A miałam dać sobie chwilowo spokój , a tu jak na złość pojawiła się myśl.
Bronić się przed nią nie będę.
Co ma być wypowiedziane-zostanie wypowiedziane.
Drążyć tematu nie będę zbytnio, bo by mnie ranek zastał nad rozgrzebanym życiorysem,
Ech życie, nadszedł czas na prawdę, która w oczy kole.
Figle i gierki słowne odstawiam na bok.
Gra skończona.
Hipotetycznie zakładam, że znajdą się przeciwnicy i zwolennicy oraz niezainteresowani.
I co zrobisz? I nic nie zrobisz, babciu-skoro tak jest ze wszystkim.
Jeżeli już mnie ,,oświeciło,, jak wielu innych - niech wybrzmi że
,,Każdy w kazdym momencie dostaje od życia to co sam bezposrednio stworzył,,
Lepsze lub gorsze relacje z otoczeniem.
Łatwe lub trudne chwile w życiu.
Myśli przesiąknięte optymizmem/pesymizmem.
No i oczywiście sposób w jaki wyraża własne emocje.
O tym jak oceniamy rzeczywistość i w jakim kierunku biegną nasze wyobrażenia - też trzeba wspomnieć.
Pamięć lubi nas zawodzić, gdy chodzi o zobaczenie siebie jako twórcy własnych doświadczeń.
Ryzykowne i nieprzemyśane decyzje mają swoje konsekwencje, z którymi jest czasem trudno się pogodzić.
Studzenie własnych zapędów nie zawsze jest wskazane, zwłaszcza gdy chodzi o wyobraźnię.
Tak myślę.
Ufam , że wszystko może się zdarzyć i szczęślwie zakończyć, dając nadzieję na lepsze jutro.
Vetowanie powyższych zdań jest dopuszczalne.
Wszak to Myśli, które w wielu ludziach mogą znaleźć odbicie.
Z wyrazami szacunku kończę zdania tego alfabetycznego opowiadania.
Żegnam się z tą formą na jakiś czas , bo zabawa była przednia.
Zabawy blogowe wciągają, wyszło świetnie!
OdpowiedzUsuńA co do pamięci - zadziwia mnie zawsze wybiórczość - nie wszystko pamiętamy równie doskonale i każdy z naszego otoczenia pamięta inaczej to samo wydarzenie!
Według mnie to kwestia emocji, które coś/ktoś w nas wzbudza.
UsuńA że inaczej? To wiemy- patrzy się przez swój pryzmat/ okulary, i dostrzega się inne elementy...Tak myślę...
Takie zatrzymanie się nad sobą bywa niewygodne, ale potrzebne. Nawet jeśli nie ze wszystkim da się od razu zgodzić, to daje do myślenia i zostawia ślad, a to już dużo
OdpowiedzUsuńRefleksja przychodzi -
Usuńgdy życie nie wychodzi.
Świetnie wyszło :)
OdpowiedzUsuńHa, dzięki.
UsuńProsto, krótko i ..w temacie. :-)
Wczoraj skleciłam taki alfabetyczny wpis na blogu Uli H.
OdpowiedzUsuńAleż to był dziwny poranek, kiedy bałwan pierwszy raz pomyślał o sensie istnienia.
OdpowiedzUsuńBo czy ktoś zadał sobie trud, by zapytać, czy on w ogóle chce stać na tym podwórku?
Czuł, że jest czymś więcej niż trzema kulami śniegu i marchewką.
Dumał nad tym, patrząc pustym, węglowym wzrokiem w dal.
Ewentualność roztopienia zaczęła go niepokoić.
Filozoficznie stwierdził, że jego życie jest dość… topniejące.
Gdy dzieci przyszły poprawić mu szalik, uznał to za powierzchowną troskę.
Honor bałwana nie pozwalał mu jednak narzekać głośno.
Irytowało go tylko, że gołębie traktują go jak przystanek.
Jednak najtrudniejsze było pytanie: „kim jestem poza zimą?”.
Każda kropla słońca wydawała się tykającym zegarem.
Lekki wiatr szumiał, jakby szeptał: „wszystko przemija, kolego”.
Mimo to próbował zachować twarz, choć była z lodu.
Nagle zrozumiał, że jego przeznaczeniem jest stać, a nie iść.
Odkrycie to było dość… nieruchome w skutkach.
Przyjął więc postawę godną zamrożonego mędrca.
Qrczę, pomyślał, życie jest krótkie, nawet gdy ma się trzy metry wysokości.
Rozważał zostanie legendą lokalnego podwórka.
Słońce jednak nie czytało jego planów na przyszłość.
Trochę się wzruszył, co objawiło się kapaniem z nosa.
Uznał, że przynajmniej przeżył kilka dobrych rozmów z wróblami.
Vivaldiego „Zima” brzmiała w jego głowie jak ironiczna ścieżka dźwiękowa.
W końcu pogodził się z losem sezonowej istoty.
Xawery z trzeciego domu pomachał mu na pożegnanie.
Yhm, pomyślał bałwan po raz ostatni i filozoficznie skapnął.
Zostały po nim tylko kałuża i bardzo głębokie przemyślenia.
Ha ha ha ! Świetna ta zabawa i cieszę się, że spróbowałaś ! Wyszło bardzo fajnie - taki zapis myśli. Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuń