12 listopada 2022

Dzień po...świąteczny.

 Po ponownym przeczytaniu przedwczorajszego wpisu, wyszło mi niezbicie ( uwaga, przechodzę do meritum): że życie na Ziemi tu i teraz, to ten poszukiwany Raj. I jedynym problemem jest ...człowiek. 

Podsumowując: 

W poimprezowych, poświateczno-narodowych wczesnorannych rozważaniach wyszło mi, że myślenie  jest największym utrapieniem i najcięższą chorobą ludzkości. 

Szans na wybawienie niektórych z tego piekiełka raczej nie ma, a jedynym wyjściem by powrócili do zdrowia i normalności jest ponowna inkarnacja w jeden ze stałych elementów krajobrazu. Taki, w którym jedyne co jest to  świadomość że się jest, ale wszelkie myślenie i instynkty są wyłączone. Bo jakże inaczej mógłby wyglądać powrót do Natury jak nie przez bycie cichym obserwatorem rzeczywistości, bez żadnej możliwości mieszania i wprowadzania zamętu?

 Także , tego no...nie żebym siała jakiś defetyzm, ale...tak mi wyszło, w ogólnym rozliczeniu, że ...myślenie szkodzi.

Ps. Zaznaczam, że wczorajszy dzień odświętny spędziłam prawie jak nowonarodzone niemowlę. Nie używałam, nie nadużywałam i wieczorem grzecznie wypiłam mleczko (tym razem obyło się bez śledzika). Zatem wszelkie domysły co do stanu mojej poczytalności można kierować w stronę odpowiednich statystyk.

10 listopada 2022

Łopatologia stosowana w wigilię 11 listopada.

 Znów mnie nawiedziły myśli poranne. I kolejny raz ( już nie wiem który, bo przestałam liczyć) pojawiło się pytanie o sens życia.  Zawisło na drzewku wiedzy dobra i zła, a dokładniej mówiąc to na gałązce komórki nerwowej i dyndało poruszane wiatrem impulsów elektrycznych. I doczekałam się wreszcie zwarcia. Można rzec, że to był full kontakt więc rzuciło mnie na łopatki. 

Łopatki, jak to łopatki, kojarzą mi się nie tylko z osobistym szkieletorem i zabawą w piaskownicy, ale z tzw. łopatologicznym systemem nauczania czy wychowania. 

A od onego do rdzenia wpisu to już tylko mały krok. Bo jak (chyba) ogólnie wiadomo wkładanie komuś czegoś łopatą do głowy wymaga nie tylko precyzji, ale i delikatności, żeby tych drzewek nerwowych nie uszkodzić. Z prostego powodu. Grozi to w najlepszym wypadku - nerwicą, a w najgorszym -utratą sensu życia. A przecież o niego właśnie toczy się bój między dobrem a złem. I nie zawsze jest się tego świadomym.

 Dobro mówi: żyj, a zło: umrzyj. A może nawet jest odwrotnie? No ale co by nie było, to i tak odkryłam kolejny , a może nawet podstawowy sens życia/śmierci(?). A jest nim : wyrażenie siebie.

 Jest całkiem możliwe, że spora część naszego gatunku nawet nie wie co to znaczy. I ma to wiele wspólnego ze wspomnianą łopatą. Bo do głowy to jest potrzebna łyżeczka ginekologiczna, a nie łopata. Jak wszem i wobec wiadomo....rozmiar ma jednak czasem znaczenie.

Zatem wyrażam siebie w dostępne mi chwilowo sposoby, więc chyba żyję. Po śmierci to wiadomo. Ani się ubrać porządnie nie można, ani pogadać, ani poczytać, a o full kontakcie to już w ogóle można zapomnieć. Bo wszystko jest jednym. No i może się jeszcze okazać, że coś takiego jak pamięć istnieje tylko na poziomie komórki, a nie na poziomie ...widma/ Ducha.

Ps.Całkiem nieźle udał mi się początek dnia...Dzisiaj to taka wigilia święta niepodległości.

Niepodległość i niezależność/ indywidualność ma więc swoje znaczenie. Dzięki temu można siebie/ państwo wyrazić na różne sposoby czyli zaznaczyć że się żyje. Bycie zunifikowanym , z tej perspektywy, to prawie jak bycie widmem. Niby ciała nie masz, ale patriotyczne i indywidualne ego ból czuje gdy go łopatą po impulsach nerwowych ( elektrycznych) na....lają.


08 listopada 2022

Takie tam ...w imię czego?

