21 lipca 2026

O ,,Drodze Środka,, i odchyłach od normy ego-osobowego.

I Wena znowu mnie zaskoczyła. Wczorajsza rozmowa z Jotką (komentarze) oraz z koleżanką, o całkiem najzwyklejszych sprawach , naprowadziła mnie na dzisiejszą notkę. A. wspomniała o tym, co czasem występuje w rodzinie: że z powodu poglądów politycznych, bliskie sobie osoby wchodzą w konflikt. Sytuacje konfliktowe , jak wiadomo, mają różne podłoże:
-poglądy polityczne
-sprawy majątkowe, w tym zarządzania pieniędzmi
-podziału obowiązków
-form spędzania czasu wolnego 
-inne - tu nie wyszczególnione
I w sumie, kwestie sporne w dalszym otoczeniu dotyczą podobnych tematów. Tym niemniej dopiero po rozmowie z A. przyszła pierwsza myśl, jakże oczywista:
Jeżeli sami pozwalamy na to by zdominować się/siebie tj. To co W nas jest Nieziemskie/Duchowe/ Najpiękniejsze przez materialną strefę naszego ego-osobowego jak osobiste poglądy polityczne/poglądy na sprawy majatkowe/ inne kwestie oddzielające nas od innych - to wejście na drogę emocji i konfliktu -jest proste. Wtedy każdy kto nie jest z nami- jest przeciwko nam. 
Siłowe rozwiązania w formie przemocy psycho-fizycznej w celu udowodnienia swoich racji, są wtedy na porzadku dziennym. Przecież najważniejsze jest wtedy by ,,postawić na swoim,, i odtrąbić watpliwej wartości zwycięstwo nad innymi.
Dotyczy to wszystkich osobowości , w których brak jest równowagi pomiędzy sferą duchową a sferą materialną. Oznacza to, że zaburzone są proporcje pomiędzy:
A. naszym uziemieniem, czyli kontaktem/połączeniem z rzeczywistością
a
B. naszym ,,wewnetrznym dzieckiem,, czyli sferą Ducha , która łączy nas z Siłą Wyższą/ inne dowolne określenie/ Miłością/ Bogiem/ itp.

Brak równowagi pomiędzy tymi dwoma składowymi naszego Życia ( A i B) albo w ogóle brak jednej z nich -czyni z nas albo osoby oderwane od rzeczywistości popularnie zwane tez powierzchniowo ofiarami losu, na które z niedowierzaniem patrzy otoczenie uziemione czy wręcz brodzące po kolana w bagnie życia materialnego ( fizyczności)  i w swoich racjach. 
Albo czyni z nas ( ekstremum) ....bezwzględnie egocentrycznych  narcyzów czy inne kwiatki.
Tak czy owak brak A lub B oznacza, ze jesteśmy ,niepełnosprawni,, zeby nie powiedzieć wprost ,,upośledzeni umysłowo,, dlatego że cierpią wtedy nasze możliwości porozumie( wa) nia z innymi / bycia ogólnie ( za)akceptowanym /inne  wrazliwości kontaktów międzyludzkich,  co prowadzi do identyfikacji tylko z tą częścią, która cierpi na podobny ,ból zębów,, czyli ma problemy tego samego rodzaju, ale o różnym nasileniu.

B. Bycie w połączeniu ze sobą, w danym momencie życia (oby przez cały czas). czyni z człowieka osobę zadowoloną , chętną do współpracy, nastawioną pokojowo, wtedy można uzgodnić stanowisko  , bez uszczerbku dla którejś ze stron ..zwłaszcza wtedy gdy ma się do czynienia z takim samym przypadkiem lub człowiekiem zrównoważonym pomiędzy Ziemskością a Duchowością(czyli A = B)

A.Gdy mamy do czynienia z osobą typowo ziemską tzn. uziemioną na maksa -żadne trele-morele i romantyczne uniesienia nie wchodzą w grę, a jedyne czego mozna się spodziewać to stwarzanie pozorów bycia osobą z  namiastką B, w celu osiągnięcia jakiś osobistych ,cieszących nasze ego - korzyści. Trudno wtedy spodziewać się zrozumienia i empatii, już prędzej kierowania się jakimiś ,, zasadami,, związanymi z obracaniem i wychowywaniem się ego - w jakimś środowisku.
Tak czy owak doświadczenia zyciowe, które dają nam osobiście popalić mogą wskazywać na próbę doprowadzenia do zrównoważenia pomiędzy  A i B , tak aby nasze tzw. przegięcia/odchyły od normy nie wyprowadzały z równowagi:
1. nas samych 
2. nastawionego zbyt pokojowo bądź agresywnie otoczenia ( z deficytami A lub B).
Wniosek końcowy:
Wszak to jest ta poszukiwana przez nas Normalność, zwana też ,Drogą Środka,,:

NORMALNOŚĆ = RÓWNOWAGA POMIĘDZY A I B, czyli posiadanie UZIEMIENIA w RZECZYWISTOŚCI i POŁĄCZENIA Z NAJWYŻSZYM ( przez tzw. ,,wewnętrzne dziecko,,,)
A że droga życia do ,, DROGI ŚRODKA,, wiedzie nas nas przez cierpienie, to nic dziwnego.  Wszak Tylko Cierpienie domaga się zmiany na swoje Przeciwieństwo , bo z Dobrem jest nam zawsze po drodze. 

20 komentarzy:

  1. "...posiadanie UZIEMIENIA " - polecam chodzenie na bosaka po trawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomaga odnależć się w rzeczywistości tu i teraz, z jej + i - :-)

      Usuń
  2. Ale zanim to zrozumiemy musimy się po bandzie( cierpieniu) poobijać. Konflikty to norma dojrzewania. Nie uniknie się tego. Musimy otrzymywać ciosy dla osobistego rozwoju ( chrześcijaństwo, w głębszej swej warstwie, mówi o pokochaniu tych " ciosów" ) jak i je zadawać. Nie da się przejść przez życie nie będąc zranionym i nie raniąc innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....różne są przesłania w zależności od drogi , którą się podąża. Są róznice, alei podobieństwa.
      Z tym, że Ziemia nie jest Rajem trzeba się pogodzić, co nie zmienia faktu, że we własnym zakresie nasze ego będzie chciało stworzyć sobie optymalne warunki do (prze)życia...

      Usuń
  3. W mojej rodzinie nigdy nie było żadnych konfliktów. Natomiast w moim małżeństwie zaistniała przemoc psychiczna, która mnie zniszczyła. Mąż, ile razy doprowadził mnie do płaczu (co chwilę!), był bardzo zadowolony i to zadowolenie malowało się na jego twarzy, poza tym gwizdał wtedy zawsze wesołe i skoczne melodyjki. Oznaczało to, że cel został osiągnięty. Stąd wzięły się u mnie początki nerwicy lękowej i depresji. Minęły 23 lata, a ja nadal choruję i leczę się.
    Co do łączności z sobą, to myślę, że ja mam TYLKO tę łączność ze sobą. Jestem indywidualistką i najlepiej czuję się we własnym towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te bliskie relacje ranią najbardziej i trauma jako taka pozostaje, co wiem po sobie. Pozostaje nauczyć się z nią żyć , bo czas nie uleczy ran dopóki pewne wydarzenia i emocje z nimi związane nie pójdą w niepamięć. A o to trudno, bo mamy skojarzenia, które łączą przeszłość z teraźniejszością. Gdy pojawi się w tu i teraz jakieś podobieństwo-np. miejsce/ pora roku/ inne - otwiera się połączenie z trumatycznym doświadczeniem i tamte emocje ( być może tez te stłumione) pojawiają się w teraźniejszości.Stąd biorą się trudności w normalnym funkcjonowaniu.
      Poszukiwanie własnej drogi /sposobu wyzwolenia z tego stanu ma sens, ale trzeba spróbować też zrobić coś przeciwnego, tj. nie podejmować żadnych działań? Zostawić to takim jakim jest i przezyć jak okres żałoby....

