- Harmonia i proporcje: Rysunek idealnie obrazuje, że wysokość człowieka jest równa rozpiętości jego ramion, a jego ciało wpisuje się w koło (z pępkiem jako środkiem) i kwadrat, co symbolizuje doskonałość i uniwersalny porządek.
- Związek człowieka z kosmosem: Jest to wizualizacja idei makrokosmosu i mikrokosmosu, gdzie człowiek jest lustrem całego świata, zgodnym z filozofią platońską.
- Uniwersalność ludzkiej postaci: Pokazuje, że ludzkie ciało jest źródłem proporcji dla architektury, a proporcje te są fundamentalne dla piękna i użyteczności budowli, jak twierdził Witruwiusz.
- Geniusz Leonarda: Jest świadectwem połączenia precyzyjnej geometrii i dogłębnej znajomości anatomii, ukazując zarówno geniusz Witruwiusza, jak i zdolności Leonarda da Vinci.
18 stycznia 2026
Od klepsydry ego-życia do pentagramu.
17 stycznia 2026
Od kija i marchewki do poczucia bezpieczeństwa.
Problem nagrody i kary wzbudza wiele emocji, zwłaszcza gdy dotyczy dzieci.
Niestety jest to jedna z najprostszych metod wychowawczych majacych wpływ na człowieka: chwalić gdy nalezy się pochwała i ganić- gdy sobie na to człowiek zasłuży.
Niestety, na jaki grunt trafia dana metoda - nigdy nie wiadomo, ze względu na wymienione czynniki ( w poprzedniej notce) tym bardziej że wiele problemów natury duchowej tj. zaburzeń ukrytych w Psyche i jej stanie emocjonalno-medycznym ( neuroprzekaźniki i hormony) wychodzi z czasem, w trakcie dalszego życia. Czy zastosowane metody wychowawcze będą w takim razie skuteczne a jeżeli tak to w jakim kierunku / dokąd zaprowadzą ego-osobę? W porządanym społecznie czy wręcz przeciwnie?
Jednostka dowartościowana we właściwy sposób, czyli adekwatnie do jej zachowań, i która ma zaspokojone potrzeby emocjonalne związane z poczuciem bezpieczeństwa, szacunku, uznania itp. nie potrzebuje szukać wspomagaczy/ dopalaczy itp. podniet, które mają za zadanie zaspokoić te niedobory z wczesnego okresu życia przez zwrócenie uwagi otoczenia na siebie w skuteczny sposób.
Ponieważ większość społeczeństwa bazuje na jakiś regułach- formą zwrócenia uwagi będzie przekraczanie tych reguł. Świadomie lub nieświadomie. Nieświadomość oznacza w tym kontekście- stan niewiedzy o mechanizmach, ( tj. niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych lub zaburzeniach) które powodują zachowania ,nieakceptowane, społecznie.
Będąc po drugiej stronie - też jest się podporządkowanym regułom i normom, tyle że są one innego rodzaju.
Z powodu nieświadomości lub świadomego wyboru - człowiek umiejscawia się tam, gdzie na danym etapie życia jest mu ,najwygodniej, gdzie czuje się bezpiecznie i ma zaspokajane wszelkie niedobory emocjonalne z dzieciństwa, tworząc sobie ,własną strefę komfortu,, A ze bywa ona niekomfortowa, z innego punktu widzenia ( tj. norm społecznych) ? Wszak chodzi o zaspokojenie podstawowej potrzeby....potrzeby bezpieczeństwa. A jakie obiekty są dobrze strzeżone, to wiemy...
W ten to sposób nieświadomość rekompensuje sobie braki emocjonalne z dzieciństwa.
16 stycznia 2026
O klepsydrze ego - życia i Sile Wyższej.
