30 kwietnia 2026

O depresji BTW i poszukiwanym standardzie Paleya.

 W ramach kolejnego  przerywnika, mającego na celu wdrozenie się do kolejnej notki- zamieszczam link dla zainteresowanych depresją......i jej przyczynami...https://www.national-geographic.pl/nauka/naukowcy-zidentyfikowali-komorki-mozgowe-odpowiedzialne-za-depresje-odkrycie-daje-szanse-na-nowe-terapie/

I chociaż miałam już wczesniej jasno wyklarowane, co chcę napisać w temacie notki z 13.kwietnia 2026 r ,,Paley nigdy nie sformułował precyzyjnych standardów wykrywania projektu w naturze,, to okoliczności nie sprzyjały realizacji mojego planu.

A że nauczyłam sie w międzyczasie klękania na kolana wobec siły wyższej, to notka nieco sie odwlekła. Aż do dzisiaj.

Co warto zauwazyć, to to, że Paley  i Darwin skupili się na sprawach ziemskich, co nieco upraszcza i zawęża zakres tematu, ale że nasz słoneczny mikrokosmos nalezy do większej całości, wiec co na ,dole,, to na ,,górze,, i na odwrót , mozna każdą koncepcję rozciagnąć na To co Jest Nieskończone.

 Mamy więc świętą trójcę : Inteligencja- Ja- Jestem. 

- Inteligencja jest twórcą ewolucji, do której odwołuje sie Darwin . A że  Ona działa, to można przekonać się na własnej skórze.. i podczas obserwacji długotrwałej np. natury czy zmian tzw. cywilizacyjnych na Ziemi czy w Kosmosie

- Ja - czyli Ego jest Twórcą Historii jako takiej 

-Jestem  jest świadkiem siebie , czyli obecnoscią wszystkiego i niczego ( tego co niepoznane/ niewidzialne/ nierozpoznane dotychczas przez nasz indywidualny mikroumysł) 

Paley nie mógł stworzyć standardów wykrywania Inteligentnego Projektu w Naturze, z tego względu, że nasz umysł posługuje się swoimi standardami oceny rzeczywistości, bazującymi na ograniczonych możliwościach poznawczych konkretnego człowieka . A jezeli do tego dojdzie ,,przypadkowość,, którą umysł sklasyfikuje jako metoda prób i błędów Naturalnych - jako coś przeciwstawnego do działania zamierzonego , celowego, ukierunkowanego/ sprawdzonego doświadczalnie - to wtedy pojawia się problem.

Jaki problem? Ano taki, że metoda prób i błedów czy to ludzkich czy np. Natury na Ziemi (a w Kosmosie -Twórcy Inteligentnego Projektu) nie stoi w opozycji, a jest zawsze pierwszym etapem tworzenia, a celowe i zamierzone działanie jest jego nastepnym elementem. Potem obserwuje się skutki owego działania. Skutki wywołują zmiany w otoczeniu, a te zmuszają do ponownego zastosowania metody prób i błedów. Itd. I kółko się zamyka.

I to jest ów poszukiwany standard : Przypadkowość- przechodzi ( ewoluuje) w celowość ( zamierzone działanie przystosowawcze) - to ewoluuje=wywołuje skutki - np.zmiany w jakimś srodowisku, a te są przyczynkiem do poszukiwania kolejnych np.rozwiązań( w przypadku działań człowieka i Natury) A wszystko to dzieje się w ramach  inteligentnych mozliwości. Ziemskich lub Kosmicznych.

Zatem podsumowując: Darwin skupił się tylko na pewnym elemencie Życia, tym namacalnym, a Paley i jemu podobni - wchodzili w Nienamacalne.

W jaki sposób Niewidzialne i Nienamacalne staje się czymś Namacalnym i Poznanym  świadczy np. powyższy artykuł o depresji.

Ps. Kto jest winien teorii ewolucji Darwina? 

-Inteligencja Ja Jestem!

29 kwietnia 2026

Butelkomaty specjalnej troski.

 Zanim zamknę definitywnie BTW, co może się nie wydarzyć z powodu Nieskończoności Życia, postanowiłam sięgnąć korzeni czyli spraw ziemskich. Pomna na znaną regułkę gry wstępnej z .....ciekawością, zacznę tak: ,, czy wiecie, że.....

