16 września 2021

Komórkowa refleksja o glebie i pomidorach.

 Gdyby nie pewne sytuacje , nad pewnymi rzeczami przechodzi się do porządku dziennego i nie mają większego znaczenia. 

Tymczasem zbieżność numerów telefonicznych, skłoniła mnie do napisania czegoś o rodzinnych powiązaniach. Zbieżność owa polega na tym, że jest taka sama 3-cyfrowa końcówka numeru telefonu. I tak sobie pomyślałam.... Zupełnie jak w życiu. Początek i przebieg ( środek) - całkiem inny, ale koniec taki sam. Gleba , panie szanowny, gleba.

I jest jeszcze inny aspekt tego filozofowania. Czasem jedynym rodzinnym podobieństwem/ połączeniem jest końcówka numeru telefonu. Oprócz oczywiście genów...

Tymczasem wczoraj podano w jakiś wiadomościach, że w Japonii( ?) cesarz zatwierdził nową odmianę pomidorów,zmodyfikowanych genetycznie, które mają za zadanie regulować ciśnienie tętnicze u konsumentów(?), ze względu na zawartość jakiejś tam substancji. Ale muszę poszukać więcej info w tym temacie, żeby sprawdzić czy się nie przesłyszałam...Bo nie przepadam za sianiem nieprawdziwych informacji.

Ale za to jest pewne, że rusza nowa edycja " Rolnik szuka żony", więc wygląda też na to, że  proceder siania i zbierania naturalnych leków/farmaceutyków nadal będzie się rozwijał. I pomyśleć, że kiedyś leki były tylko z... " ziemi..." 

Ps. Ale odchodząc od  w/wspomnianej genetycznie zagranicznej pomidorowej modyfikacji, to chociażby ze względu na zawartość potasu*, warto pomidorki mieć ciągle na uwadze. 

* https://www.doz.pl/czytelnia/a14728-Potas__niedobor_i_nadmiar_potasu_w_diecie_wystepowanie_dawkowanie

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Potas

13 września 2021

Tortowy Brexit czyli powrót do przeszłości jest możliwy.

 Zmotywowana wcześniejszym komentarzem De Lu  postanowiłam jeszcze wczoraj dodać swoje trzy grosze w oddzielnym wpisie. Dzisiaj doszły tylko niewielkie zmiany, tak dla zamknięcia tematu.

Najważniejszy dla obecnego kształtu UE jest traktat lizboński z 2007 roku. W imieniu Polski podpisany przez Lecha Kaczyńskiego. Zaś traktat z Masstricht (z 1991 roku, kiedy Polska do UE nie należała, więc przystępując do niej wiedzieliśmy do czego przystępujemy) wprowadził między innymi wspólną walutę (w ramach dobrowolności przy spełnieniu pewnych warunków ekonomicznych) i współpracę w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości. Ta druga sprawa zaczęła Polsce przeszkadzać dopiero po objęciu władzy przez Zjednoczoną Prawicę (2015 rok). To dość znamienne, bo chodzi o podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości „jedynie słusznej” partii. Na tym ma polegać niezawisłość i niezależność władzy sądowniczej?
Jesteś w błędzie w ocenie Brexitu. Twórca tego kroku sam przyznał, że to był błąd, choć już po niewczasie. W. Brytania miała pretensje o wysoką składkę. Okazało się, że teraz Unii nie płaci, ale za to nie ma dotacji i wypadła z traktatu z Masstricht i Schengen. Efekt: wysokie cła, które „zjadają” niewielkie zyski po Brexicie i problemy z napływem siły roboczej.

 

 Co do części pierwszej komentarza nie będę się wypowiadać ponownie, bo już to wcześniej zrobiłam.      

Przejdę od Brexitu. Osobiście nic mi do tego, bo nie interesuje mnie zarówno ocena twórcy Brexitu, czy kogoś innego, bo każdy patrzy na życie i wydarzenia przez swój pryzmat. A jego ocena nie jest moją oceną. :)

Był taki film" Powrót do przyszłości"....tymczasem jak się okazuje można też wrócić do przeszłości. Do stanu przed wejściem w związek...Niestety nie będą to już czasy dziewictwa i niewinności, które zostały bezpowrotnie stracone, ale .....czy aby na pewno jest to powrót do gorszego?

Wszelkie zmiany czy to związane ze wstąpieniem czy wystąpieniem, połączeniem czy odstąpieniem od umowy/ unii/ związku, wiążą się albo z otwartością na nowe , albo z otwartością na powrót starego. I chociaż mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, to przecież rzeka już nie jest ta sama , bo postęp dociera w różne kąty.