Po poranych perypetiach z g.chrome i niemożliwością dostania się do blogowego środka, odwlókł się moment tworzenia kolejnej notki. Nawał tematów do obgadania pro pubico bono- wprowadza lekki zamęt w głowie - nic więc dziwnego, że zaczęłam kręcić nosem.
Nie dość, że tzw. wolny elektron - nazwa umowna dla cząstki energii przed ściągnięciem jej na ziemię, pcha się do życia ( ze swoimi składowymi) , to do tego doszło jeszcze ...rozdwojenie jaźni, a może roz(s)trojenie(?)związane z 3 aż punktami widzenia, przez które można obserwować życie:
-A. patrzenie przez własne subiektywne ego i jego kryteria oceny
-B. patrzenie spoza ego- przez pryzmat indywidualnego obserwatora
-C. obserwowanie ego i obserwatora - kto obserwuje?
to jeszcze dochodzi: bolączka związkowych relacji międzyludzkich....i ich zmiany ,,chorobowe,,.
Ponieważ wszystko zaczyna się od ...Początku, to zacznę od nieopierzonego ego- jaja, który jako wolny elektron szybuje sobie w przestworzach kosmosu.
Nagle , niewidzialna siła zwana na ziemi ,, energią miłości,, ( potocznie)= instynktem, ściąga go na ziemię, dając początek nowemu życiu w łonie matki.
Co ma zatem wpływ na nasze początki, zanim wyściubimy nosa z przysłowiowego brzusia?:
1. to - jaki był stan emocjonalno-intelektualno-seksowny rodziców w momencie naszego poczęcia, potem okresie ciąży i w momencie narodzin. Na taki a nie inny stan dawców naszego ego materiału genetyczno-emocjonalnego mają wpływ takie czyniki:
- miejsce, czas i warunki bytowania rodziców, które uzależnione są od regionu, jego ukształtowania geo- fizycznego i politycznego ( ułatwiających przeżycie lub nie) i tradycyjnych wierzeń regionalnych , zasad i reguł, w jakich funkcjonują nasi protoplaści, w tym stan ekonomiczno-emocjonalno-intelektualnie-seksowny ego-osób tworzących podstawową komórkę społeczną.
Na to, jak dany region geograficzny pod względem warunków do życia wygląda , ma wpływ inna siła wyższa: klimat, roślinność, bogactwa naturalne itp. A to warunkuje z kolei możliwość wyżywienia i zarobkowania w rodzinie.
To jest uzależnione od innej siły wyższej: historii Ziemi i jej umiejscowieniu w układzie słonecznym. Nasze główne bóstwo jakim jest Słońce - też ma swoich przełożonych jakimi są siły międzyplanetarne . One to pośrednio , tak jak nasi bardzo dalecy prapraprzodkowie- mają tylko taki niewielki niezauważalny wpływ z jednej strony, a z drugiej - rozpad tych sił działających we Wszechświecie poza naszym układem słonecznym- spowodował by rozpad całego systemu, a w każdym razie jego całkowite przemeblowanie. Tak to widzę. - I tak pojawił /objawił się motyw .....Obserwatora (C.) obserwującego ego i jego obserwatora( A. i B.)
Ponieważ Układ Słoneczny jest jednym z mikroelementów Całości Kosmicznego eko- systemu -można tylko przypuszczać, że jego rozpad mógłby wygladać jak usunięcie stanu zapalnego ( z racji naszego Słoneczka w centrum układu) ze zdrowego organizmu Wszechswiata, pozostawiajc niewielką rankę, która z czasem ulegnie zabliźnieniu.
