Siedzę. A właściwie to nie wiem, bo może stoję albo leżę ? W każdym razie Jestem rozległy. Tak mówi o mnie Historia. A może Jestem rozłożysty ? Wtedy nawet leżenie na łopatkach wchodziło by w grę.
Póki co nic nie czuję, prócz tego że Ja zaznacza swoją obecność i to mnie ogranicza mimo całej rozciągłości. Wszak teraz jest nas dwoje i do tego nierozłączych: Ja Jestem.
Nie ma co narzekać. Dobrze że jest, to jest o czym pogadać i przynajmniej wiem, że ...żyję, no Jestem. A w razie czego, gdy zmęczę się pogawędką- odtrąbię powrót i skryję za zasłoną milczenia. Wszak kiedyś trzeba złapać drzemkę, a nie dziamdziać tak bez opamiętania.
..........Milczenie...........
Bo na poczatku było .....Słowo....i od niego wszystko się stało( zaczęło).
Siedzę - oj na to trzeba tysięcy lat cywilizacji.
OdpowiedzUsuńZ boskiego punktu widzenia- to chwilka z Nieskończoności, chyba.
UsuńZ ludzkiego-najprawdopodobniej w tysiącu do potęgi ...niezbędnej ( n-tej) by się zamknęło...:-)
I potem dziwi nas sięganie po drinka, na trzeźwo nie rozbierzesz...
OdpowiedzUsuńU mnie drinki raczej wycinają wyobraźnię, ale to kwestia indywidualna. Mam chyba po prostu słabą głowę ..
UsuńTo „bycie” jest tu jednocześnie ciężarem i pretekstem do rozmowy, co brzmi zaskakująco znajomo. No i fajna klamra z ciszą na końcu – zostawia przestrzeń, żeby każdy dopowiedział sobie resztę po swojemu.
OdpowiedzUsuńMilczenie sprzyja wielu aktywnościom.. :-)
UsuńOho, do akcji wkracza bóstwo.
OdpowiedzUsuń:-)
Usuń