam tu na myśli dodatkowej zapaści i kryzysów, ale coś wręcz przeciwnego. Przecież , jak mówimy o sobie:,, Polak potrafi,,.

Żeby nie być taką ,, hopaj siup do przodu,, ( h czy ch?...to chyba od hop-sasa), że mam tylko jakieś wymagania, a od siebie nic, to w celach zapoznawczych, jak to się dzieje w Naturze, zamiast ,,Jak to się robi w Ameryce,,. zacytuję neutralnego biegłego  biegającego po leśnych ostępach, nie związanego zupełnie z przekrętami gospodarczymi: 

,, Leśny ekosystem trwa w subtelnej równowadze. Każde stworzenie ma w nim swoją niszę, swą funkcję, które służą dobru wszystkich. W taki sposób opisuje się często naturę, jednak niestety jest to opis fałszywy. Bo tam ,pod drzewami, rządzi prawo silniejszego.

Każdy gatunek chciałby przeżyć i zabiera innemu to , czego sam potrzebuje. Zasadniczo nikt nie zna litości, a system przed gigantycznym załamaniem chronią jedynie mechanizmy obronne, które przeciwdziałają bezprawnej ingerencji. Ostatnie zabezpieczenie stanowi własny interes genetyczny- ten kto jest zbyt chciwy i zbyt wiele zabiera dla siebie, nic w zamian nie dając, pozbawia się własnej bazy życiowej i ginie. Z tego powodu większość gatunków wykształciła zachowania wrodzone, chroniące las przed gospodarką rabunkową,,.( Rozdział,, Moje czy Twoje,,)

Tak więc biorąc przykład w zacytowanej pozycji, może nadszedł czas dać coś od siebie, tj.pomysły jak dać zarobić państwu, czyli ekosystemowi, który  odchowuje swoich mieszkańców. Bo nawet przysłowiowa sójka wybierająca się za morze, postępuje logiczniej niż niejeden człowiek. Chociaż zjada żołędzie i bukiew( dzieci buka), ale za to ,,wielokroć więcej zagrzebuje w ziemi. W ten sposób dzięki niej drzewa lepiej się rozmnażają.,,

A jak jest z ludźmi? Nachapią się po kokardy z pomocą rodzimego polskiego ekosystemu , a potem wywożą cały dorobek w obce rewiry, by spijać samemu cały miód. Spadziowy. A skąd wiem, że spadziowy? A po całym mechanizmie przyrodniczym, cyt:

,,Nasze pszczoły miodne także wykorzystują fekalia mszyc. Wsysają słodkie krople, transportują je do ula, tam zwracają i przerabiają na ciemny miód spadziowy. Jest wyjątkowo poszukiwany przez klientów, choć nie ma nic wspólnego z kwiatami,,

Kto jest Pszczółką.... ,,Mają,, a kto Mszycą, łatwo się domyślić. Wypada jeszcze poszukać Mrówek, które otaczają Mszyce ochroną, bo też spijają im sok z zadków. No i pozostają jeszcze Biedronki, dla których Mszyce stanowią rarytas nie do pogardzenia.

 I skoro mamy już wszystkich zainteresowanych na talerzu, to wystarczy zaprząc ich do pracy umysłowej nad kwadraturą koła: jak zarobić na deficycie budżetowym.

Ps. Cytaty w kolorze oraz treści przyrodnicze pochodzą z książki ,, Sekretne życie drzew,, a powołanym , nieświadomym niczego biegłym jest jej autor P. Wohlleben.

31 października 2024

Jaki herb takie dziury budżetowe.

 Nie wiedziałam jak zacząć dzisiejszy wpis, ale życie samo podsunęło jego kolorystykę. Ponieważ obiecałam pochwalić się 1/4 herbu znalezionego na dnie...kubka, z którym nie mogę się rozstać od wielu lat, najprawdopodobniej z powodu duchowego pokrewieństwa świadczącego o wcześniejszym wcieleniu( jednym z wielu), to uczynię to z właściwą celebrą. Jak na królewską część duszy przystało. Celebrację , czyli prezentację wygrzebanego wśród bibelotów herbowego pucharu zacznę od.....czarnych skarpet trenerek.