      Usuń
    2. Przyszło mi jeszcze do głowy, że może w grę wchodzić jeszcze taka opcja, że to co jest źródłem traumy w określonych warunkach, to nasza osobista niemoc w danej sytuacji. Bo to ma wpływ na to, że daną sytuację odbieramy w ten sposób.
      Idąc tym tropem.....Zatem na wspomnienie naszej niemocy w przeszłości - pojawiają się emocje zwane nerwicą ? Jeżeli zrozumienie mechanizmu i przyczyn coś pomoże, to warto się nad tym zastanowić...
      Nasze ego cierpi w momencie gdy nie ma mocy sprawczej...

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Muszę dopowiedzieć, że małżeństwo nie było największą traumą w moim życiu. Tą największą była miłość mojego życia, kosmicznie nieskończona. A raczej nie sama miłość, tylko zakończenie związku. I tak, nie mam absolutnie żadnego wpływu na to, co zaistniało i na to, co jest. Jestem absolutnie bezsilna, nie tylko w tej materii, ale też w innych ważnych dla mnie kwestiach. Dlatego choroba trwa. Jej przyczyny są nieusuwalne.

      Usuń
    4. Dzieki, za Twoja otwarrtosc. To mi pomaga w przemysleniach, jezeli wygospodaruje na nie czas z codziennych obowiazkow/rytualow:
      -sprawczosc ego domaga sie uszczegolowienia
      -czego brak/ jakiej czesci drugiego czlowieka odczuwam najbardziej?
      -czy jest mozliwosc zwyklej ,,konfrontacji,,z kims (rozmowy) bo to ulatwilo by psychiczne ,,rozstanie,, z przeszloscia i pozwolilo spojrzec na relacje/na Ciebie oczami drugiej osoby. I nie chodzi o wspominki czy wypominki,ale o realna przyczyne tego, ze relacja nie wypalila.

      Kilka pytan nasunelo mi sie, nad ktorymi pomysle. Byc moze dam rade rozszerzyc te kwestie w nastepnym wpisie, bo doszla jeszcze kwestia przyjazni, poruszona przez Eve Daff.

      Usuń
  4. Niektórzy twierdzą, że mądrzejemy z wiekiem, a jest to niestety wieko od trumny. Doświadczenie uczy, z kim nie warto dyskutować na pewne tematy i jak napisała wyżej Ania, nie da sie chować pod kloszem , by nie zostać kiedyś zranionym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie, ale łatwiej jest mi zaakceptować to co się wydarza, bo wiem że w połowie jestem twórcą tego co mnie spotyka. Jest akcja- jest reakcja. Uniknąć życia /zranienia się nie da, bo nawet siedząc bez działania /w bezruchu- można sobie odgnioty tu i ówdzie zrobić. :-) a to też przyniesie z czasem ból.
      Może zamiast dyskusji trzeba po prostu przekazać informację/swoje stanowisko, wysłuchać stronę i zakończyć rozmowę.....?

      Usuń
    2. To zależy od rozmówcy i emocji, niektóre tematy wywołują emocje...