I tak w ogóle to nie jest źle, bo  "stary angielski system" otrzaskał się przez lata w unijnych labiryntach , więc przez porównanie do wcześniejszego okresu niewinności i niezależności, mógł dokonać świadomego wyboru powrotu w domowe pielesze. Między byciem panem dla siebie, a byciem jednym z wielu ( w UE) dla wielu jest przecież różnica........

 Wstąpienie w związek czyli wejście w jakiekolwiek układy międzyludzkie/międzypaństwowe tak jak i "rozwód" zawsze pociągają za sobą jakieś skutki. Jak nie psychiczne, to majątkowe, albo i jedno i drugie.

W tym przypadku  (za i przeciw Brexitowi) równie dobrze może to wyglądać tak:

Obserwatorzy  z zewnątrz  widzą polewę (UE) na angielskim cieście, która według jednych  nie trzyma się kupy i spływa, a  według innych jest ok, bo wsiąka w biszkopt, dodając mu wilgotności.

A jak to wygląda od wewnątrz od strony zwykłego okruszka , albo warstwy z kremem? Albo nikt ( prócz polityków) nie zwracał  uwagi, że na górze jest jakaś polewa , która stanowiła  przykrywkę dla wierzchniej i bocznej całości , albo zainteresowana była ta warstwa, która miała w tym interes i była najbliżej polewy. Czyż nie tak wygląda życie? 

Ale jedno jest chyba pewne. Ta unijna polew(k)a z pewnością była dla wszystkich jakimś ciężarem ( z powodu ponoszonych kosztów), którą puszysta konsystencja musiała udźwignąć, mimo że położono biszkopt na ładnej, obrotowej paterze.

Patrząc z pozycji pełnojajecznego ciasta biszkoptowego, być może po Brexicie może ono wreszcie odetchnąć pełną piersią, bo wróciły dawne , albo na szczęście nie zdążyły ulec zmianom pod wpływem nacisków UE,  wypracowywane latami własne standardy i udane przepisy na kremy, poncze do nasączania czy inne smakowito - owocowe warstwy.

 Przejściowe problemy z aklimatyzacją w nowej - starej rzeczywistości pobrexitowej  są przecież do ogarnięcia. To jak powrót do dawnego domu rodzinnego, w którym wszystkie kąty są znane i należy tylko odkurzyć czy zmienić umeblowanie,  co nieco odświeżyć, załatać dziury, czyli wyremontować dobrze znaną chałupkę. Dokupić brakujące wyposażenie i wybrać odpowiednią ekipę, która zadba o szczegóły. I co wtedy otrzymamy? Jesteśmy na nowym, ale na starych śmieciach.

I przecież wiadomo jak to z wszelkimi remontami w domu bywa - trzeba być przygotowanym na koszty. Mogę tylko przypuszczać, że "wybijając się  na niezależność" przewidywano  konsekwencje. I dobrze policzono wszystkie za i przeciw. Nie tylko głosy w społeczeństwie. Przecież trochę czasu to trwało, a nie że zrobiono coś z dnia na dzień czy w czasie weekendowej metamorfozy.

  Czy warto chwalić się  przed obcymi( zagranicą) powrotem do lepszego?  Czasem nie warto, bo jak wiadomo ludzie/ państwa są zazdrośni. Rywalizacja trwa. Więc  lepiej  uśmiechać się milcząco lub uskarżać na uciążliwości życia po rozwodzie ( Brexicie) niż epatować publiczną radością.

A jak jest z tymi trudnościami po wyjściu spod pieczy UE, to najlepiej wiedzą sami zainteresowani. Tam na dole...

12 września 2021

Konsumpcyjna refleksja o cudzych piórkach.

 Nigdy nie ukrywałam swojego braku  zainteresowania np.polityką, ale obserwując życie i stosunki międzyludzkie, wyrobiłam sobie subiektywne poglądy na wiele dziedzin życia społecznego, jak większość. I w tym nie odbiegam od normy :)  Także pod wpływem doświadczeń życiowych. I żadne odgórne zalecenia i indoktrynacje (czy ich brak) tego nie zmienią, chyba że będzie to kolejne doświadczenie czy poczynione spostrzeżenie.

Tzw. uleganie czyimś wpływom jest jak ubranie odpowiedniego stroju do odpowiedniej uroczystości, aby osiągnąć jeden cel. Przypodobać się ogółowi lub wybranym osobom, w celu osiągnięcia jakiś osobiście subiektywnych korzyści: poklasku, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności, bycia wysłuchanym, czy finansowo-towarzyskich powiązań. I jeszcze kilku innych...co kto potrzebuje. Swoje potrzeby psychiczno-materialne zaspokajamy  w różny sposób i różnymi drogami. Też w przybieranie politycznych póz i strojenie się w cudze piórka.

