02 lutego 2025

O perspektywicznym oszczędzaniu i odlocie.

 Niecodziennie zdarza mi sie myśleć perspektywicznie, jak w tej historii poniżej. 

Wstałam jak zwykle , wcześniej dolegując z zamkniętymi oczami. rzuciłam okiem na okna naprzeciwko i te po skosie,  na które zawsze mogę liczyć, że będą ożywione. Było ciemno.Tak , tym razem chyba ja zostanę  przodownikiem dnia. 

Potem wiadomo, czas na rytualną kawę. Ale ponieważ była prawie 6-ta ( a po niej jest inna taryfa energetyczna) to ...,,już po ptokach,, - nie muszę sie spieszyć z zaparzeniem herbaty w termosie, bo i tak nie załapię sie na nocną . Znowu trzeba będzie czekać z praniem do 13-tej. A może odłożę je do przyszłego wikendu? - krążyły myśli po obyczajnych obowiązkach..

Pogodzona z groszową stratą na herbacie z termosu, wyszłam na spacer. I jak codzień .Mijam kolejne punkty rozpoznawczo-krajobrazowe. Ki czort -myślę- w sklepie jeszcze ciemno, może im korki strzeliły? Nic, to- nie moja sprawa.

 Na światłach sygnalizacji, wiadomo...puchy na pasach i w zasięgu wzroku, więc przechodzę na drugą stronę. O zobaczyłam autobus w dali.! -wreszcie coś codziennie znajomego.

Pies jak to pies, obwąchuje teren, w poszukiwaniu czegoś do chapnięcia chyłkiem-więc i ja w myślach podążyłam do lodówki. 

- Ha, kotlety zrobione na dwa dni, były całkiem do rzeczy. Ale czy  zjadłam je do końca?- zastanowiło mnie to na dłużej.

Nie,wczoraj nie ruszyłam , bo tyle różności wrzuciłam w bebechy, do południa, że byłby to grzech. Zjem dzisiaj, na spokojnie....

Potem myśli pobiegły do porannego wypróżnienia, w ślad za psem, który właśnie spiął sie pod drzewem.

-Poszło mi w miarę gładko, by nie powiedzieć,, jak z płatka,,- stwierdziłam i ruszyłam w dalszą podróż w nieznane.

 Chyba zacznę robić zakupy perspektywiczne....przyszło mi do głowy: co promocja to zakupy ,,podwojone,, . Będę miała na miesiąc lub 3 tygodnie do przodu - zaopatrzenie w produkty ,,codziennego/ cotygodniowego spożywania,,- pomna 3 szt 200g tatara zakamuflowanego w zamrażalniku, który mi zabezpiecza wikendowe tyły mięsne w lutym. 

Z puszkami groszku/ kukurydzy i mieszanek warzywnych , wiadomo jak jest. Trzeba upolować promocję pomiędzy pozostałymi promocjami i mieć miejsce w stylu ,,dostępne od ręki,,.

Po ustabilizowaniu spożywczych myśli , weszłam wreszcie na wyższy poziom kultury osobistej. Nie mogłam sobie zupełnie przypomnieć, co było w ,,śniadaniu Rymanowskiego,, w niedzielę....

No i wreszcie załapałam.... Dziś jest niedziela.

Dawno już mi sie nie zdarzyło, żeby tak odlecieć..

Chciałam tu jeszcze wrzucić filmik o dwóch kawkach z kawałkiem bułki , ale ...też odleciały.

31 stycznia 2025

O wykorzenianiu złych nawyków żywieniowych.

 I pomyśleć, że na własnej piersi wyhodowałam wampira. Najmłodsza nimfa, którą własnoręcznie dokarmiałam, korzystajac z pazurków,  podrapie mnie od czasu do czasu całkiem nieświadomie. Ranki jak cienkie gałązki, goją sie , ale najgłębsze miejsce punktowo- jest ostatnie. To obiekt jej zainteresowania. Poprzednio miałam ślad na dekolcie, a teraz wygojone noszeniem zabudowanej bluzy miejsce- łapie oddech od papuziego dzioba. Pucka znalazła sobie inną miejscówkę, którą rozdrapuje, łapiąc za strupek wielkości pieprzyka jednocześnie zlizując pojawiajacą sie krew. Co ciekawe- oczywiście pamięta o poprzednim miejscu i sprawdza, a raczej szuka śladu swojej poprzedniej działalności. Potem wędruje do obecnego miejsca. Przy okazji naruszyła skórę też trochę wyżej, także ma dwie odżywki na zmianę.