W ten sposób jesteśmy w stanie zbudować piramidę - trójkąt zależności i podległości sił wyższych. Sił - wyższych od naszego jednostkowego ego. Jest to trójkąt, a raczej ostrosłup stożek, którego podstawą jest nasze jajowate ego, przedstwione ze swoimi składowymi ( tu rys. 2 : https://coswtemacie.blogspot.com/2026/01/mikrokosmos-w-makrokosmosie-czyli.html?m=1 ) a wierzchołkiem góry lodowej tj.stożka jest to b.dalekie odziaływanie Kosmosu. ***
Bliżsi nam są jego podopieczni, którzy buszują w układzie słonecznym( planety z ich dodatkami) i ich pozycja w dniu naszego poczęcia oraz narodzin ( stąd wzięła się potrzeba wiedzy zwanej astrologią)
Moment naszego przyjścia na świat , tj. data urodzenia, który jest nam duzo bliższy niż gwiazdy na niebie i ich wzajemne relacje, umiejscawia nas w różnych porach roku i sezonowych oddziaływaniach Natury w danym regionie geograficznym, gdzie zamieszkują ci, którzy powołali nas do życia.
Obserwacja pozwala zauważyć, że są okresy sprzyjające budowaniu, destrukcji, odnowie itp. co przekłada się na nasze nastroje i zachowania , zaostrza lub łagodzi indywidualne cechy naszego ego w określonych porach roku, doby czy godziny.
***
Warunki ekonomiczne w jakich przyszliśmy na świat są uwarunkowane:
- rodzinnie - cechy charakteru, zdolności , możliwości poszczególnych jej członków
-miejscem zamieszkiwania rodziny i zdolnością do adaptacji w terenie
***
Drugi trókąt- a raczej stożek lejkowaty, który stanowi górną część Klepsydry przez którą przecieka nasze życie, jest spojrzeniem z punktu naszego ego- na Kosmos.
Co widzi nasze ego? ono jest w centrum:
a. traktując siebie jako punkt wyjścia i niewielką cząstkę czegoś znacznie większego, co jest ponad nim. Jest to Źródło skąd np.przychodzą pomysły, siła, energia i to co nazywa się indywidualnie ,dobrem,. Szeroka podstawa trójkata(uproszczona płaska figura= stożek) dla którego ego i jego obserwator- jest punktem podparcia.
b.traktując siebie jako punkt wyjścia i ,,źródło,, ( tak wygląda egocentryzm) .Jak wygląda zatem przestrzeń/ świat/horyzonty w które spogląda? Jest zapatrzony w siebie. Stąd to ograniczenie i poczucie zniewolenia. To ten wąski przesmyk w klepsydrze- pomiędzy dwoma nieograniczonymi ( w rzeczywistości) przestrzeniami.
Jak zatem wygląda nasz indywidualny punkt widzenia?
(źródło grafiki:https://wloskaporcelana.pl/scorrendo/klepsydra-scorrendo?srsltid=AfmBOorXH9q5U-CLm7PDXu7U2a3uniIXw5GsXGE52tpVWeXaNu1iIoEc)
14 stycznia 2026
Dzisiaj jest grubo, bo o ...nadmuchanym ego.
Słowa jedne przez drugie cisną się na usta, więc uporządkowanie ich w ,tekst z jajem,, wymaga spokojnej głowy. Punktem wyjścia tym razem uczynię...nadmuchane ego,,
Z czym ono się je?
Odpowiedź wymaga najpierw stworzenia definicji :
Nadmuchane ego to iluzja stworzona przez świat zewnetrzny w celu zaspokojenia jakiejś jego potrzeby . Jedną z takich potrzeb jest np. chęć manipulacji określonym człowiekiem/ grupą ludzi/ państwem lub innym zbiorowiskiem jednostek.
Najłatwiej nadmuchać ego osobom/ grupom niedojrzałym emocjonalnie, czasem wiekowo, niedoświadczonym ponieważ nie mają umocnionych w sobie takich kryteriów wartości, które chroniły by przed ,łykaniem jak pelikan, i przyjmowaniem za prawdę-stworzonej przez innych- iluzji na ich temat.
Przykładem może być np. członek rodziny, który bezkrytycznie i bezzasadnie wychwala pod niebiosa najmłodszą gałązkę drzewa genealogicznego, tworząc w głowie berbecia jego wizerunek w koronie na głowie.
Upadek z tronu bywa bardzo bolesny, bo wiąże się z dokonaniem przewartościowań na swój temat- w kolejnych etapach życia. W miarę zdobywania kolejnych doświadczeń.Gdy nie wyciąga się wniosków, a ego jest dmuchane z innej strony -można spodziewać się kolejnych bolesnych nakłuć. I niekoniecznie jest to igła strzykawki Pani Piguły (Pielęgniarki).....
Jeżeli pochwały/nagany znajdują odzwierciedlenie w ,twórczości, życiowej człowieka/ grupy ludzi -można wtedy mówić o pewności siebie wynikającej z odzwierciedlania obrazu siebie jaki mamy wykreowany w głowie na swój temat. Tak buduje się poczucie własnej wartości. Rzeczywiste. Pozytywne lub negatywne.
To jaki wpływ na nasz charakter mają tak przeciwstawne wartości i w jakim stopniu oddziałują na nasze zachowanie- to sprawa odrębna.
Nie należy zapominać, z drugiej strony, że w przypadku posiadania odpowiednio mocnej bazy własnych przekonań co do życia/ ludzi , ale przy zaburzonym poczuciu własnej wartości - skutki są opłakane:
-ograniczamy się do środowiska w którym czujemy się najlepiej
-izolujemy się od tych, którzy w jakiś sposób mogą przyczynić się do zniszczenia wykreowanego z mozołem przez innych, a potem siebie- własnego obrazu.
Zmieniając swój rzeczywisty wizerunek pod jakimś kątem, np. kontaktów towarzyskich/ grupy zawodowej / partii -kopiemy pod sobą dołek. W przenośni i dosłownie. zwłaszcza wtedy gdy jest to zmiana czysto zewnętrzna czyli związana z zaspokojeniem jakiejś potrzeby naszego ego jednostki/grupy/państwa, a nie jest to zmiana wewnętrzna.
Dlaczego kopiemy dołek pod sobą?, bo wtedy stawiamy siebie do walki ze sobą. Siebie czyli własne kryteria i zasady, którymi kierujemy się w życiu- przeciwko stworzonej iluzji siebie -na potrzeby jakiejś chwili/ wydarzenia w życiu/ sytuacji politycznej itp.
Walka z samym sobą, jak np. wojna domowa( na większą skalę) nawet jeżeli początkowo niedostrzegalna przez otoczenie,prowadzi do wewnętrznej frustracji, stresu i blokady, w tym emocjonalnej. Odbija się to na zdrowiu - wcześniej czy później. Zablokowane emocje / energia to niedotlenienie i zagrożenie martwicą dla żywotnych komórek naszego organizmu. Też państwowego. Tzw. zachowania ucieczkowe w nałogi czy inne są na porządku dziennym.
Tak wygląda wykopany przez nas samych dołek, z którego potem się wygrzebujemy, albo i nie. Sami lub z pomocą innych, którzy w sposób świadomy lub nieświadomy dmuchają i chuchają na nasze ego, albo upuszczają z niego powietrze.
W komentarzach pewnie dojdą ekstra elementy...i/ lub spostrzeżenia...
12 stycznia 2026
O komunistycznej śmierci- słów kilka.
Mechanizm szczęśliwego meblowania ego.
Tyle zmian, że nie wiem od czego zacząć. ..
Po pierwsze - odbyłam wiele podróży w międzyczasie..Co ja się najeździłam z meblami w tą i z powrotem- to tylko ja wiem, bo był to osobisty wysiłek włożony w takie a nie inne ustawienie, które bym poczuła namacalnie, że ze mną współgra.
Namacalnie- oznacza w tym przypadku, że projekt na kartce- niespecjalnie oddawał przepływ energii, z którym bym współpracowała we własnych 4 kątach więc stąd konieczność zastosowania starej jak świat metody . Prób i błędów.
