31 lipca 2026

Zycie czlowieka ,,uziemionego,, w ilustracjach .Uzupelnienie.

 Wczorajszy dzien  uplynal mi pod znakiem siatkowki , od g.9-tej,


smakowitego loda podczas meczu Polakow, i znalazlam czas na rysunki do wpisu, a dzisiaj na ich opis ( przerwa w Lidze Narodow):

1. https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-drodze-srodka-i-odchyach-od-normy-ego.html?m=1

Opis rysunku: 

Czlowiek z rozowymi skrzydelkami, w ksztalcie serca, ktory wedruje/osiagnal ,, Droge Srodka,, stoi mocno na ziemi ( bialo-czarna elipsa) i dzieki temu widzi to co realne i to co nierzeczywiste (iluzja) i jest tego swiadomy ( strzalki w gore- wskazuja obie strefy dostepne , z ktorych  korzysta ego-umysl).

Patrzac przez inny pryzmat, ktos by powiedzial, ze istnieje polaczenie obu polkol mozgowych i to ma wplyw na kroczenie , Droga Srodka,,. I nie chodzi o to ze sa w czaszce, ale ze sa ,,naczyniami polaczonymi,,. Ale to nie wszystko....Jest jeszcze 3 element.

Gdy nie ma uziemienia -A ( niewiele doswiadczen zyciowych ,plus inne uwarunkowania genetyczno-urodzeniowe) np. ego niemowle-  zyje w iluzjach , bazujac na wlasnych wyobrazeniach o swiecie/ludziach/ przyrodzie zbudowanych poprzez odbierane bodzce za pomoca zmyslow nam dostepnych, tak dlugo dopoki Rzeczywistosc ich nie skoryguje poprzez doswiadczenia takie i siakie. Na rysunku jest to rozowo-czarna linia z ,kolcami,, laczaca strefe wyobrazen (Iluzji) - po prawej- z Rzeczywistoscia. Ta droga zwana jest przeze mnie ,Droga ciernistej galezi,, 

Kroczy nia czlowiek gdy jest potrzeba ,rozwiania iluzji/ blednego wyobrazenia/sprawdzenia idei (teorii) na jakis temat, np. badania naukowe/ zycie osobiste /inne .

O skutkach braku rownowagi i polaczenia pomiedzy obu strefami umyslu- przekonujemy sie codziennie. Gdy wybor / jakas decyzja opiera sie na obustronnej zgodnosci obu stref- tj. dokonamy wewnatrz siebie ,,wstepnej selekcji,, tj.rozwazamy cos - co nm chodzi po glowie przez tzw. rozsadek-jest ok, gdy jest to jednostronna decyzja opierajaca sie na np. naszym oczekiwaniu/ wrazeniu/wyobrazeniu/ zaslyszanej plotce-teorii- przynosi to co najmniej rozczarowanie lub cierpienie. Oba wybory niosa  w slad za tym- jakies emocje. 

Co robimy z tymi emocjami, to wiadomo: albo idziemy w ekstrawertyzm, albo w introwertyzm, lub troche tego i tego .

Droga Srodka pojawia wskutek polaczenia z wewnetrznym dzieckiem. Czym w takim razie jest to polaczenie i dokad siega? 

Korzystajac z ostatniego rysunku -na koncu wpisu - w ostatniej czesci notki, ...powiedzialabym, ze jest to ,ten ,, statek macierzysty,, czyli symboliczna czysta kartka...ktora zapisujemy w trakcie zycia.

Dla kogos innego bedzie to ............................ w zaleznosci od tego w co wierzymy/nie  wierzymy.

Ps. Czym jest MACIERZ w matematyce- nie wiem. Zaraz sprawdze... :-), tak na wszelki wypadek, bo takie skojarzenie mi sie pojawilo

***

2. Zilustrowanie notki drugiej: 

https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-poswieceniu-sie-weza-urobusa-i.html?m=1

Najprosciej, wg.Babci,  nasze zycie mozna zobrazowac tak:


Zaczynajac od dolnej czesci rysunku : 
Korzystajac ze skali ocen (- i +)  bez wzgledu na to czy podazamy ,Droga Srodka,, czy krazymy po manowcach lasu, pola i bezdrozach, droga ,, ciernistej galezi,, -  czlowieka ,,zjadaja,, jego wlasne emocje. W szybkim lub powolnym tempie. Tak wyglada to zgodnie z prawami Natury. 
Ale doszly jeszcze prawa ,,ludzkie,,  i te zwiazane z rozwojem cywilizacji, ktore mieszaja   w garach. To wypadki i inne efekty wlasnych decyzji, skracajace nam zywot.

Tak czy owak...Wraz z wiekiem jest nas coraz mniej , zarowno cielesnie, jak i ego-umyslowo, co pokazuje dolna czesc rysunku, tj. kolejne weze - zwijajace sie w klebek, az do momentu przyslowiowego ,, wyzioniecia Ducha,, . Symbolizowanego tutaj przez kropke w srodku.
- I co z tym Duchem dalej sie dzieje? 
Albo wyzwoli sie z wiezow swiata materialno-zmyslowego- co jest roznie ujmowane w roznych wierzeniach / religiach/ pogladach filozoficznych , albo czekaja go nastepne wcielenia, zwane reinkarnacja.

Nastepne wcielenie uwidacznia sie w postaci powyzej ( gorma czesc rysunku) w formie symbolicznej czarnej kropki ( moment narodzin) na bialej czesci naszej ,,bazy wypadowej,, ( rys. na dole)
Wedrowke przez zycie , bazujaca na przeciwienstwach i wzajemnych reakcjach obrazuje czlowiek, ktory zatacza krag swojego zycia , zwany tez kolem ,, Fortuny, ktora sie toczy,,. A jak wiadomo Jej nie mozna zatrzymac na wieki.  
Wreszcie , po trudach zycia- docieramy/wracamy do ,,bazy wypadowej, ale tym razem na czarnym polu ( biala kropka). I proces zycia czlowieka (nie)poczciwego zaczyna sie od nowa. 

***

Podsumowujac. z grubsza,  Babcia ma taki wglad/widzenie naszego ego-osobowego:

 Jest to zgrupowanie latajacych dywanow, albo statkow kosmicznych ,zwiazanych z pojedynczym Ufo-ludziem:

1. -to statek macierzysty - tzw. czysta karta zycia, ktora zapisujemy od momentu poczecia

2. -to statek ,,baza -wypadowa,, naszego ego, zbudowany z przeciwienstw (+ i -) i tym co pomiedzy ( symbolizuja to kropki- ciemna i jasna). Ta baza jest w stalym przeplywie, z powodu zmieniajacych sie wartosci/ocen/opinii /pogladow/wrazen/itd.

3. to nasze ego-osobowe z jego skladowymi , indywidualnymi dla kazdego,  korzystajace ze wspolnej dla wszystkich ,, bazy wypadowej,, (2) w zyciu doczesnym

4. swiat naszych ego-mysli ( idei)  i to co w nim siedzi i jest:

5. realne, logiczne , sprawdzone w rzeczywistosci

6. wyobrazenia, iluzje, oczekiwania, plany, nielogiczne, 

Patrzac na latajace dywany nr.5 i 6. przez pryzmat polkol mozgowych :-) mozna mowic o  podziale na prawa i lewa z przypisanymi im cechami i zdolnosciami do......

Przez jakie okulary ja teraz patrze- nie ma dla mnie wiekszego znaczenia. 

Jak widza to inni? 

- tez dobrze :-)


Co maja wspolnego ze swiatem cyfrowo-rzeczywistym- te latajace dywany, bedzie  w nastepnej notce, bo ta jest uzupelnieniem poprzednich wpisow( 1 i 2 link) i jednoczesnie wstepem do kolejnego. 

I nie bedzie to orka na ugorze :-) i skaranie boskie. Mam nadzieje, ze Wena dopisze....

29 lipca 2026

Okulary pana Hilarego czyli co nas laczy i rozni w tej samej chwili.

 Zanim Babcie ,uziemia,, obowiazki w przyszlym tygodniu, ktore spowoduja przesuniecie uwagi na sprawy zycia doczesnego, jeszcze w tym tygodniu postaram ogarnac poruszony przeze mnie ostatnio temat.

Rozmowa z Jotka i z Ania sklonily mnie do powrotu do pryzmatow przez jakie cos widzimy/obserwujemy/oceniamy. Tak wiec dzisiaj Babcia wroci do dziecinstwa , by pobawic sie  kolorowymi szkielkami (=punktem widzenia, pryzmatem) w okularach ego-osobowosci.

Nawiazanie do pana Hilarego poszukujacego swoich okularow w znakomitym wierszu dla doroskych dzieci - tez ma cos na rzeczy.

Przez jakie pryzmaty patrzy/moze patrzec  na zycie nasze ego-osobowe? :

a. zwiazane z wlasnym indywidualnym ego-zyciem od momentu poczecia:

-doswiadczenia zyciowe uswiadomione i nieuswiadomione

-wiedza

-nabyte schematy ,,myslowe, z otoczenia blizszego i dalszego

-wlasne priorytety i wartosci, ktorymi kieruje sie w zyciu

- wyciagniete lub nie wnioski i bazujace na nich oceny czegos/kogos

b. zwiazane z naszym utozsamieniem/przynaleznoscia do jakiejs grupy:

- rodzina

-grupa rowiesnicza/zawodowa/pracownicza/klasa spoleczna/partia polityczna/inne /hobbystyczna../jezykowa

-narodowosc/religiai wierzenia/ panstwo 

-kontynent/planeta/inne

W zyciu codziennym =osobistym, mieszanka nalozonych na nos okularow=pryzmatow przez jakie na cos patrzymy zmienia sie. Raz patrzymy na cos przez pryzmat przynaleznosci narodowej, innym razem przez pryzmat wiedzy i wlasnego doswiadczenia/ innym razem wydajmy wlasne opinie , ktore zwiazane sa z naszym utozsamieniem z partia polityczna czy wykonywanym zawodem, wlasnym egocentryzmem , rodzina .

Inny pryzmat przez jaki mozna na cos patrzec, jest zwiazany z 4 wymiarami w jakich funkcjonuje to co nazywamy Rzeczywistoscia w tu i teraz:

1. - oceniamy cos przez pryzmat (= z perspektywy ) czasu:

 - to co bliskie i to co dzieje sie tu i teraz - mozliwe jest uszczegolowienie i rozlozenie na czynniki pierwsze , moze dotyczyc=dotykac  nas bezposrednio lub posrednio ( np. okres ostatnich 100lat)

 - i to co dalekie ( pozwala dostrzec mechanizmy ogolne - nie dotyczy nas bezposrednio ) np. czasokres ostatnich 15000 lat, od poczatkow naszej ery, od poczatkow cywilizacji/ udomowienia zwierzat/ podzialu na kontynenty/ itp. odkrycia pierwiastkow radioaktywnych/ inny punkt wyjscia ...

2. przez pryzmat glebokosci:

- patrzymy na to co jest na powierzchni dostrzegalne tzw. ,,golym okiem,,czyli dostepnymi zmyslami ( widzimy opakowanie czegos i na tej podstawie dokonujemy tzw. powierzchniowej/wstepnej oceny) 

-patrzy sie na to co ukryte w srodku i wtedy wydaje sie opinie - bez wzgledu na tzw. opakowanie , bo przeciez o to moglo komus chodzic- jak smakuje chleb a nie np.jak wyglada piec do ktorego go wlozono.

 Z pryzmatow przez jakie spogladamy na swiat korzystamy w zaleznosci od  potrzeb ( ego-potrzeb, potrzeb grupowych/ panstwowych/regionalnych/ kontynentalnych/ planetarnych itd.....wieksze skupiska galaktyk :-)

Innym obrazem naszych okularow/ pryzmatow przez ktore spogladamy na swiat moga byc ......latajace dywany. Ale o tym skojarzeniu , polaczonym ze swiatem cyfrowym, juz w nastepnym wpisie.

Wraz z rysunkami....

27 lipca 2026

Kalejdoskop potrzeb i konsumpcja ego-swiatopogladow.

 Zanim rozkminie komentarz Ani pod poprzednim wpisem, cos innego zdominowalo mnie podczas spaceru z psem. Informacja o kolejnym, celowym wjechaniu w grupe osob , najprawdopodobniej z powodu ,,walki z niewiernymi,, czy innych pogladow seksualno-polityczno-religijnych. Powiedzonko: Czort wie! w tej sytuacji ma tu swoje calkowite uzasadnienie.

W kazdym razie przyszla mi na mysl od razu kwestia wiary i niewiary , np. pod katem zyjacych w umysle czlowieka  religii i wierzen/pogladow politycznych/ zasad i priorytetow/ innych ....ekonomiczno-rodzinnych dogmatow.

Jest ich cale mnostwo, bo oprocz glownych nurtow czegos( religijnych/politycznych/gospodarczych/wychowawczych/kulturalnych/ hobbystycznych itp.itd... wyznaczajacych jakies glowne drogi dla ,,wierzacych ,, ( =dzialajacych) w cokolwiek , sa jeszcze szerokie autostrady i liczne odgalezienia drog bocznych odbiegajacych w jakims stopniu od drogi glownej. Z czego wynikaja te odgalezienia? Te sa tworzone na potrzeby naszego indywidualnego ego i sa bardziej lub mniej trwale. Te rozne odcienie wiary /zainteresowan/pogladow bo tak mozna na to tez spojrzec- zmieniaja sie jak obrazy w kalejdoskopie. Dzieje sie tak na przestrzeni dziejow i chwili obecnej w zaleznosci od indywidualnych ego-potrzeb. Angazujemy sie w cos , w jakis jeden punkt naszej wiary w cos/kogos/poglady i priorytety, a za chwile inny punkt danej dziedziny nas bardziej zainteresuje, przyciagnie z jakis powodow, stanie sie wazniejszy od innego. Nasze ego dokona wyboru , wedlug siebie w zwiazku ze zmieniajaca sie sytuacja, na tak zwana ,,potrzebe chwili, I bedzie sie trzymac tego czegos ( swojego pogladu na cos) tak dlugo, dopoki bedzie to zaspokajac jego potrzeby :

- duchowe

-intelektualne

- seksualne

-ekonomiczne

-inne (?)  

Tak wiec kalejdoskop naszych zmieniajacych sie ego-potrzeb w roznych dziedzinach zycia przyczynil sie do powstania pojecia konsumpcjonizm....wedlug Babci, oczywiscie. I mozna na to patrzec tez w inny sposob.*

Tak wiec po polaczeniu : kalejdoskopu, konsumpcjonizmu i informacji o wydarzeniach podczas  parady rownosci w Berlinie, czas zaglebic sie w przyczyny naszych zachowan.

Poniewaz zycie i nasze zachowania sa schematyczne i przewidywalne, z powodu zamkniecia ich pomiedzy granicznymi skrajnosciami =przeciwienstwami,  w ocenie naszego ego tj.dobre-zle ( w roznym stopniu) , osoby zyjace w nieswiadomosci owego zamkniecia i schematyzmu, beda podejmowac proby ,,wybicia sie na niepodleglosc,,. A tu zonk! Trzeba sie pogodzic z tym, ze jestesmy uwiezieni jak rybki w akwarium w granicach symboliki TAO. 

Wszelkie udziwnienia i starania, by poprawic ,rozszarzyc wlasne ciasne koleczko egocentryzmu by wyjsc poza narzucone przez Rzeczywistosc Materialna ograniczenia  - mija sie z celem. Czlowiek daje sobie spokoj dopiero wtedy gdy to zrozumie.

 Zrozumienie oznacza, ze to czuje, bo zycie dalo mu tak popalic, ze spadly egocentryczne klapki z oczu.  Sama wiedza o czyms jest pomocna, bo daje jakis punkt odniesienia,  ale wtedy trzeba przejsc na poziom obserwacji siebie i ewentualnie dokonywania zmia/korekt w oparciu o to co jest, zamiast usilnie zmieniac otoczenie, bazujac na wlasnych wyobrazeniach o czyms (Iluzji) . Egocentryzm wszelkie ograniczenia bedzie  kojarzyl  nie ze swoim ego-pogladem na Rzeczywistosc ( wlasnymi ego-wierzeniami religijnymi/politycznymi/ inne poglady) ale z czyms co jest inne niz to co  uwaza za sluszne i jedynie prawdziwe.

Im bardziej jestesmy egocentryczni- tym bardziej zaciska sie petla  wlasnych ograniczen.  Wowczas ego podejmuje dzialania zeby wyzwolic sie z tego uscisku.  Ale poniewaz postrzega swiat zewnetrzny , a nie siebie i wlasne poglady jako krepujacego i uciskajacego go wroga,  dobrane przez siebie indywidualnie zachowania   kieruje w ta wlasnie strone. Na zewnatrz.  A dlaczego? 

Bo nie widzi sie siebie i swojego egocentryzmu. W jednej lub w wielu dziedzinach Rzeczywistosci

Skutki tego sa widoczne golym okiem : ataki terrorystyczne, wojny , inne ...mniej inwazyjne zlosliwosci i usmieszki pod nosem na sama mysl, ze ktos cos widzi inaczej /mysli inaczej/robi inaczej.

Ps. Prace plastycznie nieplastyczne wraz z przykladami do poprzednich notek zamieszcze w nastepnym wpisie :-)


* Za Wikipedia: 

,,Konsumpcjonizm (także konsumizm) – postawa polegająca na nieusprawiedliwionym (rzeczywistymi potrzebami oraz kosztami ekologicznymi, społecznymi czy indywidualnymi) zdobywaniu dóbr materialnych i usług[1] lub pogląd polegający na uznawaniu tej konsumpcji za wyznacznik jakości życia (lub za najważniejszą, względnie jedyną wartość) – hedonistyczny materializm.

24 lipca 2026

O poswieceniu sie weza Uroborosa i prawdziwej Rzeczywistosci.

 Zmiana miejsca nasiadowki do pisania oraz powrot do nowej-starej klawiatury bez polskich znakow , zbiegly sie w czasie . Widocznie przeplyw energii wymagal takich zmian, bo i to nadwyrezone zaczelo kulec.

 Tematyka jest warta uwagi, bo otaczaja nas ...rozmaite relacje . A te wymagaja od naszego ego bycia zorientowanym w rzeczywistosci . Tak wiec oprocz wiedzy, ze:

a. zasada akcja-reakcja uzmyslawia nam ze jestesmy uczestnikiem zycia jako strona tworcza w polowie. Kazdy krok/decyzja/ inne wywoluje poruszenie energii i to co przychodzi wraz z nia jako skutek mrugniecia okiem czy upuszczenia zlej krwi  podczas komentowania meczu. Z tej perspektywy mamy stosunek 1:1 czyli 50%:50% . Mimo, ze nie zawsze ,od reki , doswiadczamy skutkow.

Wychodzac co rano z chalupki , pijac kawe a nie np. zielona herbate jak zawsze, podejmujemy ryzyko, ktore moze przyniesc zmiane drogi zyciowej w najmniej spodziewanym momencie. Przepuszczajac kogos na schodach, bo go czas goni, a my wasnie wzielismy umyslowy Stoperan, kto wie czy w ten sposob nie unikniemy wdepniecia w psie odchody, bo uprzejmosc sprawi ze ten ze stoperem w reku bedzie pierwszym rozdeptujaco- klnacym ,,na czym swiat stoi ,, bo wlasnie  w nie wdepnal. Zatem z jednej strony ego-osoba dziala, a Los robi za nas reszte, w podziekowaniu za wyslana w Kosmos energie( np.emocje, dzialanie).

b gdy bedziemy rozpatrywac proporcje ego-odzialywan pomiedzy ludzmi, oprocz tej odgornie narzuconej przez zasady fizyki (a)  mamy do czynienia z ziemska ocena wkladu wlasnego w podejmowane czynosci, a dokonana jest ta ocena przez wchodzace w akcje-reakcje ego-osobowosci. Na tym polu mamy wyrazne rozbieznosci lub zgodnosc w zaleznosci od obiektow bioracych udzial w relacji/ocenie/podsumowaniu czegos. Roznice/zgodnosc w obliczeniach wkladu wlasnego wynikaja z:

-czasu i miejsca narodzin 

-warunkow w jakich wychowywalismy sie/rozwijalismy 

-zdobytej wiedzy i doswiadczen zyciowych wraz z wyciagnetymi wnioskami, jezeli znalezlismy czas w czasie biegu zycia ze stoperem zamiast ze Stoperanem

- priorytetow i wartosci, ktorymi kierujemy sie indywidualnie w czasie dokonywania kolejnych wyborow, komu nie nadepnac na odcisk, a komu mozna dopiec az mu w piety pojdzie. Wtedy moze wreszcie zwolni....I nie czlowieka, ktory mu ,dal popalic,, ale ...siebie z tego przyspieszenia.

Tak wiec ocena wkladu wlasnego tj. naszych zyciowych sukcesow i porazek moze byc zupelnie inna /podobna z punktu widzenia innego ego-osobowego.

***

Patrzac z tzw. duchowego poziomu kiedy jestesmy ,polaczeni ze soba,,(B- z poprzedniego wpisu) mamy wieksze zrozumienie/akceptacje dla procesow zachodzacych w rzeczywistosci zycia naszego ego i tego co doswiadczamy. W slad za tym idzie ,, decyzja ,, wewnetrznego dziecka,, i przyzwolenie/brak zgody na dzialania podjete przez ego.

Pamietajac, ze nasze ,wewnetrzne dziecko,, ma wglad w to czego nie jest w stanie zobaczyc ego , to nasza wewnetrzna zgoda na podejmowane w czasie rzeczywistym dzialanie przejawia sie w tym, ze robimy cos z silnym przekonaniem /wchodzac w cos po calosci i nie martwiac sie o efekt koncowy. Wszak skutki wszystkich dzialan nasze ego zna. Wiemy jak je oceni. Bedzie  patrzec pod swoim katem/ przez wlasny pryzmat i powie:

-sa pozytywne 

-sa negatywne 

Gdy mamy mieszane uczucia , oznacza to wplyw sily wyzszej . Nasze ego ocenia cos w skali 0-1 ( jak powyzej) podczas gdy refleksja i szerszy wglad plynie z polaczenia z ,,wewnetrznym dzieckiem,,. Wtedy latwiej pogodzic sie z tym co sie wydarza. 

***

Brak sprawczosci naszego ego-osobowego wynikac  moze z kilku powodow:

1.- to co jest w danym momencie naszego zycia jest zgodne z  tym co ,, Zapisane w gwiazdach,, bo jest doswiadczeniem, ktorego potrzebuje nasze ego  ( duchowa przyczyna). Mamy wiec wziac na wstrzymanie.....

2.-ego -osobowe utracilo polaczenie z ,wewnetrznym dzieckiem,,  czyli drugim naturalnym zrodlem zasilania ( obok typowej energii zyciowej w organizmie zwiazanej z ukladem krazeniowo -oddechowym  ) czyli ze swoim przewodnikiem duchowym .

I teraz kluczowe jest zastanowienie sie/zadanie sobie pytania : dlaczego nie mamy mocy sprawczej?

Gdy ego-osobowe stawia opor Rzeczywistosci =nie moze pogodzic sie z tym co sie wydarzylo -  brak akceptacji danego stanu rzeczy powoduje przesuniecie energii wewnetrznej . Ta zakotwicza sie w jakims wydarzeniu w przeszlosci, ktore wiaze z jakims Pozytywem/Negatywem (we wlasnej ocenie). Stad brak mocy w Tu i Teraz.  Mocy namacalnej, odczuwalnej jako sprawcza. Opowiadanie Zen tak to ujmuje:

Dwoch mnichow wedruje , uczen i Mistrz. Spotykaja kobiete. Uczen przenosi ja przez potok i zostawia. Mnisi wedruja dalej swoja droga . Uczen wspomina co jakis czas swoj dobry uczynek i ledwo nadaza za Mistrzem.

Wreszcie pyta: dlaczego jestem taki zmeczony, a Mistrz nie? 

Mistrz: Ja zostawilem ta kobiete na brzegu potoku, a ty ja nadal dzwigasz.

*

Kolejne pytanie: dlaczego tam skierowana zostala przez nas energia? Czy to co napisze teraz jest sluszne , kazdy musi sobie sam odpowiedziec:

Jezeli czlowiek czerpie energie TYLKO ze stworzonych przez  wlasne ego i jego ocene czegos - Wyobrazen ( Iluzji) i przyjmuje to za Rzeczywistosc, to wskutek zachodzacych zmian w rzeczywistej Rzeczywistosci, podejmujac dzialania dla podtrzymania tej Iluzji - ,,zjada sam siebie,,, jak znany waz Uroboros.* Oznacza to, ze do pewnego momentu gdy wszystko gra tj. idzie zgodnie z tym co sobie nasze ego wyobrazilo = dopoki obrazy sie pokrywaja ( Iluzja i Rzeczywistosc) wtedy  napedzamy samych siebie. I jestesmy w stanie gory przenosic. Gdy prawdziwa Rzeczywistosc  weryfikuje lub stawia opor naszym Wyobrazeniom - poprzez odpowiednie sytuacje /zachowania innych - do pewnego momentu jeszcze ciagniemy sila rozpedu ten statek zycia, by wreszcie opasc z sil i osiasc na .....mieliznie .Zupelnie bez mocy. Wszak poswiecilismy sie ....dla siebie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Uroboros

21 lipca 2026

O ,,Drodze Środka,, i odchyłach od normy ego-osobowego.

I Wena znowu mnie zaskoczyła. Wczorajsza rozmowa z Jotką (komentarze) oraz z koleżanką, o całkiem najzwyklejszych sprawach , naprowadziła mnie na dzisiejszą notkę. A. wspomniała o tym, co czasem występuje w rodzinie: że z powodu poglądów politycznych, bliskie sobie osoby wchodzą w konflikt. Sytuacje konfliktowe , jak wiadomo, mają różne podłoże:
-poglądy polityczne
-sprawy majątkowe, w tym zarządzania pieniędzmi
-podziału obowiązków
-form spędzania czasu wolnego 
-inne - tu nie wyszczególnione
I w sumie, kwestie sporne w dalszym otoczeniu dotyczą podobnych tematów. Tym niemniej dopiero po rozmowie z A. przyszła pierwsza myśl, jakże oczywista:
Jeżeli sami pozwalamy na to by zdominować się/siebie tj. To co W nas jest Nieziemskie/Duchowe/ Najpiękniejsze przez materialną strefę naszego ego-osobowego jak osobiste poglądy polityczne/poglądy na sprawy majatkowe/ inne kwestie oddzielające nas od innych - to wejście na drogę emocji i konfliktu -jest proste. Wtedy każdy kto nie jest z nami- jest przeciwko nam. 
Siłowe rozwiązania w formie przemocy psycho-fizycznej w celu udowodnienia swoich racji, są wtedy na porzadku dziennym. Przecież najważniejsze jest wtedy by ,,postawić na swoim,, i odtrąbić watpliwej wartości zwycięstwo nad innymi.
Dotyczy to wszystkich osobowości , w których brak jest równowagi pomiędzy sferą duchową a sferą materialną. Oznacza to, że zaburzone są proporcje pomiędzy:
A. naszym uziemieniem, czyli kontaktem/połączeniem z rzeczywistością
a
B. naszym ,,wewnetrznym dzieckiem,, czyli sferą Ducha , która łączy nas z Siłą Wyższą/ inne dowolne określenie/ Miłością/ Bogiem/ itp.

Brak równowagi pomiędzy tymi dwoma składowymi naszego Życia ( A i B) albo w ogóle brak jednej z nich -czyni z nas albo osoby oderwane od rzeczywistości popularnie zwane tez powierzchniowo ofiarami losu, na które z niedowierzaniem patrzy otoczenie uziemione czy wręcz brodzące po kolana w bagnie życia materialnego ( fizyczności)  i w swoich racjach. 
Albo czyni z nas ( ekstremum) ....bezwzględnie egocentrycznych  narcyzów czy inne kwiatki.
Tak czy owak brak A lub B oznacza, ze jesteśmy ,niepełnosprawni,, zeby nie powiedzieć wprost ,,upośledzeni umysłowo,, dlatego że cierpią wtedy nasze możliwości porozumie( wa) nia z innymi / bycia ogólnie ( za)akceptowanym /inne  wrazliwości kontaktów międzyludzkich,  co prowadzi do identyfikacji tylko z tą częścią, która cierpi na podobny ,ból zębów,, czyli ma problemy tego samego rodzaju, ale o różnym nasileniu.

B. Bycie w połączeniu ze sobą, w danym momencie życia (oby przez cały czas). czyni z człowieka osobę zadowoloną , chętną do współpracy, nastawioną pokojowo, wtedy można uzgodnić stanowisko  , bez uszczerbku dla którejś ze stron ..zwłaszcza wtedy gdy ma się do czynienia z takim samym przypadkiem lub człowiekiem zrównoważonym pomiędzy Ziemskością a Duchowością(czyli A = B)

A.Gdy mamy do czynienia z osobą typowo ziemską tzn. uziemioną na maksa -żadne trele-morele i romantyczne uniesienia nie wchodzą w grę, a jedyne czego mozna się spodziewać to stwarzanie pozorów bycia osobą z  namiastką B, w celu osiągnięcia jakiś osobistych ,cieszących nasze ego - korzyści. Trudno wtedy spodziewać się zrozumienia i empatii, już prędzej kierowania się jakimiś ,, zasadami,, związanymi z obracaniem i wychowywaniem się ego - w jakimś środowisku.
Tak czy owak doświadczenia zyciowe, które dają nam osobiście popalić mogą wskazywać na próbę doprowadzenia do zrównoważenia pomiędzy  A i B , tak aby nasze tzw. przegięcia/odchyły od normy nie wyprowadzały z równowagi:
1. nas samych 
2. nastawionego zbyt pokojowo bądź agresywnie otoczenia ( z deficytami A lub B).
Wniosek końcowy:
Wszak to jest ta poszukiwana przez nas Normalność, zwana też ,Drogą Środka,,:

NORMALNOŚĆ = RÓWNOWAGA POMIĘDZY A I B, czyli posiadanie UZIEMIENIA w RZECZYWISTOŚCI i POŁĄCZENIA Z NAJWYŻSZYM ( przez tzw. ,,wewnętrzne dziecko,,,)
A że droga życia do ,, DROGI ŚRODKA,, wiedzie nas nas przez cierpienie, to nic dziwnego.  Wszak Tylko Cierpienie domaga się zmiany na swoje Przeciwieństwo , bo z Dobrem jest nam zawsze po drodze. 

19 lipca 2026

Jaskinia Platona i walka z wiatrakami .

 Jaskinia jako miejsce zamieszkania człowieka jaskiniowego to dobry pretekst by wejść kolejny raz do ......jaskini Platona. Temat oklepany ze wszystkich możliwych stron, przez filozofów zawodowych i amatorów przysłowiowego chłopskiego rozumu. Babcia tez pokusiła się, kolejny raz , na wejście w głąb jaskini swojego umysłu, by w zakamarkach połączeń nerwowych za pomocą skoków impulsu elektrycznego , wydobyć kolejną prawdę objawioną. 

Pod haslem ,, co autor ( tj.Platon) miał na myśli, Babcia wyłuszczy swoją interpretację legendarnego dialogu z Sokratesem*, tym razem bazując/ patrząc przez pryzmat ego-osobowego.

Zmotywowana komentarzem Frau Be pod poprzednim postem, doszlam do wniosku, iż nie tylko ulubione pomieszczenie do rozmyślań nad sensem życia zwane   oddolnie przybytkiem ,luzowania gaci,, sprzyja filozoficznym zamyśleniom, ale każde miejsce i chwila gdy wchodzimy w głąb siebie.  Jak na zawołanie przygalopowało ,w podskokach impulsu elektrycznego, zasadnicze pytanie człowieka myślącego o czymkolwiek i kiedykolwiek: 

Kiedy wchodzę w głąb siebie?

Okazało się, że babcia większość czasu spędza na , też przysłowiowym bujaniu w obłokach (myśli) , a rutynowe, automatyczne czy wręcz bezmyślne czynności, to obecnie niewielki zakres podejmowanych działań, jak np. zmywanie naczyń z uważnością, mieszanie kawy w kubku, coby fusy opadły czy inne zapatrzenie w sufit  sugerujące otoczeniu wielką pobożność  obserwowanego obiektu.

Patrząc na siebie od strony wlasnego odbicia w lustrze- babcia stwierdza , że większość czasu jest zanurzona w jaskini....umysłu czyli idei ( myśli). Inną kwestią jest to co się z nimi robi. Tylko obserwuje czy poddawane są obróbce  termicznej ( z emocjami) czy bez i jakiego rodzaju. Wszak  pojedyncze myśli obrabia się na różne sposoby, jak na Życie ziemskie przystało.

Tworzy się większe związki tzw.ciągi myślowe lub artykuuje, w sposób nam indywidualnie dostępny, pojedyncze składowe, korzystając z masowych środków przekazu . To , jak wyrażamy to co ,,chodzi nam po głowie,,  przybiera formy:

a. gestykulacji, czyli gestów mniej lub bardziej skoordynowanych z jaskinią ( umysłem), emocjami i prawem

b. artykulacji czyli przy użyciu strun głosowych i tego co jest potrzebne by wydobyć z siebie coś, co zostanie właściwie skojarzone przez otoczenie na nasłuchu

c. innych form artystycznego wyrazu, w tym wykonywanej pracy - z pasją/ z nerwami/ z automatu

Nic więc dziwnego, że własciwe wydaje się być skojarzene, że ktoś ma ,,koński łeb,, , lub że jest ,, łebski,, co od ręki wskazuje, że mamy do czynienia z kimś wybitnie oblatanym....w jakimś temacie. Nie bez powodu używamy tego słowa, bo latanie w jaskini umysłu wymaga nie lada umiejętności, ze względu na te drzewka nerwowe przekazujące sobie ciagle zakodowaną w impulsie informację, którą dobrze by było przetworzyć bez uszczerbku dla cielesnego pojazdu z ego za kierownicą.

Podsumowując matematycznie powyższe przemyślenia, wyszło babci to:

1.jaskinia = umysł z jego ideami- gdy patrzymy z zewnatrz

2.jaskinia = miejsce , w którym czujemy bezpiecznie z róznych powodów

3.jaskinia = otwór/dziura w górze

4. jaskinia = stan nieświadomości/ zamknięcia na idee /myśli innych

5. wreszcie jaskinia według Babci = niedostępna dla świata zewnetrznego część naszego ego-osobowego w którym ukryte są np. nierozpoznane przez nas predyspozycje/ zdolności/umiejętności/ mozliwości czy inne strachy na lachy....zwane obawami/traumami/kompleksami

I tak....

Na podstawie powyższej wiedzy ogólnej można teraz dokonać podziału jaskiniowców,  tfu...Ziemian, na poszczególne grupy.

A po co ta klasyfikacja? - odezwał się babciowy krytyk.

- A żeby się gdzieś naszego ego zahaczyło, bo gdy nie ma się punktu zaczepienia w sobie, tj. nie zna się swojego chwilowego czasowo przyporzadkowania, to w konsekwencji człowiek tworzy Iluzję, że jest w stanie zmienić coś-kogoś /dojść do porozumienia z kimś z innej grupy jaskiniowców . A gdy własną Iluzję zaczyna się wprowadzać w Życie, to wiadomo, jak to się może skończyć......Rzeczywistość stawia opór. A to jest to, czego jaskiniowcy najbardziej nie lubią. Opór.

W zetknięciu z Rzeczywistoscią znikają Iluzje, a wraz z nimi znika zwykle twórczy jaskiniowiec w swojej jaskini ( rozmaicie pojmowanej, a czasem w podwójnej ). Wszak gdzieś trzeba ponownie nabrać sił ...i przypuszczalnie niekoniecznie małpiego rozumu. Być może,  tym razem , do walki z... wiatrakami (własnymi iluzjami), a nie z Życiem. Bo na tym ringu wynik jest znany, sprawdzony  przez Życie , nieodwracalny i przesądzony . Odgórnie......

Zamiast bawić sie w piaskownicy....idziemy do piachu i obracamy się w proch. Być może z powodu tej naturalnie wbudowanej ....emocjonalnej wybuchowości.


* https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaskinia_plato%C5%84ska

Cyt::.............W dialogu Platona, Sokrates opisuje głęboką jaskinię, otwartą na jednym z boków. Z wnętrza pieczary na zewnątrz prowadzi długie, strome podejście. W ciemnościach jaskini żyją uwięzieni ludzie. Są oni odwróceni tyłem do wejścia, a ich nogi i szyje są skute kajdanami, przez co nie mogą się obracać, patrząc jedynie na ściany jaskini. Za plecami uwięzionych, bliżej wejścia do jaskini, stoi mur wysokości człowieka. Za tym murem poruszają się inni ludzie, nosząc na ramionach rzeźby przedstawiające wszelkiego rodzaju przedmioty. Sami ci ludzie są niewidoczni zza muru, i jedynie noszone przez nich przedmioty wystają ponad niego. Ludzie ci rozmawiają ze sobą, a za ich plecami, jeszcze bliżej wejścia, płonie wielki ogień. Ludzie uwięzieni we wnętrzu jaskini słyszą głosy ludzi zza muru, ale zniekształcone i odbite przez echo. Widzą też cienie rzucane na ścianie, przez przedmioty wystające poza mur i oświetlane przez światło ogniska. Ponieważ jednak są od zawsze przykuci do jaskini, biorą te cienie za jedyną istniejącą rzeczywistość, a odbite echo za prawdziwe głosy wydawane przez cienie[3].

Gdyby któremuś z żyjących w jaskini ludzi udało się wyzwolić z kajdan i odwrócić się, zobaczyłby statuetki widoczne ponad murem, zauważył ich podobieństwo do cieni na ścianie i widziałby, że są od tych cieni prawdziwsze. Gdyby udało mu się pokonać mur i podejść do samego wejścia, zostałby początkowo oślepiony blaskiem słońca i musiałby się dopiero nauczyć widzieć świat. Nauczyłby się rozpoznawać znane sobie rzeczy w cieniach i odbiciach rzucanych przez rzeczywistość. W końcu spojrzałby w słońce i zobaczył w nim prawdziwą przyczynę pozostałych rzeczy[3]. Sokrates mówi o konieczności stopniowego przyzwyczajania się: najpierw do odbić przedmiotów w wodzie, potem do samych przedmiotów, do światła gwiazd i księżyca — a potem dopiero do światła słonecznego[4].

14 lipca 2026

Refleksja nad rozmaitością form wyrażania siebie.

 Idąc za ciosem, tj. poprzednią notką , oraz odwiedzoną stroną  (https://www.national-geographic.pl/historia/kto-mial-je-ogladac-i-czytac-wyjasniamy-fenomen-rysunkow-z-nazca/) oraz  za rysowaniem/malowaniem/inne .... czyli tak zwanym , ,sobie a muzom,,- postanowiłam przyjrzeć się rysunkom z Nazca * i malowidłom jaskiniowym , które zachowały się do czasów dzisiejszych.

I co mi przyszło do głowy ? Same oczywistości:

- gatunek ludzki ma naturalną skłoność do opisywania swojego życia/ przedstawiania siebie i otoczenia na czymkolwiek się da: na ścianie jaskinii, na powierzchni Ziemi, na własnym ciele/ na ceramice i z wykorzystaniem innych materiałów i form wyrazu, a nie tylko poprzez bazgroły na ścianie własnego pokoju /bloku mieszkalnego/ garażu czy pudle po przesyłce z ulubioną przez nas osobiście karmą .....niby dla rybek, kocura , czy dla psa. I jeszcze pudełka po butach mogą się przydać.

Ta potrzeba wyrażenia siebie i naszych emocji przybiera znane ogólnie formy wyrazu:

- poprzez wyrazy (bez)dźwięcznie i (nie)miło brzmiące

- poprzez rysunki (nie)udane i (nie)udolne

To samo dotyczy otoczenia/ zabudowań/przestrzeni , w jakich się obracamy i jakie tworzymy ,  w stroju, który też nas ,, wyraża, i opisuje/ stwarza jakieś wrażenie na nasz temat.

Bogactwo twórczości zwanej ,, bazgrołami blokowisk,, informuje nas o ewidentnej potrzebie , kolejnego pokolenia ,- znalezienia sposobu wyrazenia siebie przez indywidualnych lub grupowych poszukiwaczy Zaginionej Arki , czyli drogi do Siebie. 

Teksty naścienne wraz z psikniętymi  liniami bez ładu i składu lub z nawiazaniem do instynku zachowania gatunku, zdają się przeczyć lub  wręcz stoją w opozycji do metrykalnego wieku (nie)poznanych artystów. A wiek ten wskazuje na....zamierzchłą starozytność niedorozwiniętego Homo erektusa przed skokiem w cywilizację zamiast pożądanego w stajni Augiasza tj. w Życiu-Herkulesa.

Podobieństwo z człowiekiem jaskiniowym , który wylazł na światło dzienne w poszukiwaniu stada żywnosci, które trzeba było upolować, polega tylko na zastosowanych prostych środkach wyrazu uwieczniajacych ówczesne pożądanie . Natomiast malowidła od zewnętrznej strony lub te naklatkowe- pozostawione do wglądu publicznego -mają przypominać  społeczeństwu, że nie wszyscy rozwiną się artystycznie, nie w jednakowym tempie rozwija się wrażliwość, czy inne pożadane społecznie cechy. Te zaś miałyby świadczyć o tym, że gatunek ludzki nie jest opóźniony w rozwoju cywilizacyjnym. Ale jest, bo problemy wylewają się na zewnatrz jak gotująca  woda z przepełnionego gara.

Tak więc Duch człowieka jaskiniowego nadal żyje i ma się całkiem dobrze. Coby zatem dać upust emocjom pojawiającym się pod wpływem róznych widoków/sytuacji/ informacji ....piszę, albo pływam czasem robię sernik na zimno. Wszak rysunek nie jest moją mocną stroną....Oszczędzam więc energię na to co najlepiej wyraża moje ego. 

Być może osobiście zrobiłam jakiś mały krok w rozwoju i zostawiłam H...erektusa za sobą. Wszak nawet serce przebite strzałą i inicjały MZ + DR= WM ( wielka miłość)  zyskują na znaczeniu, gdy są dedykowane osobom zainteresowanym, a nie ulicznemu kurzowi podrasowanemu śmieciami przegrzebanymi podczas ptasiej segregacji.

Tymczasem, do zagospodarowania na doraźną twórczość autobusową czy ławkową/trzepakową polecam podniesiony skrawek papieru/bilet/ pustą flaszkę Przecież nie wszystkie elementy użytkowe życia ludzkiego dobrze wpisują się w mijany przez nas ( kraj)obraz. 

I skoro o krajobrazie mowa, to tak się zastanawiam, czy te rysunki na płaskowyżu, to nie informacja dla kosmitów,( ze względu na wielkość niektórych)  coby omijali szerokim łukiem Ziemię, bo tu tylko same dzikie zwierzaki walczą o przetrwanie w zmieniajacych się warunkach klimatycznych.....i środowiskowych tzn. w najbliższym otoczeniu.

*można poszukać pod hasłem geoglify z Nazca

O płaskowyżu Nazca jest  też tu:     https://www.ebsco.com/research-starters/social-sciences-and-humanities/nazca-lines-archaeological-site-peru

,, Projekt i funkcjonalność

Linie Nazca to geoglify, co oznacza, że ​​są wzorami wyrytymi w twardym krajobrazie. Ponieważ linie Nazca zostały wyryte w ziemi przez proste przesunięcie niewielkich ilości kamyków i ziemi, są bardzo delikatne. Przez eony były chronione przez stosunkowo statyczne środowisko pustyni Nazca. Obszar ten jest słabo narażony na wiatr i deszcz, więc linie mogły pozostać nienaruszone. Skały w tym obszarze utleniały się, przez co górna warstwa ma charakterystyczny rdzawy kolor. Nazca przesunęła się o około 10 do 38 centymetrów (4 do 15 cali) skały, odsłaniając jaśniejszy piasek pod spodem. Rezultatem jest seria linii, które wyglądają jak znaki kredowe na ciemniejszym tle. Linie zostały wykonane za pomocą prostych technik. Nazca umieszczali kołki (których pozostałości znaleziono na końcach kilku linii) na jednym końcu linii. Stosując podstawowe techniki geodezyjne, Nazca mogli tworzyć linie i wzory przy niewielkim nakładzie pracy.

Większość linii to proste, proste ścieżki. Jednak Nazca tworzyła bardziej skomplikowane wzory, obejmujące postacie ludzkie, rośliny, spirale, trójkąty, prostokąty i faliste krzywe. Do najsłynniejszych należą prawdopodobnie abstrakcyjne wizerunki rodzimych zwierząt. Należą do nich małpa, jaszczurka, koliber, pelikan, pająk i orka. Całkowitą długość linii szacuje się na ponad 1300 kilometrów (800 mil).

Biorąc pod uwagę długi okres ich powstawania, prawdopodobnie pełniły one więcej niż jedną funkcję. Badania przeprowadzone w XXI wieku sugerują, że wiele linii prawdopodobnie miało cel ceremonialny. Niektóre mogą być związane z rytuałami płodności, podczas gdy inne były używane w rytuałach, w których kapłani prosili bogów o przyniesienie wody do Nazca. Na przykład pająki i małpy są symbolicznie kojarzone z deszczem w wielu kulturach andyjskich , a kolibry z urodzajnością plonów. Proste linie mogły po prostu służyć do kierowania Nazca do miejsc, w których tradycyjnie odprawiano tego typu rytuały.,,,,


12 lipca 2026

BTW czyli Ego pod lupą wróżby i Przeznaczenia... ,,murali,,.

 O roli w życiu naszego osobowego Ego można powiedzieć wszystko.  To co zostało zapamiętane z wielką przyjemnością z racji skoków serotoniny / dopaminy /adrenaliny czy innych hormonów szczęsliwości  , i to co  zostało wyparte z powodów utajnionych. Zakopane przed sobą czy przed ewentualną nieświadomą gadatliwością podczas snu czy spożytych środków rozwiązujących język. 

Nasze Ego osobowe pisze swoją historię w pamiętniku tj. na dysku pamięci . Czy jest to pamięć długotrwała czy krótkotrwała, nie ma tutaj znaczenia, bo i tak wszystko jest zapisane mimo naszych usilnych prób wygumkowania czy zamazania korektorem. Czasem jest to pamiętnik z kolorowymi rysunkami/ dźwiękami/ zapachami/ wrazeniami a niekonicznie czarno-biały. A wszystko to co nazywa się naszą ego-przeszłością to ścieżka dokonanych wyborów i ich konsekwencje. 

Symbolicznie, gdybyśmy wypełniali okrąg kolejnymi liniami według potrzeby Ducha tzw. bezplanowej abstrakcji- byłaby to nasza własna mandala . Bardziej lub mniej kolorowa, z krzywymi lub prostymi liniami tworzacymi różne figury . Postanowiłam więc zmierzyć się z własnym Ego-pamiętnikiem tworząc ,,Mandalę własnych wyborów,, idąc za głosem wewnetrznym, nie przejmując się końcowym efektem. Jak bardzo uszczegółowiłam się- wyraża ilość linii. Nie ma to w tym przypadku większego znaczenia....wszak chodzi o to by .....pokazać i zobaczyć jak wyglądają ego-wybory i ich konsekwencje- symbolicznie z perspektywy .....dnia dzisiejszego.

Oto co otrzymałam: 



A jak wygląda nasze Przeznaczenie , w którym zawierają się wszystkie mozliwe opcje połaczeń i wyborów, przedstwia rysunek powyżej.

Jeżeli użylibyśmy jako  odzwierciedlenie również okręgu tj. formy zamkniętej i ograniczonej linią, z powodu granic w jakich przemieszcza się indywidualne ego-osobowe- to byłaby to czysta/biała = zapisana na czarno np. kula tj. okrag ( na płaskiej powierzchni kartki).  Nie z powodu pustki, ale z powodu zapełnienia mozliwościami ( n do potęgi n wyborów) z których wybraliśmy akurat to co wybraliśmy. Gdyby nałożyć na to tysiące indywidualnych ,,ego- mandali,, innych osób - gdzieś te linie by się ,spotkały/przecięły/biegły razem i rozchodziły.