Jeszcze trochę takiego pokarmu w diecie, a zmiany w jej genach zapoczatkują nowy gatunek . Otrzymam domowego Nimfopterusa.

 Koniec tego dobrego, właśnie wydłubała sobie trzecie miejsce...Mam nadzieję, że mnie nie zje. Złe nawyki trzeba plastrem wykorzenić....!


28 stycznia 2025

Rzut Ookiem w majty na ,, wypierdek mamuta,,

 Jak na babcię przystało, postanowiłam wreszcie zająć sie seksem. Rozbudzona wpisem Oko (https://w-lustrze.blogspot.com/2025/01/ekstrakt-o-swiecie-dwoch-predkosci-9.html?sc=1738043872295&m=1#c8810726199185251735) na zwolnionych obrotach biegu własnej inwencji twórczej, dotarłam z dwudniowym spóźnieniem do ...własnej płci. 

Rozejrzałam sie po otoczeniu rzeczywistym i wirtualnym( np.telewizja, internet) oczami wyobraźni zaglądając w ....majty otoczeniu. Przyjemnie nie było, ze względu na szeroki wachlarz możliwości i różnorodność skojarzeń zmysłowych. Skupiłam sie tylko na gatunku do którego zalicza mnie Natura.

Ponieważ kiedyś wypowiadałam sie, ale już nie pamiętam, jak-to co by to nie było - to tu i teraz- odzwierciedla obecny stan umysłu:

1. pod względem zdolności do rozmnażania - mamy jako gatunek przyznane odgórnie - dwie płcie do podziału miedzy swoich

Owszem pojawiła się teza w pewnej religii ( to wniosek wynikajacy z przekazu) że jest możliwe iż czasem trafi się osobnik płci żeńskiej, który ulegnie zapłodnieniu bez swojej wiedzy i w sposób bliżej niepoznany oraz jednorazowy. Współcześnie też można odnotować takie błogosławione inaczej przypadki, gdy w nieświadomości spowodowanej zażyciem substancji ,,ogłupiającej,, może dojść do niechcianej ciąży u osobników żeńskich.

Nie natrafiono jak dotąd na ślady donoszonej ciąży u samców opisywanego teraz  gatunku.

2. ze względu na zmieniające się warunki naturalne życia oraz nagromadzone przez kolejne ludzkie pokolenia doświadczenia- wskutek stałego przystosowywania się gatunku ludzkiego do przeżycia, czyli zachowania tej części Natury jak najdłużej- stałym zmianom ulega materiał genetyczny, który ulega różnym ...aberracjom*, mutacjom **, itp. nienazwanym zmianom przystosowawczym- na różnych poziomach DNA(naszego materiału genetycznego). Wskutek tego- pojawiają się w otrzymanym organizmie zwanym też miłościwie świeżym narybkiem lub zróżnicowanym dwupłciowym pokoleniem- zmiany w gospodarce hormonalnej organizmu żywego - prowadzące do dalszych zmian, w tym w odbiorze otaczającego nas świata i tego kim jestem, których źródło tkwi na najniższym poziomie genetycznym-patrzac od strony indywidualnego organizmu) 

Na pytanie : Kim jestem na poziomie mózgu i odczuwania, a kim jestem na poziomie budowy biologicznej i przystosowania do zachowania gatunku- trafiamy na różne odpowiedzi, nie tylko z powodów nierozpoznanych/ nienazwanych/ nieodkrytych do tej pory zmian genetycznych:

- dominuje  męska strona 

-dominuje żeńska strona

-są we względnej równowadze

W Psyche mamy do czynienia i z innymi zjawiskami:

- tzw. aseksualności (https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Aseksualno%C5%9B%C4%87

- dewiacji seksualnych (wszelkie formy zaspokojenia popędu seksualnego w sposób odbiegający od typowego w danej kulturze;

Termin obejmuje zarówno jednostki seksuologiczne naruszające normy społ. (fetyszyzm, masochizm, zoofilia), jak i med. (zboczenia płciowe, niektóre postacie sadyzmu, pedofilii, ekshibicjonizmu); 

Granica między zachowaniami mieszczącymi się w normie a dewiacją seksualną jest płynna i zmienna; obecnie coraz częściej określenie dewiacje seksualne zastępuje się pojęciem parafilie. (https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/dewiacje-seksualne;3892222.html )