....mamy butelkomaty specjalnej troski? Ja nie wiedziałam  do czasu, aż przyszło mi poszukiwać tegoż urządzenia w dalszej odległości . Najbliższy pochłaniacz opakowań, z którego zdarzyło mi sie korzystać, tak był obżarty, że kilka dni czekałam aż strawi to co mu podano. A że miejsca za pralkąą ubywało, to wyruszyłam w dalszą podróż z plastikami w reklamówce. I wreszcie dotarłam do ,,zastępstwa,,. Podajnik przyjął wybrane przez siebie opakowania i zapłacił kwitkiem za ulubiony posiłek.

Niestety, nie chciał wszystkiego popić Fantą więc wypluł z siebie informację iz jej nie strawi. Zostałam więc z dwoma pustymi flaszkami w powiewajacej na wietrze reklamówce- w jednej rece i z psem na smyczy- w drugiej. Nie klęłam pod nosem, jak to czasem mam w złym/dobrym zwyczaju, bo w drodze powrotnej zahaczyłam ponownie o ten bliższy pożeracz. Oczywiście, jak na złóśliwość Losu przystało- ten zdążył strawić wczesniejsze dania i nawet się wypróznić. 

Nie wybrzydzał, Fanta czy inny Kubuś, zjadł wszystko jak leci. I dobrze, że takie są. Bo z tymi butelkomatami ,, specjalnej troski,, to można nie tylko, że ponieść straty tj.stracić nerwy, ale i może odechcieć  niektórym zbierania opakowań pozostawionych w plenerze po bibkach wiosenno-letnich. 

Zarobiona  ekstra w 1 zł, mogę znowu z radością zainwestować....Może w jakąś krypto-walutę?

27 kwietnia 2026

Tradycyjne smaczki wiary w św. trójcę.

 Współczesność pędzi na złamanie karku, nic więc dziwnego że nie wszyscy nadążają. Postanowiłam zatem przejąć pałeczkę by dorównać Czasowi i Ewolucji. Naszej regionalnej, środkowoeuropejskiej - w dziedzinie życia jaką jest wiara. Wierzę bowiem - niezaprzeczalnie, także w trójcę nieświętą:

Ego- Rozum- Intuicja. 

Jeżeli ktoś chciałby przystosować ową Trójcę do już istniejacego , znanego w pewnych kręgach kulturowych , pierwowzoru- proszę bardzo. Ilość kombinacji jest ograniczona.

Niestety, biorąc pod uwagę wierzenia ludów sprzed 5 tys. lat z tego samego regionu- byłoby mi to trudno uczynić ze względu na istniejące /działające w świadomości wielobóstwo sił Naturalnych, które miały wpływ na życie ówczesnego ludzia.

Z perspektywy czasu- przejscie od wielobóstwa do wiary w jednego Boga jest jak rezygnacja ze ,szwedzkiego stołu,, na rzecz posiłku złozonego z trzech dań.

Co komu wychodzi na zdrowie i w jakich warunkach-to kwestia indywidualna, ale zaprzeczyć nie mozna, że dobrze zbilansowany posiłek - to podstawa zdrowego organizmu współczesnego ludzia. Co dla kogo? 

Mamy wybór. Tyle, że jest on poczatkowo ograniczony i związany z miejscem naszych narodzin/ zamieszkania i wychowywania zgodnie z rodzinnymi tradycjami oraz oddziaływaniami dalszego otoczenia. Potem albo przyzwyczajamy się do tego co jest, albo udajemy sie na poszukiwania odpowiadajacych nam smaczków....wiary.

Tak czy owak, wychodzi mi na to, że wierzę...I mam nawet swoją własną Trójcę. Osobistą. Taki ze mnie sobek :-)


13 kwietnia 2026

E 4. Zamknięcie BTW. Praca zbiorowa pod egidą Neandertalczyka.1.

 1.https://bezpukania.wordpress.com/2026/04/09/nauka-glupcze/

2.https://wartowierzycsg.wordpress.com/2026/04/12/chca-zakazu-egzorcyzmow/

3.http://kobietoskop.blogspot.com/2026/04/wyjazd-integracyjny-czyli-firmowa.html?m=1

4.https://pl.wikipedia.org/wiki/Inteligentny_projekt

Babci jak to babci, przewróciło się w głowie po świętach. Najwyraźniej Wielka Noc miała w tym swój udział i stąd odwrócona kolejność. A Wszystko tj. Nic -zaczęło się od wskazówki Oko , której efektem było dotarcie do inteligentnego projektu (4).