Po usadowieniu siebie / odnalezieniu się we właściwym układzie niewidzialnych sił działajacych w pomieszczeniach- odetchnęłam z ulgą, o czym poinformowały mnie po jakimś czasie również mięśnie i układ kostny.
Tak więc zgodnie z zakodowanym schematem 1-szego dnia nowego kalendarza, to była druga znacząca ulga w tym roku.
Po uldze przyszło uczucie błogiego spokoju, że mam ten etap zmian za sobą. Przynajmniej do czasu, aż znowu nie pojawi się w głowie wewnętrzny architekt przestrzeni, ze swoim odwiecznym: ,, czas na zmiany,, i da mi popalić. Bo nie zapomniajmy, że , jazda z meblami,, to jedno, a przemieszczanie środka- to drugie. Na szczęście są takie stałe elementy, których nie da się ruszyć, aż do bardziej konkretnego remontu/ restauracji, więc ta część wyposażenia pozostaje niezmienna...
A co ja tak o tych meblach nawijam? Nie bez powodu...bo stan emocjonalny bogini Psyche - w kolejnych przedziałach czasowych - pokazuje/ odkrywa ...mechanizm szczęścia.
Na ile ten mechanizm jest uniwersalny, każdy musi sam sobie odpowiedzieć. Czy podpisze się pod poniżej przedstawionym schematem czy nie...Wygląda to tak:
Stan umysłu:
1. najpierw jest pustka, spokój, nic się nie dzieje - uczucie relaksu/nudy/ zadowolenia z tego co jest
2. potem pojawia się wewnętrzny imperatyw: muszę zrobić to i to , który wprowadza nasze myśli początkowo w lekki zamęt, a potem poprzez dokonywanie selekcji w czasie etapu zwanego ,,muszę nad tym pomyśleć,, wchodzimy na właściwe tory ( tok myślenia), by osiągnąć pożądany przez siebie , wymarzony cel.
Niestety , nie zawsze osiągnięte wyniki nas zadowalają, a zmiana może wskazywać , że chcemy rzucić się pod pociąg, co pozbawi nas kolejnego doświadczenia , zwanego...
3. działaniem
4. realizując coś, doświadczamy na poszczególnych etapach niewielkich radości i błogości, związanych z przerwą w robocie jaką mamy do wykonania, by na koniec...
5. odetchnąć z ulgą/ radością,/ zadowoleniem / z satysfakcją że mamy coś za sobą - osiągnęliśmy cel.
Tak wygląda, według mnie mechanizm dochodzenia do punktu jakim jest ,Szczęśliwe ego,.
I wszystko byłoby jasne i proste, gdyby nie fakt, że siły ciemności, które opanowały umysły słabszych i podatnych na wpływy jednostek, zwykle niedoświadczonych i/lub chronionych jakimś kokonem- sprawiły iż dla tej grupy społecznej - ,,szczęśliwe ego,, jest wtedy gdy bez wytchnienia tj. jednym ciągiem tj. na jednym oddechu- odbiera maksimum bodźców przy jak najmniejszym wkładzie własnym.
A ile można wytrzymać na jednym oddechu i do tego na ,,cudzym wikcie,,?
-Aż do utraty tchu.( cierpliwości bliźnich i ich węża w kieszeni)....co w konsekwencji prowadzi do...niedotlenienia it. dalej...
Etap niedotlenienia, jak wiadomo powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu- i mamy w końcu, zamiast zadowolonego / uszczęśliwionego bałwana płci dowolnej - roślinkę na wymarciu..Na wymarciu nie tylko społecznym/ ale duchowym tj. emocjonalno-mentalnym.
Takie mamy więc czasy, że pierwotny Raj na ziemi, starożytny hedonizm i zrównoważony święty spokój wielu religii i filozofii życia - powoli odchodzą w zapomnienie wraz z kolejnymi pokoleniami mamutów i dinozaurów...a przecież to To tworzy podstawę/ bazę - Punkt Wyjścia/ Wejścia do którego mamy na wieki- wrócić po śmierci...
Więc jak potem tam trafić, skoro złudna błogość i szczęście płynące z ziemskich przywiązań naszego ego wiąże naszą energię na ziemskim padole?
Nic więc dziwnego, że jest problem z powrotem do Domu ...gdy nasze szczęście i błogi spokój- uwięzimy w Ułudzie/ Iluzji...?
Ps. Czekam na Wenę, czyli wewnetrzny imperatyw, by sklecić z jajem ciąg dalszy do ego. Baza jest, ale otoczki brak, a bez niej, nie da rady.... Jajko musi przecież mieć białko i żółtko. A co kto zje- to już jego sprawa... ;-)
07 stycznia 2026
Krótki ..test zgodności.
Po wczorajszej detoksykacji i niedospanej nocy, dzisiejszy dzionek rozpoczęłam dość pogodnie. Pomna obietnicy rzuconej w komentarzu u Eve Daff ( Kobietoskop) postanowiłam podzielić się znanymi metodami , stosowanymi przez niektorych w pracy, jak i w okresie poznawczym podczas nawiązywywania i transformowania relacji międzyludzkich w coś powazniejszego.
Przyznam , nie bez kozery, że gdybym była mądrzejsza o ttaką technikę wyboru, niewątpliwie moje życie rodzinno- osobiste okresu wstępnego mogłoby wygladać inaczej.
Test na sprawdzenie pracownika/ partnera:
a. upić / odmówić picia i zobaczyć co mówi i jak się zachowuje
b. wkurzyć na maksa i j/w
c. przymilać się tj , wchodzić w doopę,, na maksa
Jak wiadomo ( b) z czasem może przejść w (c) i na odwrót, bo każdy powod jest dobry by się zdenerwować, a nic tak nie wyprowadza niektórych z równowagi jak przesyt w jedną lub drugą stronę.
Co do (a) - wiadomo, o co chodzi. Język spuszcza się ze smyczy a kajdany zdrowego rozsądku i trzeźwego umysłu z czasem też puszczają więc ręce i nogi idą w ruch .
Po obserwacji kilkakrotnej podmiotu badań w stanie rzeczywistym- wiemy czego można się spodziewać w przyszłości. A wtedy wiadomo- wybór należy do nas. Spełnia kryteria czy nie spełnia i na ile na takich wartościach w życiu osobistym czy zawodowym -nam zależy.
05 stycznia 2026
Nic ciekawego....Mój jest ten kawałek podłogi...
Zanim przejdę do kolejnego wpisu z jajem ego w roli głównej- dobrze by bylo sie nieco zrelaksować. Bo to że ego jest jajem, a nie kulą- nie powino nikogo zdziwić- w świetle poprzedniego wpisu ( https://coswtemacie.blogspot.com/2025/11/curriculum-wita-kurcze-blade-curriculum.html?m=1 ) bo kula jest jak wiadomo doskonala sama w sobie, ale będąc na ziemi, spłaszczonej na biegunach- tzw.elipsoida obrotowa z wybrzuszeniem na równiku, nasze ego jako odwzorowanie nadrzędnego -wygląda podobnie jajowato. A gdzie kto ma swoje spłaszczenia, wybrzuszenia czy wklęsłości, to inna sprawa. O jajach nie zapominając.
Powrót ,w chwili obecnej , do poprzedniej klawiatury wymusza zmianę przyzwyczajeń, bo ę,ą, ł,ź i ż itd. zaczęło ponownie funkcjonować, jak na język polski przystało. Zatem przestawiam się na nowe-stare tory klikania. Jeszcze ze dwie notki i będzie dobrze.
Tymczasem zamieszczam zdjęcie i filmik obrazujący (nie)sprawność współlokatora, który nawet zaczął gruchać..