- awersji seksualnej (-jest to niechęć, obawa lub lęk związany z perspektywą kontaktu seksualnego. Dotyka głównie kobiety. Objawia się unikaniem aktywności seksualnej, brakiem odczuwania przyjemności podczas stosunku. Ponadto, pacjenci cierpiący na to zaburzenie często mają niechęć to wszelkiego rodzaju fantazji oraz treści*** )

***

Dyskutować można o wielu lub dwóch płciach, ale trzeba pamiętać o zasadniczej różnicy jaka powinna być w podejściu do tych spraw:

- z pewnymi rzeczami sie rodzimy i nie mamy na nie wpływu , bo korzenie  zmian tkwią w Naturze i pozostaje albo walka ze sobą albo walka z ogólnie przyjętymi ,,normami / schematami,, zakodowanymi w danym społeczeństwie, po to by dostosować własne ciało do uwarunkowań przekazanych nam w genach- wbrew ,,zakodowanym,,społecznie/religijnie normom

-mamy pewien wpływ na zachowania związane z płcią ( farmakologia, psychoterapie/inne oddziaływania)

Odpowiedź na pytanie: co określa naszą płeć? - budowa biologiczna ciała i jego przeznaczenie czy nasza Psyche? 

I jedno i drugie jest potrzebne by właściwie funkcjonować w społeczeństwie, a zaglądanie komuś w majty czy grzebanie w Psyche ma tylko wtedy swoje uzasadnienie, gdy wymaga ...leczenia. W uzasadnionych przypadkach- bez zgody zainteresowanych. 

Brak akceptacji zachodzących zmian w Naturze prowadzi do....wynaturzeń.

I tak sobie myślę...patrząc na gatunek ludzki, że jesteśmy nieźle pokręceni. Kiedyś , dawno, dawno temu....chodziło takie powiedzenie, że człowiek to ,,wypierdek mamuta,,. A ponieważ czasy poszły do przodu to zgodnie z czasami w jakich żyjemy: ,, człowiek to halucynacja Natury,, i stąd te wszystkie powikłania.


*aberracja chromosomowa:odnosi się ona do odchyleń od normalnej struktury lub liczby chromosomów, które zazwyczaj skutkują zaburzeniami genetycznymi. (https://www.medicoverhospitals.in/pl/diseases/chromosomal-aberration/ )

**Mutacje określa się jako nagłe, losowe zmiany występujące w materiale genetycznym komórki. Zmiany te powstają spontanicznie lub wywołane są przez czynniki mutagenne. Część mutacji jest dziedziczona a inne powstają w komórkach de novo. Mutacje są przyczyną wrodzonych chorób genetycznych i chorób nowotworowych. W artykule wyjaśniamy w jaki sposób dochodzi do powstania mutacji, jakie rodzaje mutacji wyróżniamy oraz opisujemy badania umożliwiające wykrycie (https://diag.pl/pacjent/artykuly/rodzaje-mutacji-genowych-na-czym-polegaja-i-czym-polegaja-i-czym-sie-roznia/

***https://proterapeutica.pl/awersja-seksualna/


25 stycznia 2025

Blogowy hazard czyli karciany wizerunek.

 Trochę prywaty też mi się należy, więc będzie tak bardziej domowo. 

Chociaż założyłam sobie, z braku konstruktywnego myślenia zwanego pustką w głowie, że mam czas na odpoczynek od Weny, to diabli wzięli założenie nad ranem. Pismo czułam nosem już wczoraj , ale je zignorowałam, więc pobudka nocnym rankiem -wiadomo co zwiastowała. Oprócz oczyszczenia jelit po kawie, zasiadłam do komentarza ,a potem wiadomo znowu poszłam na stronę. Na stronę ,, Kroniki Mikołaja Miki,,. Zrobiłam co miałam zrobić i uspokojona znalezieniem własnego ,,klucza wyborczego,, dospałam do następnej kawy i śniadania, spaceru , przygotowania zapasu wikendowego ( sałatka i tatar w wersji dla leniwych) oraz  wreszcie- odpalenia tabletu. A tu , masz ci los! Stokrotka jaja sobie robi w muzeum karykatury (https://stokrotkastories.blogspot.com/2025/01/w-muzeum-karykatury.html?m=1)

Nie dałam rady. Nie zdążyłam wziąć na wstrzymanie, tym bardziej że wczoraj postanowiłam cyknąć sobie pamiątkowe zdjęcie, takie jak bym chciała być zapamiętana przez potomnych. Postanowiłam zaistnieć na kartach bloga...