Skupiłam się najpierw na czytaniu z nieudawanym  zrozumieniem i znalazłam tu potwierdzenie  tezy, która jest mi bliska: mikrokosmos jest odzwierciedleniem makrokosmosu, czyli np. człowiek jest odzwierciedleniem wielkiego Projektanta.  Cyt: ,, znaną wersję argumentu z projektu rozwinął angielski teolog William Paley (1743-1805), który w książce „Natural Theology” zaproponował swoją „tezę o zegarmistrzu”. Paley dowodził, że jeśli ktoś przechodzący przez wrzosowisko ujrzy tam kamień, może racjonalnie wyjaśnić jego obecność naturalnymi przyczynami. Jednak gdy zobaczy zegarek i stwierdzi, że „jego różne części są dopasowane i celowo złożone”, jedyną sensowną konkluzją przechodnia będzie ta, że zegarek ten został zaprojektowany[7]. Paley argumentował, że ten sam wniosek możemy, poprzez analogię, wyciągnąć obserwując wiele naturalnych obiektów, takich jak oko. Podobnie jak w zegarku, gdzie liczne części są precyzyjnie dopasowane i współdziałają w określonym celu (wskazywania czasu), tak i w oku wszystkie części precyzyjnie współgrają w celu osiągnięcia właściwego celu – widzenia. Tak więc zarówno w przypadku zegarka, jak i oka dostrzec możemy cechy świadczące o tym, że powstały one w wyniku rozumnego projektu. ,, 

I dalej za Wiki : ,,Paley nigdy nie sformułował precyzyjnych standardów wykrywania projektu w naturze. On i inni „teologowie przyrody” próbowali znaleźć w przyrodzie fakty wskazujące na istnienie mądrego i życzliwego Boga jako argumenty apologetyczne.,,

I chociaż chwilowo jeszcze daleko do rozpoczęcia odprawiania egzorcyzmów nad tekstem, to potrzebujący mogą się zawczasu przeżegnać. Tak na wszelki wypadek.Kluczowe jest dla mnie wyodrębnione z tekstu zdanie. Podjęłam rękawicę...Chociazby z tego powodu, zeby:

- rozciagnąć stare kości ( tak się mówi)- czyli rozruszać materialne ciało fizyczne i eteryczne

- rozciągać ,w umyśle , linę ,, coby połaczyć/związać w całość jedno z drugim- czyli rozruszać ciało mentalne 

-zaznaczyć własne istnienie  poprzez wypuszczenie zgromadzonych w trakcie pracy twórczej emocji , czyli wywołać poruszenie w strefie astralnej.

Teraz mozna zacząć odmawiać odpowiednią litanię lub Ojcze Nasz....albo jak kto woli zacząć psioczyć...Wszak egzorcyzmy maja rózny charakter. A tymczasem ....

...wrócę do zamierzchłej przeszłości dziecięcego czytelnictwa i pozycji ,,Cudaczek-Wysmiewaczek-, która wywarła na mnie znamienny wpływ. Z Wiki: 

Streszczenie fabuły

edytuj

Opowiadania te są połączone osobą głównego bohatera, Cudaczka-Wyśmiewaczka. Bohater ten jest stworkiem niewielkiego wzrostu („licho malusie i cieniutkie jak igła”), który według słów autorki „nie je, nie pije, tylko wyśmiewaniem żyje”. Stworek ten najczęściej mieszka z jakimś dzieckiem o niedobrym zachowaniu, z którego może się wyśmiewać i podjudza, by się źle zachowywało – gniewało, czy obrażało.

Jeżeli ktoś jeszcze ma watpliwości, jak wyglada Diabeł tj. siły nieczyste ( ze względu na mętność zgromadzonej energii astralnej siedzacej na ramieniu i szepczącej niecnie do ucha)- to polecam powrót do lat dzieciecej lektury. Szansa na nawrócenie jest w kazdym momencie...i w każdej dziedzinie życia, póki jeszcze dopisuje człowiekowi przedsmiertna świadomość.

I   jeżeli ktoś ma jeszcze watpliwość z kim/czym walczy rozum /rozsądek w każdym momencie- to przeciwnika mamy niemal podanego na tacy. Tyle, że schrupać się go nie da, bo ....jak może smakować coś co jest Złe? Nawet jeżeli poczatkowo  nam smakuje, to z pewnoscią potem nam zaszkodzi. I na kacu moralnym może się nie skończyć, ale na czymś jeszcze bardziej dokuczliwym..Będzie sie odbijać przez całe życie....i przybierać rozmaitą formę tzw. nieestetycznych myślokształtow.  A fuj! 