Ubranie się w cudze piórka  będzie tylko polewą na torcie, a nie samym tortem, który może zresztą okazać się zwykłym , suchym  biszkoptem zrobionym na bazie masy jajecznej zamiast ekologicznych jajek. Będzie całkiem źle gdy okaże się, że polewa tylko wygląda na polewę, a całość jest w ogóle nie do przełknięcia. Przecież i tak się w życiu zdarza. 

Jednym w życiu wystarczy polewa, inni wolą biszkopt- taki czy siaki, a jeszcze inni smaczną całość . Bo przecież na niestrawną sztuczność nikt zdrowo myślący się nie zdecyduje. Jakby nie patrzeć, warto być przygotowanym na każdą ewentualność w relacjach międzyludzkich/międzypaństwowych, bo czasem można trafić na orzecha, ciężkiego do zgryzienia, na którym można zjeść zęby zamiast delektować się miękkim ciastem. Równie dobrze może okazać się, że koniec końców wzięliśmy  wysokokaloryczny keks z kolorowymi dodatkami, a nie pożądany przez nas tort, za który zapłaciliśmy lub będziemy musieli zapłacić.

Nieco konsumpcyjny ten maxi przydługi wstęp, ale za to reszta będzie mini. Jak wygląda życie przed i po wstąpieniu do UE, czy w ogóle wskutek rozwoju cywilizacji? 

 Ciągle tak samo:

1. dla jednych jest zwykłym biszkoptem

2. dla innych tortem

3. dla innych samą polewą

4. dla drugich keksem

5.dla trzecich niestrawnym plastikiem

6. dla pozostałych orzechem trudnym do zgryzienia

Zmieniają się tylko statystyki co do przynależności do poszczególnych grup, związane bardziej z wiekiem i sprawnością psycho-fizyczną, czy rejonem geograficzno-państwowym ( ruchy migracyjne)

Ale przecież zadowolenie z życia polega przede wszystkim na tym, żeby umieć się odnaleźć (na czas )w miejscu( grupie) , w którym jesteśmy.Chociażby dlatego, że jest to mniej lub bardziej chwilowo trwała podstawa, a nie wyobrażenie , że za chwilę zjem tort, chociaż ani nie mam produktów, do cukierni daleko, nie mam pieniędzy i odpowiednich warunków na przygotowanie, a tak w ogóle to przecież nie jem słodyczy. Końcowe spostrzeżenie okazuje się kluczowe, więc po kij ta cała szopka i ubieranie się w cudze piórka?

Ps. To tylko taka przygrywka do właściwego tekstu, który mam nadzieję, że napiszę...Bo zbiera mi się, ale i nie zbiera... :-)



 

10 września 2021

O papugowaniu krewnych i finansowych udach cioci .

 Wreszcie ...Wiek  swoje robi, a że niedotleniona mózgownica przestała domagać się podwyższonej dawki mieszanki atmosferycznej, zadowalając się pokojowymi wyziewami wędrującymi chwacko w stronę okna, więc zebrałam się do kupy i  przeczytałam jeszcze raz ze zrozumieniem informacje zawarte w poprzednim poście. 

Zrozumieć siebie jest czasem bardzo trudno, więc co tu mówić o zrozumieniu innych....a zwłaszcza cioci - dalekiej krewnej spoza rodzinnych polskojęzycznych pieleszy.

Co przykuło tym razem moją uwagę? Fragment:" Funkcje prawodawcze skupia Rada Unii Europejskiej, czyli ministrowie poszczególnych sektorów. Ten szczebel zapewnić ma ochronę narodowych interesów państw członkowskich" *

I tak sobie pomyślałam niedotleniona, o tym kontekście ochrony narodowych interesów państw członkowskich...przez Radę UE. Chyba coś tam szwankuje, a może pochorowali się na covida? Wszak pandemia trwa i pewnie sami cywile w tej ochronie, więc nic dziwnego, że słabiutko dychają. A może w ogóle mają co innego w głowie, a ja sobie coś ubzdurałam?Też możliwe...

No a ten pilnujący wiekowej Temidy zamiast małoletniej Unii -Trybunał Sprawiedliwości? Też jest taki homoniewiadomo jaki obojnak ( TK + SN). Dwa w jednym .Bada poprawne wykonywanie prawa UE i zgodność przepisów unijnych z Traktatami. 

 A cała sytuacja , jak to zwykle bywa, wiąże się z finansami. Przypomina poplątanie z pomieszaniem gałęzi starego drzewa genealogicznego: mamy ciotkę z zagranicy, która grozi, że nie da pieniążków dla młodszych krewnych z bliskowschodniej flanki, bo jej się nie podobają  rodzice i układy w rodzinie. 