Czy tak własnie nie wyglada to co jest ,,zapisane w Gwiazdach,, ? A kto dysponuje ,, ścieżką dostępu,, do Przenaczenia,tj.osobistych nie narysowanych jeszcze przez ego liniii/figur/wzorów , ale zapisanych na karcie Przeznaczenia - niech sobie każdy sam odpowie. Wszak wiara we wróżki/ wróżby trwa od zawsze.......Przecież to też wiedza, ale potrzebuje całkiem innych narzędzi by do niej uzyskać dostęp.....A właściwie zinterpretować =odczytać, to wyższa szkoła jazdy.

Jak wyglada nasza przeszłość- tak jak ją sobie narysujemy. Albo na pokaz, albo zgodnie z tym co czujemy.

Życzę miłego relaksu...ze sobą. Wszak ,,Czysta kartka ,, przyjmie wszystko.... każdą emocję.

Ps.Użyłam kolorów, we własnej mandali, bo tak czułam w tym momencie, ale wczesniejsze, codzienne -sprzed lat, rysowane były tylko za pomocą ołówka i linijki......Tak więc ..,tu zaszła zmiana,, . Większa powierzchnia daje większe pole do popisu....a uszczegółowienie wymagałoby więcej czasu , zwłaszcza jeżeli rysunek wykonalibyśmy według jakiejś procedury, np.

1. ilość figur/linii/ rysunków = ilość przeżytych lat z indywidualnymi zwrotami ,akcji,,

2. kluczowe/ zapamiętane wydarzenia  z życia na przestrzeni jakiegoś okresu czasu -(wycinek życia )

3.według podziału na  dobre/ złe wybory i ich konsekwencje w naszej indywidualnej ocenie

4. ego-ocena kogoś z naszego otoczenia- jak symbolicznie widzi ją nasze ego

5. mandala przyjaciół/ nieprzyjaciół

6. relacji domowych

7. itd. jakiegoś osobistego problemu 

Wszak wszystko może mieć swój wyraz artystyczny.....tylko po co zaraz manifestować siebie i swoje zainteresowania  na ścianach bloków.....? Wszak wszyscy wiedzą o istnieniu ciemnej/czarnej strony  ego- natury. 

Ps.Dla zainteresowanych  czarami ....https://www.empik.com/national-geographic-polska-numer-specjalny-4-2025-ebook-pdf-opracowanie-zbiorowe,p1660761009,ebooki-i-mp3-p


08 lipca 2026

BTW czyli o wyjściu z Raju i narodzinach ego.

 Raj - symbolicznie:

...............Ommmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...................

Wyjście z Raju:

Jestem : Ho, ho, ho, Jest tu kto?

- Tylko Ja- odpowiada sobie.

Tak narodziła się Świadomość siebie , a wraz z nią przyszło na świat  Ego.

Patrząc na Zycie z perspektywy nieograniczonej wieczności- kiedyś musiało dojść do powstania tego co postrzegamy jako materia. Kiedyś oznacza Czas, w którym Ommmmmmmm postawiło pytanie i uzyskało świadomość Ja Jestem. To zapoczatkowało zmiany we Wszechświecie związane z dualizmem, który zakorzenił się w Świadomości jako stały element.  Cichym Obserwatorem zachodzących w Świadomości Siebie zmian staje się Czas. Ojciec stawiający granice zmysłom i materii.

On i Świadomość ( Ojciec i Matka) budują świat jaki znamy i postrzegamy :z jego uwarunkowaniami, historią,  prawami działającymi w Naturze i tymi stworzonymi przez człowieka i dla człowieka. W tak stworzonym układzie, bazującym na zmysłach- nasze Ego ma szerokie pole do popisu.

Znane jest powiedzenie: ,,nie pamięta Wół jak Cielęciem był,,.Takoż i nasze Ego z czasem zapomina o swoim pochodzeniu tj. że jest dzieckiem Świadomości i Czasu i zaczyna panoszyć się w układzie zamkniętym w dostępnych mu granicach ograniczonych przez ( Nie)czasowego Ojca i ( Nie)świadomą Matkę.

Dziecko jak to dziecko- lubi sobie pobrykać korzystając z wolnego wyboru , zapominając, że jego wszelkie mozliwe wybory są do przewidzenia przez Rodziców, wraz z ich konsekwencjami, lecz jak wiadomo: dobry rodzic to ten, który pozwala dziecku popełnić własne błędy, ale zawsze jest gotowy mu pomóc- gdy ego-dziecko zwróci się do niego o pomoc. 

Tymczasem Ego, często zadufane w sobie, nie dość że zapomniało o Rodzicach, to jeszcze zdaje mu się, że jest Panem własnego Losu , a nawet Losu innych, zapominając że świat fizyczny to tylko mały wycinek Świadomości Ja Jestem- to jego ciemna strona, która wydzieliła się z Raju, gdzie istnieje tylko boskie.........Ommmmmmmmmmmmmmmmm.....

Ps. Coby chłodzić ego-umysł i być w chwilowym kontakcie z (Nie)czasowym Ojcem , babcia nabyła gadźet, który przypomina, że życie  Ego ( symbolicznie-woda) zależy od ...zasilania. I nie chodzi o to by być ciągle ..,.pod prądem,, chociaż trzeba przyznać , że niektórym wstrząsy elektryczne ratują życie, gdy im pompka siada.


02 lipca 2026

O podwójnym wymiarze miłości .

 Niezaspokojone potrzeby i odpuszczenie sobie konfrontacji z kimś ...

Hm..to pozornie dwa różne problemy, ale łączy je cienka nić.....zwana Miłością. Ale nie jest to ta miłość jak interpretuje Ją nasze ego i w jaki sposób wyrażamy ją indywidualnie, bo ona jest na swój sposób ,,wypaczona,,. z powodów nam znanych , wymienionych też we wczesniejszym wpisie (i wczesniejszych - z rysunkami).

Ta właściwa , począwszy od momentu poczęcia, a skończywszy na śmierci jest pozazmysłowa. Wyczuwalna intuicyjnie.  W jej obliczu znikają wszelkie potrzeby poza Nią. Na to wskazują jednostkowe doświadczenia ....różnych osób , na przestrzeni dziejów. Opisane w literaturze lub niekoniecznie.

Problem tkwi w tym, że nie można Jej zatrzymać/ utrzymać na stałe, a jedynie czuć bliskość czegoś Większego stale lub chwilowo. Wtedy , po takim doświadczeniu dochodzi do tzw. nawróceń, ludzie wychodzą z nałogów itp. , mają siłę przetrwać w skrajnych okolicznościach.

Można rzec, że od Niej wszystko się ,,zaczyna,, i na niej ,, kończy,,. Jest ,początkiem i końcem,, naszych problemów/ radości. 

Czy rzeczywiście obdarzamy świat i siebie taką Miłością, czy nie? A może tylko odwzorowujemy zachowania wskazujące na Nią, a mające na celu ,, zmylić przeciwnika,, / zamydlić komuś oczy, w imię własnych egocentrycznych interesów tj.zaspokojenia własnych potrzeb w skali rodziny/ pracy/ państwa/ grupy rówieśniczej / organizacji/ itp.?

Walka o swoje i odpuszczenie  wchodzenia w konflikt jest wbrew pozorom tym samym. Róznica polega tylko na bazie. Czy jest w nas ta Miłość- wyższych lotów,  czy tylko miłość własna....

Ps. Zrobione z Miłością zdjęcie.... :-)

29 czerwca 2026

O podwojonym konflikcie interesów w piramidzie potrzeb.

Poczynając od ,,Polowania na Czerwony Październik,,, przez polowanie na muchy, babcia postanowiła tym razem zapolować na....czarownice, czyli człowieka. Rozstawiłam sidła piramidy Maslowa (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb,) kilkakrotnie wspominanej na przestrzeni blogowych lat, i czekalam na właściwy moment. Nie musiałam długo wystawiać cierpliwości na próbę, bo piramida jest jak dobry lep na owady. Czy chcesz czy nie i tak się przykleisz, z racji posiadania .....ciała fizycznego .  Zamknięta w ciele czastka niematerialna zwana Duchem czyli Siłą Wyższą miota się w czarownicach i wiedźminach jak ptaszek w klatce i z ,, zimną krwią,,  czeka na dokarmienie tj.zaspokojenie potrzeb ciała fizycznego przez świat . Wszak jakoś trzeba przeżyć.

Duch zamieszkujący babcię też się dał  uwięzić , coby dokładnie  rozejrzeć się po cielesnej klatce i zbudować własną piramidę ego-potrzeb - czy w opozycji do Siły Wyższej i przestrzennego ostrosłupa?

 Niestety...Jedyne co przyszło mi , w ten upał, do głowy i do ,,dupy,, to to, że wspomniana powyżej budowla łączy w sobie pIerwiastek materialny ( potrzeby fizjologiczne) z uczuciowymi potrzebami wyższego rzędu tj. pierwiastkiem niematerialnym. 

W jakich proporcjach występują oba pierwiastki w człowieku- to juz sprawa konkretnego indywiduum. Symbolika trójkąta to całkiem odrębna sprawa.. i interpretację pozostawiam zainteresowanym ufokom. Babcia skupi się bowiem na aspekcie wspólnoty  czyli na tym co nas Wszystkich łączy.

A łączy nas ....niewiele, bo potrzeba zaspokojenia własnego ciała materialnego w niezbędne składniki/ elementy pozwalające przeżyć. Kluczem do zrozumienia jest słowo  Wszystkich.

W tej jednej kwestii jestesmy jak jeden mąż- zwarci i gotowi do walki o swoje, w dostępny nam sposób. Podstępny i niekręty, jawny i ukryty, z pasją lub bez niej, świadomie lub nieświadomie.

Reszta potrzeb z piramidy Maslowa  dzieli nas na nieszkolne , ba życiowe kółka zainteresowań związane z:

1.- ilością i jakością uczuć do siebie i innych

2.- poglądami polit-religijno-ekonomicznymi

3.- posiadanymi osobistymi nawykami/ schematami zachowań

4.- posiadaną wiedzą/doświadczeniem

5.- priorytetami

6.-  kryteriami ocen

Wnioskow jest kilka, ale patrząc na uogólnione kółka zainteresowań (1 - 6) , w których bierzemy udział w danym momencie - jesteśmy jako gatunek , w tym rozdrobnieniu umysłowym ( nasze niematerialne indywidualne ego-myślenie ) idealnym prototypem maszyny do produkcji....chaosu, kłótni, konfliktów. I nie w piekle czy niebie, ale tu i teraz ,  podczas gdy nasze ciało fizyczne walczy każdego dnia o przetrwanie spożywając i wydalając.

I gdyby nie to, że nad osobistą Duszą mamy jeszcze anioła stróża tj. Siłę Wyższą, zwaną też Duchem, która przejmuje nad nami panowanie w określonych sytuacjach, by wypełniło się Przeznaczenie - już dawno by nas nie było. Wszak nie bez powodu mowi się ,, czuj Duch,,!I pomyśleć, że wystarczy patrzeć przez inny pryzmat, np. tylko z perspektywy swojego kółka zainteresowań na jakąś sprawę, a juz powód do konfliktu jest gotowy...Przecież widzi się coś całkiem  innego niż ufoki z pozostałych 5 kółek. 

Tymczasem obok sporów niematerialnych, tj. duchowo-słowno-poglądowych z innymi, nasze osobliwe ciało ma swoje wlasne potrzeby i też nie zawsze patrzy w tą samą stronę co nasze ego. Ono przecież dąży do własnej samorealizacji. I jak tu dogadać się ze sobą? 

Oto słowo...Babci.

POTRZEBY

21 czerwca 2026

O zaznaczaniu granic i odporności na asy serwisowe.

 Nie będę ściemniać, że życiową wiedzę lub tzw. uzytkową wiedzę o życiu i człowieku wyssałam z butelki czy urodziłam się naznaczona boską inteligencją. Zaczęło się tak zwyczajnie, od zaniku pamięci. Połowy dzieciństwa nie pamiętam, część poznałam przez zachowane zdjęcia, niewiele z opowiadań rodzinnych. Być może z powodu sposobu opowiadania, który obejmował treści poza kręgiem zainteresowań małoletniej i było to kojarzone z ględzeniem. 

Przyjęcie owego sposobu wypowiedzi, jako swojego, skutecznie wypleniły ze mnie, po latach- dzieci -stwierdzeniem określajacym ich granice cierpliwości: ,, tylko mów krótko, bo nie mam czasu,,. Wielokrotność powtórzeń zrobiła z czasem swoje i stwierdzenie umościło się w bocianim gnieździe, a potrzebę wygadania się do cna przejęła niezastapiona kartka....bloga. Komunikacja rodzinna znalazła wreszcie swoje właściwe tory: kiedy? gdzie? ile czasu potrzebujesz? lub kiedy przyjedziecie? 

W ten to sposób wyznaczylismy swoje rodzinne granice, z tabliczką informacyjną, że w razie czego możemy na siebie liczyć. Resztę towarzyskich rozmów międzypokoleniowych ograniczają ramy czasowe w sposób dość elastyczny: gdy czuję się znudzona - zaczynam obserwować otoczenie znane  zresztą na pamięć i nie podejmuję tematów. Swoje trzeba odsiedzieć, z powodów dość logicznych: potwierdzenia wizualnego, że jeszcze żyję i kontaktuję, ale niekoniecznie na rozmówców poziomie. Po zaspokojeniu wizualnym otoczenia- gdy przerwy w rozmowie  dają znać o wystarczajacym nasyceniu osobistą obecnoscią, a żarty zaczynają męczyć- zmywam się. Zwykle w ciagu godziny- półtorej. Aż czuję radosny oddech na plecach podczas pożegnania, że nie przesadziłam z rodzicielską miłością.

Gdy jestem gospodynią, sprawy wymagają większego zaangażowania.  Trzeba wcześniej odpowiednio nastawić się na nadmiar napływajacych nadprogramowych bodźców, zwłaszcza ze strony brykającego dziecięco-szkolnego adhd, co w razie niedostosowania cielesnego odbiornika  intelektualnego pod wezwaniem ,, jestem jak głaz,, ( w domyśle :,nic mnie nie ruszy,, )do zbiorczej  fali rodzinnej będzie grozić uciekaniem wzroku, gonitwą nóg w poszukiwaniu niczego oraz nagłą moczopędnością. 

Na szczęście , takie spotkania w pełnej obsadzie trzypokoleniowej bywają sporadyczne i zwykle odbywaja się tam skąd można zmyć się bez poczucia winy tj. nie u mnie. 

Posiadanie psa czy innych zwierzaków ma wiele zalet, oprócz tych płynących z wymówek na tyle prawdopodobnych, że otoczenie bezboleśnie jest w stanie w nie uwierzyć i dać sobie spokój z wystawianiem indywidualnej cierpliwości na próbę wody i ognia.

I wszystko biegło by zgodnie z oczekiwaniami naszego ego, według weekendowego/tygodniowego/ rocznego  planu, gdyby Życie nie zaznaczało swojej nadrzędnej obecności. To tzw. przypadki losowe. Tak nazywa je nasz ego-rozum.Np. zapchany kibelek, zlew, zepsuta spłuczka i inne niekorzystne sploty wydarzeń niecodziennych , wybijajace nas z błogiego rytmu szarej rzeczywistości.Wtedy dopiero mamy okazję wykazać się czy jesteśmy w stanie poświęcić komuś więcej czasu niż nam to osobiście pasuje , a Życie nabiera nagle barw. Od tych zaprawionych  emocjami z poziomu prostego słownictwa wskazujacego na niemedyczne zainteresowanie anatomią człowieka, światem zwierzęcym po tzw. ogólny nieogar. Bo jak wiadomo, tak jest łatwiej. Leci się wpojonym schematycznym standardem słownikowym,  bo na myślenie nie ma .... czasu.

A przecież jest i druga strona medalu....I nikt nam nie zabrania zrobić z niej użytek. By nie rzec, że to nawet jest wskazane, zeby było na czym oko zawiesić. Ale nie, wyuczone , łyknięte jak pelikan standardowe reakcje na wszelki stres mają się dobrze. Wszak powstrzymanie śliny na widok ulubionego jedzonka za szybą lodówki sklepowej wymaga nie lada wysiłku. Ale mam dobrą wiadomość. Trzeba przełknąć ślinę, a nie kopać się z koniem tj. szybą , bo tą można przesunąć na bok i wziąć to co potrzeba. Nie zapominając o zapłacie.

Wszak to mamy z Życia- co sami dajemy. Więc najpierw trzeba....dać.

Dając nerwy- mamy nerwy, itd....

I pomyśleć, że babcia zdołała na starość zobaczyć tę prawidłowość. A tak w ogóle to miałam napisać o tym, że życie ciągle  z nami pogrywa, tyle że niektóre podania są jak asy serwisowe...Ciężko je odebrać, bo mamy za mało umiejetności, uważności, miłości, a może i .....szczęścia?

20 czerwca 2026

Kosmiczna ofiara losu i odbijanie piłeczki.

 Niespodziewanie dla samej siebie, z powodu Weny do spania, która rozpycha się w łózku od godziny 20-tej, ostatnimi czasy- dzisiejszy dzionek zaczęłam dość wczesnie. I żeby nie marnować czasu na bzyczenie puszczane mimo uszu, przejdę od razu do pytania, które powinno paść z przyczyny naturalnej, obcowania z osobnikami róznych gatunków w tym własnego.Pytanie proste jak drut: ,, do czego jest mi potrzebna asertywność , tj. umiejętność stawiania granic i zaznaczania własnego terenu? ,,

Oczywiście, jak to mi się czasem zdarza, pytanie pojawiło się w fazie końcowej jako skutek przemysleń nad empatią ( współodczuwaniem), tzw. ofiarami losu i uczuciami wyższymi. I gdyby kogos zainteresowało , skąd ten tematsię wziął - to przemykał na samym dnie poprzednich komentarzy Moniki, a osobiste walnięcie sie w głowę , a konkretnie po lewej stronie czoła, wieczorem ( przez nieuważność- tak to ocenia logika) najwyraźniej wprowadziło zamęt , czyli ruch wśród szarych komórek. Poruszona emocja pod nazwą ,, a dobrze mi tak,,  znalazła swoje ujście w nocnych przemyśleniach zakończonych pytaniem o potrzebę zabezpieczenia własnego komfortu psychicznego. Tak więc przejście od bólu cielesnego do bólu psychicznego odbyło się dzięki ,,walnięciu się w głowę,,. 

Jak dla mnie- nic nie jest dziełem przypadku/ nieuważności, a to , co z tym wydarzeniem tzw. losowym zrobimy- zależy od nas.  ,, Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,, - jak głosi powiedzenie.

Po przydługim wstępie, zwanym też przynudzaniem, czas na oczywistą oczywistość:

1. empatia i inne tzw. uczucia wyższe są wartościami uniwersalnymi , ale czy ogólnodostępnymi?

2. ofiary losu - na potrzeby tego wpisu, to osobniki , które w niewielkim stopniu posiadają umiejetność zaznaczenia i obrony własnych granic , z czego korzysta w sposób bezpardonowy otoczenie pozbawione p. 1 w danym momencie

3. asertywność to narzędzie służące do zbudowania sobie bańki bezpieczeństwa w czasie podróży kosmicznej zwanej życiem , kiedy dochodzi do spotkań tj.kontaktu z istotami z innych wymiarów świadomości tj. z ufokami

Patrząc na Życie w ten sposób, stwierdzam : mogę być dla wielu osób ufokiem, tak jak oni dla mnie.