 Tak mnie coś naszło o porannej ciemności, że zadumałam się nad ostatnimi zwycięstwami naszego skoczka D. Kubackiego. Pomyślałam, że co to by było gdyby nie ten podział na poszczególne państwa. Czy rywalizacja miałaby podobny przebieg i wywoływała tyle emocji? Bo przecież ten specyficzny smaczek sportowej walce nadaje też ten lokalny/ regionalny/ państwowy patriotyzm. 

Jakże inaczej przebieg np. zawodów sportowych byłby postrzegany, gdybyśmy mieli  do czynienia z podziałem na naszych( np.unijnych) i tych spoza Unii. A jeszcze inaczej byśmy odbierali wszelką rywalizację gdybyśmy się całkiem odtożsamili ( przestali identyfikować z jakimkolwiek podziałem). Nuda panie. Nuda.

Okazuje się więc, że źródłem naszych rozmaitych emocji, nie zawsze chwalebnych, jest identyfikacja z jakimiś poglądami/ schematami życiowymi/ wierzeniami/własnymi wyobrażeniami  na temat itd. Nic więc dziwnego, że  jest tyle powodów do bycia skonfliktowanym z otoczeniem. Jak nie w tym, to tamtym, człowiek często stara się udowodnić wyższość  świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocną i innymi racjami, więc zamiast żyć w spokoju ducha i błogim rozanieleniu mamy podjazdowe wojenki i oficjalne najazdy/  i inne nie tylko kłótliwe problemy w imię .... czego?

 A no właśnie....czasem warto się jednak zastanowić nad tym co Nami kieruje i czy nie warto dokonać zmiany w tym kierownictwie. Czy ważniejszy jest człowiek i spokojne życie czy istniejąca w  umyśle , nie zawsze zdrowym, mniej lub bardziej wypielęgnowana  idea, która ma wtedy nad nami władzę? 

A gdyby tak można było wszystkich prześwietlić umysłowo, to mogłoby się okazać, że normą jest bycie chorym na umyśle, a zdrowy umysł to tylko wyjątek potwierdzający regułę... Tylko jest jeden mały problem: jak wśród wariatów znaleźć tego normalnego wariata, który by był punktem odniesienia?

Ps. Ale  tak w ogóle, to nie ma się czym przejmować. Przecież  każda ocena i tak zależy  od tego kto obserwuje i z czego korzysta.  Wariat obserwujący wariatkowo...to brzmi dumnie.

30 października 2022

Nerwowy materializm i piż( a)mowa egzaltacja.

 Po chwilach nerwowego drapania się pod pachami nadszedł czas na działanie. Poderwałam się więc na przysłowiowe "równe nogi ", by w wolnych chwilach (w ciągu dnia) przysposobić się do nieudanej zwykle drzemki. Nieudanej , bo jak tu spać, skoro tyle się wokół dzieje: domowe ptaszki świergolą nienachalnie, ludzie popełniają czyny wołające o pomstę do piekła,  popijają ziołowe syropy zamiast regularnych  wysokooktanowych małpek, a wszyscy żyją zgodnie, szczęśliwie i trwale przepełnieni miłością do bliźniego swego i obcego. 

A gdy wreszcie moja ciemna strona osobowości ( damsko-męska)przestała mieć nade mną władzę i chwilowo zobojętniałam na własne ego, postanowiłam znowu wrócić do żywych. I co zrobiłam pierwsze po odpaleniu bloga? Weszłam w statystyki. 

Okazuje się, że wpis z wielkanocną kartką cieszył się stosunkowo sporym powodzeniem, więc nic dziwnego że wstałam jak Feniks z popiołów, z tej kanapy na wpół złożonej. I jestem, by znowu odkrywać to co ukryte pod kołdrą rzeczywistości, albo może raczej to co tam leży na dnie naszej cywilizacji. Leży i pachnie jak dzikie/ oswojone lub białe piżmo* a gruczoły okołoodbytnicze np. piżmowca syberyjskiego mają z tym wiele wspólnego?

Wiadomość o zakupie Twittera przez Elon Musk pokierowała mnie w stronę społecznej klasy nieubogich i ich wpływie na życie w ogóle, a nie tylko swoje własne. Otrzymane nagrody i wyróżnienia mówią same za siebie ( cyt: "W 2021 roku został Człowiekiem Roku Tygodnika „Time” za „ogromną władzę i wpływ na rzeczywistość” **).  I jak wiadomo nie jest jednym rodzynkiem w cieście.

Potem pomyślałam sobie o zadłużeniu . Gdy człowiek bierze pożyczkę, to zwykle wie od kogo/ jakiej firmy. A co się dzieje gdy firma bierze pożyczkę?  Chyba też wie od kogo? A  czy jakiś bank/ państwo też aby na pewno wie od kogo bierze pożyczkę? I wobec kogo tak naprawdę człowiek jest zadłużony gdy mieszka w zadłużonym po uszy kraju?