03 stycznia 2026
Jak zostać blogoslawionym czyli refleksja ,,dozgonna,,
Pomna obietnicy danej Jotce w komentarzu, oraz dodatkowo zmobilizowana notką u Stokrotki, oraz chwilowym dołkiem, postanowilam zapisac ,, swoja białą kartkę,, na blogu. Idac tropem Życia i zasady ,,co na górze- to na dole,, albo ,,jako w niebie- tak i na Ziemi,, czyli ,,mikrokosmos jest odbiciem makrokosmosu,, po emocjach zwiazanych z druga częścią 1 dnia roku panskiego 2026, popadlam dzisiaj w ,,dozgonne,, przemyslenia.
Nic dziwnego, wszak zamiast zbijania bąków 01.01.26 r- reszte dnia spedzilam na wybijaniu moli, ktore najprawdopodobniej rozpoczely okres legowy w papuzkowym zarelku ,nic sobie nie robiąc z lawendowych kulek i kolorowej prasy reklamowej upchanej w szafce z karmą. Ech.... Dawniej to byly gazety...czcionka ociekala olowiem i kazde futro czy welniana jesionka z rekawami wypchanymi ,,echem dnia,, itp. gazeta prl-owska - bylo nienaruszone...przez dluzszy czas...
A skoro juz o ciuchach mowa to.....przejde do rzeczy.
Dzisiaj, po chwili wzruszen, ktore mnie dopadly zbiorczo (bo i wczorajsze) pojawila sie taka refleksja. Podczas spaceru z psem pomyslalam, że kto wie, czy z sądem ostatecznym, to nie jest tak, ze jezeli istnieje , to jest to dla czlowieka rzeczywiscie zbawienie.
A dlaczego? Bo jezeli nie istnieje, a czlowiek rozlicza sie tylko Sam przed Sobą- będąc w pelni swiadomym wlasnych czynów- popelnionych swiadomie i nieswiadomie za życia- to nie wiem czy ktoś by był zbawiony i zasłużył na życie wieczne, ktore jest gwarantem, ze tu nie wrócimy....A wtedy nie bedzie juz okazji by napsuc innym krwi i ta chwila tu na ziemi , zwana życiem po urodzeniu- jest jedyna w swoim rodzaju, by wzniesc sie na wyżyny znane , niektorym ze słów: ,hosanna na wysokosci,,...
Jakie wyżyny?
Ano stanąć ponad/poza wlasnymi negatywnymi/pozytywnymi emocjami, bo wtedy mamy szerokie pole widzenia, a nie zawężony afektem obraz rzeczywistosci/sytuacji/czegos/kogoś, mimo ze czasem przyjemnie pobujac w oblokach zludzen....
Orbity z planetami roznych ego-osob ( przykladowe imiona) pokazuja zakres-pole widzenia w zaleznosci od stopnia pobudzenia emocjonalnego....
Udalam sie przedswiatecznie, tuż przed wigilią poza ten uklad sloneczny ( w makrokosmos) naszych ludzkich ego, by naszkicować to o czym wszyscy wiedzą, ale narysowalam ja....ze zrozumialych wzgledow- mialam czas dany od Losu, by nad tym pomyśleć. Wyglada to tak: w samym centrum - Slonce problemu.../sytuacja/coś/ ktoś:
01 stycznia 2026
Sylwestrowa spowiedź staroroczna.
I chociaż nie za bardzo juz pamiętam co robilam 1stycznia 2025r, to pomna wlasnego schematu funkcjonujacego w moim osobistym matrixie myslowym : ,, jaki pierwszy dzien- taki caly rok,, moge tylko przypuszczac iz na pewno zrobilam pranie.