Wiadomo, na portret w stylu ,, Dama z gronostajem,, nie ma co liczyć, z braku ...laku, więc  stylowy, uwspółcześniony kit ,,dama z łasiczką,, będzie w sam raz. Tak, mam własną...Łasiczkę.

Oto dzieło telefonicznego oka- poniżej.Nieco okrojone, ale wzięte razem do kupy tworzy wymaganą karcianą  całość:



22 stycznia 2025

Na ,,chłopski rozum ,,czyli o medytacji ,,głupka,,.

Zebrało sie kilka tematów które, mimo chęci mojego ego do ich uporządkowania zgodnie z wcześniej założonym planem, pójdą zupełnie innym rytmem. Poddaję sie ( własne ego) Sile Wyższej, zwanej Weną, żeby wybrzmiało to co stanowi pewną całość :

-medytacja ( kłaniam sie nisko, Teatralna)

- rysunki i ich opis ( przy okazji pozdrowienia dla Rokasany ,, Życie to rzecz dla dwojga,, ). Poniżej... wczorajsze świąteczne kwiatki ...



-pozycja książkowa( link  do artykułu) - ukłon w stronę SI , że podrzuciła i siebie

-komentarze i  czytane blogi ( ukłon w stronę autorów i np.okularów Jotki oraz siebie )

Po kwiecistym wstępie i podziękowaniach bez goździka i całowania po rękach nadszedł czas na konkrety.

A wszystko wcale nie zaczęło się wczoraj . Po natrafieniu na artykuł ,, 5 błędnych idei na temat życia po śmierci,, https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/piec-blednych-idei-na-temat-zycia-po-smierci-wg-joaquina-camary/yvw3z7j,30bc1058, który jest dopełnieniem wcześniejszych rozważań o SI i wspomnianym  matrixie wzięłam sie ostro do roboty, żeby zobrazować ,,mój matrix,, Jak wygląda? A tak:

Tak....zrobiłam trepanację i otworzyłam ...głowę. Zalegająca pofalowana masa z przedziałkiem to mózg podzielony umownie na półkule, do którego docierają bodźce przekazywane za pomocą układu nerwowego z naszych narządów odbiorczych zewnętrznych ( czyli 5 zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, węch, smak) i  wewnętrznych i zostawiają tam swój ,,niezatarty ślad,,. Ten ślad można nazwać informacją. Także poruszamy sie po własnym Matrixie, który ma swoją wagę, ale w innym ujęciu. Albo nam strasznie ciąży , albo prawie nie odczuwamy jego obecności lub tylko w określonych sytuacjach. Ale ciągle go mamy...

Ilość odebranych i zapisanych informacji tworzy nam swoistą czapkę na mózgu ( czepiec) zwaną także okularami. A dlaczego? Bo czapka czyli zgromadzone przez nas informacje daje to co nazywamy subiektywnym odbiorem rzeczywistości. Stąd bierze się ta  różnorodność. Podobieństwa , które łączą ludzi- wskazują na podobieństwo zapisanych informacji .

Wspomniałam powyżej o np.buddyzmie, w którym wspomina się o zasłonie na oczach. Równie dobrze -biblijne przypowieści o uzdrowieniu niewidomego- mogą kryć całkiem inną symbolikę i nawiązywać do widzenia ....,,pozazmysłowego,, czyli patrzenia oczami duszy, bez matriksa zgromadzonych informacji.

,,Czyste okna ,, są symbolem widzenia rzeczy takimi jakimi są bez ...zasłony stworzonej przez matriks. Tak więc ,,cza(e)pki z głów,,...lub ...okulary...


Nadszedł czas oddać się medytacji...

1. medytacja w trumnie: 

-układam sie wygodnie w pozycji leżącej lub jak kto może, zamykam oczy

- oswajam z dźwiękami z otoczenia, reguluję oddech, czuję bezwład ciała, nie mogę nim poruszyć

- wyobrażam sobie siebie w trumnie lub jako proch w urnie( jak kto woli)

-wracam myślą np. do jakiejś sytuacji i odtwarzam ją....obserwując siebie , zachowanie swoje i otoczenia. Chodzi o patrzenie na to wspomnienie z  dystansu...wskutek świadomości, że ...przecież leżę w trumnie /urnie nic nie mogę i to co ,,jest w tym momencie,, mnie ( już) nie dotyczy.

