Od czego by tu zacząć? Tak trochę w nawiązaniu do poprzedniego komentarza cz.1.
Może zacznę od tego: jak oceniać Naturę i to co w niej zachodzi?
,, Będąc eks-nauczycielką....,, ocenianie mam we krwi, chciałoby się powiedzieć, ale jak wiadomo, to bardziej kwestia nawyku i przyzwyczajenia. Jeżeli powyższe są świadome, tj. mówię coś od siebie lub jestem w zgodzie z jakimś wyrażonym poglądem- mogę powiedzieć, że jest to działanie mojej WOLI czyli zadziałał somatyczny układ nerwowy tak jak kontrolowany celowy ruch ręką czy nogą.
Gdy patrzę na zacytowany wcześniej ( poprzedni post) opis Lasu, nasuwa mi się takie stwierdzenie/ocena:
1.Patrząc na np. las od strony fizjologicznych, autonomicznych i życiowych funkcji poszczególnych organizów, wzajemne podżeranie się, skubanie czy chowanie , drążenie, gnicie czy inne przyjemne pasożytowanie zapewniające przetrwanie poszczególnym gatunkom jest ....czymś wspaniałym, bo dzięki temu mamy to co mamy-jakiś ekosystem, z którego czerpiemy wszyscy profity dla własnego gatunku i tych od nas bezpośrednio i pośrednio zależnych.
Jedni po(d)żerają, podcinają skrzydła, wyrzucają z dziupli czy chowają owoce tworząc przyszłościowe zapasy drzewa i kopalin ( bogactwa naturalne) a człowiek .... jako gatunek , uważający się za nadrzędny-baluje na całego. Żyć nie umierać.
2. Gdy patrzymy na wspomniany las przez pryzmat Woli i wolnych wyborów (somatyczny układ nerwowy) -to to co się dzieje na naszych oczach jest jedną wielką jatką/rzeźnią niewiniątek.
Jedne gatunki mają do powiedzenia więcej inne mniej. W określonych szerokościach geograficznych toczy się walka o zasięg i o ....wodę do picia. Dochodzą do tego zmieniajace się w sposób niekontrolowany warunki pogodowe i gospodarka nadrzędnego gatunku -człowieka , które dodatkowo utrudniają życie pozostałym.
Tak więc z jednej strony mamy Raj na ziemi, a z drugiej Jatkę.
3. A gdyby jeszcze spojrzeć na to oczami pojedynczego osobnika, który nagle pojawił się jako nowy gatunek - to już w ogóle horror:
,,życie to jedna wielka masakra jest. Znikąd pomocy, a wszyscy czegoś ode mnie chcą . Środowisko w jakim jestem chwilowo- jeszcze jak cie mogę, ale.... tu mnie atakują, tam podgryzają i spijają kod genetyczny i jak żyć?- tak pyta ,,uforus , ( pochodna od słowa wirus) zanim nie wejdzie w jakąś relację ze sobą lub podobnym mu uforusem. I ciągnie do siebie:
-,,Byle przetrwać, bo potem to już z górki...Namnażanie i rozszerzanie zasięgu, na ile pozwolą mi naturalne predyspozycje.,,
Stwierdzenie, że ,, las jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo,, ( z czytanej książki) śmiało można przenieść na społeczeństwa poszczególnych państw/ regionów/ itp. mniejszych jednostek administracji publicznej/ rodzinę( jako najmniejszej komórki społecznej).
Gdy znika jedno ogniwo łańcucha ( to najsłabsze) i nie ma zastępstwa, to wiadomo- całość ulega rozpadowi. Powolnemu, więc kto by się tam martwił na zapas. Tylko ci , patrzący hen w przyszłość ( a na jaką cholerę tak wysilać wzrok?) ....a nie sobie pod nogi.
A skoro już wiadomo, jak wygląda życie z kilku stron, to może by tak zacząć nowy dzień:
- Witam.
- Jak tam w twojej rzeźni/ raju? Co słychać?
Jeżeli już podejmujemy się oceny, to warto widzieć wszystkie strony medalu( 1 i 2. i 3) Łącznie z krawędzią , a nie tylko to co zadkiem czy przodem wystawione .Pod publikę.
I skoro mowa o publice, to o tworzeniu partii/ religii przez pojedynczego osobnika- jak wygląda lub powinno wyglądać:
1. stworzenie własnego programu
2. szukanie środków na jego rozpowszechnianie
3.konsultacje z innymi i poprawki programowe
4. tworzenie zaplecza dla programu
5.wyjście z podziemia
itd jak w poprzednim wpisie.
Ja tam jestem ignorantką w tych kwestiach, ale skoro temat poruszyłam to chciałam dociągnąć do końca.A ponieważ o politycznych niuansach też coś tam kiedyś napisałam, to i w sprawie wyborów i na kogo głosować -nie omieszkam. Ale na razie mi się zbiera...Ale nie na wymioty.....Czekam na tą iskrę z góry, coby tekst był do przełknięcia.