27 września 2026

O szczeblach kosmicznej kariery i drabinie Jakuba.



Uzupełniając poprzedni wpis o rysunki , stosunkowo ( nie)udolne w porównaniu do innych, a udolne - bo zgodne z moimi mozliwościami/ zdolnościami plastycznymi....dokładam poniżej nasze symboliczne krzyże , które nosimy z podniesioną lub opuszczoną głową. Zgodnie z aktualnie chwilowym stanem naszego ego-umysłu i zdrowotności ciała.
Co jest na poziomej belce - A- w przekroju podłużnym - nasza ego-osoba z jej ego-umysłem i cielesnym pojazdem . Mniej lub bardziej zdezelowanym, zardzewiałym lub stojącym na piastach, kobyłkach lub podnośnikach... Jakiej marki jest nasze ciało i który rocznik ( nazwisko, imię i data urodzenia) , to przeważnie wiemy, pojemność własną pokarmowo-wydalniczą oraz wydolność pod różnym względem ( w tym umysłową ) też ciągle poznajemy w konkretnych sytuacjach. Bo nic nie jest stałe, a jest w ciągłym przepływie, tj. w procesie rozpadu ....



Ale nie do końca....

Symbolicznie poziom naszej świadomości/ Jaźni (zielona 1.) wyznaczają kolory czakr. W trakcie Życia ego-osoby , czakry (w ciele ) świadczą o stanie zdrowia naszych organów umiejscowionych w ich pobliżu, a w znaczeniu ogólnym pokazują wspinaczkę naszego ego-umysłu po szczeblach kariery.... w kolejnych inkarnacjach( wcieleniach).

Niestety, ale awans życiowy ,, od pucybuta do milionera,, ma swoje przełożenie w życiu Jaźni. Zaczynamy od osobnika zwanego pierwotniakiem , bazującym tylko na instynktach zachowania gatunku i przetrwania( w skrócie - jeść i rozmnażać się za wszelką cenę) aż po kolejnych żywotach niekoniecznie świętych, osiągamy poziom jednostki rozwiniętej , wchodzącej w związki, społecznej, kierującej się wiedzą podpartą wyższymi uczuciami ( poziom zielono-różowy czakry serca) , wygadanej i elokwentnej nie bez powodu ( czakra gardła- turkus-granat na rysunku) i patrzącej perspektywicznie, z fioletem intuicji i czucia.

A To co powyżej tego to już odlot.........symbolizowany kwiatem lotosu/ Słońcem/ inne.

A potem , reszta ......to już ....nie ma większego znaczenia.... :-) Wszak osiągnęliśmy swój końcowy cel.... Stamtąd nie ma powrotu( ? ) * ...bo kto o zdrowych zmysłach, by chciał znowu wracać do świata Niemożności: nie mogę tego, nie mogę tamtego, nie mogę żyć wiecznie , samodzielnie latać, żyć bez niczego, bo ten cholerny Czas wraz z pozostałymi wymiarami warunkuje wszystko....czyli to poniżej:



Wędrówka naszego ego osobowego i jego wspinaczka po szczeblach życiowej kariery ( rys. 2.) z dualnym umysłem bazującym na przeciwieństwach i tymi odcieniami pomiędzy ( symbol Tao; yin- yang ) i nasze kolejne (u)skrzyżowania .



To jaki mamy VIBE , tj. osobistą wibrację na danym etapie życia ( 0.- po lewej) zależy od :

- stanu naszego zdrowia - obrazuje to stan poszczególnych czakr , ich kolor i wielkość/czystość/kierunek

- stanu naszego ego- umysłu z jego pryzmatami, wiedzą, charakterkiem, doświadczeniami itd. , (nie) zdolnościami itd.

Ps. I tak jak mamy ego-osobowe, tak mamy ego- grupy / państwa/ rodziny/ kontynentu/ klasy społecznej....

I dlatego dobrze byłoby przyjrzeć się sobie: na jakim poziomie rozwoju Jaźni aktualnie jestem? ( np. tu https://kamilkuszewski.pl/koncepcja-mapy-swiadomosci-wg-dr-davida-r-hawkinsa/ )

I tak jak ego-osoba /grupa/ może być niereformowalna w 100%, pod jakimś względem, wg. naszej osobistej oceny, to szansa na nawrócenie tj. wejście na drabinę Jakuba * zawsze jest....z obu stron.

* drabina Jakuba ( patrz fizyka,religia, inne)

25 września 2026

Przekrój poprzeczny ego-czasoprzestrzeni i belka w oku SI.

Monika ( rozmowa pod poprzednią notką) drąży tak, że postanowiłam zając się krzyżem niesionym przez człowieka i jego subiektywny umysł, czyli poszatkować pionową belkę, która czasem tkwi nam w oku i jej nie widzimy...

Punktem wyjścia jest B ......z poprzedniej notki: ,, Subiektywizm Czasu określa =wytycza =zaznacza granice naszego poznania ( czyli tego co jest dostępne dzięki posiadanemu przez nas ego-umysłowi ) .

I chociaż podejmowane są liczne próby wyjścia poza własne ograniczenia przy pomocy :
- roślinnych pomocników ( notka u Stanleya Marudy o grzybkach-halucypkach) 
- sztucznie wytworzonych przez ograniczonego człowieka 
....... to granice  poznania wyznacza świadomość/ Jaźń. Jej poziom, a nie stopień oszołomienia umysłu i towarzyszące mu halucynacje/zaburzenia  na miarę wytrąconej z równowagi własną niemożnością - Sztucznej Inteligencji.

I teraz rysujemy nasz ego- krzyż i na poziomej belce ( przekrój podłużny- liniowy A) umieścimy pryzmaty przez które poddajemy coś subiektywnej ocenie: to posiadana wiedza z różnych dziedzin w tym tzw. szeptana ( sprawdzona i niesprawdzona) i doświadczenia własne zależne od pozostałych czynników ( genetyka, okres prenatalny, miejsce i czas urodzenia, pozostałe środowiskowe) i powstałe na tej bazie kryteria ocen i wartości, które nas indywidualnie definiują .To A w skali mikro ( poziom ego-osoby).

A co mamy na pionowej belce? To co znajduje się w ciele, czyli pojeździe dla naszego ego-osobistego. Nasze B ( przekrój poprzeczny) w skali ego-osoby oddaje  np. źródło poniższej  grafiki (https://depositphotos.com/pl/vectors/human-chakras.html






I tak małymi kroczkami, doszliśmy do sedna czyli punktu przecięcia naszego ego-Ja.

20 września 2026

Symboliczny przekrój krowy w Oceanie obiektywizmu.

 Wczoraj rano zadałam sobie pytanie: co ja tu w ogóle robię?- myśląc o blogu. Po co te teksty pisane z ...ego-potrzeby? Ile osób śmieje się ze mnie pod nosem i czy dla kogoś ma to w ogóle jakieś znaczenie? Takie pytania zawisły w powietrzu i pozostawiłam je bez odpowiedzi, bo przecież piszę je z wewnętrznej potrzeby....z potrzeby Ducha, a nie ego. 

No i teraz przyjrzałam się temu co napisałam powyżej. I wyszło ,,szydło z worka,,. 

Jedne notki piszę z potrzeby egocentrycznej ( osobista ,np. ulga, przyjemność , relaks itp.-to ta pozytywna strona egocentryzmu związana z ,,własną , małą, czasem ciasną -strefą komfortu,,) .