Korzystając z wcześniejszego doświadczenia życiowego, że w jednej skarpecie pojawiała się po jakimś czasie dziura, postanowiłam zakupić większą ilość  jednakowych i po wyrzuceniu dziurawki, powstały brak uzupełnić nową. A że raz zakładałam na jedną, raz- na drugą stopę, to w miarę równomiernie odświeżała się noszona para. W ten to sposób przechodni ,,puchar,, wśród skarpet -uczyniłam stałym rytuałem.

Mając na względzie poczynione na 1-skarpecie oszczędności, pomyślałam, że niektórzy/ np.państwo polskie w obliczu narastającego deficytu- potrzebują pomocy w dziedzinie oszczędzania, bo nie ma takiego doświadczenia zyciowego jak babcia na emeryturze. 

A że wpadła mi w uszy informacja iż właśnie deportowano z Dominikany na koszt państwa ( tak nas wszystkich) kolejny czarny charakter w osobie Pawła razem z jego szopą pełną koszulek Red is Bad, a jeszcze czeka w kolejce na darmowy przelot tj. na koszt podatników, do Polski z Wielkiej Brytanii ( wprost z londyńskiej twierdzy) Michał K .słynny eks-szef RARS, to aż mi napis pod herbem -zbladł, a wąż w kieszeni prawie zjadł własny ogon...Jak ten jego starożytny celebryta....

Mając więc na względzie te darmowe przeloty z pełną obsługą, poszukała bym tu oszczędności budźetowych-które mogły by pójść na opłacenie wszystkich formalności i pensji dla zaangażowanych w sprawę dyplomatów/polityków różnego szczebla. Wszak na bezdomnych nie trafiło i skoro mieli z czego zapłacić podróż w jedną stronę, to niech zapłacą za prywatne lotnictwo powrotne, o kosztach sądowych nie zapominając. 

I nawet jeżeli kiedyś , w poprzednim wcieleniu,byli cichymi i ubogimi w duchu, a teraz chcieliby takimi być, by schować się w mysiej dziurze lub  w dziurawej skarpecie, to nie ma szans. 

No chyba że załatają dziurę....w budżecie. Państwa. Nie moim, bo jak już tak mam, że lubię przechodnie puchary/ skarpety.

Ps. A teraz wuala! 1/4 herbu z poprzedniego wcielenia. Nieco odbiegająca od oryginału ( herbu króla J. Luksemburskiego), bo wiadomo, że lata robią swoje, a i doświadczenia wszelakie wypaczają spojrzenie na rzeczywistość. ,,Jaki herb -takie wcielenie! ,,( parafrazując). 

Sedno- jak zawsze. Na dnie...




30 października 2024

Na bakier z kartką z kalendarza.

Czytam książkę z zapartym tchem, więc jestem dopiero w 1/n części ,, Sekretnego życia drzew,,  i nic nie przyspieszę, bo oddech to podstawa wszelkiego postępu. Tym bardziej spowolniona, że wróciłam do początku i zaczęłam podkreślać wybrane przez siebie fragmenty, którymi będę podpierać, napisane przez sie, tezy programowe gospodarki leśnej.

Wiem, brzmi śmiesznie, eks-histe(o) ryczka , biwakująca w domu z papugami i odbywająca wakacyjne podróże palcem po klawiaturze z wychodnym na balkon, bierze się za tematykę przyrodniczą z elementami przemysłu drzewnego i prawidłami zachowania gatunku  nie tylko ludzkiego na ziemi....

Ale kto zabroni ignorantce wypisywać brednie? Przecież wszystko do siebie pasuje....

Tymczasem okazuje się, po wysłuchanych porannych wiadomościach, że utosamienie się z dawnym kierunkiem, nie podniosło mojego poziomu intelektualnego, bo gdy padła data 4 czerwca i zapowiedź uczynienia tego dnia wolnym od pracy (  postulat lewicy) tak jak Wigilii, to musiałam sprawdzić w necie , co to za święto religijne wtedy wypada. No i wyszło szydło z worka, że to była data wyborów w 1989r. Nie żebym miała coś do dni wolnych jako takich czy świąt religijnych, ale ulżyło mi, że ewentualnie odpadnie jeden dzień z dorywczej opieki pozaszkolnej nad wnuczką, chociaż zmartwiło z drugiej strony. Znowu trzeba będzie zrobić zakupy powiększone o ten jeden dzień- wcześniej . A więc zaplanować rozkład noszonych ciężarów zakupowych lub ewentualną zdrowotną głodówkę 1 lub 2-dniową.

