03 stycznia 2026

Jak zostać blogoslawionym czyli refleksja ,,dozgonna,,

 Pomna obietnicy danej Jotce w komentarzu, oraz dodatkowo zmobilizowana notką u Stokrotki, oraz chwilowym dołkiem,  postanowilam zapisac ,, swoja białą kartkę,, na blogu. Idac tropem Życia i zasady ,,co na górze- to na dole,, albo ,,jako w niebie- tak i na Ziemi,, czyli ,,mikrokosmos jest odbiciem makrokosmosu,, po emocjach zwiazanych z druga częścią 1 dnia roku panskiego 2026, popadlam dzisiaj w ,,dozgonne,, przemyslenia.

Nic dziwnego, wszak zamiast zbijania bąków 01.01.26 r- reszte dnia spedzilam na wybijaniu moli, ktore najprawdopodobniej rozpoczely okres legowy w papuzkowym zarelku ,nic sobie nie robiąc z lawendowych kulek i kolorowej prasy reklamowej upchanej w szafce z karmą. Ech.... Dawniej to byly gazety...czcionka ociekala olowiem i kazde futro czy welniana jesionka  z rekawami wypchanymi ,,echem dnia,, itp. gazeta prl-owska - bylo nienaruszone...przez dluzszy czas...

A skoro juz o ciuchach mowa to.....przejde do rzeczy.

Dzisiaj, po chwili wzruszen, ktore mnie dopadly  zbiorczo (bo i wczorajsze) pojawila sie taka refleksja. Podczas spaceru z psem pomyslalam, że  kto wie, czy z sądem ostatecznym, to nie jest tak, ze jezeli istnieje , to jest to dla czlowieka rzeczywiscie zbawienie.

A dlaczego? Bo jezeli nie istnieje, a czlowiek rozlicza sie tylko Sam przed Sobą- będąc w pelni swiadomym wlasnych czynów- popelnionych swiadomie i nieswiadomie za życia- to nie wiem czy ktoś by był zbawiony i zasłużył na życie wieczne, ktore jest gwarantem, ze tu nie wrócimy....A wtedy nie bedzie juz okazji by napsuc innym krwi i ta chwila tu na ziemi , zwana życiem po urodzeniu- jest jedyna w swoim rodzaju, by wzniesc sie na wyżyny znane , niektorym ze słów:   ,hosanna na wysokosci,,...

Jakie wyżyny? 

Ano stanąć ponad/poza wlasnymi negatywnymi/pozytywnymi emocjami, bo wtedy mamy szerokie pole widzenia, a nie zawężony afektem obraz rzeczywistosci/sytuacji/czegos/kogoś,  mimo ze czasem przyjemnie pobujac w oblokach zludzen....

Orbity z planetami roznych ego-osob ( przykladowe imiona) pokazuja zakres-pole widzenia w zaleznosci od stopnia pobudzenia emocjonalnego....

Udalam sie  przedswiatecznie, tuż przed wigilią poza ten uklad sloneczny ( w makrokosmos) naszych ludzkich ego, by naszkicować to o czym wszyscy wiedzą, ale narysowalam ja....ze zrozumialych wzgledow- mialam czas dany od Losu, by nad tym pomyśleć. Wyglada to tak: w samym centrum - Slonce problemu.../sytuacja/coś/ ktoś: 