2. Medytacja ,,głupka,,:

wyobrażam sobie że jestem bezmózgiem i nie odbieram żadnych bodźców  mimo, że moja świadomość (?) /matrix wie , że do mnie docierają. 

Ta druga medytacja to moja, bo...babciowy dzieciuch ze mnie :-)

Ps. Jak ma sie podany wcześniej w tekście link do matrixa? Powiązany jest, chociażby przez to, że na przedostatnim zdjęciu unoszący sie w powietrzu ,,matrix,, przypomina zapisaną książkę...

Miłego dnia!

Zrzutka na leczenie zwierzaka:https://zrzutka.pl/4r5r89

Ps. Pismo nieco zmienione...ale odczytać można.

20 stycznia 2025

Od halucynacji do wodnej terapii.

 Od halucynacji SI do grzybków halucynogennych czy innych używek dających ,,nadprogramowe,, przeżycia, droga już bliska. Pojawia sie od razu pytanie, w tym kontekście, jakiego rodzaju osobowości potrzebują halucynogenów.....? Jest parę uwarunkowań, które można od razu wyliczyć....( nie będę rozwijać tego tematu, bo ktoś zainteresowany -sam sobie znajdzie odpowiedź). Tymczasem uwagę moją zwróciło użyte przeze mnie słowo ,,nadprogramowe,,, które łączy mi się z działaniem,,podprogowym,, i bodźcem ,,nadprogowym,,.

I chociaż z bodźcem nadprogowym zwykle kojarzy się to co nazywamy bólem fizycznym, to przeniosła bym go także na sferę Psyche. Czym jest bodziec nadprogowy: mamy z nim do czynienia wtedy, gdy na nie zawsze wku....wioną, unerwioną komórkę zadziała siła wyższa niż jest potrzebna do jej pobudzenia.( upewniłam się co do treści, korzystajac z pomocy SI).

Najwidoczniej, pewnego typu osobowości są tak ospałe umysłowo, że potrzebują dodatkowych wspomagaczy, zwłaszcza dla tej półkuli mózgowej, która odpowiedzialna jest za procesy twórcze, kreatywność, ,,plastykę,,- nie tylko w sferze podskórnych wstrzykiwań ujędrniających, ale i elastyczność umysłu danej osobowości.

Niestety, okazuje sie, że na zapiekłe usztywnienie własnych poglądów i podejścia do życia/rzeczywistości- chwilowo dostarczane bodźce  nadprogowe -nie przynoszą oczekiwanych skutków, w bezwysiłkowej z naszej strony -zmianie naszego umysłu- a jedynie pogrążają nas w otchłani uzależnienia. Wskutek przebodźcowania - postępuje proces degeneracji resztek zdroworozsądkowego myślenia, a ciało fizyczne podupada.

Ten proces jest ogólnie znany...z filmów, literatury ,doświadczeń otoczenia lub własnych,pogadanek, rozmów itp programów ...Jaki jest indywidualny odbiór takich informacji, przez naszą świadomość/nieświadomść?

Po takim pytaniu przejdę ,,na palcach,, do drugiego skojarzenia, które było pierwszym ( w tekście) - percepcji podprogowej/działanie podprogowe

,,Percepcja podprogowa (subliminalna) – oddziaływanie na mózg informacji bez jego świadomości ich spostrzegania[1].

Dotyczy bodźców wzrokowych lub słuchowych, które trwają zbyt krótko, by mogły zostać świadomie zarejestrowane (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są ukryte wśród innych bodźców, bardziej wyraźnie odczuwalnych.,,*

Także , mówiąc w skrócie, nie ma lekko w tym życiu. Nie dość, że człek ograniczony umysłowo/ programowo przez bodźce napływające ze środowiska -już od momentu wykształcenia osobistych urządzeń  ,,odbiorczych,, w okresie stanu błogosławionego żywiciela  ( okres prenatalny) to jeszcze zindoktrynowany przez napływające do nas informacje po wzięciu zbawiennego pierwszego oddechu . Informacje-chciane i niechciane- jak się potem w trakcie naszego życia- okazuje. 

Im mniej niechcianych informacji mamy zakodowanych w ciele- tym mniejszą pracę ze/nad sobą - mamy potem do wykonania, żeby móc w miarę stabilnie funkcjonować w istniejacej rzeczywistości. Stabilnie, oznacza w tym wypadku- bez żadnych wspomagaczy i na własnych warunkach ( tj. właściwych programach).