Wyglądałoby to zabawnie gdyby nie fakt, że rodzice  wspierają krewną regularnymi wpłatami. A tu cioci palma odbiła (nie pierwszy zresztą raz)  i woli finansować innych podopiecznych, również stających okoniem, ale z którymi związana jest tradycyjnie, z powodu ich kapitalistycznego pochodzenia. Młodsze pokolenie - będące na dorobku -próbuje szantażować. Macha więc zwitkiem banknotów z odległości i próbuje wymusić posłuszeństwo. Uda się czy nie uda?  

A może by tak powić nowego potomka ? Mógłby to być nasz polski, rodzimy, tradycyjny Trybunał Sprawiedliwości na wzór ciotecznego europejskiego pierwowzoru ? Tyle, że nie wiadomo, jak przyjęliby go starsi bracia **Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Stanu, ze względu na dotychczasowy przydział domowych obowiązków .O cioci z zagranicy nie zapominając...

Ale przecież, tak między papugami mówiąc, to przecież ( ciocia) powinna być zadowolona, że jest naśladowana....Chociażby dlatego , że byłoby to całkiem zgodne z naturą...


*https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia

**  https://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/8.htm

04 września 2021

Bajka o niegrzecznym dziecku o imieniu Unia.

 Nie to, żebym się nie interesowała tematem dzieci jako takich, ale nie jest to coś co by mnie specjalnie podniecało, w ogóle. Ale ponieważ czasy i sytuacja się zmieniły, więc znalazł się i powód do bliższego przyjrzenia ich zachowaniu. Tym bardziej, że rok szkolny nam nastał i  z powodu ostatnich wydarzeń związanych ze wzbudzającą erekcję kwestią wyższości prawa unijnego nad konstytucją krajową i wiążących się z tym , ewentualnie nieradosnych poprokreacyjnych konsekwencji. Poruszyło mnie to do tego stopnia, że o 4 nad ranem, siadłam do kompa z lekką kawką i czkawką. Bo temat odbił mi się jak zwykle ze sporym opóźnieniem. Więc i to co się ulało, nie będzie świeże.

Ponieważ wiedzą na temat rosnącego od lat 50-tych dziecka nie grzeszę, więc sięgnęłam do skarbnicy wiedzy internetowej. Z niej będę czerpać główne informacje o jego rozwoju. Po wstępnej selekcji, dowiedziałam się że w pierwszej kolejności chodzi mi o dziewczynkę o delikatnie brzmiącym imieniu . O Unię (personalną i realną) , a nie album zespołu muzycznego czy producenta maszyn rolniczych z Grudziądza. Daleko mi również do struktury danych w niektórych językach programowania czy do miejscowości w Wielkopolsce. 

Ale może zacznijmy od początku* , czyli od Unii Personalnej, bo dzieci z wielu związków międzypaństwowych narodziło się wiele na przestrzeni wieków. Nic więc dziwnego, że i są różnice w charakterze :P

1.  Różni się ona od Unii Realnej tym, że przy zachowaniu wspólnego organu władzy( monarcha, prezydent czy inny parlament), państwa tworzące Unię zachowują odrębność prawną, polityczną , a niekiedy także ustrojową. 

2. Unia Realna  to związek oparty na wspólnych instytucjach państwowych, a państwa członkowskie tworzą jeden podmiot prawa międzynarodowego- najczęściej jedno państwo.

3. Unia  Europejska, najmłodszy rodzynek rosnący od lat 50-tych: 

"W 1993 ( 1XI 1993r.) nadrzędną wobec wszystkich poprzednich organizacji została Unia Europejska, sama otrzymując nieznaną wcześniej hybrydową formułę sui generis[14]." **

  "Unia Europejska wykształciła specyficzny dla siebie system rządzenia[73]. Opiera się na wykształceniu odrębnej od władz krajowych administracji wykonawczej szczebla unijnego na czele z Komisją Europejską. Funkcje prawodawcze skupia Rada Unii Europejskiej, czyli ministrowie poszczególnych sektorów. Ten szczebel zapewnić ma ochronę narodowych interesów państw członkowskich. W procesie legislacji bierze także udział wybierany w wyborach powszechnych Parlament Europejski. Trójpodział władzy dopełnia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, będący swoistym Trybunałem Konstytucyjnym i Sądem Najwyższym. Bada on zgodność przepisów unijnych z Traktatami oraz poprawne wykonywanie prawa UE w państwach członkowskich[74 "**

Czyli mówiąc krótko, państwa które stworzyły Unię ( w jej dawniejszej postaci ) z czasem wytworzyły w/w organy nadrzędne, na wzór organów istniejących w państwie ( dziadkowie i rodzice).  Ale zainteresowała mnie ta formuła sui generis, o której napisał  Grzeszczak R. w" Federalizacja systemu Unii Europejskiej"(W-wa 2009).

