17 stycznia 2026

Od kija i marchewki do poczucia bezpieczeństwa.

 Problem nagrody i kary wzbudza wiele emocji, zwłaszcza gdy dotyczy dzieci.

Niestety jest to jedna z najprostszych metod wychowawczych majacych wpływ na człowieka: chwalić gdy nalezy się pochwała i ganić- gdy sobie na to człowiek zasłuży. 

Niestety, na jaki grunt trafia dana metoda - nigdy nie wiadomo, ze względu na wymienione czynniki ( w poprzedniej notce) tym bardziej że wiele problemów natury duchowej tj. zaburzeń ukrytych w Psyche i jej stanie emocjonalno-medycznym ( neuroprzekaźniki i hormony) wychodzi z czasem, w trakcie dalszego życia. Czy zastosowane metody wychowawcze będą w takim razie skuteczne a jeżeli tak to w jakim kierunku / dokąd zaprowadzą ego-osobę? W porządanym społecznie czy wręcz przeciwnie? 

Jednostka dowartościowana we właściwy sposób, czyli adekwatnie do jej zachowań, i która ma zaspokojone potrzeby emocjonalne związane z poczuciem bezpieczeństwa, szacunku, uznania itp. nie potrzebuje szukać wspomagaczy/ dopalaczy itp. podniet, które mają za zadanie zaspokoić te niedobory z wczesnego okresu życia przez zwrócenie uwagi otoczenia na siebie w skuteczny sposób. 

Ponieważ większość społeczeństwa bazuje na jakiś regułach- formą zwrócenia uwagi będzie przekraczanie tych reguł. Świadomie lub nieświadomie. Nieświadomość oznacza w tym kontekście- stan niewiedzy o mechanizmach, ( tj. niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych lub zaburzeniach)  które powodują zachowania ,nieakceptowane, społecznie.

Będąc po drugiej stronie - też jest się podporządkowanym regułom i normom, tyle że są one innego rodzaju. 

Z powodu nieświadomości lub świadomego wyboru - człowiek umiejscawia się tam, gdzie  na danym etapie życia jest mu ,najwygodniej, gdzie czuje się bezpiecznie i ma zaspokajane wszelkie niedobory emocjonalne z dzieciństwa, tworząc sobie ,własną strefę komfortu,, A ze bywa ona niekomfortowa, z innego punktu widzenia ( tj. norm społecznych) ? Wszak chodzi o zaspokojenie podstawowej potrzeby....potrzeby bezpieczeństwa. A jakie obiekty są dobrze strzeżone, to wiemy...

W ten to sposób nieświadomość rekompensuje sobie braki emocjonalne z dzieciństwa.

6 komentarzy:

  1. A widzisz, tu znowu zagwozdka, bo ja wszystkie te potrzeby , łącznie z chwaleniem zaspokojone miałam, a moja nieśmiałość i brak poczucia wartości były bardzo dokuczliwe i w wielu sytuacjach przeszkadzały.
    Teoria teorią, życie życiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak wcześniej napisałam, jest wiele czynników, które mają na nas wpływ.
      W późniejszym okresie rozwoju, dochodzą odziaływania grupy rówieśniczej, zawodowej, z dalszego otoczenia rodzinnego i poza, z mediów tych wskazanych i niewskazanych ( książki, filmy, informacje, prasa , obecnie internet ) no i osobista obserwacja otaczającego nas świata. Łykamy lub odrzucamy coś, budujemy wlasny system wartości i zachowań.
      Tak wygląda rozwinięcie ...tematu.

      Usuń
  2. Tak sobie myślę, że nikomu nie udało się mnie dowartościować. Zawsze byłam bardzo zakompleksiona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem jest niewąski, bo ma kilka aspektów:
      -1. akceptacja siebie
      -2..akceptacja otoczenia, dość zróznicowana
      które mają wpływ na nasze zdolności do adaptacji w jakimś środowisku, które wiążą się z podobieństwami/ różnicami w odbiorze czegoś/ kogoś/ sytuacji
      Z innej strony patrząc: od srodka:
      -1. utrwalone w sposób nieświadomy schematy np. postaw/zachowań / programy myślowe innych- do których się porównujemy i dokonujemy oceny , które w przypadku problemów nalezy wychwycić i skorygować
      -2. własne kryteria oceny, kogoś/czegoś które sami zbudowaliśmy w sposób świadomy, pod wpływem np.doświadczeń zyciowych czy obserwacji
      Jak ma się powyższe do dowartościowania?
      Wszystko zależy od tego, w jakim stopniu, to jak ocenia nas otoczenie- wywiera na nas wpływ tj.na ile przywiązujemy wagę do tego co inni mówią na nasz temat- pozytywnego/negatywnego
      Być może w wielu wypadkach sami budujemy własne poczucie wartości gdy następuje samorealizacja, człowiek sprawdza się czymś i jest w tym dobry. Nie tylko we własnych oczach. Wtedy jest akceptacja Całości- i świat nie musi tego wyrażać namacalnie, bo to się czuje. Chociaż zwykle tak jest, że dostaje się informację zwrotną, w różnej formie. Tyle ode mnie...na ten moment. Być może wypłynie coś więcej w tym temacie..

      Usuń
  3. Czyli tak. jeżeli zostałam max dowartościowana w dzieciństwie, to działam na kija i marchewkę? Bo trochę nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie wpis jest kontynuacją rozmowy na temat metody wychowawczej tu,kija i marchewki,, ale w znaczeniu ,,pochwała i nagana,, =nagroda i kara. Trudności pojawiają się gdy nie ma jedności co do oceny jakiś zachowań czy własciwej miary - w pochwale/ naganie. Wydaje mi się, że wychowanie bezstresowe często jest kojarzone z daniem sobie wolnego od zajmowania się problemami ,,wychowawczymi,, i puszcza się wtedy latorośl samopas.
      Dowartościowanie i stopień jego odbicia(potwierdzenia) w rzeczywistości to jedno, a drugie to nasze indywidualne oczekiwania jakie z czymś wiążemy.

      Usuń