To w sumie tylko takie ps. do poprzedniego wpisu. Chodzi o pracę zmianową. Różnie jest ona w różnych miejscach ustawiona. W przypadku gdy pracuje się stale na jednej zmianie- nie ma problemu, bo rytm dobowy organizmu jest ustalony. Jest możliwość poczynienia pewnych ustaleń w domu ( rodzinie), co do podziału obowiązków i czasu na przyjemności, itd.
Czasem jednak grafik bywa taki, że pracownik pracuje na 3 różne zmiany w jednym tygodniu. I do tego w każdym tygodniu grafik jest ustawiony inaczej. A nawet jeżeli by się powtarzał, to i tak nie zmienia to faktu, że taki system pracy jest najbardziej wyczerpujący i wymaga więcej czasu na odpoczynek.
Po dłuższym okresie pracy, oczywiście , do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale dlaczego do złego? Czasem mam wrażenie, że ludzie ludziom lubią utrudniać życie, a zwłaszcza jeżeli ich to nie dotyczy.
Zwykle pod pojęciem innowacji rozumie się coś lepszego, jakieś udogodnienie, ale po co zmieniać coś co jest dobre i zgodne z naturalnymi potrzebami.organizmu? Oczywiście z potrzeby....a źródełem takiej chorej potrzeby bywa przeważnie jakaś "góra".
Potrzeba wykazania się na zajmowanym stanowisku, pomniejszych przełożonych, żeby było widać, że się działa i coś robi jest ok. Sama potrzeba. Tyle, że niektóre wprowadzone zmiany często psują to co było dobre i sprawdzone w działaniu, bo nie zasięgnęliśmy opinii na dole. Nie chciało się zejść z chmur na ziemię i popytać- zrobić rozeznanie wśród pracowników niższego szczebla. Bo przecież mogli by nas posądzić o brak kompetencji czy niewiedzę...
Więc kontynuuje się jakąś własną lub cudzą głupotę w imię jakiś wziętych z kosmosu zasad i traci szacunek. A ludzie poniżej tracą zdrowie, bo zwykle zależy im na wykonywanej pracy. A że przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, więc wszyscy tkwią w ....tym w czym tkwią.
Generalnie, jeżeli pracuje się na zmiany, to system wg. mnie powinien wyglądać tak np. co 2 tyg. na innej zmianie lub stała jedna zmiana 1, 2 lub 3. I znikają problemy z grafikiem.
*
Teraz przyjrzę się hierarchii- np.góra wprowadza pewne zmiany...odgórnie ;-) za pomocą prawa, firmy/ pracodawca podporządkowują się tym przepisom, a indywidualni pracownicy, doraźnie - za zgodą przełożonego - w przypadku nagłej potrzeby, mogą zamienić się zmianami na jakiś czas. Bo przecież liczy się ilość (pracowników)na zmianie i wykonana praca.
Są pewne przepisy, które powinny być wprowadzone centralnie, z pozostawieniem pewnej swobody pracodawcy/ samorządom ( niższy szczebel) , i wreszcie pracownikowi (na dole).
Że pełna centralizacja nie jest możliwa, to jest wiadome, ale chodzi o to by rozdrobnienie było jak najmniejsze, w tych dziedzinach życia społecznego, w których jest to możliwe.
*
Ale być może jestem zacofana, bo nie jestem prawnikiem , ale swoje przeszłam pracując w różnych systemach zmianowych. Gdy człowiek jest długotrwale zmęczony i zestresowany to wiadomo co się dzieje. Odbija mu , choruje. O wypadkach w pracy nie zapominając. I relacjach międzyludzkich tych codziennych też trzeba pamiętać, że są wtedy zakłócone.
A dlaczego "górę" powinien obchodzić "dół "i warunki życia ? Bo zadowolony i zdrowy człowiek to dobry pracownik. I nie wymaga leczenia. I stąd się też biorą niektóre oszczędności...
Ps. A tak przy okazji, to ten nowy program z badaniami dla osób w wieku 40+ z jednej strony, a z drugiej strony info o zamkniętych oddziałach w szpitalach z powodu braku lekarzy i personelu medycznego...stoi wg. mnie w opozycji zamiast w koniunkcji.
I bądź tu mądrym i pisz wiersze....
Ps.Pozostaje mi więc dać upust nagromadzonym emocjom...
Nigdy nie pracowałam na zmiany, może oprócz kilkudniowych wycieczek z młodzieżą, raz byłam na obozie wędrownym jako opiekun, a tu praca 24/dobe.Na pewno nie dałabym rady na nocnej zmianie!
OdpowiedzUsuńBadania 40+ to koszmarny żart z pacjenta. jeden z dziennikarzy sprawdził - masz podać wagę, obwód pasa,ciśnienie krwi, które to dane później wlicza się do pakietu badań! To chore jest!
Wszystko zależy od układów rodzinnych. Ale z pewnością lepiej jest być sową niż skowronkiem, w tym układzie.
UsuńKtoś kiedyś powiedział, że trzeba mieć zdrowie, czas i pieniądze, żeby chorować( i leczyć się). Czasy się zmieniły.