W tym wybór jest ogromny: począwszy od węży, pająków czy innych gorgon po demoniczne skrzaty, straszydła aż do.....Reptilian *( co do tych ostatnich na R. pojawia się pytanie czy są wśród nas takie typy ego-osobowości, które wpisują się swoim działaniem w ten ,,myślokształt,,?)

Teraz czas na powrót do ....Darwina i Inteligentnego Projektu: ,, Darwin opracował własne wyjaśnienie pochodzenia na pozór celowo zaprojektowanych struktur – dobór naturalny, odwołujące się wyłącznie do mechanizmów przyrodniczych...........................Ogromna większość społeczności naukowej stoi odtąd na stanowisku, że wszystkie cechy świata ożywionego, które wcześniej przypisywano działaniu inteligencji, da się wyjaśnić przez odwołanie się do teorii ewolucji.,,

***

1. W ksiązce z1984 roku, autorstwa chemika Charlesa Thaxtona, inżyniera Waltera Bradleya i geochemika Rogera Olsena, argumentowali, że sama materia i energia mogą tworzyć coś tylko w ograniczonym stopniu i że pewne rzeczy mogą zostać „utworzone wyłącznie przy pomocy «gruntownej interwencji informacyjnej»[9].

2.,Nobliści zdefiniowali swoje rozumienie teorii ewolucji i teorii inteligentnego projektu:.........

.,,.Ewolucja, logicznie wywiedziona z potwierdzonych empirycznie świadectw, jest rozumiana jako rezultat niekierowanego, niezaplanowanego procesu przypadkowej zmienności i doboru naturalnego. ,, - i tu ponownie nasunał mi się wpis Eve Daff ( Kobietoskop) , w którym niezaplanowany proces przypadkowej zmienności i doboru naturalnego, przypomina imprezę integracyjną zakończoną baletem ze skutkami ubocznymi rozmaitego rodzaju. 

Niestety nie jest to ewolucja sensu stricto...a tylko chwilowe zaćmienie umysłu Wielkiego Projektanta, któremu jednak zdarza się przysnąć, a wtedy ego wiedzione zmysłami swoich macek tworzacych całą Naturę- przejmuje kontrolę nad Jestem. I mamy:

Ja: Spisz?

Jestem: chrapu-chrap, chrapu-chrap

Ja: Wreszcie mam wolne od Starucha! Idę w tango!

I jeżeli ktoś jeszcze ma watpliwości co do tego czym jest ewolucja, w takim wydaniu, niech wspomni zawczasu swojego kaca moralniaka, który pozostaje z nami po kres naszej świadomości.

Bo tak normalnie to ewolucję kojarzy się , w szerszym sensie, ze stopniowym rozwojem, przeobrażeniem lub przechodzeniem od form prostych do bardziej skomplikowanych. 

I tu mam zagwozdkę, bo zawsze myślałam że upraszczanie i ułatwianie życia to ewolucja, a wychodzi na to, że też To na odwrót : im trudniej i bardziej jest coś skomplikowane to tym bardziej rozwinięte- czego przykładem są obecne technologie.  Ot i kolejny paradoks...do rozmyślań.

Ale wracając do egzorcyzmów: czas przygotować kropidło to jest - odpowiednią wiązankę , coby przechrzcić tekst, bo wniosek z powyższych rozważań nasuwa się taki:

Gdyby nie Inteligencja, bez względu na jej działanie-tj. ewolucję- to Jestem by nie wiedziało o swoim Istnieniu. To co łaczy Ja z Jestem to Inteligencja, bez względu na jej poziom IQ.

I jeżeli ktoś nadal zastanawia się dlaczego w teorii doboru naturalnego Darwina nadal są luki, to niech wspomni te momenty, gdy wycięło go z róznych powodów z rzeczywistości.....Wszak nasz pierwowzór i protoplasta też ma swoje za uszami.. A skutki obserwujemy w swoich zachowaniach, które powielamy będąc ,,dziećmi, Inteligentnego Ja Jestem. 

A jezeli ktoś ma wątpliwości co do swojego biologicznego pochodzenia i DNA to warto wiedzieć, że ( za Wikipedią) : ,,Niemal kompletny szkielet chłopca z Lagar Velho wykazuje mieszane cechy neandertalczyka i wczesnych Qafzeh-Skhul – anatomicznie współczesnych ludzi. Erik Trinkhaus z Saint Louis sugeruje, że cechy te są wynikiem skomplikowanego procesu mieszania, że niektóre cechy diagnostyczne są stabilne i nie są wynikiem klimatycznych aberracji oraz wnioskuje o płodnym krzyżowaniu się neandertalczyków z wczesnymi Qafzeh-Skhul ludźmi i kolejnym pokoleniem co najmniej 4 tys. lat po wcześniejszym 'krzyżowaniu'. 