A że z myśleniem i pamięcią , w tym wieku , bywa różnie, więc żeby nie zapomnieć, kupiłam już kalendarz na kolejny rok, z myślą ,,może dotrwam,, do tego planowanego święta. Ale na razie daty powyższej nie zakreślam, żeby nie zapeszyć...





29 października 2024

Łapacz...papug i ferajna na wybiegu.

 Pomocnik wieczorny czyli składany kosz na pranie lub zabawki dla dzieci, współpracujący stale z papużkami. Zatrudniony na pełny etat na czas określony. Aż do zdarcia. Umowa ...niepisana :-)

Dziadziuś Lilianek część poranka spędza w klatce nimfy Pucki, podsypiając, ale na czuwaniu.

Nie jest to stałe miejsce pobytu, ale czasowe. Zwykle oblegane są badyle wetknięte w klatkę lub stary kosz z pałąkiem. Podział miejscówek jest, ale dogadują się.
Różne gatunki- różne charaktery i odmienne osobowości. Ale doszliśmy do porozumienia. Może dlatego, że sporo czasu sobie poświęciliśmy. W razie czego jestem wołana :-) - nimfy...oj potrafią.... 
-faliste wydają ostrzegawczy dźwięk dość charakterystyczny, gdy je coś zaniepokoi, 
- Lilianek czasem zaświergoli, ale jest to zbyt delikatne, by było słyszane w drugim końcu mieszkania.


27 października 2024

O siłowych rozwiązaniach .

 Czytam sprezentowaną pozycję o lesie dość powoli, jak na babcię przystało, ale dość szybko- jak na mnie. Kilka stron dziennie. Więc zanim ułoży mi się w głowie post o gospodarce leśnej, napiszę o dalekim skojarzeniu, które pojawiło mi się w związku z książkowym obcowaniem z Naturą:

Człowiek jest narzędziem dla ,, sił,,, które nim władają. 

Jakie siły władają każdym z nas indywidualnie?

Żeby nie być taką goło-słowną- zamieszczę kilka fotek z moich przydasi, z komentarzem:

Ładny z zewnątrz, ale zniszczony w środku, uratowałam przed wyrzuceniem przez córkę. Dla mnie -na  tzw. ,,brudne,, zakupy- w sam raz.
Czasem ogladam telewizyjne tasiemce , np. ,,Singielka,,. Bogactwo indywidualności , wyraźnie zarysowanych postaci i typów osobowościowych.
Dwie filiżanki nabyłam na pchlim targu , razem z talerzykami , ale nie od tej pary, ale pasowały), Tą zaczęła malować wnuczka -pisakami do szkła ( kupiłam kiedyś w Pepco), a ja kończyłam.  Na małą kawkę- w sam raz.
Mam dwa-  to talerze do zupy, w jednym papużki mają bajorko do moczenia nóżek ;) , kupione bo mi się podoba kolorystyka i motyw. ( sklep za tzw.4 zł )
Kupiłam wczoraj- dwie sztuki( =14 zł ).Szklane, ale lekkie. Lubię tą łyżeczkę (1 szt) z Ikea, więc dołączyłam.
Podkładkę wyczaiłam w Pepco, jakies 2 lata temu, zanim robiłam remont ( może stąd ta  inspiracja do wystroju dużego pokoju?), kiedy kupowałam dla dzieci (na walentynki), takie okrągłe z serduchem.Symbolicznie.
No i podkładka z napisem niewiadomego azjatyckiego pochodzenia, sądząc po krzaczkach. Kto wie, może jest do góry nogami?. I zmęczona użytkowaniem podstawka z obcego drewna. Teraz odpoczywa na zasłużonej emeryturze.