 Te pisane z ego-potrzeby mają swoje własne powody zaistnienia. A te pisane z potrzeby Ducha -całkiem inne przyczyny. Stąd też różnice w zasięgu . I nie tylko w zasięgu na mapie i w liczbach odsłon, co można utożsamić z przekrojem podłużnym (przebiega w poziomie, liniowo ) gdy są egocentryczne, ale i w zasięgu duchowym tj.  mają poruszyć głębsze warstwy , bo są altruistyczne . Tutaj mamy więc do czynienia z przekrojem poprzecznym, przebiegającym w pionie. Czasem są to motyle w brzuchu, a czasem może zbierać się na wymioty. Całe spektrum poruszeń nie tylko okrężnicy i wyrostka robaczkowego ale i splotu/układu słonecznego...

Tak więc subiektywny egocentryzm przenika się z altruizmem , a płaszczyzną czaso-przestrzenny tekstów jest blog. 

Co daje nam przecięcie tj. spotkanie tych dwóch ,,płaszczyzn,, tj: przekroju poprzecznego i podłużnego ? Krzyż z punktem wspólnym. I teraz można przyjrzeć się symbolice krzyża ......

A. Symbolika liniowa- pozioma , znana nam jest z wielu dziedzin życia, np. matematyki i geometrii, np.układ współrzędnych, plus, inne,)  religii  i wierzeń ,  ....księgowości, rysunku itp. projektów.

B Pionowa - ..........................

I tutaj świetnie wpisuje się moje zauważenie , które przyszło mi na myśl po  komentarzu Ewy ( bezpośrednio), ale na odpowiedź miały  wpływ wszystkie poprzednie komentarze: 

Subiektywizm Czasu określa =wytycza =zaznacza granice naszego poznania ( czyli tego co jest dostępne dzięki posiadanemu przez nas ego-umysłowi ) .

***

I tak wygląda przenikanie się dwóch światów , subiektywnego ( czterowymiarowa przestrzeń) i Obiektywnego, w którym jesteśmy zanurzeni.  

Teksty egocentryczne , bez względu na ich wewnętrzne proporcje (pomiędzy relaksem/przyjemnością/ chęcią zaistnienia/ profitami czy kliknięciami ) mają to do siebie, że je czytamy lub odrzucamy w zależności od egocentrycznych ( w znaczeniu indywidualnych, osobistych) zainteresowań i potrzeb : zabicia nudy, chęci poznawczych , inne...

Treści duchowe, ubrane w słowa /obrazy/ czyny....osiągają zupełnie inne cele, które będą po....znane . Po oczyszczeniu z subiektywizmu czasoprzestrzeni. Dlatego zróbmy to teraz.

Matematyka jest prosta...

Tym razem odejmowanie:

CZP ( czasoprzestrzeń) - (minus) CZ ( czas) = P (przestrzeń) 

CZP - (minus) S (subiektywizm) = OU (otwarty umysł)

Z układu równań , w pionie , a nie w układzie liniowym, wynika zatem iż skoro : 

CZP=CZP i CZ =S to  P=OU

Także jeżeli ktoś pragnie zagłębić się w OU tj. Ocean Wszystkiego może zrobić to tylko przez własną ego-ścieżkę dostępu. Na swoją malutką  mikrochwilę... ... zwaną też olśnieniem lub przebudzeniem( gdy trwa dłużej) , odkryciem....

Dłuższy pobyt w Oceanie  ze względu na różnice tj. brak czasu i przestrzeni oraz ogrom wszystkiego ..może doprowadzić do tzw. pomieszania zmysłów (umysłowego ) zwanego też popularnie przegrzaniem styków. I nici z dalszej eksploracji i odkryć.

 ***

Ego( substytut JA w czaso-przestrzeni) : Wchodzę w TO!

Ciało ( substytut JESTEM) : Byle nie na całego, bo chcę  trochę pobrykać w zmysłach, a wiele od ciebie zależy.

Ego: Tylko na 15 minut, może mnie oświeci....

***

Mijają lata , kolejne urodziny, sylwestry, pokolenia.

Po mikrochwili ( z punktu widzenia Ja Jestem)

Ego : Jezus Maria ! To już przyszła na mnie godzina?

Ciało : No, dałeś mi w palnik z tymi wszystkimi doświadczeniami, tak opadłem z sił....że nie ma innej drogi...

Ego: Nic więcej już z ciebie nie wycisnę. To już Twój Koniec.  A może spróbujemy za jakiś czas znowu?

Ciało: Ale to już nie ze mną.... :-) 

Tu ukłon w stronę reinkarnacji....

I jeżeli poszukujemy odpowiedzi na pytanie dlaczego TO wygląda TAK? I wzajemnie przenikają się te dwie płaszczyzny, ukrzyżowane w TAO,  to wyjaśnień jest wiele. Są dostarczone przez:

- wierzenia i filozofie

- wiedzę  praktyczną i teoretyczną z różnych dziedzin

-doświadczenia osobiste/ grupowe/planetarne/ galaktyczne/ większe skupiska 

Żeby wiedzieć /czuć że się istnieje trzeba mieć jakiś punkt odniesienia/ zaczepienia. I tym jest świat czaso-przestrzenny .  To możliwość dla JA JESTEM - doświadczania własnej obecności. 

***

Ile prawdy jest w tym co poniżej, każdy sam sobie znajdzie odpowiedź( żartobliwie):

Ego (podczas medytacji/ modlitwy/życia w czaso-przestrzeni): Muuuuuuuuuu.....

Ja Jestem (Otwarty Umysł) : Ommmmmmmmm.........

Wniosek : Krowa jest tylko jedna...


18 września 2026

O blokowisku życia wiecznego i babciowym geniuszu.

Chociaż podjęłam decyzję o zmianie formy wyrazu, doszłam do wniosku, że bazą wypadową i tak jest dla mnie  słowo, więc ....pozostaję przy swoim. Mniej lub bardziej nieudolnie stosowane, poddawane krytyce  lub przyjmowane bezkrytycznie w zależności od tego kto, kiedy i przy jakim nastawieniu/ w jakim nastroju czyta tekst. 

A ponieważ dzisiaj skupiam się na pytaniu kiedy? To bohaterem notki będzie....Czas, ale w zupełnie innym ujęciu, niż typowe odliczanie zwane liniowym od-do,  zegarowym/ kalendarzowym/ inne. Filozoficznie czas liniowy, któremu podlegamy opisuje stwierdzenie ,, wszystko płynie,,  ( panta rhei) . W takim ujęciu Czas jest traktowany jako 4 wymiar w naszej czasoprzestrzeni. Porządkuje w pewien sposób nasze życie.

Wczoraj, idąc tropem notki muzycznej  trafiłam na filmik o Albercie Einstein na YT, który skłonił mnie do napisania tej notki. Nie bez powodu. To co było sednem filmiku i zwróciło moją uwagę to ( wyszukane przez AI):

,,Einstein napisał ten list zaledwie kilka tygodni przed własną śmiercią, reagując na wiadomość o odejściu swojego najbliższego przyjaciela z czasów studiów, Michele Besso (który zmarł 15 marca 1955 roku). List ten stał się symbolem Einsteinowskiego spojrzenia na wszechświat (tzw. "blokowy wszechświat"), w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją jednocześnie.

Oto najważniejszy, kultowy fragment tego listu:

„Teraz znowu wyprzedził mnie trochę w opuszczaniu tego dziwnego świata. Nie ma to żadnego znaczenia. Dla nas, wierzących fizyków, różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko upartą iluzją.”