W efekcie błędna jest klasyfikacja neandertalczyka jako wymarłego gatunku Homo neanderthalensis a poprawna jako wspólna rasa czy podgatunek przekazujący geny do puli genowej współczesnych ludzi, czyli Homo sapiens neanderthalensis...,,  

Podsumowując: 

- Ewolucja to proces zmian zachodzących w czasie, 

-kontrolę nad nią sprawuje świadoma Inteligencja -Ja -Jestem  ( w formie demokratycznej trójwładzy ) 

-czasem Inteligencja-Ja ( w formie dwuwładzy zwanej technokracją) - gdy Jestem odpoczywa

- czasem tylko Ja ( autorytarnie/totalitarnie) gdy Inteligencja Jestem poszła w las...zostawiając Ja na pastwę...Losu, zwanego potem tj.po jakimś fakcie -Ewolucją Ego.

I wiadomo do czego wtedy dochodzi...i dlaczego....Cudaczek- Wyśmiewaczek ma wtedy szerokie pole do ..popisu!

W następnym podsumowaniu wyjaśnię czym są wg.babci poszukiwane przez Paleya ( tłusty druk na samej górze) standardy Inteligentnego Projektu w Naturze. 

*https://pl.wikipedia.org/wiki/Reptilianie

03 kwietnia 2026

Obwieszczenie przedświąteczne.

 Będąc mikroorganizmem należacym do Wszystkiego i Niczego, z racji funkcjonowania w komórce zwanej Ziemią, z powodu regionalizmu zwanego Polską, niniejszym postanawiam:

-1.wypełnić obywatelski obowiązek wynikajacy z p.2 

-2.czyli wróżbę walentynkową: 

a.polską z chińskiego ciasteczka




b. albo chińską z polskiego ciasteczka?


W ramach porządków przedświątecznych zabrałam się więc do ogarnięcia pomysłu, który byłby większy niż moje ego. Zajęło mi sporo czasu, zeby pozbierać niezbędne dane by zbudować właściwe marzenie, które zaspokoi większość tworzącą masę komórkową Ziemi.
I tak sobie wymyśliłam/ ten mój pomysł: niech zmądrzeją ci, którzy zmądrzeć powinni.
I bedę czekać na realizację pomysłu: będę wizualizować, przedstawicieli masy komórkowej z noblami i bez,  i tych z twarzą i tych bez twarzy, ( Ufoki?) coby nadmiar mądrości nie trafił tylko do tych z twarzą...

Korzystając z ciasteczkowej świątecznej okazji będę sobie wyobrażać naszą ziemską komórkę jako Raj, a komórkowców czyli mieszkańców jako jeden zgodnie współdziałajacy organizm. Niech się dzieje!
I tylko męczy mnie ta druga strona medalu, bo jak wiadomo- w naszej umysłowej rzeczywistości wszystko ma swoje przeciwieństwo ....więc skoro będziemy jako te mądre rajskie ptaki na Ziemi, to wysiedlona Głupawka odsunięta od władzy na Ziemi- też będzie potrzebować swojego miejsca...
Nie żebym była defetystką, ale nie wiem czy chciałabym aby np. zamieszkiwała Księżyc..
Więc może jednak te marzenia do spełnienia, wystarczy ze będą mniejszego rozmiaru...to jest na miarę mojego mikroorganizmu....?
A skoro z Wielkich Marzeń nici, to życzę sobie i innym mikroorganizmom na ziemi, żeby z okazji świąt Wielkiej Nocy , wszystkie Jaja okazały się Puste, tj. niezalężone , no chyba, ze ktoś chce być przy nadziei, że :


27 marca 2026

E 4. Zamknięcie BTW. O paradoksie irracjonalnym i UFO.

  Jak tu ugryźć następny wpis? Może zacznę duchowo.... od takiego pytania:

- Co sprawia, że człowiek jest w stanie zapomnieć o swoim ,, istnieniu,, tutaj w znaczeniu ,, zapomnieć o swoim ego,,? I co mi przyszło najpierw na myśl to:

- zapatrzenie, zaangażowanie w coś, zachwyt, zasłuchanie, zakochanie, zdrowy sen, śmiech , itp. kiedy nasza uwaga koncentruje się tak bardzo, że przysłowiowo ,,świata poza tym nie widzimy,, ( w znaczeniu, że zapominamy o sobie) czasem jest praca/ czynność którą wykonujemy.

I wydawać by się mogło, że to proste . I tak jest, gdy dzieje się to naturalnie w związku z jakąś sytuacją i jest poza naszym chciejstwem. Gdy chcemy ,zapomnieć o sobie,, bo tak chcemy.....potrzeba praktyki i rytuałów, stwarzających odpowiedni klimat . Jest to związane z zapewnieniem naszemu ego-poczucia bezpieczeństwa. Wtedy da nam na jakiś czas spokój i pozwoli na ....pełny relaks , czyli odpoczynek od siebie.

Paradoksalnie *, zmysły i bazujące na nich ego-czyli to co nam ma służyć- w dobrej wierze- ku naszej uciesze i lekkości bytu-oraz przyszłemu wyzwoleniu z cielesności-  przejmuje często nad nami kontrolę, czyniąc z nas marionetki. Wtedy nie jesteśmy sobą. Zachowujemy się irracjonalnie. 

Czym są zachowania irracjonalne:

Główne cechy i przykłady irracjonalnego zachowania:
  • Działanie wbrew własnym interesom: Uporczywe trzymanie się szkodliwych nawyków, współuzależnienie, czy podejmowanie ryzykownych decyzji finansowych pomimo braku perspektyw zysku Forum Akademickie.
  • Emocjonalne reakcje: Skrajna agresja, ataki złości, mściwość lub zachowania destrukcyjne, które nie są proporcjonalne do sytuacji Centrum medyczne Salus Pro Domo w Warszawie
  • Błędy poznawcze: Uogólniona wrogość, myślenie życzeniowe, "efekt potwierdzenia" (szukanie tylko tych informacji, które potwierdzają naszą tezę) oraz ślepe popieranie własnej grupy, nawet gdy nie ma racji odnova.net.
  • Automatyzmy: Działanie "na skróty" bez analizy faktów, uleganie stereotypom i uprzedzeniom zadbajosiebie.pl.

Przyczyny irracjonalności:

  • Ewolucyjne ograniczenia: Umysł często wybiera drogę na skróty, by zaoszczędzić energię zadbajosiebie.pl.
  • Silne emocje: Strach, miłość, zazdrość czy nienawiść paraliżują racjonalne myślenie Forum Akademickie.
  • Czynniki psychologiczne: Zaburzenia osobowości, stres, chęć dopasowania się do grupy Centrum medyczne Salus Pro Domo w Warszawie.

Irracjonalność nie zawsze jest negatywna – w sztuce czy życiu osobistym może prowadzić do kreatywności, jednak w sferze decyzji życiowych zazwyczaj prowadzi do niepotrzebnych trudności Wikipedia.


* Pochodzi z greki (parádoksos), oznaczając coś nieoczekiwanego lub dziwnego, często służąc do ujawnienia głębszej prawdy.

Kluczowe informacje o paradoksach (AI)

  • Występowanie: Stosowany w filozofii (np. paradoks kłamcy), fizyce (np. paradoks bliźniąt), matematyce oraz literaturze (jako figura retoryczna).
  • Funkcja:
     Zaskakuje formą, zmusza do refleksji, często występuje w formie aforyzmu.
  • Przykłady: „Im więcej mamy, tym mniej nam wystarcza”, „Aby nauczyć się cierpliwości, potrzebujemy cierpliwości”.

A wracając do naszych problemów z pamiętaniem  o sobie podczas naszego zaangażowania gdy zapominamy o ,,całym świecie,, , które może przyjąć też i aspekt niepożądany wskutek bycia ,,marionetką własnego ego,,. .... 

Bo właśnie o to chodzi żeby się wyzwolić z więzów naszego ego . Z tego co sprawia, że nie możemy potem przecisnąć się przez ,wąską bramę,, do życia wiecznego.

Tej właśnie wolności brakuje niektórym w życiu Tu i Teraz indywidualnie. I niestety- ucieczka w śmierć tj,. samobójstwo tego problemu nie rozwiązuje. Temu służą wszystkie doświadczenia życiowe . Mamy wejść na właściwą drogę...drogę do wyzwolenia od materii...

A jeżeli tego nie dokonamy, to kto wie, czy nie pozostanie nam potem tylko.....UFO, jako ostatnia deska ratunku...

Ale póki co , to bądźmy np. w zachwycie nad...i na moment zapomnijmy o sobie....o tak , żeby pokazać, kto Tu rządzi. 

Ja: Jesteś?

Jestem: .......................


26 marca 2026

E 4. Zamknięcie BTW. O rajskich zaświatach i diabłach wcielonych.

  Zacznę, jak czasem zaczynałam...zmotywowana komentarzem Jotki, pod poprzednim wpisem, postanowiłam przyjrzeć się naszym ,,przewinom,, , które utrudniają przejście przez ucho igielne i dyskwalifikują nas do wędrówki w oczekiwane przez nas zaświaty.

A o tych rajskich zaświatach wiadomo sporo z przekazów szeptanych pomiędzy zaufanymi znajomymi, a ich odbicie można znaleźć czasem w literaturze, filmach..

Kto chce niechaj wierzy, a kto chce- niechaj nie wierzy. 

Jest całkiem spora grupa osób, która doświadczyła kontaktu ze zmarłymi bliskimi, poprzez sen. W trakcie rozmowy docierają do żyjących informacje o aktualnym miejscu pobytu osoby zmarłej lub innego rodzaju przekazy. Dla mnie osobiście nie jest to niczym dziwnym...

Częstym motywem, który pojawia się w historiach- są znaki, jakie zostawiają nam zmarli, które odbieramy namacalnie lub kojarzymy z osobą zmarłą. Jest to najprawdopodobniej związane z pewnymi zasobami energii, które umożliwiają ,zaznaczenie duchowej obecności do pewnego momentu. Niestety tylko do czasu wyczerpania zgromadzonej energii.

Nie wszyscy trafiają do Raju, który jest miejscem zgodnym z naszą wewnętrzną/ duchową wibracją , bo stają temu na przeszkodzie nasze tzw. ziemskie przywiązania. To nasze ,przewiny,,. 

Ciężka zmysłowa materia, która jest przez wielu uważana za rzeczywistość-wiąże nas z naszym światem Iluzji, który trwa dopóki trwają nasze zmysły, bo przez nie właśnie odbieramy to co wokół jako Życie rz.eczywiste. To przywiązanie do Iluzji uniemożliwia nam potem dostanie się do tego poziomu, w którym powiniśmy się znaleźć. Dlatego mozna trafić na informacje o bogatym, któremu trudno przejść przez ,wąską bramę,,. co symbolizuje osobę o wielu przywiązaniach ziemskich do Iluzji.

Te energetyczne ,,związki,, przywiązań do Iluzji- tworzą po śmierci kogoś własny wizerunek, czyli przyjmują określone kształty, które nazywamy umownie siłami nieczystymi/złem i w ezoteryce umiejscawia się je w strefie astralnej, która związana jest z naszymi emocjami..Istoty te żywią się energią związaną z tzw. niskimi pobudkami, złością/ nienawiścią i popełnionymi w związku z tym - czynami. Dlatego to czym człowiek kieruje się w życiu- jest tak ważne. Miłością czy  wręcz przeciwnie...Nieraz te ciemno-szare formy są dostrzegane przez niektore osoby /dzieci lub można je uchwycić w określonych miejscach czy znaleźć na zdjęciach. Są tam gdzie są sprzyjające okoliczności, tj.sytuacje sprzyjające do przejawienia przez nas negatywnych emocji....

Wszelkiego rodzaju modlitwy/ rytuały oczyszczające,   nie tylko religijne, które kierują je w stronę ,światła,, służą wyzwoleniu z ,ziemskich przywiązań tj. z Iluzji , której oddawali bałwochwalczą cześć poprzez swoje działania/ zachowania. 

Miłość jest Prawdą.

Jak wyglądają nasze intencje wobec innych- taki potem mamy Raj. 

Można się zgadzać, albo i nie...wierzyć albo i nie....

Ale gdy słyszy się o patozachowaniach, to trudno nie kojarzyć tego z brakiem Miłości/ Światła. Być może to zagubione dusze, albo diabły wcielone, bo o takich nie zawsze mówi się z przymróżeniem oka.

Zatem..módlmy się, a każdy na swój sposób...

23 marca 2026

E 4. Zamknięcie BTW. O życiu duchowym i dyskotece.

  O tym jak przebiegała ewolucja człowieka chodzą różne słuchy... W skrócie można by było to zobrazować tak: od gara z wodą stojącego na ogniu- do czajnika elektrycznego.

