Przeczytałam felieton DeLu (https://delator1004.blogspot.com/2021/06/wyrob-czekoladopodobny.html) i będąc pod wpływem , zaczęłam się zastanawiać jak to z tymi pieniędzmi i niezależnością jest. Nie tylko poglądów.
Myślę, myślę i wymyśliłam. Bez kasy - ani rusz. Im większa kasa, tym większa niezależność poglądów ( i możliwości realizacji siebie), zwłaszcza wtedy gdy nie jest się od nikogo zależnym. Nawet od instytucji typu Zus, bank, takoż giełdy papierów wartościowych. Wtedy w razie czego(tj.w ekstremalnych przypadkach nadepnięcia komuś na odcisk i nie popuszczania) zawsze znajdzie się jakiś obrońca. Jak nie prawnik, to ochrona, czy inna firma chętna do odwrócenia kota ogonem.
Po przeciwnej stronie, w odwrotnej sytuacji - przy braku kasy - też można mieć niezależne poglądy , tyle że ma się zwykle innych słuchaczy/czytaczy :)
O ile w ogóle.
I chociażby z tego powodu dobrze jest mieć małe zwierzęce audytorium, które nie będzie rzucać się na nas z racji rozbieżności poglądów, np.rybki w akwarium, o skrawku ziemi z gdaczącymi jajami i dojnym kogutem, nie wspominając. Przecież człowiek jest od swego poczęcia zwierzęciem roślinożernym i ziemia go żywiła od zawsze, ale ponieważ nauczył się polować- ewoluowała też jego dieta.
Najlepszym dowodem ewolucji z roślinożernego zbieracza w drapieżcę jest fakt, iż instynktownie wiemy, że zanim nakarmimy niemowlaka mielonym czy schabowym, musi najpierw przejść okres przygotowawczy czyli mleko matki i dietę roślinno-owocową. A mięcho wprowadza się dopiero później. Tak jak i pozostałe wyroby cukiernicze...
Ale ogólnie jest też wiadomym, że niektóre matki odżywiają się również alkoholem, pizzą i innymi wysokooktanowymi papierochami, takoż tłuszczami mocnonasyconymi, pomijając dodatkowe promocje i polepszacze smaku, więc z pewnością ewolucja sprawi nam jeszcze niejedną niespodziankę.
Ale to już będzie w życiu po życiu. Rosną nam przecież nowe pokolenia. Niezależnych od zdrowia.