Jak federalizacja to i dobrze byłoby się dowiedzieć z czym to się je.... :) I znalazłam:

"Federalizacja Unii Europejskiej – proces instytucjonalny, w którym Unia Europejska (UE) przekształca się z konfederacji (unii suwerennych państw) w federację (jedno państwo federalne z rządem centralnym, składające się z częściowo autonomicznych państw związkowych)." ***

I skoro już wiadomo w jakim kierunku podążają zmiany w najmłodszym dziecku (UE) , to czego można się z czasem spodziewać? Skoro  na przestrzeni lat wszystko wskazuje na odchodzenie Unii od unii suwerennych państw( konfederacji) na rzecz częściowo autonomicznych państw związkowych

Nic więc zatem dziwnego, że Unia zachowuje się często jak niedojrzałe dziecko, które sprawdza wiekowych rodziców i dziadków ( państwa ****) na ile może sobie pozwolić i co wymusić: krzykiem, płaczem lub groźbami.

Taka to bajeczka z morałem...na dzień dobry.



*https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia

** https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska#Kompetencje,_polityka_i_g%C5%82%C3%B3wne_obszary_dzia%C5%82a%C5%84

*** https://pl.wikipedia.org/wiki/Federalizacja_Unii_Europejskiej

**** https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%84stwo i poniżej

Teorie powstania państwa

 Osobny artykuł: Pochodzenie państwa.

W naukach zajmujących się teorią państwa (politologia) nie ma powszechnie uznanej teorii wyjaśniającej problem powstania organizacji państwowej. W ciągu wieków kształtowały się różnorodne koncepcje dotyczące tego problemu.

  • Teistyczna – jest to najstarsza teoria, która zakłada, że państwo powstało dzięki działaniu siły nadprzyrodzonej, zamiarowi Bożemu. Modyfikacją tej doktryny jest koncepcja św. Tomasza z Akwinu, który twierdził, że od Boga pochodzi idea władzy, natomiast konkretne państwa to dzieło ludzi. Ta koncepcja była popularna w monarchiach absolutnych i stanowiła uzasadnienie dla nieograniczonej władzy monarchy, jako pochodzącej od Boga. Każde wystąpienie przeciwko władzy traktowane było jako grzech.
  • Teologiczna – jej twórcą był św. Augustyn, który w dziele zatytułowanym De civitatis Dei twierdził, że władza pochodzi od Boga, a państwo na ziemi powinno wzorować się na państwie niebieskim. Teorię tę zmodyfikował św. Tomasz z Akwinu: władza pochodzi od Boga, ale wyróżnić można rządy dobre i złe. „Jeżeli rządy nie prowadzą do dobra wspólnego, ale do prywatnego dobra rządzącego lub partii stojącej u władzy, są to rządy niesprawiedliwe i przewrotne” [według W. J. Korab-Karpowicz: Historia filozofii politycznej, 2010, rozdz. VI, św. Tomasz z Akwinu, s. 178.]
  • Patriarchalna – koncepcja, która utożsamia państwo z rodziną; w tej teorii władza królewska wywodzi się z tradycji władzy ojca rodziny; koncepcja ta jest charakterystyczna dla feudalnej monarchii.
  • Patrymonialna – poprzez przyłączenie ziem związana z posiadaniem majątku w postaci ziemi; twórcą jest Ludwig von Haller.
  • Umowy społecznej – zakłada, że państwo jest rezultatem umowy pomiędzy członkami społeczeństwa lub między społeczeństwem a władzą, oraz neguje tezę o Boskim pochodzeniu władzy. Twórcą koncepcji był Thomas Hobbes, a wybitnym przedstawicielem m.in. Jean-Jacques Rousseau.
  • Podboju i przemocy – zakłada, że państwa powstają w wyniku podbijania słabszych plemion przez plemiona silniejsze, w ten sposób za pomocą podbojów powiększa się terytorium państwa. Sformułowana została w XIX w. przez Ludwika Gumplowicza.
  • Solidarystyczna – twórcą był Émile Durkheim: państwo powstało jako forma solidarnego dzielenia się obowiązkami.
  • Psychologistyczna – twórcą był Leon Petrażycki: państwo to najlepsza forma zaspokajania potrzeb psychicznych – bezpieczeństwa, afiliacji, dominacji.
  • Marksistowska – zakłada, że państwo powstało w wyniku rozpadu wspólnoty pierwotnej, w której panowała wspólna własność narzędzi i środków, na klasy, co nastąpiło głównie w wyniku powstania własności prywatnej. Przewaga ekonomiczna pozwoliła klasom posiadającym własność zdobyć władzę. To doprowadziło do powstania państwa, które ma utrwalać panowanie klas posiadających. Autorami tej koncepcji byli Karol Marks i Fryderyk Engels.
  • Teoria państwa w katolickiej nauce społecznej – według tej koncepcji państwo istnieje w świadomości człowieka i ma za zadanie służyć poprawie jakości bytu obywateli.
  • Funkcjonalna – dominuje we współczesnej socjologii, głosi, że państwo powstało jako ostatnia forma rozwoju społecznego i całe dzieje pokazują, że społeczeństwa dążą do takiej właśnie formy. Twórca: Aureliusz Augustyn.