Nie ma co się śmiać, bo temat jest (nie)poważny....

Jestem:  Jestem....

Ja: Ja też. 

Ja jestem: To co robimy? Grzejemy się czy nie?

Jestem: Przecież wiesz, że mnie nic do tego, bo mam związane ręce, ale za to Ty.. hulaj dusza- piekła nie ma.

Ja: Już ja Ci dam popalić! Nie ma siedzenia/ stania w miejscu trzeba się ruszać.

Ja jestem: No to gotujmy się.

W ten oto sposób człowiek rozpoczyna swoją drogę krzyżową przez życie. Raz na małym ogniu  emocji, a innym razem aż iskry lecą. Potem przychodzi okres sennej / na czuwaniu regeneracji, kiedy naczynie, w którym gotuje się Życie- odłącza się od zewnętrznego źródła bodźców  tj.energii a jest tylko na własnym zasilaniu awaryjnym. Żródłem jest chęć do tańca - cząstek elementarnych, wydających z siebie pojedyncze/indywidualne dźwięki, mające za zadanie przyciągnąć do siebie odpowiedniego partnera, a odstraszyć niepożądane ,,związki taneczne,,. Zupełnie jak w życiu codziennym feromony....Jednych przyciągają a innych odstraszają.

Patrząc na przekrój poprzeczny np. Ziemi czy człowieka- wyraźnie widać podział na warstwy, przez które trzeba się przebić tj. zejść po schodach w dół, by dotrzeć do sedna tj.jądra. To samo jest z wpisem. Trzeba przebrnąć przez kolejne wersy, żeby dotrzeć do meritum. To wymaga czasu. Stąd wniosek nasuwa się też taki, że człowiek to taka wielopoziomowa dyskoteka. A tańcują w nim cząstki elementarne -charakterystyczne dla poszczególnych poziomów, i do tego na kazdym poziomie jest inny rytm i wydawany inny dźwięk przez pojedyncze składowe.  Na samych dachu świata mamy oczywiście nasze ciało, zwane na potrzeby wpisu- garnkiem lub naczyniem.

A że w trakcie ewolucji środowiska zewnętrznego okazało się, że do naszego gara - wraz z rozwojem i wiekiem- otoczenie zewnętrzne dokłada coraz więcej ( niekoniecznie) interesujących bodźców a w tym i my sami, to okazały się być niezbędne bezpieczniki/zabezpieczenia. Na różnych poziomach naszej osobistej dyskoteki. 

Imprezujemy więc całe życie....aż do upadłego, a nawet o tym nie wiemy . To jak dbamy o stan naszego naczynia  i jego kondycję zdrowotną w dostępnym nam zakresie- warunkuje jego wytrzymałość wewnętrzną=cielesną (układu) organizmu.

A tymczasem z drugiej strony, tj z naszego kochanego świata zewnętrznego -w trakcie gotowania ( życia)- para idzie w gwizdek - jak w szybkowarze, czyli wolno się gotujemy pod dużym/małym ciśnieniem- to ci ze skokami ciśnienia, albo jesteśmy jak gar z perkoczacą pokrywką, albo w ogóle bez przykrywki.....Wtedy odparowujemy/przerabiamy życiowe sytuacje na bieżąco , tak że nie przywiera nam nic do spodu...i nie ,,wylewamy się,, z powodu nadmiaru dostarczonych bodźców. 

Tymczasem każda impreza tutaj nasza osobista dyskoteka kiedyś też musi być zamknięta, bo poszczególni tancerze padli z wycieńczenia i tylko niedobitki z najniższego poziomu , tam gdzie nic nie dociera- trwają na stanowisku Jestem. A drgają tak szybko, że jest to niedostrzegalne, a pomiar jest niemożliwością. Mówię Wam...techno , na całego...Dobrze, że nic nie słychać .....za życia.

I chociaż para z  personalnego gara może kojarzyć się z naszym ostatnim tchem/ oddechem , który jest pojazdem/ łodzią dla naszej historii powstałej podczas  czasowego pobytu w naczyniu, to to co osiągnęliśmy i jacy jesteśmy tu i teraz- jest drogowskazem do większej Makro-wielopoziomowej dyskoteki , ale już innego rodzaju...

Gdzie będziemy tańczyć pośmiertnie? To zależy od nas......Być może w naukowej bibliotece, a może na zagranicznej placówce?

Wszak złożoność duchowa Wszechświata wygląda tak....i tylko to ucho igielne jest do przejścia....

I tak toczy się życie.