A wszystko zaczęło się od ........(nie)wiary ( tu ukłon w stronę notki Frau Be o słownictwie biblijnym ).
Podzieliłam ludzi na :
-wierzących ( w cokolwiek, w tym: naukę, bóstwa pojedyncze i zbiorowe róznego pochodzenia i kondycji historycznej, los, gry , w drugiego człowieka itd., przeznaczenie, energię-itd., no i oczywiście w siebie..)
- niewierzących
Okazuje się, że babcia Kasia jest nieumocowanym przestrzennie płaskoziemcem, a raczej wyznawcą tego co się jej kosmicznie daleko kojarzy z ową teorią. Uzasadnienie graficzne BTW ( Babcinej Teorii Wszystkiego) wygląda tak:
Jak wiadomo ,,wiara czyni cuda,,. dlatego będąc osobą głęboko wierzącą , postanowiłam zejść nie tylko do jądra Ziemi i jądra Układu Słonecznego, ale poszybować w głąb pojedynczego atomu. Wreszcie usadowiłam się jeszcze niżej na cząstce elementarnej . Okazało się, że to nie wszystko, bo mogłabym tak schodzić w dół, po kolejnych schodach aż do granicy wyznaczonej tzw. długością Plancka ( jej wartość szacuje się na 10−35 metra) a każda inna długość jest jej wielokrotnością . Tak więc obrazowo rzecz ujmując- Piekiełko zaczyna się poniżej, bo kończą się pomiary, a zaczyna..........filozofia życia, czyli teoretycznie Nieskończoność...A tam co robią?
Wszyscy i wszystko w drgawkach, a przynajmniej tak to wygląda w Teorii Strun, pewnie z tego powodu, że spodziewają się .........Nieuniknionego Końca. A tego ani widu ani słychu.... Ale strach ma Wielkie Oczy. .. I co widzi?..........O tym .....za chwilę( tj. w części 2) , bo teraz czas na ruszenie w drugą stronę, czyli z powrotem na Ziemski Padół.
Wychodzę więc z piekielnych czeluści filozofii kwantowej fizyki teoretycznej na światło dzienne, a tu powietrze az drga od upału spolaryzowanych emocji, a ludziska radują się z różnych powodów, a nie tylko kwilą z własnych słabości. No a i przez to wibrują swoimi kolorami z mierzalną namacalnie częstotliwością, której ani widu, ani słychu- nie doświadczy się w piekielnej otchłani, bo tam każde Małe Coś jest jak pojedynczy, jednorodny dźwięk o częstotliwości , której zmierzyć się nie da, więc i koloru dopasować nijak nie można. A ciemnica tam taka- jak to tylko w Piekle bywa! Więc drżą ze strachu co dalej...z nimi będzie , bo krętactwa tam takie same jak na Ziemi. Wiją się w prawo i lewo ( prawoskrętnie lub lewostrętnie), bez względu na własny ładunek emocjonalny(+ / - ) i ten który aktualnie manifestują światu i okolicy. w których nie ma żadnych kierunków ani drogowskazów, a jedynym wyznacznikiem ich aktualnej pozycji jest Ja Jestem. To indywidualna baza, w której tkwią.
Piekielny parkiet wszystkich pomieści...więc tańczą . Wszak do tańca kazdy się nadaje. Jak nie w parach ( splątanie) to pojedynczo lub w kółeczku.
Patrzac na to wszystko z góry- to wyglada to na Chaos niczym nie uwarunkowany, bo każde w swoją stronę skręca się i do tego w drgawkach, a dźwięczy przy tym tak, że żadne gumowe ucho tego nie wychwyci. A stron tych jest niezliczona ilość, bo wygibasy są nieprzeciętne.
***
Tymczasem na Ziemi, wszystko idzie zgodnie z ,twardymi,, makroskopowymi regułami. Stała Plancka ( 10−35 metra) w wyliczeniach, ogranicza się do 10 miejsca po przecinku. Tu kończą się jej możliwości poznawcze świata materialnego.
***
Świat jaki jest widzimy....Filozofia Tao: polaryzacja, przeciwieństwa z ich ruchomymi granicami wyznaczanymi przez ,,czego to człowiek nie wymyśli,, ,przeciwne ładunki -/+ Zupełnie to samo co w świecie piekielnym . Nawet obowiązujące prawa i tu i tam są takie same,a jedyna różnica polega na tym, że dopóki człowiek nie zejdzie w czeluście własnej Małości ( Małe Coś) to nie jest w stanie znaleźć namacalnego połączenia z tym co zdaje się być Nieskończone. Ale.....