Chcąc uniknąć ponadwymiarowosci w tym elemencie zycia, postanowilam ze ten rok bedzie nieco inny. Juz wczoraj zdalam sie na ,,przypadkowosc,, życia w kwestii zaplanowania czasu. Stary rok pozegnalam niespodziewanymi zakupami na Nowy Rok. Zaopatrzylam sie w dwie flaszki toniku, maslanke, mleko( z myślą o kawie z mlekiem), ser zolty ( daje mi poczucie bezpieczenstwa żywieniowego , gdy go mam) . Spacery z psem odbębniłam o zmienionej porze i rozpoczelam pożegnanie starego roku o 17.30, majac za soba złożone niezbedne zyczenia noworoczne.
Napisalam notke, posiedzialam po poludniu chwile na blogach, po to by ruszyć w tango...Oj....umordowal mnie ten rok psychicznie, mimo koncowego zbalansowania jesiennego, wiec postanowilam odstąpić od telewizyjnej tradycji i poszlam do ludzi.
Jak przystalo na standardy- wzielam szklaneczki napelnione napojem tylko w polowie wyskokowym i odbylam gadke -szmatkę, jak przystalo na zabawowe okolicznosci. Doszla do tego degustacja wisniowej nalewki- tez w szklaneczce, ale bardziej mikrej od mojej, ktora przypieczetowala splatanie jezyka w gebie, mimo trzeźwego umyslu.Przy dosc wczesnym pożegnaniu , ze wzgledu na życiowe okolicznosci, nie zdążyliśmy wymienić życzeń noworocznych. O godzinie 19-tej ululana cieplem i spokojem zza okna zapadlam w sen. Obudzilam sie jak na zawolanie- na kwadrans przed polnoca i siegnelam oczywiscie po maslanke, czekajaca na swoją kolej, jak co dzien/co noc.
Wiecej niz dwa łyki- nie dalam rady przełknąć i poszlam w odwiedziny do psa, ktory ma siedzibe w kuchni pod stolem. Nie wchodzilam na legowisko, tylko zawislam nad stolem, targana na krzesle przez maślanke, ktora próbowała zaprotestowac przed trzymaniem jej w środowisku zoladkowym razem z uwodniona mieszanka węgla z tlenem i grupą OH . Wreszcie wydostała sie na zewnatrz, razem z potami, ktore mnie oblaly, a ja poczułam niewypowiedziana ulgę. I z tym uczuciem weszlam w Nowy Rok. Ulga. Po pol godzinie -wychleptalam barszczyk czerwony- na chlodno- prosto z gara, reszte zostawiajac na poranne doladowanie. Przy okazji przypomnialam sobie iz w ferworze dnia ostatniego, zapomnialo mi sie o jedzeniu i od poludnia bylam o suchym pysku, wiec nic dziwnego, że maślanka zdecydowala sie na odwrót.
Po godzinnej kanonadzie, którą czesciowo spedzilam w lazience z psem, w pokoju z ptakami, zaleglam ponownie w łożu, coby w kolejny rok wejść wyspana na maksa. Pierwsze co zrobilam, po przebudzeniu- bylo wejscie pod prysznic i zmycie glowy. Podwojne:
-mycie włosów- po pierwsze,
-nawalanka slowna, że dalam sie wrobic mojemu ego- w to doswiadczenie.
I chciaz barszczyk i kanapki z jajkiem i serem żółtym-weszly mi bezproblemowo, a samopoczucie jest na wlasciwym poziomie, to doswiadczenie zapamietam z pewnoscia na kolejne lata i wyciagne wniosek, bo to jest odpowiedź na pytanie: ,,a na co mi to bylo?,,
Teraz po szklance toniku z cytryną, pełna optymizmu i z odświeżonym po latach doswiadczeniem, moge na spokojnie , zamknięta we wlasnych ramach dokonać spowiedzi starorocznej...
I życzyć wszystkim, by popelniali błędy tylko w celu przypomnienia sobie, czego nie należy czynic sobie i bliźnim...