Bo że pieniądze same z nieba nie lecą i przeważnie nie leżą na chodniku ( za wyjątkiem jakiś marnych drobnych ), to chyba każdy wie...

A może każdy dług jest tylko pozorny, bo generalnie rzecz biorąc, patrząc tak z perspektywy, to ludzkość zadłuża się u siebie samej. 

Jaki jest więc cel tej całej płatniczej manipulacji? 

 

Ps. W ten oto sposób wyszła ze mnie cała materialistka (to pewnie stąd te swędzące pachy) i potrzeba czegoś subtelniejszego niż otrzymany  z piżma egzalton. 

A tak przy okazaji a może to tylko/ aż egzaltacja? *** Ciekawe czy jeszcze wróci....

 

* piżmo= musk 

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C5%BCmo

 https://www.google.com/search?q=pi%C5%BCmo&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b

**https://pl.wikipedia.org/wiki/Elon_Musk 

***  https://pl.wiktionary.org/wiki/egzaltacja

(1.1) przesadne demonstrowanie uczuć, niewspółmierne do ich siły, nieadekwatne do poziomu emocjonalnego sytuacji, oraz nadmierne lub pełne zaangażowania i zachwytu wyrażanie myśli



13 października 2022

Takie tam... materialistyczne smętki .

 Czasy zrobiły się nieco depresyjne...a raczej zafundowano je nam "odgórnie". Nic nowego...

I wszystko byłoby do przyjęcia gdyby człowiek mógł wyżyć z cierpienia, czy innych niewidzialnych acz odczuwalnych emocji, uczuć i reszty impulsów elektrycznych krążących  po ciele niczym robaczki świętojańskie a czasem jak mrówki. A tu nie ma przeproś - ciało woła papu, pić ( do czasu), a głowa domaga się jakichkolwiek doznań intelektualno-estetycznych na różnym poziomie. Na samych ideach/ uczuciach niestety daleko się nie zajedzie. Co najwyżej dociągnie się ciało do momentu utraty przytomności. 

Wszystko gra zgodnie jak orkiestra w filharmonii gdy głowa( umysł= psyche)  i ciało chcą tego samego tj. myślą o przetrwaniu i do tego w optymalnych dla siebie warunkach. Robi się kiepsko, gdy ciało woła : chcę żyć, a psyche : chcę zejść.  A że wielkie rozbieżności i kłótnie kończą się przeważnie rozwodem, to nic dziwnego, że szeroko otwierają się drzwi osłabionego organizmu  dla wszelkiego rodzaju intruzów chętnych na uszczknięcie coś dla siebie. No i mamy potem problem: całodobową degrengoladę ciała z krótkimi chwilami wytchnienia, dopóki nie nastąpi przesilenie. W te albo we w te.  

I niby człowiek się już zdążył zżyć ze śmiercią przez te minione tysiąclecia , ale nadal ciężko jest się pogodzić gdy jakiś chory umysł ( jeden i drugi) chce za sobą do grobu pociągnąć wiele istnień. Nawet jeżeli miałoby to być mauzoleum to...... cóż prochom po prochowcu?

10 października 2022

Fenomenalne problemy egzystencjalne.

 Ja tu się pluję ,28 września (w komencie), nad problemem różnic poglądów, a fenomenalny Schopenhauer wyjaśnia to po swojemu. Oczywiście za pomocą fenomenów, bo nie inaczej...* '' .......... Schopenhauer zauważył, że rzadko dostrzegamy bezpośrednio te doznania, lecz umysł je zawsze wstępnie filtruje i układa w struktury za pomocą form poznania. Struktury te Schopenhauer nazwał właśnie fenomenami. Ponieważ jednak formy poznania nie były zdaniem Schopenhauera tak jak dla Kanta obiektywne, „konieczne” i jednakowe dla wszystkich ludzi, doszedł on do wniosku że każdy człowiek „sam buduje sobie własne fenomeny” i dlatego te same bodźce wyjściowe mogą u różnych ludzi dawać różne fenomeny." 

Tak więc tłumacząc z polskiego na nasze, zgadzam się całkowicie iż fenomen różnic w poglądach ( też politycznych) tkwi w zbudowanych przez siebie fenomenach (tu był mój błąd ). 

A że zależą one w dużym stopniu od zebranych doświadczeń, to jesteśmy w domu. Wiedza o czymś bowiem nie stworzy fenomenu , a jedynie zawiesi się w utworzonej strukturze  na dłuższy lub krótszy przeciąg czasu. ( poprawione zdanie).Zatem  garbowanie sobie skóry okazało się działaniem całkiem na miejscu. Zbudowałam sobie własny nieskromny fenomenalny fenomen.