Takich ukladow slonecznych mozna stworzyc kilka, aby pokazać sobie/ zobaczyć siebie- w relacji z otoczeniem blizszym lub dalszym. Oczywiscie patrzac na cos pod jakims kątem, np.
a.emocjonalnym - jakie mam relacje emocjonalne (bliskie-dalekie) z innymi
b.seksualnym
c.intelektualnym( mentalnym) 
Tak zeby sobie co jakis czas zrobic ,,rachunek sumienia,, co sie zmianilo w przestrzeni w jakiej sie czlowiek na codzien obraca....i jak sobie radzi z wlasnymi emocjami:
,,Jestem poza wlasnymi emocjami i patrze z boku czy motam sie we wlasnych nerwach? ,, 
A kiedy latwiej znaleźć rozwiazanie problemu?
Niewatpliwie wtedy gdy weźmie sie gleboki oddech lub czlowiek ,,przespi sie z problemem. Ale ze nieraz potrzeba przespac pół zycia?- trudno- wszak o efekt koncowy nam chodzi....
Jaki? Ano uszczesliwic siebie.....jeszcze przed smiercia, za życia naszej ego-osobowosci i do tego jak najmniejszym kosztem....
A skoro juz o kosztach mowa to bycie poza wlasnym ego- jak pokazalam na rys.ponizej jest w zasiegu naszej ręki....tylko  nie zawsze dostrzegamy ten moment - bedac na zewnatrz siebie, zamiast wejsc do wewnatrz w odpowiedniej chwili.
Indywidualnie latwiej tego dokonac, niz grupowo, bo wymaga to wtedy pelnej zgodnosci wszystkich, co jest niemozliwe z założenia. 

Szczegółowa budowa naszego ego ( np.ego-osoby, ego- grupy zawodowej, ego panstwowe, ego-religijne , ego grupy rowiesniczej itd.) wg. mnie prezentuje sie tak :

Oczywiście można ten schemat uszczegolawiac w zaleznosci od potrzeb osobistych, zawodowych, spolecznych, partyjnych, czy panstwowych.

Ps. I wracając do meritum....no nie wiem czy gdybym byla Bogiem, to bym byla dla siebie wyrozumiała czy raczej demencja/ skleroza itp. schorzenie nie byloby wtedy dla mnie samej zbawieniem....

10 komentarzy:

  1. No nie wiem, czy Bóg ma dla każdego czas i cierpliwość.
    A siebie zawsze widzimy w lepszym świetle, niż otoczenie...lub wręcz przeciwnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Jotko. Otoczenie postrzega mnie lepiej niż ja sama. Boja zła kobieta jestem.

      Usuń
    2. Z racji odwzorowania makrokosmosu w mikrokosmosie- mozna przyjac iz czlowiek i jego dzialalnosc jest ,,odbiciem,, Sily Wyzszej. Przyjmujac, ze umiera mózg i czlowiek traci dostęp do pamięci- teoretycznie nie jest w stanie rozliczyc sie ze soba samym. Tyle, co przed smiercia, gdy jest swiadomy....odchodzenia lub kaja sie wczesniej , korzystajac ze znanych mu form niekoniecznie religijnych.
      Jezeli przyjmie sie, że jest zapis energetyczny doswiadczanych przez nas emocji ( sa przeciez forma energii- tak jak myśl ) w czasie zycia,to rozliczenie jest mozliwe. Bez względu na to jak to pojmują religie czy inne wierzenia/fiozofie...

      Usuń
    3. @ Frau Be....polecę schematem ,, jeszcze sie taki nie urodzil, ktory by wszystkim dogodzil,,....i tego sie trzymajmy...

      Usuń
    4. Pochwalam podejście Frau Be - powiedzieć o sobie coś najgorszego - od tej chwili już może być tylko lepiej.
      Na marginesie - Boja zła... - co się stało z blogerem Boja?

      Usuń
    5. Nie śmiałam wchodzić z życzeniami noworocznymi, żeby nie obudzić....może odsypia jakies organiczne zaleglosci?

      Usuń
    6. Opuścił się bardzo, oby to nie były problemy zdrowotne...

      Usuń
    7. Tak, wspominal kiedys o serduchu i jego wspomagaczu...
      Moze ktoś utrzymuje kontakt przez e-mail? A moze odpoczywa od sieci....

      Usuń
  2. This is such a thoughtful and layered reflection 🤍
    I really appreciate how you balance logic and structure with vulnerability and self‑questioning. The way you circle back in the P.S.—wondering about understanding, memory, and even mercy—adds a deeply human, almost unsettling honesty. It’s reflective, philosophical, and quietly powerful, leaving the reader with more questions than answers in the best possible way.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pokuszę sie o odpowiedź w jezyku angielskim, bo dawno nie korzystalam, mimo że tłumacz google jest pod ręką. Natomiast zasob słów pozwolił mi na zrozumienie komentarza, za który dziękuje.

      Usuń