 

Nie bez powodu fragment jest pogrubiony. Nieskromnie mówiąc/pisząc do tego samego wniosku doszłam wiele lat temu, całkiem przypadkowo, podczas spaceru. I niewiele miałam wspólnego z fizyką, blogiem i internetem, bo były to lata kiedy tzw. komórki- cegły jeszcze się nie pojawiły w użytkowaniu populacji codziennej. Nawet ludzie z klasy społecznej zwanej ,,skóra-fura i komóra ,, jeszcze o niej nie śnili.

Tymczasem babcia miała widzenie, które zinterpretowała na miarę wspomnianego noblisty. To było rzeczywiście odkrycie ! I do tego własne. Tyle, że w tamtej sytuacji i przez wiele lat nie wiedziałam z czym mam To powiązać na stałe, oprócz teraźniejszości.

Wreszcie wiem....ale o tym na końcu....

***

Tymczasem sprawdziłam , z powodu osobistej niewiedzy, czym jest wszechświat blokowy, którego pojęcie pojawiło się w oglądanym na YT filmiku :

,,Zgodnie z teorią wszechświata blokowego wszystko, co istnieje w czasoprzestrzeni, istnieje obiektywnie w całej wieczności (sub specie aeternitatis), a bieg czasu jest jedynie iluzją pochodzącą ze sposobu, w jaki uświadamiamy sobie świat. Wydarzenia przeszłe, jak i przyszłe, są tak samo istotne, jak zdarzenia teraźniejsze, a rozróżnienie między teraźniejszością, przeszłością i przyszłością nie opisuje obiektywnej struktury czasu, a jedynie nasz subiektywny związek z wydarzeniami. Teoria ta implikuje w tym sensie koncepcję czasu określaną jako eternalizm, przeciwną prezentyzmowi.,,*

Skupię się teraz na  zdaniu : ,, rozróżnienie między (teraz, będzie, było) nie opisuje obiektywnej struktury czasu, a jedynie nasz subiektywny związek z wydarzeniami,, , który można nazwać ,,porządkowaniem ,,  tego co jest w naszym umyśle. Mamy więc osobiste 3 szuflady do których wrzucamy :

1. wspomnienia i to co było (ogólnie )- związane z pamięcią mniej lub bardziej sprawną  i tym co ogólnie nazywamy Jaźnią/ Duchem/ inne tj. emocjami i wrażeniami, ocenami

2. to co jest i trwa od....dopóki nie stanie się przeszłością materialną i niematerialną

3. to co będzie Konsekwencją tego wszystkiego co w szufladzie 1 i 2 zgromadziliśmy. Konsekwencją przewidywalną i nieprzewidywalną: nasze plany, twórczość, wyobrażenia i pozostałe iluzje swobodnie dryfujące w przestrzeni naszego ego-umysłu i nie zobowiązujące do niczego kwiatki w głowie tudzież inne niezdefiniowane mrzonki.

I wszystko byłoby już poukładane i łatwe do ogarnięcia,  gdyby nie fakt że nasza komoda z szufladami tj. nasz umysł jest jak kartka papieru na falach oceanu wszechświata i dryfuje sobie ku:

A.  skończoności - w naszym subiektywnym odbiorze zmysłów i ciała materialnego

  i

B. nieskończoności...zwanej Wszechświatem Blokowym ( Bogiem/rajem/inne ?) - gdy spojrzymy na  nią poprzez naszą Jaźń/ Ducha/świadomość...

Skłaniam się zatem, na podstawie posiadanej wiedzy z różnych źródeł, przeczytanych książek , gazet, zdjęć, filmików oraz informacji przekazywanych z ust do ust,  ku twierdzeniu , iż teoria Wszechświata blokowego ( która mówi iż wszystko co istnieje w czasoprzestrzeni istnieje obiektywnie) ma ścisły związek z naszymi wspomnieniami, (faktami i wydarzeniami )jest uzasadnieniem naukowym płynącym z fizyki teoretycznej i filozofii -dla wiary w życie po życiu. 

Bowiem jeżeli wszystko co istnieje lub miało miejsce jest obiektywne, to będzie to dopiero wtedy gdy zostanie oczyszczone z subiektywizmu naszego ego-pryzmatu ( czyściec) i dopiero wtedy może  zostać ,,zapisane,, bez tych osobistych notatek na marginesach: to straszne, a fuj,  zbereźnik, k.....źwa i wuj....

I nawiązując ponownie do ,, jako w niebie tak i na ziemi,, czyli ,, mikrokosmos jest odbiciem makrokosmosu,,( jak ktoś woli)  - w ten sposób,   już po śmierci czyli będąc poza zasięgiem subiektywnego czasu ,otrzymamy swoisty nieboskłon usiany gwiazdami/ planetami/ kometami/ perseidami/ galaktykami czy najbliższą nam drogę mleczną  wspomnień. Do których z nich zechcemy wrócić po śmierci by kontynuować rozpoczęte dzieło światłego życia świętego bez ego i czy zabawimy tam na dłużej? Tego nie wiedzą ani fizycy, ani filozofowie, ale ..... Wszechświat blokowy już tak....

Bo to taka nieformalna wspólnota/ rodzina.

A że jej początek ( tej wspólnoty)  bierze się z intencji subiektywnego umysłu i instynktu? Nie ma się czemu dziwić. Przecież żeby coś było nieskończone- musi   przenikać się ze skończonym, tak jak widzialne z niewidocznym, ograniczone z nieograniczonym, zmysłowe z duchowym....

A dlaczego musi się przenikać?....o tym w następnej notce....nawiązującej do wcześniejszej Babciowej Teorii Wszystkiego ( BTW).

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_wszech%C5%9Bwiata_blokowego

    15 września 2026

    Nic ciekawego....ostatnie tchnienie przed zmianą formy wyrazu.

     Zaczynam dzisiaj od kolejnej odmiany sernika na zimno. Rozmroziłam wiśnie i postanowiłam, że będzie to sernik z niespodzianką. Niespodzianką w postaci pestek w wiśniach. Kolorystyka wskazuje na galaretkę z czarnej porzeczki podrasowaną jogurtem greckim i sokiem z wiśni . Popuściły - wskutek rozmrażania . Jogurt naturalny z galaretką brzoskwiniową i herbatniki, to druga część. 

    Korzystam z własnych chęci do domowych ,,wypieków,, póki moc mnie nie opuści czyli nie ogarnie tzw. leń deserowy .


    A skoro już zakotwiczyłam się na dzisiejszym poście, to w ramach otrzeźwienia/orzeźwienia podczas przeglądu ,,cudzych wspomnień,, polecam....cytrusy.

    Chcąc dopełnić wpis kolorem, wybrałam:


    Deser kawiarniany .Wygląda na to, że jest właściwego rozmiaru, porównując do flaszki  wody mineralnej. A co tam w środku za specjały- nie wiem. Pucharek z wzorkiem podkręcił mi ślinianki do działania. Ale plama na obrusie to nie moja sprawka....
    A po deserze nadszedł czas na pizzę i coś mocniejszego:



    Ciekawe zdjęcie z tą ławeczką....

    ***

    A tu odkrycia dokonane w czasie babciowej wędrówki: ślimak z petem i z charakterystyczną muszlą na grzbiecie:


    Poniżej liczne ścieżki wydeptane przez liście na chodniku....wraz z punktami zgromadzeń.
    Nie dowiedziałam się co było powodem tak demonstracyjnego zalegania. Mogę tylko wysnuć hipotezę, że to objaw choroby zwanej jesień. Objawy są znane nie tylko specjalistom...

    13 września 2026

    Takie tam grzebanie w rajskim chaosie zmysłów.

     I chociaż komentarze zachęcają do wypstrykania się z kolejnych zdjęć, to tematyka Raju wysunęła się na plan pierwszy. I tylko pozornie jest to temat oderwany od poprzedniego, bo elementem łączącym obie notki są wrażenia, które pojawiają się pod wpływem odbieranych z otoczenia bodźców: wzrokowych, słuchowych, węchowych, dotykowych,smakowych czy zachwianej równowagi.

    Postanowiłam spojrzeć na Raj z perspektywy zachodzących zmian czyli tego co zwykle nazywamy ewolucją. 

    Zadanie: wyprowadź wzór na Raj.

    Dane:

    E ewolucja

    =  równa się, jest, to

    Z zmiany

    + plus, i

    C czas

    R raj =  X /N ( szukana niewiadoma ) =?

    Zatem:

    E= Z + C   Ewolucja to zmiany zachodzące w czasie.

    R=X(N)

    Wniosek końcowy: 

    Raj to stan, kiedy czas stoi w miejscu i nie zachodzą żadne zmiany.

    R= N 

    Raj = Nuda

    Tak więc już wiemy .

    Wskutek rozwiązania powyższego układu równań i znalezieniu Raju,  kolejne pytanie/zadanie które prosi się o rozwiązanie to : 

    - kim jestem bez własnego ciała i towarzyszących mu zmysłów?

    Jeżeli ktoś jeszcze nie wie czym jest Raj, to niech się  znudzi.  


    - ile jest człowiek indywidualnie w stanie wytrzymać w Raju, gdy zmysły odbierają bodźce płynące ze środowiska i z własnego umysłu( myśli) , ale  na nie się nie reaguje/pomija/ obserwuje?

    Odpowiedzieć trzeba sobie samej/samemu.

    I już wiemy kto nam zabiera dostęp do Raju na ziemi. Robimy to sami sobie. A na dodatek, z powodu przewrotnej ewolucji (czyli zachodzących zmian w świecie i człowieku ) i rozwoju cywilizacyjnego , przyjęliśmy za Raj - bycie na haju z powodu ilości napływających bodźców. A to nie raj tylko CHAOS, który staramy się indywidualnie uporządkować/nazwać/ogarnąć za pomocą znanych nam 6 ścieżek dostępu tj. posiadanych zmysłów i osobistego komputera.


    A Raj jest Jeden, to ten o którym tak się mówi:

    ,, NUDA, Panie,  NUDA. Nic się nie dzieje.......,,

    ***

    Ja: Bierzmy się do roboty. Coś trzeba z Tym zrobić.

    Jestem: To może ulepimy coś na swoje podobieństwo?

    Ja: Jakiś wspólny twór czy coś osobnego?

    Jestem: Jakie osobno, przecież widzisz, że jesteśmy Jednym. Czy tak czy siak-  to spore wyzwanie...

    Ja : To może ....podzielimy się całością. Tak na pół...

    Jestem: A jak będziemy się wtedy komunikować?

    Ja: Już ja coś wymyślę....

    Najpierw zrobimy  Mózg wszystkiego, podzielimy go na pół pomiędzy siebie, a potem dobudujemy resztę...

    Jestem: No co ty, z dachu spadłeś? Zaczynasz budować dom od góry?

    Ja: Ja tylko rzucam myśl-hasło, a od realiów jesteś ty.

    Jestem: Biorę się za poszukiwanie materiałów....

    ( Po chwili): To powinno wystarczyć......

    Praca idzie na całego, ale z przerwami na wewnętrzną konsultację. 

    Po czasie...

    Ja Jestem( zgodnie): Teraz odhaczamy wszystko według planu i sprawdzimy czy prototyp działa.

    Jestem: No działa, ale tylko w połączeniu z Nami, wiec po co nam to coś bez własnej woli?

    Ja: To lepimy jeszcze jednego....i oba odłączymy od Źródła. 

    Jestem: No, temu - tej zabrałem trochę na dole i dodałem dwie wyspy na górze, żeby było wiadomo, że to drugi egzemplarz. Ulepszony...ze schowanym lejkiem.

    Ja Jestem( zgodnie): Zaraz się przekonamy co z nich będzie..... I niech robią co chcą. Jak będą potrzebować pomocy to nas znajdą...Ta ziemska placówka ma swoje organiczne wymagania wiec rzućmy ich tam, od razu na głęboką wodę....Niech się sprawdzą w praktyce .

    Po chwili:

    Ja: Czy warto było brudzić sobie w ogóle ręce?

    Jestem: No przecież sama stwierdziłaś, że NUDA i trzeba coś wymyślić....


    09 września 2026

    Przegląd wakacyjny czyli otrzymane - uchwycone.

     Sam przegląd kojarzy mi się z przeglądem tygodnia, co oznaczało wykorzystanie resztek z lodówki w sposób wskazujący na gospodarność gospodarzy domostwa. Na drugim miejscu był oczywiście przegląd ....sportowy lub wiadomości. Poszłam więc śladami wspomnień innych żeby uskutecznić przegląd wrażeń estetycznych poprzez zamieszczone zdjęcia. Co działa a co nie działa i na kogo....nie wiem. Czy miejsce na jakieś znaczenie ? Gdzie? Kiedy?

    Wyjątek stanowi postać Babci podczas spaceru...Zastygłam  z widocznych  względów...coby nie za bardzo wyróżniać się pomiędzy dziełami ludzkich rąk i wyobrażeń. Wszak babcia jest dziełem.....Natury ;-)













    06 września 2026

    Problem z aktualizacją =odświeżeniem czyjegoś bloga na własnej stronie.

    Skoro już gadałam z SI, to postanowiłam jeszcze zapytać o taką sprawę....
    By jakiś blog odświeżał się wraz z nowym dodanym wpisem powinno się dodać końcówkę jak poniżej. Jest kilka blogów, które ciągle stoją w miejscu mimo, że są aktywne.
    Blog , który prowadzę ma ten sam problem. Rozwiązanie podane przez AI wygląda tak :
     Na ile sprawdzi się w użyciu?
     https://coswtemacie.blogspot.com/feeds/posts/default

    Ps. Wpisałam ten adres, na próbę, w pewne miejsce, ale czy sprawdzi się jako poprawny adres kanału RSS ? Nie mam pojęcia....

    05 września 2026

    Przegląd miesiąca czyli znalezione-utrafione.

     Korzystając z okazji jaką stworzył brak możliwości komentowania, babcia poszerzyła swoją wiedzę w dziedzinie ................. . Z praktyką było nieco gorzej, ale ...kilka zmian poczyniłam w ustawieniach. I chyba nic nie spiep.....łam. Na wszelki wypadek zmieniłam motyw, jeszcze wczoraj, bo pomyślałam, że przyda się odświeżenie wizerunku i może wtedy blogger ruszy z kopyta ;-) .Ale i to nie pomogło.... Przecież czasem i ja zmieniam fryzurę, ciuszki czy buty. Głowy zmywać nikomu nie będę, ale co się nagadałam w poprzednim poście- to moje. 

    Wybita chwilowo z własnego rytmu czyli zbita z pantałyku, zamieszczam fotki nie tylko ze spaceru, tak na rozgrzewkę :-)







    04 września 2026

    Zasięgnęłam języka u AI ....o co chodzi....

    .....okazało się, że najprawdopodobniej  możliwość komentowania dotyczy całego ekosystemu Blogspota, a  winowajcą są zabezpieczenia prywatności blokujące skrypty Google lub globalna awaria antyspamowa Bloggera.

    Żebym jeszcze kumała o co chodzi, to byłoby dobrze.. ..:-)....

    Innym powodem może być to, iż AI pobiera treści z Blogspota. Proces ten nazywa się scrapingiem lub crawlingiem. Firmy technologiczne np. OpenAI, Google, Anthropic,  inne wysyłają do internetu specjalne boty, które wchodzą na np.blogi i czytają, przeglądają zdjęcia . Algorytmy uczą się w ten sposób poprawnej gramatyki, stylu pisania,, kontekstu i zdobywają wiedzę o świecie. Dzieje się to automatycznie i na masową skalę.

    Jest w ustawieniach bloga plik: robots.txt który powinno się uruchomić. Plik przekazuje botom instrukcję, czego nie wolno im pobierać. ( Zakładka Ustawienia>Roboty i indeksowanie> niestandardowy plik robots. txt......

    Respektowanie tego pliku przez boty AI jest dobrowolne. Mniej oficjalne algorytmy mogą te zakazy ignorować.

    Jeżeli blog jest mocno obciążony przez boty AI, serwer zaczyna odrzucać nowe zapytania, aby nie dopuścić do awarii...

    System mógł błędnie uznać próbę wysłania komentarza za atak bota...

    ***

    Na razie czekam....bo podobno  :

    SI zablokuje Blogspota gdy wykryje:

    - skrypty próbujące wyłudzić dane logowania użytkowników tzw. phishing

    - ukryte przekierowania na niebezpieczne witryny;

    - próby automatycznego pobierania podejrzanych plików na urządzenia odwiedzających

    Tyle od AI.

    Podobno można zdiagnozować o co chodzi klawiszem F12 na tekst....itd. ale na razie nic nie będę dłubać..bo żaden ze mnie informatyk....

    Ps. Podobno w sierpniu 2026 r był jakiś problem, który Google musiało rozwiązać....


    Nie mogę komentować u siebie, sprawdzę jak u innych.

    Wysłałam zapytanie do Google o komentarze na blogu...

    Być może to sprawka  ustawień Blogspota i jakiś zawirowań?

    Tak więc odpowiem tutaj na poprzednie komentarze:

    Jotka :

     Łagodzenie emocji przychodzi z czasem, ale czy można wybaczyć każdą krzywdę?

    Nie chodzi o zemstę, odgrywanie się itp. jak niektórzy sugerują, ale nie da sie normalnie utrzymywać kontaktów z kimś, kto nas bardzo skrzywdził, zawiódł, oczernił.
    Do mnie bardzo przemówiło porównanie tego typu: rozbij dzban, sklej na nowo i powiedz przepraszam, ale to nadal pogruchotane naczynie...

    ***

    Upływ czasu to nie to samo co wybaczenie. To przychodzi z wnętrza, gdy usilnie prosimy poprzez mantrę, modlitwę czy wizualizację o to. Proces zachodzi w nas i czujemy, że ,,to coś,, odchodzi,,. Ulga- jeszcze jeden ciężar mniej.

    Niestety to proces , który wymaga czasu i powtarzania, aż puści nas ,,od środka,,. Na ile ograniczymy kontakt z kimś zależy od nas i okoliczności . 


    Drugi komentarz - Monika: 
    Oczywiście, że wybaczanie jest dobre i psychologia to potwierdza. Tylko co Ty przez wybaczenie rozumiesz? Bo tutaj nie chodzi o walenie głową w to samo miejsce, powrót do tego, co było. Odpuszczenie przynosi ulgę i ... zobojętnienie. Oznacza, że człowiek nie będzie się mścił. Ale powrotu do tej samej rzeki nie ma nigdy, wszystko jest lekcją, którą albo odrabiamy, albo nie.

    ***

     W zasadzie .....powyżej wyjaśniłam, czym jest dla mnie wybaczenie. 

    01 września 2026

    Takie tam grzebanie w ego - pamięci przykrych wspomnień.


    Traf chciał, że całkiem ,,przypadkowo,, pojawił mi się pod ręką artykuł, który dokładnie opisuje mechanizm ,,akceptacji,, złych wspomnień.


    ,,Przypadek,, zrządził , że mając w myślach temat pamiętliwości i wybaczania, który domagał się przypomnienia, otrzymałam pomocny artykuł , a jego fragment zamieszczam poniżej. Cieszyć może , że to do czego można dojść własnymi przemyśleniami/zauważeniami i refleksją nad sobą, i jest zwykle kwitowane przez otoczenie: ,, co ty tam wiesz, przecież nie jesteś ( tutaj) psychologiem,, znajduje potwierdzenie w konkretnych badaniach.
    Polecam cały artykuł osobom zainteresowanym, bo pokazuje też obie strony medalu, tj. nasze możliwości i ograniczenia w kwestii wybaczania:
    https://zwierciadlo.pl/psychologia/560450,1,przebaczenie-zmienia-mozg-naukowcy-odkryli-co-dzieje-sie-z-bolesnymi-wspomnieniami.read

    ,,Wybaczyć nie znaczy zapomnieć

    Często słyszy się, że najlepiej po prostu wybaczyć i zapomnieć. Najnowsze badania sugerują jednak, że to właśnie druga część tego zdania nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością.

    Umysł, który zachowywałby każdą krzywdę w jej pierwotnej postaci, miałby trudność z ponownym pokochaniem, współpracą czy zaufaniem innym” – pisze.

    Jednocześnie dodaje, że równie niebezpieczne byłoby całkowite wymazywanie bolesnych doświadczeń. To właśnie dzięki nim uczymy się ostrożności i rozpoznawania sytuacji, które mogą nas skrzywdzić.

    Dlatego przebaczenie wydaje się idealnym rozwiązaniem. Nie odbiera wspomnieniom znaczenia, ale sprawia, że przestają kierować naszym życiem. Jak podsumowuje ekspert, „przebaczenie pozwala zachować pamięć, jednocześnie łagodząc emocje, które jej towarzyszą. Dzięki temu przeszłość pozostaje ważna, ale nie przejmuje kontroli nad teraźniejszością”.

    30 sierpnia 2026

    Takie tam grzebanie w stereotypach myślowych.

     I znowu kilka postów o całkiem różnej tematyce, było punktem ,,zapalnym,, do dzisiejszej notki. Materiał był gromadzony wcześniej, bez żadnej intencji, ot tak, bo lubię cyknąć zdjęcie czy podzielić się informacją.

    Iskra przeskoczyła i odpaliłam maszynerię. Jaki to stereotyp jest od jakiegoś czasu na fali( a może trafiał częściej do mojego odbiornika ) z powodu dysputy nad polityką prorodzinną, demografią, związkami, dofinansowaniem in vitro , zdolnością do rozmnażania i leczeniem bezpłodności, inne...? Tadam......już gadam:

    ,, Człowiek jest zwierzęciem stadnym,, i ,, Miłość jest ślepa,,

    Coby udowodnić, że białe jest czarne i że kij jest krzywy , tylko tego nie widzimy, poniżej.

    Ostrzeżenie: film zawiera elementy ,, goło-leci,, wiec jest dozwolony dla osób oblatanych w pokazywaniu swoich łydek.


    Jak widać swoje uczucia i instynkty można manifestować publicznie....W zaufanym gronie nikt nikogo nie oceni...

    Inne stereotypy , np. Nigdzie nie byłaś/łeś to co ty tam możesz wiedzieć.....i tym podobne:

    Nie robiłeś /studiowałaś tego czy tego .........to nie wymądrzaj się, 

    Jak dorośniesz to zmądrzejesz....

    W ramach zastanawiania się nad własną mądrością  i udowadniania tego otoczeniu, babcia zagospodarowała kubek po ulubionych lodach na a,La sernik na zimno. Zamiast sera babcia użyła śmietany 12% i dźemu ( coby dosłodzić śmietanę i uczynić ją morelowo-smakową )  ,  dowartościowała wkład  kakaowymi ciasteczkami owsianymi i otrzymałam efekt jak na zdjęciach: 



     Następnym razem poszedł na sprawdzenie jogurt grecki zamiast sera. I kakao sypnęłam na pokruszone herbatniki . Teraz zjadam wersję ze zmiksowanymi z galaretką bananami ( nieprzejrzysty efekt), a bazą jest  bananowo-śmietanowa mieszanka z 2 łyżkami kakao, stężała dzięki galaretce agrestowej. Jeden przepis a tyle możliwości....


    Wraz z podróżami wakacyjnymi innych  poznaję świat. 

    W tym roku smakuję  chińszczyznę z wysp greckich ( tam był zakup dokonany) w postaci kandyzowanych owoców zwanych Kumquat:





    Zasięgnęłam języka u AI i okazało się, że drzewko   jest dostępne w Obi. Wiadomo, docukrzyć się przez kandyzowanie, gdyby wydało owoce....byłoby taką samą frajdą jak wyhodowane własne cytryny na parapecie.

    Owoce to wiadomo dzieci drzew, krzewów, sadzonek/ nasadzeń, czy efekt ludzkiego działania. A że owocem ludzkiej miłości rozumnej i niekoniecznie ( pojmowanej rozmaicie) są dzieci ( tu ekstra link  ...http://kobietoskop.blogspot.com/2026/08/rozmnazac-sie-kazdy-moze-czyli-dziecko.html)....to jak gada o grzechu pierworodnym i zepsuciu SI , można sprawdzić.......  To jak to jest, że człowiek grzeszy, a przyroda nie? Jak wszyscy to wszyscy.....pszczółki też!

    Podsumuję też stereotypem - jak na temat przystało: 

    ,,zakazany owoc (podobno) lepiej smakuje,,


    20 sierpnia 2026

    Takie tam grzebanie w strefie komfortu.

    Zanim wyruszę na migrację wraz z innymi ,,uchodźcami,, rozmaitych nacji, postanowiłam wrócić do miejsca zwanego ,,strefą komfortu,, , osobistego. Jest ona w pewnym stopniu punktem wyjścia...do migracji.

    SI o strefie komfortu mówi tak:

    Stan psychiczny i behawioralny, w którym człowiek działa w znanych, przewidywalnych warunkach. Minimalizuje ona stres, lęk oraz niepewność, dając poczucie bezpieczeństwa i kontroli.

    Czym się charakteryzuje?
    Rutyna i nawyki: Działania są powtarzalne i nie wymagają dużego wysiłku.
    Brak ryzyka: Unikamy wyzwań, które mogłyby przynieść porażkę lub dyskomfort.
    Znane otoczenie: Przebywamy wśród osób i w sytuacjach, które dobrze znamy. [1, 2, 3, 4]

    Wpływ na życie
    Zalety: Daje odpoczynek, stabilizację i pozwala oszczędzać energię psychiczną.
    Wady: Długie trwanie w tym stanie prowadzi do stagnacji, braku rozwoju i trudności w radzeniu sobie z nagłymi zmianami. [1, 2] Kilkakrotnie spotkałam się z tym, że ktoś mówi do kogoś: wyjdź ze swojej strefy komfortu....
    I co dziwniejsze chodziło w tym przypadku o akceptację przez kogoś zachowań odstraszających mu klientów biznesowych....Cóż za przewrotność ...Wymaganie od kogoś akceptacji aroganckich zachowań....


    Z czym indywidualnie kojarzę strefę komfortu:
    -Ulubione otoczenie i przestrzeń
    Przyznam szczerze, że powtarzalne działania i nawyki, zawsze są dla mnie wyzwaniem, bo różną nogą wstaję z łóżka , a przedmioty uznawane zwykle za martwe, potrafią stawiać opór w dość nieprzewidywalny sposób lub chować się po kątach. I choćbym wiodła pustelnicze życie, to i tak wiatr może mi sypnąć piaskiem w oczy, a palec w bucie ułożyć pod prąd. I nici z komfortu rutynowej przechadzki znajomymi ścieżkami. Pies będzie ciągnął w swoją stronę, a ptaszyska nagle poczują miłość do skakania po klawiaturze zamiast jak poprzedniego dnia zając się obgryzaniem starych wizytówek, które uniknęły niszczarki korzystając z chwili słabości, zwanej graczem na gumce lub wahadłowcem: tak? - nie? tak?- nie?


    Wady strefy komfortu.....jakie wady! Który człowiek długo trwa w stanie stagnacji? Chyba ten co nic nie robi.....
    Popatrzyłam na własne upodobania : do psa , ptaszysk, ulubionych blogów, pisania i swojego towarzystwa i pomyślałam, że podróż nawet na pół dnia byłaby teraz wyzwaniem ponad miarę. I pomyśleć, że kiedyś sytuacja życiowa wymusiła na mnie wyjazd za granicę .
    Czy było to wyjście ze strefy komfortu ? Raczej nie....
    Wszak zmieniło się tylko miejsce utartych nawyków, doszły innego rodzaju stresy , które podmieniły stare ....zmieniło się otoczenie i przestrzeń, w której przyszło mi funkcjonować.
    Wyjazd tj.emigrację zarobkową nie traktuję jako wyjście poza strefę komfortu. Bliżej mi do kojarzenia tego stanu z przełamywaniem lęków, wychodzeniem z uzależnień czy zmianą środowiska zawodowego lub układow , w których funkcjonowanie uznaje człowiek za szkodliwe.


    Od dawien dawna psy szczekają o napływie migrantów rozmaitej maści.W ramach migracji zarobkowej(np. pracownicza, lokata kapitału), poznawczo- turystycznej czy ślubno-wizowej wewnątrz jakiegoś państwa lub spoza niego .
    W jakim stopniu chodzi o budowę lub zabezpieczenie ,,własnej strefy komfortu,, a w jakim o komfort bycia utrzymankiem/ką na cudzym garnuszku- każdy musi sam sobie odpowiedzieć.
    W każdym razie odnosi się często wrażenie, że te dwa pojęcia są totalnie mylone. Nie tylko przez tych co przekraczają granice innego państwa, ale granice wytrzymałości , cierpliwości i świętego spokoju innych ludzi.

    19 sierpnia 2026

    O krytyce wierzeń i babciowym dialogu nieplatońskim.

     Nie planowałam siadać dzisiaj do pisania, ale skoro mnie wzięło i okoliczności sprzyjają, to dlaczego nie. Niby zwyczajny spacer z psem, niby pustka w głowie, a tu bach.....pojawiły się wyrywkowe słowa z poprzednich komentarzy: świadomość, nasze wybory w danym momencie życia/ chwili, R.Bernatowicz ( patrz YTube) wspomniany w komentarzu na blogu Oko . Niby wszystko oderwane, ale jednak to połączony ciąg myśli , który miał mnie zaprowadzić do dzisiejszej refleksji związanej z życiem pozagrobowym, czyli życiem wiecznym.

    Pytanie , które sobie człowiek zadaje od zawsze: a na cholerę mi te wszystkie doświadczenia i ten niby rozwój duchowy, skoro i tak .....

    I tu w zależności od dalszej części naszej wiary i niewiary, mamy takie możliwości:

    - 1.po śmierci znikam , nie ma niczego ( co jest równoznaczne z Nicością) i (nie)rozpoznaną myślą: wszystko jest iluzją

    - 2.jest Coś , ale co ....nie zastanawiam się nad tym

    - 3.jest Życie Wieczne , ale muszę na nie w jakiś sposób zasłużyć

    - 4.jest Życie po śmierci, z kolejnymi stopniami ,,wtajemniczenia,, =przynależności = segregacji indywidualnej według osiągniętego jakiegoś poziomu rozwoju duchowego podczas naszego pokalanego licznym cierpieniem żywota

     Poddam teraz osobistej krytyce kolejne tezy:

    1. Skoro nie ma nic, to skąd biorą się myśli i to co Jest , nawet jeżeli nazywamy to złudzeniem? Wniosek: Nic jest Pełne Wszystkiego

    2. Skoro jest Coś to niech sobie będzie, ja i tak żyję Życie, a co ma być to będzie. Trudno takie podejście skrytykować....wszak opiera się na Czymś.

    3. Na Życie Wieczne muszę sobie zasłużyć.

     To co odbieramy indywidualnie za zasługi lub ich brak -w ujęciu naszego ego-osobistego - jest tylko cegiełką służącą do budowy naszego Ducha, ale o jej przydatności nie mamy zielonego pojęcia, bo żyjemy na poziomie materialnym Życia. 

    Wniosek: ,,ordery,,, ( przenośnia) które przypinamy sobie na piersi, z różnych powodów, pełni  wiary w ich pozagrobową moc , jest jak oddawanie czci ,,złotemu cielcowi,,. 

    Wszystkie uczynki i doświadczenia budują naszego Ducha podczas życia, a co z tej budowli zostanie - po opuszczeniu ciała- przekonamy się sami. Osobiście.

    Wniosek nasuwa się sam: ponieważ do budowy naszego Ducha potrzebne jest wiele materiałów ,,budowlanych ,, , w zależności od tego jakie mamy indywidualne potrzeby duchowe, takie sobie  materiały dobieramy ze środowiska w jakim żyjemy, na danym etapie rozwoju tj. podczas kolejnej inkarnacji.  Budulcem są nasze doświadczenia życiowe i to co się z nimi wiąże , popularnie zwane zaprawą( np. murarską)

    4. Ostatni stopień wtajemniczenia zawiera w sobie pozostałe . Podsumowując:

    Jeżeli pytamy siebie : po co jest reinkarnacja? 

    - by poznać różne formy Życia

    Po co mamy poznawać różne formy Życia?

    - by zbudować swojego Ducha =,,swój Dom,,

    Po co mamy budować swojego Ducha?

    -żeby osiągnąć Całość=Jedność

    Po co mamy osiągnąć Całość?

    - żeby już więcej nie inkarnować = nie cierpieć w żadnej formie ciała fizycznego, czyli żeby się wyzwolić z ,, koła fortuny,, kieratu życia materialnego, inne określenia - o czym traktuje np. buddyzm, pośrednio też inne wierzenia w formie bardziej ogólnej.

    I jeżeli ktoś śmieje się z dawnych wierzeń, modlenia się do drzew czy innych zwierzaków starożytności , potoków wody czy wiatru, oraz wszystkich świętych czy z cackania się z braćmi młodszymi, to śmieje się być może z dawnego własnego życia lub swoich krewnych po kądzieli czy z innego drzewa materialnie darwinowsko-genealogicznego...

    Wszak jakaś cząstka nas ciągle woła o pomstę do Nieba czyli Całości , z powodu naszych wybrakowanych materiałów budowlanych zbieranych przez kolejne wcielenia. Tu kasa nie pomoże.....swoje trzeba przejść.

    Doświadczenie i wyciągnięty z niego wniosek stanowi spójną Całość mniejszego kalibru. Z samych cegieł lub z samej zaprawy, trwałego ,,Domu,, się nie zbuduje, a jedynie przejściowe schronienie.....A skoro przejściowe to wiadomo już dlaczego czeka nas kolejna inkarnacja..... W pszczółkę czy innego tasiemca...Wszak jakiś poziom już osiągnęliśmy....

    Ps. Następna notka i jej temat nasuwają się same : od wędrówki dusz do wędrówki ciał czyli migracji ludzi już droga bliska.... 

    Wystarczy zejść na Ziemię. :-)


    16 sierpnia 2026

    Jaki twórca takie dzieło czyli jak zostać szefem.

     Dobrze by było zrobić jakieś podsumowanie, więc nadszedł czas na miękkie lądowanie, jak na latające dywany przystało ( nawiązanie do poprzednich notek). 

    Ponieważ babcia ma skłonność do rozdzierania szat i sprawdzania co kryje się pod spodem, to wzięła w obroty Iluzję. Ta, jak wiemy ma też dwa oblicza, gdy weźmiemy pod uwagę jej celowość i zakres działania:

    A. Iluzja osobista związana z planowaniem, poszukiwaniem rozwiązań, twórczością, marzeniami , wyobrażeniami - sprawdzona lub nie przez nas indywidualnie w rzeczywistości 

    B. Iluzja ogólna , dotycząca jakiegoś wycinka życia codziennego, która ma za cel  otumanić/ wprowadzić w błąd/ nabrać wielu ziomali i innych ziemian.

    Są to różnego rodzaju nakładki na oficjalne strony rozmaitych instytucji/urzędów/inne , które są imitacją prawdziwych perskich dywanów .  Celem takiej fałszywki jest wyłudzenie danych osobowych czy ciągów liczbowych umożliwiających realizowanie punku A jednym, kosztem drugich  i bez ich wiedzy zamiatanie pod niezbyt czystą wycieraczkę  bankowych nominałów.

    Tak więc latanie dywanem w wirtualnym świecie też jest możliwe. Wszak Internet zawiera to wszystko co siedzi w ludzkim umyśle....

    A że siedzi tam wiele rozmaitości wraz z inteligencją i kreatywnością, to nie ma co się dziwić, że SI konfabuluje w takim samym stopniu jak np. człowiek zajmujący się podrabianiem stron www .

    Jest tylko taka mała różnica pomiędzy bujaniem SI w obłokach a człowiekiem wprowadzającym celowo w błąd. Ten drugi może przestać to robić od ręki, a SI będzie musiała się tego nauczyć......Bo temu właśnie służą programy.... ,,szkolne,, 

    Ale żeby nauka dzisiejsza nie poszła w las, jak ma to miejsce w przypadku niektórych osobników organizujących naloty dywanowe na serfujących w necie, pozostaje człowiekowi sprowadzenie SI do poziomu podwykonawcy poleceń , a nie jako partnera do rozmowy o wypruwaniu z siebie żył podczas niesnasek z bliskimi, tudzież duchowych drogach zdrowo pokręconych producentów iluzji.

    Iluzja zatem ma się jak widać całkiem dobrze, tak w głowie jak i w wirtualnym świecie, zgodnie z zasadą ,, jaki twórca- takie dzieło,,.


    03 sierpnia 2026

    Zanim....podaze w wirtualny swiat basni.

     Zanim przejde do mentorsko-obyczajowego wpisu o latajacych cyfrowych dywanach, w jaki sposob jestesmy polaczeni, pokazuje mysl, ktora przyszla mi do glowy pod wplywem rozmowy z Frau Be ( inspiracja) :

    Kazde doswiadczenie jest Nauczycielem Zycia. To co z nim zrobimy ( tym doswiadczeniem) =jak sie zachowamy, albo czyni z nas Mistrza, albo czyni z nas Ucznia. 


    31 lipca 2026

    Zycie czlowieka ,,uziemionego,, w ilustracjach .Uzupelnienie.

     Wczorajszy dzien  uplynal mi pod znakiem siatkowki , od g.9-tej,


    smakowitego loda podczas meczu Polakow, i znalazlam czas na rysunki do wpisu, a dzisiaj na ich opis ( przerwa w Lidze Narodow):

    1. https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-drodze-srodka-i-odchyach-od-normy-ego.html?m=1

    Opis rysunku: 

    Czlowiek z rozowymi skrzydelkami, w ksztalcie serca, ktory wedruje/osiagnal ,, Droge Srodka,, stoi mocno na ziemi ( bialo-czarna elipsa) i dzieki temu widzi to co realne i to co nierzeczywiste (iluzja) i jest tego swiadomy ( strzalki w gore- wskazuja obie strefy dostepne , z ktorych  korzysta ego-umysl).

    Patrzac przez inny pryzmat, ktos by powiedzial, ze istnieje polaczenie obu polkol mozgowych i to ma wplyw na kroczenie , Droga Srodka,,. I nie chodzi o to ze sa w czaszce, ale ze sa ,,naczyniami polaczonymi,,. Ale to nie wszystko....Jest jeszcze 3 element.

    Gdy nie ma uziemienia -A ( niewiele doswiadczen zyciowych ,plus inne uwarunkowania genetyczno-urodzeniowe) np. ego niemowle-  zyje w iluzjach , bazujac na wlasnych wyobrazeniach o swiecie/ludziach/ przyrodzie zbudowanych poprzez odbierane bodzce za pomoca zmyslow nam dostepnych, tak dlugo dopoki Rzeczywistosc ich nie skoryguje poprzez doswiadczenia takie i siakie. Na rysunku jest to rozowo-czarna linia z ,kolcami,, laczaca strefe wyobrazen (Iluzji) - po prawej- z Rzeczywistoscia. Ta droga zwana jest przeze mnie ,Droga ciernistej galezi,, 

    Kroczy nia czlowiek gdy jest potrzeba ,rozwiania iluzji/ blednego wyobrazenia/sprawdzenia idei (teorii) na jakis temat, np. badania naukowe/ zycie osobiste /inne .

    O skutkach braku rownowagi i polaczenia pomiedzy obu strefami umyslu- przekonujemy sie codziennie. Gdy wybor / jakas decyzja opiera sie na obustronnej zgodnosci obu stref- tj. dokonamy wewnatrz siebie ,,wstepnej selekcji,, tj.rozwazamy cos - co nm chodzi po glowie przez tzw. rozsadek-jest ok, gdy jest to jednostronna decyzja opierajaca sie na np. naszym oczekiwaniu/ wrazeniu/wyobrazeniu/ zaslyszanej plotce-teorii- przynosi to co najmniej rozczarowanie lub cierpienie. Oba wybory niosa  w slad za tym- jakies emocje. 

    Co robimy z tymi emocjami, to wiadomo: albo idziemy w ekstrawertyzm, albo w introwertyzm, lub troche tego i tego .

    Droga Srodka pojawia wskutek polaczenia z wewnetrznym dzieckiem. Czym w takim razie jest to polaczenie i dokad siega? 

    Korzystajac z ostatniego rysunku -na koncu wpisu - w ostatniej czesci notki, ...powiedzialabym, ze jest to ,ten ,, statek macierzysty,, czyli symboliczna czysta kartka...ktora zapisujemy w trakcie zycia.

    Dla kogos innego bedzie to ............................ w zaleznosci od tego w co wierzymy/nie  wierzymy.

    Ps. Czym jest MACIERZ w matematyce- nie wiem. Zaraz sprawdze... :-), tak na wszelki wypadek, bo takie skojarzenie mi sie pojawilo

    ***

    2. Zilustrowanie notki drugiej: 

    https://coswtemacie.blogspot.com/2026/07/o-poswieceniu-sie-weza-urobusa-i.html?m=1

    Najprosciej, wg.Babci,  nasze zycie mozna zobrazowac tak:


    Zaczynajac od dolnej czesci rysunku : 
    Korzystajac ze skali ocen (- i +)  bez wzgledu na to czy podazamy ,Droga Srodka,, czy krazymy po manowcach lasu, pola i bezdrozach, droga ,, ciernistej galezi,, -  czlowieka ,,zjadaja,, jego wlasne emocje. W szybkim lub powolnym tempie. Tak wyglada to zgodnie z prawami Natury. 
    Ale doszly jeszcze prawa ,,ludzkie,,  i te zwiazane z rozwojem cywilizacji, ktore mieszaja   w garach. To wypadki i inne efekty wlasnych decyzji, skracajace nam zywot.

    Tak czy owak...Wraz z wiekiem jest nas coraz mniej , zarowno cielesnie, jak i ego-umyslowo, co pokazuje dolna czesc rysunku, tj. kolejne weze - zwijajace sie w klebek, az do momentu przyslowiowego ,, wyzioniecia Ducha,, . Symbolizowanego tutaj przez kropke w srodku.
    - I co z tym Duchem dalej sie dzieje? 
    Albo wyzwoli sie z wiezow swiata materialno-zmyslowego- co jest roznie ujmowane w roznych wierzeniach / religiach/ pogladach filozoficznych , albo czekaja go nastepne wcielenia, zwane reinkarnacja.

    Nastepne wcielenie uwidacznia sie w postaci powyzej ( gorma czesc rysunku) w formie symbolicznej czarnej kropki ( moment narodzin) na bialej czesci naszej ,,bazy wypadowej,, ( rys. na dole)
    Wedrowke przez zycie , bazujaca na przeciwienstwach i wzajemnych reakcjach obrazuje czlowiek, ktory zatacza krag swojego zycia , zwany tez kolem ,, Fortuny, ktora sie toczy,,. A jak wiadomo Jej nie mozna zatrzymac na wieki.  
    Wreszcie , po trudach zycia- docieramy/wracamy do ,,bazy wypadowej, ale tym razem na czarnym polu ( biala kropka). I proces zycia czlowieka (nie)poczciwego zaczyna sie od nowa. 

    ***

    Podsumowujac. z grubsza,  Babcia ma taki wglad/widzenie naszego ego-osobowego:

     Jest to zgrupowanie latajacych dywanow, albo statkow kosmicznych ,zwiazanych z pojedynczym Ufo-ludziem:

    1. -to statek macierzysty - tzw. czysta karta zycia, ktora zapisujemy od momentu poczecia

    2. -to statek ,,baza -wypadowa,, naszego ego, zbudowany z przeciwienstw (+ i -) i tym co pomiedzy ( symbolizuja to kropki- ciemna i jasna). Ta baza jest w stalym przeplywie, z powodu zmieniajacych sie wartosci/ocen/opinii /pogladow/wrazen/itd.

    3. to nasze ego-osobowe z jego skladowymi , indywidualnymi dla kazdego,  korzystajace ze wspolnej dla wszystkich ,, bazy wypadowej,, (2) w zyciu doczesnym

    4. swiat naszych ego-mysli ( idei)  i to co w nim siedzi i jest:

    5. realne, logiczne , sprawdzone w rzeczywistosci

    6. wyobrazenia, iluzje, oczekiwania, plany, nielogiczne, 

    Patrzac na latajace dywany nr.5 i 6. przez pryzmat polkol mozgowych :-) mozna mowic o  podziale na prawa i lewa z przypisanymi im cechami i zdolnosciami do......

    Przez jakie okulary ja teraz patrze- nie ma dla mnie wiekszego znaczenia. 

    Jak widza to inni? 

    - tez dobrze :-)


    Co maja wspolnego ze swiatem cyfrowo-rzeczywistym- te latajace dywany, bedzie  w nastepnej notce, bo ta jest uzupelnieniem poprzednich wpisow( 1 i 2 link) i jednoczesnie wstepem do kolejnego. 

    I nie bedzie to orka na ugorze :-) i skaranie boskie. Mam nadzieje, ze Wena dopisze....