31 sierpnia 2021

O przygranicznym życiu i ideałach młodości.

Nadszedł czas by zabrać głos.... m.in.w kwestii afgańskiej( ale oficjalnie potwierdzono, że na granicy polsko-białoruskiej-są to w większości przypadków uchodźcy z Bagdadu).***

Ostatnie wydarzenia związane z atakiem młodych gniewnych na zasieki postawione na granicy państwa polskiego, stawiają pod znakiem zapytania ich lokalny patriotyzm i pochodzenie...o zdrowiu psychicznym nie wspominając. Być może i słusznie, a może i nie, bo przecież pojęcie wolności i prawa (też do życia w pokoju) jest równie szerokie jak granice w jakich porusza się  umysł. 

Sądząc po wieku atakujących z nożycami bezbronne ogrodzenie , z racji wyposażenia we wspomniany sprzęt ciężki, daleko im do sportowej walki. Jedna ze stron stoi nieporuszona i nadstawia przysłowiowy "policzek", a druga tnie, naciąga i rozciąga przeciwnika uzbrojonego tylko w metalowe zęby . Porównanie do walki z wiatrakami ma coś na rzeczy. Człowiek kontra martwa natura. 

Tymczasem problem z przekraczającymi nielegalnie granicę jak istniał tak istnieje. Ale przecież po co myśleć nad rozwiązaniem problemu, skoro można zaistnieć w mediach i do tego na szerszym forum niż tylko przygranicznie i lokalnie.?

Odwołując się do literatury pięknej czyli dziecka przeze mnie kiedyś porzuconego, należałoby zacytować Asnyka. Adresatem jest konkretna grupa ludzi.  „Do młodych” Dlatego wzywa: 
„Szukajcie prawdy jasnego promienia!
Szukajcie nowych, nieodkrytych dróg…”*

 Najwyraźniej poeta był, swojego czasu, bardziej przekonujący niż A. Mickiewicz**.  Tyle, że te nieodkryte drogi są nielegalnymi , a poszukiwana prawda wg. nożycorękich walczących na pograniczu  jest najwyraźniej po stronie białoruskiej, ale  nie jest wystarczająco promienna.  Ot i problem. 

I do tego nie byle jaki problem, bo związany z całkiem innym kręgiem kulturowym. Kręgiem, który ma wypaczony obraz cywilizacji zachodniej, o ile w ogóle jakiś ma. 

Ale.... jakby nie patrzeć, to każdy człowiek, który opuszcza swój kraj, w różnych celach i z różnych powodów, liczy się z konsekwencjami swojego kroku. Nie ma przeproś. Nawet jeżeli nie są one zbyt przyjemne, to trzeba brać pod uwagę różne warianty. A jeżeli nie przewiduje ewentualnych skutków podjętych działań, to czy będzie się osobą pożądaną w innym kraju?  Przecież każde państwo ma swoich własnych matołków , którzy nie radzą sobie z cywilizacyjną  rzeczywistością , tyle że są szczelnie zakamuflowani przed tzw. wyjadaczami społecznymi przez rodzinę czy instytucje  użytku samorządowego. Więc czy taki  narybek jest  potrzebny w naszych wodach?  I czy nas stać na to by się ugiąć pod ciężarem odruchów humanitarnych, skoro regulacje prawne dla rodzimych obywateli bywają gorzkie do przełknięcia? Więc co tu mówić o koczujących emigrantach z transparentami.. Bez nich też sobie nie poradzą w europejskim kręgu kulturowym. 

Ale przecież mogę się mylić....

 
* https://sciaga.pl/tekst/25754-26-oda_do_mlodosci_adama_mickiewicza_i_do_mlodych_adama_asnyka_dokonaj

** https://www.google.com/search?q=oda+do+m%C5%82odo%C5%9Bci+streszczenie&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b

Oda do młodości to patetyczny utwór, w którym Adam Mickiewicz chwali młodość i młode pokolenie, które jest jego zdaniem motorem działań i jedyną nadzieją na zmiany. To także rodzaj manifestu skierowanego do młodych ludzi, zachęcający ich do łamania reguł, poznawania nowych poglądów i szerzenia nowych idei.