Babcia wie jak rozwiązać ten problem... bo...nie wpisuje się w poniższe kryteria (z Wikipedii) :
W 1814 roku Pierre Simon de Laplace opublikował pracę, w której argumentował, że wystarczająco inteligentna istota, znająca położenie i prędkość wszystkich cząstek w danym momencie, oraz znająca wszystkie prawa fizyki, przewidziałaby każde zdarzenie w przeszłości i przyszłości.
Umysł, który w danym momencie znałby wszystkie siły natury i położenie wszystkich obiektów z których natura jest zbudowana, gdyby był ponadto wystarczająco potężny aby móc te dane przeanalizować, mógłby jednym wzorem opisać ruch największych ciał niebieskich i najmniejszych atomów. Dla takiego umysłu nic nie byłoby niewiadomym i całą przyszłość i przeszłość miałby przed swymi oczyma.

Nie wiem czy taki umysł istnieje, nie wiem tez czy chciałabym poznać przyszłość.
OdpowiedzUsuńByły takie pomysły, na razie w filmach SF...
Biorąc pod uwagę wcześniejsze wpisy, jest tam trochę przewidywań co do przyszłości Układu Słonecznego ...
UsuńW stosunku do mniejszych obiektów typu np. przyszłość poszczególnych państw- problem tkwi wg.mnie w zbyt wielu zmiennych.
Dlatego tak stresująca jest praca maklerów giełdowych...
UsuńWydaje mi się, że kwestia odporności naa stres to indywidualna ,przypadłość,. Na niektórych działam mobilizująco... W przypadku maklerów giełdowych- i nie tylko- analizowanie zgromadzonych danych jest obecnie ułatwione przez programy komputerowe i AI, ale informacje ,poufne, zgromadzone metodą ,, z ucha do ucha, są kluczowe, chociaż nie pozbawione ryzyka.
UsuńA jak wyglada ryzyko, to doskonale opisuje wg.mnie ,efekt motyla,....który też jest brany pod uwagę w teoriach różnego rodzaju.
Tak sobie myślę, że ilość pomysłów na jakie wpada człowiek i są wprowadzone w życie- jest równe ilości rozmaitych kierunków w jakich może rozwinąć się ciąg dalszy czegoś..
Ale tego co Trump powie jutro nawet taki umysł nie przewidzi.
OdpowiedzUsuńAno właśnie, zgodnie z zasadą że granicą zdolności naszego umysłu jest to co człowiek wymyśli, a jak daleko się posunie by to sprawdzić w praktyce- tak przsuwa granice ,,materialnej ,, rzeczywistości..
UsuńCała ta „Babciowa Teoria Wszystkiego” jest jednocześnie zabawna i filozoficzna, aż chce się w niej zagłębiać powoli, jakby każdy akapit był małym wszechświatem do odkrycia.
OdpowiedzUsuńNajbardziej podoba mi się obraz tańczącego chaosu w „piekielnych czeluściach” – to świetny sposób, żeby pokazać, że w mikroskali wszystko jest kompletnie nieprzewidywalne, a jednak w makroskali Ziemia wciąż działa według swoich zasad. I ten kontrast między chaosem, a „twardymi” regułami rzeczywistości – genialny.
Ciekawa jestem, jak rozwiniesz część drugą – zwłaszcza co „strach zobaczy w Nieskończoności”. Brzmi jak podróż, w którą aż chce się wskoczyć razem z Tobą.
Chaos jest przeciwieństwem porzadku, więc są dwoma końcami tego samego kija. Jeżeli przyjmiemy , że to co na Ziemi dąży w stronę porzadku, reguł sprawdzanych w praktyce, to to co na poziomie subatomowym będzie dązyć w stronę przeciwną...
UsuńCo jest na samym końcu Nieskończoności....? Już to rozrysowałam.
Mam nadzieję, że Wena mi dopisze i w weekend znajdę czas na pisanie i zamieszczenie całości lub kolejnej części.
UsuńW piekle to jest chyba jasno od tego ognia piekielnego, a nie ciemno...? 🤔 🔥 😄
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy chciałabym być takim wszystkowiedzącym umysłem. To by było cholernie nudne.
No to już wiesz, dlaczego powstało Życie..... :-) Oj dzieje się dzieje..
Usuń