 I chociaż wspomaganie kierownicy sprawdza się w życiu, tak jak i wspomaganie głowy na karku- różnymi terapiami i specyfikami, to trzeba liczyć sie też z (nie)przewidywalnymi skutkami i ubocznym działaniem.

W przypadku osobników korzystających indywidualnie z ,,nadprogramowych,,wspomagaczy halucynogennych utrudniających żywot i kontakt z otoczeniem- mamy do czynienia z dzieckiem dłubiącym palcem w kontakcie, który jest pod prądem. Przecież układ nerwowy to jedna wielka osobista sieć energetyczna....Nic więc dziwnego, że dochodzi do licznych ,,zwarć,, z możliwością całkowitej ,,wysiadki,,. Na własne życzenie. Świadome lub nieświadome.

W ten to sposób, dochodzą jeszcze takie pytania, związane z SI: czy nie jest ona  jednym, wielkim bodźcem podprogowym? Bo że jest swoistym matrixem, to wiemy...

A może tak jak człowiek ma też swoje  tzw. sztuczne,,wspomagacze,, które są przyczyną  halucynacji i są tym po prostu niektóre prompty(nasza forma zapytania o poszukiwaną informację )?

Trudność z SI polega na tym, że jej terapia zimną wodą nie pomoże....Czasem reset i chwilowe wyłączenie z prądu. A człowiekowi i owszem...

*https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Percepcja_podprogowa


18 stycznia 2025

( Bez)senne horrory i Widmo komentarzy.

 Byłam ciekawa czy jeszcze coś mi przyjdzie do głowy, w temacie halucynacji, mimo że po komentarzach, zamknęłam kolejny ,,rozdział,,  i wieczorem spokojnie poszłam lulu. 

No i pstryk- i po śnie, bo dzisiaj nad ranem po usunięciu przefiltrowanych płynów z organizmu, nie mogłam zasnąć. Nie, to nie. Będę leżeć jak trusia w trumnie i czekać co sie pojawi....

No i doczekałam się ...napłynęło do mnie Widmo....komentarzy. Ok. 3-ciej nad ranem. Postanowiłam przyjrzeć mu się z bliska. Ubrane w poprzednie teksty o halucynacjach, prezentowało się całkiem nieźle. Po wstępnej wymianie uprzejmości ( W-widmo, Ja)- rozmowa odbywała sie w całkowitym milczeniu, wiadomo- telepatycznie, bo na jednym gruncie( osobista sieć przekaźników neuronowych umiejscowionych na szczycie ...szyi), przeszliśmy do sedna bezsenności:

W( widmo)- no tak, nawet ładnie te halucynacje są podzielone, na świadome i nieświadome, przyporządkowane konkretnym dziedzinom 

Ja - hmmm, co by tu jeszcze ..... czy rzeczywiście jest to wystarczające?

W- samoistne i niesamoistne - rzuciło od niechcenia- no i trzeba znaleźć wspólną definicję dla wszystkich halucynacji

Ja- no tak, rzeczywiście. A definicja ?.....Pasuje mi : halucynacja to przekłamanie.

W- no i temat o grzybach znowu musisz odłożyć, ale zazębi sie dobrze po tych halucynacjach....przecież niektóre grzybki są tak jak leki. Halucynogenne...

W( widmo) -na co czekasz, rób kawę i pisz, zanim zapomniesz o czym gadałyśmy.


Chcąc nie chcąc- uległam. Karta przetargowa była znana: sen. Wstałam, zjadłam wczesne śniadanie . Kawę przytargałam na biurko. 

Czas pociągnąć temat dalej, coby Widmo komentarzy mnie nie straszyło. 

1. Przyjmuję, że ...skrótowa definicja brzmi : halucynacja to przekłamanie 

2. Może być samoistna i niesamoistna- jeżeli wezmę pod uwagę przyczynę jej powstania: 

A.samoistna( naturalna) gdy powstaje niezależnie od świadomości(?)/umysłu człowieka i/lub SI (?) np. zmiany chorobowe np.typu demencja, delirka, Alzheimer, marzenia senne, jasnowidzenia...