No i teraz wiadomo dlaczego człowiek dobrze czuje sie sam ze sobą- łatwiej jest dogadać niż z ufokiem. Trafienie na osobników będacych na tej samej fali genetycznej jest równie prawdopodobne jak ma to miejsce w przypadku świadomości. Zawsze  można liczyć na podobieństwo duchowe do innego ufoka a wtedy i asertywność /bańka bezpieczeństwa nie jest potrzebna. Wszak wystarczy wtedy tylko odbijanie piłeczki tj. komunikacja.

Ps. A jakby to tak przełożyć na większe zbiorowiska ludzkie, zwane państwem.... Kto chce być ofiarą losu ? I komu brak p.1 w danym momencie - pozostawiam do przemyślenia. Indywidualnie, bo państwowo - nie da rady, z wiadomych względów....Ile ludzi- tyle opinii.

15 czerwca 2026

Materializm idealistyczny i Dobro Absolutne.

 Coby do końca rozwikłać kwestię Dobra Absolutnego i przy okazji Prawdy Obiektywnej, zmotywowana komentarzami, zabralam się do porządkowania:

1. UJęcie materialistyczne.

Dla naszego osobistego ego-umysłu i informacji płynących ze zmysłów- świat opiera się na Prawdzie Obiektywnej, której podporą stanowią działajace w naszym układzie Siły i Pola - poznane i niepoznane, które opisują prawa matematyczno-fizyczno-biologiczno-chemiczne na danym etapie ich poznania/odkrycia przez czlowieka. To stanowi wspólne Dobro . Coś czemu nie można zaprzeczyć, bo działa , a otaczający nas świat/ Życie jest tego przykładem.

2. Ujęcie ,duchowe,, /psychologiczne /niematerialne.

Świat naszych emocji/myśli/ wartości tworzy strefę którą nazwalabym Duszą. Wskutek różnych doświadczeń życiowych buduje sie nasze podejście do życia/ocena czegoś/kogoś. Poprzez tą ocenę, tak jak poprzez wyznawane wartości czy inne podobieństwa/róznice -przyporządkowujemy się do pewnych grup na poziomie ,mentalnym,.z którymi mamy tzw. podobne zdanie czy opinie. Sa to związki ,chwilowe, z punktu widzenia zmieniajacych się sytuacji, bo te  wymagają od nas stałego ustosunkowania się do jakiegoś problemu.

Nasze ego-osobowe , chcąc zaznaczyć swoją obecność w świecie , który nazywa materialnym( w czym utwierdzają go zmysły) poprzez te indywidualne oceny/wyznawane wartości/ zachowania tj.przyporzadkowania do większych zbiorów -  to nasze ukochane ego, wydziela nas w ten sposób z Nadrzędnej  Całości. 

Pozostając w bezruchu- też myśowym- pozostajemy w Jedności ze Wszystkim. Ku temu właśnie ma prowadzić/ służy medytacja. To są te ulotne chwile szczęscia.....Niczym nie naznaczone, nie skalane. 

W takim ujęciu- Dobro Absolutne to doświadczenie braku oddzielenia od Tego co Jest. Albo inaczej- to uczucie połączenia z czymś co odbieramy indywidualnie jako Siłę Wyższą , nazywając to po swojemu, czyli tak, jak kojarzy nam to nasze ego-osobowe z racji jego pochodzenia/miejsca urodzenia/ wychowania/itd.

Tak sobie myślę....I nie oceniam ....

Czym jest materializm i idealizm, w ujęciu Wikipedii, można znaleźć tu:https://pl.wikipedia.org/wiki/Materializm ,cyt:

Materializm jest pojęciem, które pozostaje w stałej opozycji do idealizmu. Zasadnicza różnica występująca pomiędzy obydwoma pojęciami opiera się na odmiennym stosunku myśli do materii. Materialiści twierdzą, że materia jest pierwotna w stosunku do przeżyć psychicznych, myśli, świadomości. W konsekwencji takiego założenia można wyciągnąć wniosek, że wszelka działalność duchowa człowieka jest jedynie wytworem rozwoju przyrody i społeczeństwa.

Zdaniem idealistów zależność jest odwrotna: to duch, świadomość i idee są pierwotne w stosunku do przyrody[4]. Materialiści uważają, że nie ma bytowania niezależnego od świata; ......

10 czerwca 2026

Takie tam....prawdziwe dopowiedzenia o dobru absolutnym.

 Dobro Absolutne.....

Z dysputy w komentarzach pod poprzednią notką wylania się obraz namiastki Prawdy Obiektywnej lub zamiennie Dobra Absolutnego....Z wyliczeń humanistycznego umysłu wychodzi, że jest to To czemu jest w stanie poddać /przyjąć /zaakceptować większość ego-osobowości. Mozna by rzec, że jest to To co jest dla wszystkich częscią wspólną .

Nasza osobista prawda-dobro  będzie wypływać z naszej indywidualnej oceny i stąd bierze się  jej/ich względność.


05 czerwca 2026

,,Myśli wybrane,, na osłodę żywota.

 Zanim babcia odbędzie podróż do własnj przeszłości, kiedy to poszukiwała wsparcia w słowach , zapragnęła osłodzić sobie żywot teraźniejszy. Obdarowana kompletem uznanym za ,niepasujący,, do aktualnych potrzeb estetyczno-pożytecznych córki, wyciągnęłam rękę po ,, gorsze,, , które u mnie stanęło na piedestale z racji dokonanych zmian w kuchni. W ten to sposób podbiłam smak sernika na zimno, wykonanego od tak, ad hoc. Najprawdopodobniej z powodu odzyskania czasu dla.. siebie i podobajacego mi się kompletu talerzy. Zacznijmy więc od degustacji wzrokowej:


Z pełnym brzucholem, mozna teraz na spokojnie zacząć zastanawiać się nie tylko nad sensem życia, ale nad cytatami poniżej. Wybrane z literatury ............o dość specyficznym zabarwieniu myśli miały swojego czasu spory wpływ na moje podejście do problematycznych sytuacji:

1. Dobro absolutne jest zawsze w harmonii z prawami rządzącymi w Naturze.

2.Zbawienie to oczyszczenie i uwolnienie świadomości od wszelkich ograniczających wyobrażeń.

3.Wiara jest intuicyjną zdolnością do wyczuwania tej części prawdy, która nie objawiła się nam jeszcze w sferze umysłowej.

4. Dopóki człowiek nie znajdzie swej prawdziwej Istoty, jego własna nierzeczywistość czynić go będzie ofiarą złudzeń.

Jest ich więcej, ale i tak jest nad czym myśleć. 

24 maja 2026

O odwiecznej przemianie Dobra w Zło, czyli upadku świata.

 Jak połączyć zmianę umeblowania z komentarzem Jotki pod przedpoprzednim wpisem oraz zamieszczonym poniżej cytatem, można się będzie za chwilę przekonać. Cyt:

Ale kiedy świat .............. Tylko czy cechą cnót nie jest to, że zawsze są w stanie upadku? Upadek, można powiedzieć, to stan naturalny świata”. /cytat z „Ostatniego  rozdania”/( cyt. dzięki https://stokrotkastories.blogspot.com/2026/05/drzewa-kwiaty-i-cytaty.html?m=1 ) 

Nie omieszkam nadmienić, iż już kiedys delikatnie nadmieniałam, że gdy przyjmie się iż wszelkie zmiany które człowiek we własnym mniemaniu robi ,na lepsze,, sprawiaja iż to co było wczesniej, automatycznie, w naturalny sposób staje się ,gorsze, I chociaż czasem żałuje się powzietej decyzji i powrót do starego jest możliwy, to wówczas to następne , mimo swojej wczesniejszej ,straconej pozycji,, znowu staje się ,, lepszym,, . Bo tak zdecydowaliśmy, w którymś momencie.

Tak jest z rozwojem cywilizacji, zmianą umeblowania, itp. nowinkami życiowo- technologicznymi. Coś co zostaje w ,tyle,, staje się czymś gorszym.

Zatem wniosek nasuwa się jeden: napędem cywilizacji i rozwoju człowieka , czyli źródłem dobra jest..........to co w danym momencie uważa się za.... złe/ gorsze/nieodpowiadajace naszym indywidualnym potrzebom.

Tak więc wychodzi na to, że Zło jest ....ukrytym Dobrem.Wszak skłania nas do poczynienia niezbędnych zmian , w celu zaspokojenia naszych potrzeb.

Tak więc Babcia zepchnęła wcześniejsze meble kuchenne z piedestału  i uzyteczności osobistej i postawiła na tzw. nieznane dobro,, Nieznane, bo wirtualne, a nie wymacane, zobaczone, opukane. Na szczęscie nie zawiodłam się  Kuchnia wyszła tak:



Oczywiście dziury po szafkach wiszacych trzeba było zamaskować, by dotrwać do następnego malowania w warunach estetycznie intensywnych. Gdzie leżakuje pies? Tutaj:
Dodatkowy koszt poniosła babcia na blat kryjący pralkę i docięcie na wymiar pod zlewozmywak plus listwy boczne. Na szczęscie własna ,,złota rączka,, dała sobie radę z hydrauliką pod zlewem więc obyło się bez dodatkowych kosztów.

 I nie pytajcie gdzie gotuję, bo z tej czynności korzystam sporadycznie, więc nabyte urzadzenia odpoczywają w szafce i są wyciagane gdy  głód ciepłego posiłku woła o pomstę do nieba.

Jeżeli ktoś jeszcze ma watpliwość kto kieruje rozwojem cywilizacyjnym i ewolucyjnym- to ma to teraz jak na dłoni: Dobro, które spadło z piedestałui stało się wtedy Gorszym. Tak jak wspomniane w powyższym cytacie cnoty. 

Świat ciągle jest w stanie upadku , który jest skutkiem zachodzących zmian. Podobno ,na lepsze,, . I tak w koło Macieju. :-)