***  dodane chwilę później :)

26 sierpnia 2021

O używaniu życia...

 Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale wygląda na to, że jednak wiem. 

Prześladują mnie używki codziennego użytku. Herbata i kawa. Oczywiście mleko i jego przetwory też, ale głównie jednak te nienabiałowe pobudzacze. Być może nie tylko to mi zostało jako pozostałość pracy przy tablicy, ale  póki człowiek gada o konkretach do lapcia czy lustra, no i oczywiście ptasiego móżdżka- to większego bólu dla otoczenia nie ma. :) Tymczasem obdarowana jakiś czas temu przez dzieci herbatami (zwykłymi), ale jakże niezwykłymi, na nowo mogłam odkryć smak zielonej herbaty. Zabierałam się do niej jak pies do jeża, ale jak już się zebrałam to alleluja! A nawet eureka- tego mi  właśnie było potrzeba. Niestety , popełniłam ten sam błąd, co kiedyś. Napiłam się jej do kolacji.No i stało się znane i przewidywane. Dostałam takiego pałera, że miałam całą nockę z bani. 

A tyle razy  powtarzałam SOBIE, że lepiej wypić kawusię z mleczkiem, bo po niej śpię jak niemowlę( i z zamkniętymi ustami), a nie żłopać zieleninę na noc żeby błąkać się potem po wiadomościach. Ale że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, to.... 

...doczytałam o zbawiennym wpływie czerwonego wina na serce ( i układ krążenia) i nawet przeszło mi przez myśl, żeby może jednak do niego wrócić. Tak dla własnej geriatrycznej zdrowotności..? Przecież nie wiadomo ile człowiek jeszcze pożyje....więc może by tak wcisnąć gaz do dechy?( 2-3 lampki/tydzień?) Tym bardziej, że mielonka z jabłek z grejpfrutem  i dodatkiem cynamonu jest prawie na porządku dziennym? Niech  i jelita ze swoją florą bakteryjną mają używanie, a nie tylko oczy i podniebienie.

Tak czy siak, zdecydowanie mam słabość do napitków codziennego zastosowania i chociaż rozsądek mówi 'woda'  to ciało  oczywiście idzie swoją drogą. Jego cel jest ogólnie znany. Prochu tu nie odkryję.  Gorzej z rozsądkiem - ciekawe dokąd on wędruje? Chyba w przeciwnym kierunku...

 I nie jest to bynajmniej reklama zielnej herbaty, to tylko taki przerywnik o używaniu życia.... :)

Ps. A i znalazłam też przy okazji takie info, że delfiny, sroki, świnki i słonie przeszły pozytywnie test lustra.* I nawet niektóre.... naczelne... :)

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Test_lustra

23 sierpnia 2021

Leniwy umysł czyli o upadłych aniołach i podróży z Raju na Ziemię.

Pojadłam, popiłam i nie mogłam spać. Nie mogłam zasnąć, więc pojawiły się myśli różnorakie. A że było to dawno, dawno temu, po poprzednim wpisie, więc je z nudy zapisałam. Tyle, że po upływie kilku dni ich wartość wyblakła , a nawet wyliniała wobec kolejnego pytania, które zaczęło mnie gnębić: jak pozbyć się zła?

Mając na uwadze post o koanach (gwiazdka na dole- o koanach i mistrzach chan)  nasunęła mi się tylko jedna droga. Wystarczy pozbyć się z umysłu pojęcia dobra ( i tego co ono dla mnie znaczy) i wtedy ,w ślad za nim , pójdzie w diabły całe zło ( rozważania w poprzednim wpisie). Czyli wszystko znajdzie swoje właściwe miejsce. To chyba logiczne? Nie ma dobra- nie ma zła.

 Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Efekt końcowy nie powalił mnie na kolana. Wynik okazał się ogólnie znany. W rezultacie uzyskałam lekkomyślność. Ta jej odmiana jest związana z faktem,że gdy  przestałam coś oceniać w kategoriach dobra i zła, ulżyło mi. Życie nabrało zupełnie innego wymiaru i barw. I proszę bardzo co mi wyszło....

1. Jeżeli nie dodamy do dowolnego rzeczownika(podmiotu) naszej subiektywnej oceny i skojarzeń, to nagle wszystko jest naturalne i w porządku.  Śmierć, wypadki losowe, bezsilność, koniunktura, harówka , bessa, hossa, bezrobocie, czy inne delicje życiowe i smaki ślubno-przyjacielskie

2. Gdy pozbyłam się reszty pojęć znalazłam się w Raju 

Także jest coś na rzeczy z tym jabłkiem wiedzy dobra i zła . Jabłkiem nadgryzionym zębem czasu i różnorodnych opowiadań biblijnych.