Ale w takim razie z jakiego/ czyjego punktu widzenia jest to przekłamanie, skoro dla osoby chorej/ zaburzonej- halucynacja jest czymś rzeczywistym...Ano - patrząc z zewnątrz mamy halucynację, a od wewnątrz- halucynacja jest rzeczywistością.

To samo może zachodzić w przypadku SI- halucynacja może być przez nią traktowana jako coś naturalnego i nieodłącznego (?)...

B. niesamoistna( sztuczna=sprowokowana) , gdy jej źródło/przyczyna powstania tkwi poza jej zasięgiem, czyli dostarczany jest bodziec p. nasza myśl- ,,muszę coś wymyślić,, , bo jak nie to...............................

I teraz zaczynają się schody, bo czy źródłem halucynacji SI , czyli jej przekłamań -nie jest jednak człowiek, wpisujący w wyszukiwarkę takie a nie inne zapytanie ( prompt) za bardzo lub za mało uszczególnione lub po prostu ,,niewygodne,, z jej punktu widzenia?

Po zadaniu sobie tylu pytań i zostawieniu ich bez odpowiedzi... mogę wreszcie udać się na leże, by... doleżeć swoje . Do czasu spaceru z psem. Mam nadzieję, że ustatysfakcjonowane Widmo poprzednich komentarzy odeszło w Niebyt i chwilowo mam spokój....

16 stycznia 2025

O halucynacjach SI czyli na własne podobieństwo?

 Zastanawiałam się przez chwilę czy kontynuować poprzednią tematykę, ale komentarz Moniki dał kilka punktów zaczepienia w temacie halucynacji, że grzechem byłoby nie skorzystać z okazji, że Wena raczyła spojrzeć na mnie łaskawym okiem.

 Porządkując w czasie poprzedniej wymiany zdań z Moniką ,myśli, postanowiłam je dodatkowo wypunktować:

1. zmysły z których korzystamy w trakcie życia, przekazując bodźce, tworzą w naszej pamięci ślad ( krótko lub długotrwały) Jest to podstawowa informacja( kod) z której potem korzystamy poprzez nieświadome i automatyczne porównanie z odbieraną , w danej chwili, rzeczywistością.

2. korzystając z upośledzonych zmysłów , lub uszkodzonego miejsca zapisu-(np. część mózgu odpowiedzialna za pamięć?) , oraz biorac pod uwagę czas i siłę docierających do nas bodźców - zapisana informacja będzie mocno okrojona lub zniekształcona

3. jeżeli SI jest ma odzwierciedlać możliwie najdoskonalszy mózg lub nim być-powinna mieć ściśle określony ,,zakres błędu,, chociażby z tego względu, że w Naturze doskonałość jako taka nie istnieje.

4. biorąc pod uwagę zakres danych i stwierdzenie ( z wcześniejszej prezentacji dr M.Kaweckiego) , że im więcej danych tym więcej halucynacji/ większe prawdopodobieństwo- to może najzwyczajniej chodzi o zwiększenie ,,pojemności,, SI...ale.....

...podpatrując własny, śmiem twierdzić-ludzki mózg- czy nie mamy tak, że czasem ,,przegrzewają nam się styki,, ?że ma się wszystkiego dość i człowiek ze zmęczenia gada głupoty....i plecie co mu ślina na język przyniesie? Trochę z sensem i trochę bez sensu ?

Zatem podejrzenie o ,,zbyt małą pojemność,, też może prowadzić na manowce...

W fizyce znane jest pojęcie ,,zmęczenie materiału,,, który po wypracowaniu swoich godzin musi zostać wymieniony...

W SI może zatem nie chodzić o pojemność, ale o ilość różnorodnych wykonywanych operacji i/lub poszukiwanych informacji   tym samym czasie, żeby nie były ...wzajemnie wykluczajace sie ? przeciwstawne?

Gdy człowiek ma ,,wiele na głowie,, w tym samym czasie, pojawia się wiele błędów..., nazwę je ,,wykonawczych ,,..Nic więc dziwnego, że SI może mieć halucynacje na jakis temat. Przecież ma być ,,doskonałym,, odzwierciedleniem naszego umysłu.

5.w przypadku SI wykorzystywanej do obliczeń jakiś parametrów, przeciążeń, itd. itp.bazuje ona na wzorach matematyczno-fizyczno-itd, ( nie wiem , nie znam sie, nie jestem specjalistką) a więc na czymś co jest w pewnym sensie zbiorem skończonym, ale ciągle otwartym na nowe, sprawdzone obliczenia.