      Usuń
  5. Droga środka jest dobra jako cel własny, rozwój, nie jako próba zawarcia pokoju z wszystkimi. Nie zawsze można mieć pokój, a przyjaciel wszystkich jest swoim własnym nieprzyjacielem, osobą bez właściwości. Z moich obserwacji wynika, że osoby które nie wyrażają swoich poglądów politycznych czy nie dzielą się informacjami o sobie, częściej robią to z powodu własnego niezrównoważenia, a nie z powodu zrównoważenia - nie mówią, bo się boją, nie potrafią argumentować, mają problem z emocjami, nie znoszą sprzeciwu, dopływu informacji zaprzeczających ich ideom fix, a nie dlatego, że praktykują zen. Tymczasem tchórzostwo to jeden z większych grzechów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że ,,Droga Środka ,, to cel własny, ale osiągnięcie go ma wpływ na nasze postrzeganie Rzeczywistości i w sposób naturalny postępują zmiany w relacjach z otoczeniem. Zrównoważenie wczesniejszych ,,odchyłów,, może mieć dwojakie efekty w zależności od tego jakie zmiany zaszły wskutek wejścia na , Drogę Środka,, : np. większa asertywność, jasność wyrażania własnych poglądów, podejmowanie decyzji, które wcześniej nas przerażały, większa otwartość z powodu osiągniętego ,rozeznania w terenie,, itp - gdy brakowało nam uziemienia (A);
      Wyluzowanie, odpuszczenie sobie i innym tego, że nie wpisują się w nasze wizje/iluzje życia i tego jacy powinni być i w jaki sposób żyć. Uwrazliwienie na otoczenie i otwarcie się na radość z rzeczy codziennych/ zwyczajnych, odkrycie własnych pasji , możliwości i zdolności- gdy brakowało nam połączenia z sobą (B)
      I nie chodzi w tym o bycie ,,przyjacielem wszystkich,, jak podkreśliłaś, ale o wymierny efekt dla nas samych- zrównowazone podejście to mniejsze emocje, które nie niszczą/ nie rozstrajają naszego ,przewodnictwa nerwowego,, . Gdy mamy nieprzepracowane emocje ( a jest to energia) powstają blokady i zachodzą zmiany na poziomie komórek/tkanek/większych narządów/ układów , bo jestesmy energetycznie niejako ,,układem scalonym,

      Usuń
    2. Tak, kryjemy się z czymś z róznych powodów, uogólniając:
      - aby osiagnąć jakieś osobiste cele
      - z lęku np. przed odrzuceniem czy oceną innych, która może urazić nasze ego
      Gdy jest się na ,, Drodze Środka,, mozna to dostrzec i odróznić, bo ma się właściwy ,,punkt widzenia,, /odniesienia w sobie i drogę( doświadczenia), którą się przeszło.podczas samorozwoju.

      Usuń
    3. Dzięki za to wyjaśnienie. Zgadzam się, że ważne jest odpuszczenie sobie i innym w temacie tego "jak powinno być". Dzięki temu nie zależymy od cudzych pinii na nasz własny temat, to bardzo pomaga zachować poczucie równowagi, a co za tym idzie poczucie szczęścia.

      Usuń
    4. Ciesze sie, ze nie jestem odosobniona , w takim spojrzeniu .

      Usuń
  6. Bliskie relacje rozpadają się nie tyle z powodu różnicy poglądów, ile przez niezdolność do uznania, że cudza perspektywa może być równie uprawniona jak nasza. Równowaga, o której piszesz, wymaga nie tylko połączenia sfery materialnej z duchową, lecz także dojrzałości emocjonalnej: umiejętności słuchania, wyznaczania granic i rezygnacji z potrzeby zwycięstwa za wszelką cenę. Droga środka nie jest mdłym kompromisem ani zgodą na wszystko - to sztuka pozostania sobą bez konieczności pomniejszania drugiego człowieka. I chyba właśnie ego najtrudniej przekonać, że w rozmowie można nie wygrać, a mimo to niczego nie stracić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod ,,Droga Srodka,, kryje sie spektrum wlasciwoci, ktore zostaly wymienione . Bez odpowiednich zmian w czlowieku, nie osiagnie sie polaczenia . pomiedzy obu strefami A i B,

      Usuń
    2. @Eva, czasami też trzeba uznać, że bliskie relacje nie oznaczają tego, co oznaczają. Mąż postawił swojej matce jasne granice. Mamy spokój, świekra nie próbuje nas zmieniać. Ale ... mamy też świadomość, że jeśli kiedykolwiek okażemy słabość, wrócimy do punktu zero. Bliskość z nią polega na tym, że mąż jest synem, nie na tym, że faktycznie wpuszcza swoją matkę do swojego świata. Gdy mowa jest o tym, aby nie zmieniać innych, oznacza to również, że są rzeczy z którymi trzeba się pogodzić. Nie ma szczerości, więc i nie ma bliskości, jest wspólna przeszłość, która ukształtowała pewien rodzaj więzi.

      Usuń