Niestety, w chwilę po słodkiej euforii przyszedł zimny prysznic. Tak to wygląda tylko w ideach ( myślach) i niematerialnej rzeczywistości naszego umysłu, który  pozbawiony wszelkich bodźców płynących z reszty ciała ( skupiony na sobie), buja  w obłokach i pasie na zielonych górskich łąkach czy innych poletkach. Tak więc mamy nasz mały wirtualny Raj. I do tego na wyciągnięcie ręki- bo w sobie.

 Tymczasem nadeszła kiedyś pora by zejść( umysłem) na ziemię do ciała , zresztą w sposób  nie odbiegający od innych ssaków będących w stanie błogosławionym. Tu od razu  na powitanie dostajemy w doopę i zaczynamy powoli przeglądać na oczy. Zaczynamy odbierać bodźce, które klasyfikujemy jako dobre - nie dobre (czyli nasze osobiste niebo-piekło).

 "Za pomocą specjalnych technik mikroskopii można już zobaczyć, jak specjalnie wybarwione, błyskające w czasie aktywności neurony komunikują się między sobą".*

" Wygląda na to, że układ nerwowy ssaków przypomina grę w piłkę nożną. Nawet jeśli zasady są zawsze takie same, każdy rezultat jest inny – wyjaśnia prof. Lichtman. Krótko mówiąc: geny wyznaczają reguły, a środowisko „kopie piłkę”.**

Nikt zatem o zdrowych zmysłach nie będzie zaprzeczał oczywistości,  że nasze codzienne filozofowanie jest związane ze sprawnością naszych neuroprzekaźników, więc ukłon w stronę fizjologii (*)

Tak czy siak, bez względu na to co nas energetycznego otacza , a w związku z nią ( fizjologią), mamy to co mamy, czyli czysto subiektywny odbiór tego co nas w życiu spotyka, zmieniany w trakcie życia pod wpływem kolejnych doświadczeń.

 Tak więc bez tego dualnego podziału ( dobro-zło, raj-piekło), ani rusz. Widocznie upadłe anioły już tak mają....

 Podsumowując, można całość postu skwitować tak:

1. tam/wtedy gdy pasie się wolny, bezcielesny i bezpojęciowy umysł - mamy Raj ( Niebo), a tam/ wtedy gdy umysł powiązany jest z ciałem i napływającymi bodźcami - mamy Piekło - ( ścieżka pionowa)

2. umysł powiązany z ciałem - dzieli doświadczenia ( napływające bodźce zewnętrzne i wewnętrzne ) na indywidualnie dobre ( niebo) i złe ( piekło)- ( ścieżka pozioma)

Nic więc dziwnego, że człowiek ( upadły Anioł) wziął sobie za wzór pojęcie wyższe ( Raj) jako coś przeczuwanego ( wiara) lub bez przeczucia ( bez wiary) a jedynie z umysłu i stara się sobie indywidualnie coś stworzyć. I być może wszystko zależy od tego którą drogę sobie wybrał w danym momencie. Raz w efekcie otrzyma  raj, a innym razem stworzy sobie piekiełko.

" Od czasów Kartezjusza istniał podział na ciało i duszę. Ten dualny sposób myślenia został przejęty przez medycynę, a w tym psychiatrię. Nowe odkrycia pokazują, że jest to sztuczny podział. Procesy psychiczne są wyrazem aktywności mózgu, a jego morfologia i fizjologia zmienia się z kolei pod wpływem doświadczeń życiowych – wyjaśnia prof. Maciej Pilecki,"***

I mając na względzie tę fizjologiczną wiedzę o iskrze, genach, świecie, nadal pozostaje otwarte pytanie : czy po śmierci ciała nie jest tak, że te Iskry (czyli poszczególne osobnicze tchnienia życiowe i  ta energia, którą w trakcie życia zgromadziliśmy ) o jednakowym ładunku się przyciągają? Tj.( + do +)  a/i  ( - do -)? Czy łączą się tworząc/wnikając w istniejące już pole?

I bez względu na wszystko, to chyba nikt nie zaprzeczy, że żeby coś powstało to jakaś Iskra  musi być ? 

Ps. Najwyraźniej wreszcie coś mi tam zaiskrzyło( a może zaświtało?)....

 

* https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1533203,1,jak-powstaja-mysli-jak-powstaje-pamiec.read

** ibidem

*** tamże

(*) https://pl.wikipedia.org/wiki/Fizjologia_cz%C5%82owieka