Wniosek nasuwa się sam: im więcej zebranych osobistych doświadczeń tym szersze horyzonty =fenomeny?. A wtedy wiadomo...jest też szansa, że wyjdzie się poza siebie / przekroczenie siebie  co wiąże się z " przejęciem kontroli nad własną wolą". 

A jak się ma pod kontrolą własne popędy tj. porzuca się własną wolę ( wg. Schopenhauera) to można przejść w wolę zbiorową, co ma być całkowitym wyzwoleniem. 

I owszem , ma to sens, tyle że jest to wyzwolenie od siebie, ale pozostaje się wtedy w okowach woli zbiorowej. Ale może to właśnie jest potrzebne nie tylko politykom : '' zupełne zapomnienie o sobie i współżycie z innymi, przez cierpienie i działanie dla innych, przez ascezę." ?**

Ale widzę tu niezłe przeszkody i może dlatego na tak fenomenalny żywot chyba niewielu się decyduje?

Ps. No to sobie dzisiaj pogadałam...

 * https://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Schopenhauer

** tamże

Dylemat ekonomicznego kucharza?

 A skoro już się odpaliłam/ podpaliłam jak stado nimf na wolności chowu pozaklatkowego ( nie jak messerszmit) to czas na przepis dnia. 

Dzisiaj jest to "Zapiekanka ze złotego polskiego". 

Potrzebne składniki ( tzw. dane do zadania) :

1.-złoty polski ( lub dowolna narodowa waluta)

oraz 

2.-aktualny kurs euro

3.-"najważniejsze wskaźniki o charakterze ilościowym:

  • produkt krajowy brutto.
  • produkt narodowy brutto.
  • parytet siły nabywczej.
  • wysokość podstawowej stopy procentowej
  • stopa inflacji.
  • wysokość deficytu budżetowego.
  • deflator.
  • wolumen importu oraz eksportu w przeliczeniu na mieszkańca "*
     


    Jeszcze pozostaje mi sprawdzić co to jest deflator ** oraz inne wolumeny i pozostałe wykropkowane.
    Po sprawdzeniu doszłam do wniosku, iż mogę chwilowo p.3 śmiało pominąć, przyda się na sam koniec zamiast startego/starego żółtego sera czy pieczarek lub jako pikantna przyprawa na osłodę życia.
     
    Przygotowanie do ( za/u)pieczenia złotego na zimnym ogniu( bez zużycia energii) polegają na doprowadzeniu inflacji do takiego poziomu, aby z łatwością zamienić złote na euro. Np. przy założeniu, że po jakimś sąsiedzku zarobki średnie wynoszą 2000euro netto na 1 głowę to nasza średnia krajowa musiałaby być na poziomie ( 1 euro=4, 84 złp) 4,84 x 2000=   9680 złp netto/ na głowę.

    Gdy nasza wy/prze-rośnięta inflacja osiągnie taki poziom, by łatwo było przeliczyć i zaokrąglić, wtedy rach- ciach i po krzyku. Zmieniamy walutę. Wchodzimy w ten sposób w strefę euro, a całą resztę przeliczamy na centy, bez oglądania się na ceny produktów/ usług w pozostałych państwach UE, bo przecież mamy nasze własne uwarunkowania , wymienione w p. 3, jako najważniejsze wskaźniki o charakterze ilościowym.
    Aby podkręcić smaczek za/upieczonego złotego polskiego można dołączyć i składniki syntetyczne i te o charakterze jakościowym***. Ale te to już dla wybitnych koneserów i europejskich smakoszy.
    Ze mnie prosty człeczyna jest, na ekonomii się nie znam i jej wytłumaczalnych jak krowie na łące, pojęciach, ale niejedną pieczeń upiekłam na ogniu, więc dlaczego by nie zrobić jakiegoś dania na zimno, tym razem, tą razą....
     
    A może  to jednak z-raz, a nie zapiekanka ma być? Kurcze, coś mi się chyba z deka pomieszało...
     

    * https://www.google.com/search?q=wska%C5%BAniki+gospodarcze&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab
    ** https://pl.wikipedia.org/wiki/Deflator
     
    *** https://pl.wikipedia.org/wiki/Wska%C5%BAniki_wzrostu_gospodarczego_kraju
     
    np. "Najważniejsze wskaźniki syntetyczne i o charakterze jakościowym
    • wskaźnik zatrudnienia.
    • poziom zadłużenia w relacji do PKB.
    • efektywna stawka opodatkowania.
    • kapitalizacja giełdy w stosunku do PKB.
    • rozmiary sektora bankowego w stosunku do PKB.
    • wskaźnik aktywności gospodarczej."