Czuję parcie. I nie jest to związane z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego, ale to parcie ego-tematów domagających się ,,przyjścia na świat,,, A więc...układ rozrodczy i to co się z nim wiąże. Dzisiejsza notka będzie więc o ....dmuchaniu.
Nadmucham własne ego i zobaczę co z tego wyniknie. Co może być początkiem?
Stwierdzenia typu: masz rację, jesteś wspaniała, itp. oraz temu niepodobne czy jakieś formy zachowań np. poklepywanie po plecach, nagradzanie oklaskami itd. czyli ogólnie oceny otoczenia wyrażone w jakiś sposób, a odnoszące się tylko do jakiegoś momentu w naszym życiu/ wyrażonego przez nas zdania (zbudowanego np. w oparciu o posiadaną wiedzę, doświadczenie) czy naszego zachowania w określonej sytuacji.
Problem tkwi w tym, że niedojrzały /nieuświadomiony osobnik - ma skłoność do rozciagania tej radosnej chwili triumfu i wyróżnienia się spośród tłumu - na pozostałe dziedziny życia/inne sytuacje i inne otoczenie zapominając, że ...nic nie trwa wiecznie i do tego nie jest z nieskończenie elastycznej gumy, takiej żeby rozciągnąć sukces w czasie (tj.na resztę żywota ) i do tego we wszystkich kierunkach/ dziedzinach życia.
Trzymanie się kurczowe pochwał i pozytywnych w naszym indywidualnym odbiorze ocen, związanych nawet z wieloma dziedzinami życia, w których odnosi się sukcesy, nie jest niczym złym- bo tak buduje się pewność siebie i własne poczucie wartości- z jednej strony, a z drugiej strony- jako przeciwieństwo tego waloru - możemy dmuchać własne ego.
Kiedy robimy siebie w balona ?.
Wtedy gdy zamykamy się na np. racje innych i stroszymy piórka , pod hasłem : bo ja wiem/ myślę/ zrobię to na pewno lepiej . W tym momencie. Kto myśli mówi/ robi inaczej staje się wtedy wrogiem. Wyimaginowanym lub namacalnym ( w rozumieniu ego-balona). A co sie wtedy robi z wrogami ego-balona? Podejmuje się walkę. Niestety jest to walka z własnym cieniem( uzasadnienie poniżej).
Otoczenie zewnętrzne ma tylko pewien wpływ na nas. Jest to sytuacja/ używane słownictwo/ inne formy wyrazu -- a reszta zależy od nas samych. Wszak czasem zdrowo dowartościowujemy się sami, zauważając sukcesy, których nie widzą inni, bo dotyczą przekraczania własnych ograniczeń i słabości czy osiągania wyznaczonych sobie subiektywnych celów, którym otoczenie sprzyja lub niekoniecznie lub jest w ogóle niezorientowane w temacie. Gdy napotyka się przeszkody - zwykle czujemy złość lub ekstremalne emocje sięgające zenitu ( tzw. ciemna strona mocy) -wtedy gdy mamy nadmuchany ego-balon. Bez niego jest nam łatwiej przejść do akceptacji sytuacji taką jaka ona jest.
W jakim stopniu nadmuchane , czasem do nieprzytomności ego, przejmuje kontrolę nad naszym życiem, łatwo zauważyć.....Ale nie nam. Widzi to zdrowe, ,,puste,,( nienadmuchane w tym momencie) otoczenie. Nam nadmuchany balon -przesłania rzeczywistość i dlatego zamiast budowania zdrowej pewności siebie- przy braku uważności- dalej robimy siebie w balona.
W ślad za nadmuchanym ego podąża jak nieodłaczny cień - pycha. I wychodzi z cienia z zegarkiem w ręku, w określonych sytuacjach. Czasem nawet nas wyprzedza i nadaje kierunek.......To taki nasz o-błędny GPS. Człowiek wędruje wtedy ku manowcom samotności na własnym ,,pysznym,, szczycie .
A skoro już mowa o pysznościach.....to z powodu bycia zbyt ciężkostrawnym dla otoczenia- w takiej formie tj. nadmuchanego ego-balona,, naturalną metodą jest przebicie swojego balona samemu, albo robi się to z pomocą innych-tzw. metodą konwencjonalną. Coby wreszcie zobaczyć Życie takim jakim ono jest i odnaleźć siebie w Nim.
Podjęcie leczenia jest możliwe zwykle wtedy gdy cierpienie tak da nam popalić, z jakiegoś niesprecyzowanego ( dla nas )powodu, a tutaj ukrytego w zdaniu:,, nie umiem cieszyć się z drobiazgów codzienności,,
Jest to i nie jest zgodne z prawdą.
Jest- gdy przestajemy mieć/czuć potrzebę czegokolwiek/kogokolwiek.
Nie jest zgodne z prawdą- gdy nabywamy coś lub zaspokajamy dalej swoją chęć posiadania czegoś/kogoś. Tyle, że nie czujemy z tego powodu zadowolenia lub większej radości, chociaż tak nam się zdawało. Bo co może przebić ( być lepszym) od nas samych- skoro siebie stawiamy na pysznym szczycie?
I kółko się zamyka.
W jaki sposób i gdzie szuka pomocy nadmuchane ego, żeby od siebie uciec- to już ...inna bajka.
Ps. I tu powyżej mam już zaczątek następnej notki. Prawie czarny humor:
,, Nadszedł czas na zabawę w kółeczku ..z własnym ego i jego wewnętrznym obserwatorem. Jak na dzieci przystało.
A jak dorośli się bawią? - w kółko i krzyżyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz