Korzystając z okazji jaką stworzył brak możliwości komentowania, babcia poszerzyła swoją wiedzę w dziedzinie ................. . Z praktyką było nieco gorzej, ale ...kilka zmian poczyniłam w ustawieniach. I chyba nic nie spiep.....łam. Na wszelki wypadek zmieniłam motyw, jeszcze wczoraj, bo pomyślałam, że przyda się odświeżenie wizerunku i może wtedy blogger ruszy z kopyta ;-) .Ale i to nie pomogło.... Przecież czasem i ja zmieniam fryzurę, ciuszki czy buty. Głowy zmywać nikomu nie będę, ale co się nagadałam w poprzednim poście- to moje.
Wybita chwilowo z własnego rytmu czyli zbita z pantałyku, zamieszczam fotki nie tylko ze spaceru, tak na rozgrzewkę :-)






Ja też korzystając z okazji chciałam się doszkolić i nawet zajrzałam do ustawień bloga, ale szybko zrezygnowałam. No nie na moją głowę ta terminologia, nic nie rozumiem :( Na szczęście dosyć szybko możliwość komentowania wróciła.
OdpowiedzUsuńZaintrygowało mnie pierwsze zdjęcie. Pewnie jakiś deser, ale jaki?...
Sernik na zimno w kolejnej odmianie.....środek to banany zmiksowane z galaretką cytrynową.. Co jakiś czas wspominam i zwykle dołączam zdjęcia.
UsuńUstawienia w blogu i dostępne możliwości np. zmiana okienka komentarzy wypróbowałam w pierwszej kolejności. Ale zorientowałam się, że to sprawa poza moimi możliwościami, gdy u Jotki pojawiła się informacja o tym samym problemie.
Gdzieś Ty taką graciarnię wyhaczyła?!
OdpowiedzUsuńPod śmietnikiem...mijanym. Nie wszędzie są wiaty na tzw.gabaryty. Okazuje się, że pozostałości prl-owskie jeszcze żyją :-)
UsuńCzyli Blogger zafundował Ci przyspieszony kurs informatyki, a życie - dla równowagi - trochę spacerów, sernik i przegląd rzeczy, które człowiek znajduje, choć wcale ich nie szuka. Ta „graciarnia” pod śmietnikiem ma zresztą w sobie coś archeologicznego - jeszcze chwila i będą organizowane wycieczki z przewodnikiem: „proszę Państwa, po lewej widzimy późny PRL…”. ;)
OdpowiedzUsuńNa brak spacerów i ruchu nie narzekam do tego stopnia, że liczykroka zdjęłam z ręki. Apetyt wziął mnie też w obroty, więc wypatruję ,,smacznych kąsków,, dookoła. Czasem trafić można na ogórki kiszone czy przetwory, których ktoś przed swoim zejściem nie zdążył zjeść, a następcy postanowili opróżnić piwnicę...Kto wie, może za jakiś czas i takie biologiczne eksponaty będą równie poszukiwane...?
Usuń