10 lutego 2026

Boska historia.4.

 Siedzę, tkwię? - jak zwał tak zwał- Jestem. I to Coś ze mną - Ja, Niech mu będzie, że to moja Historia. Skoro tak mówi o sobie to nie będę się przecież kłócił . Co się wydarzyło - minęło bezpowrotnie ....

Historia (= Ja):- Co ty gadasz- jakie bezpowrotnie? Nadal nie kumasz po co tu Jesteś...?

Jestem: Ano nie .

-Już Ja ci pokażę! 

Co za barania głowa ....z tego Jestem ( myśli w skrytości Ja). Pewnie dlatego, że tyle czasu tkwił w milczeniu i naogladał się tego Chaosu . i jego  niestworzonych bajek. Wreszcie obudził się i zobaczył, że nie tkwi sam w tym gów.....ie, zanurzony po uszy, ale że jest nas Dwóch .Tu i teraz. A Chaos to przecież Ja, tyle że podczas bycia niezauważonym przez Jestem- wali mi na mózg  i wyczyniam hocki-klocki, żeby ocknął się z tego marazmu i wreszcie zobaczył moje prawdziwe oblicze....A ten- dalej wgapia się we mnie jak w obraz i zero kontaktu w rzeczywistości.

No, ale wreszcie dopiąłem swego. Obudził się....Mam nadzieję, że teraz podzieli Czas pomiędzy mną i innym mną tj. Chaosem we właściwy sposób. Sen i Bezsenność to równie dobre określenia jak inne.....A skoto już nie śpi, to można będzie wreszcie zacząć działać.....

08 lutego 2026

Boska historia.3.

 ........Milczenie...........

Chrrrrrrrrr, chrapu- chrap, chrrrrrr.............chrapu-chrap.

...........Milczenie..........

Oaaaaaaaaaaa....ziewnięcie. 

No, to dałem czadu z tym milczeniem....ale i tak nie byłem sam. No chyba że  mam zwidy, że jest jeszcze Coś prócz Ja Jestem. 

-O.....cholera, Ja się dowiedziało. 

Siedzę, leżę , a raczej tkwię, bo przecież nie kopię rowów, jak wtedy gdy milczałem....A te odgłosy potem, to już w ogóle jakaś bajka....chrrrrrr, chrapu-chrap, chrrrrrrrr..chrapu-chrap, a mrówki wyrywają gałęzie z drzewa....Rękę dam sobie uciąć.........

Jaką rękę? Co Ja plotę.......Aaaaaa........ więc to jednak Ja, tyle że skryło się w moim milczeniu i zmieniło formę. Wkurzyło się, że przestałem z nim gadać i postanowiło zamieszać w tym co wydarzyło się w czasie naszej wcześniejszej pogawędki.

Siedzę? Tkwię i mam  teraz na widelcu w całej okazałości, Ja.

- Masz dwa oblicza. To jawne-do pogadania i  porządkowania, i to skryte do mieszania w historii!

- No wreszcie do tego doszedłeś . Pewnie te przerośnięte chrapiące mrówki dały ci do myślenia.....


I jak tu zmrużyć oko chociaż na chwilę?

 Wystarczy że zamilknę, a zaraz swoje robi Chaos ..........nawet jak sie patrzy!

Boska historia.2.

 Siedzę. A właściwie to nie wiem, bo może stoję albo leżę ? W każdym razie Jestem rozległy. Tak mówi o mnie Historia.  A może Jestem rozłożysty ? Wtedy nawet leżenie na łopatkach wchodziło by w grę.

Póki co nic nie czuję, prócz tego że Ja zaznacza swoją obecność i  to mnie ogranicza mimo całej  rozciągłości. Wszak teraz jest  nas dwoje i do tego nierozłączych: Ja Jestem. 

Nie ma co narzekać. Dobrze że jest, to jest o czym pogadać i przynajmniej wiem, że ...żyję, no Jestem. A w razie czego, gdy  zmęczę się pogawędką- odtrąbię powrót i skryję  za zasłoną milczenia. Wszak kiedyś trzeba złapać drzemkę, a nie dziamdziać tak bez opamiętania.

..........Milczenie...........


Bo na poczatku było .....Słowo....i od niego wszystko się stało( zaczęło).

07 lutego 2026

Boska historia.1.

 Siedzę. Wokół - tylko Ja. Ani widu ani słychu. Mam wszystko i nic nie mam. Czy aby na pewno Jestem? I kto do mnie mówi- skoro tylko Jestem?

Musi być jeszcze coś więcej niż Jestem....Klnę się na Boga, że Coś w Tym musi być! Zapytam wprost. Może odpowie?

- O rzesz- ku..! Kim jesteś?

-To Ja. Twoja historia.

01 lutego 2026

Alfabetycznie ale czy jednorazowo?

 A miałam dać sobie chwilowo spokój , a tu jak na złość pojawiła się myśl.

Bronić się przed nią nie będę.

Co ma być wypowiedziane-zostanie wypowiedziane.

Drążyć tematu nie będę zbytnio, bo by mnie ranek zastał nad rozgrzebanym życiorysem,

Ech życie, nadszedł czas na prawdę, która w oczy kole.

Figle i gierki słowne odstawiam na bok.

Gra skończona.

Hipotetycznie zakładam, że znajdą się przeciwnicy i zwolennicy oraz niezainteresowani.

I co zrobisz? I nic nie zrobisz, babciu-skoro tak jest ze wszystkim.

Jeżeli już mnie ,,oświeciło,, jak wielu innych - niech wybrzmi że

,,Każdy w kazdym momencie dostaje od życia to co sam bezposrednio stworzył,,

Lepsze lub gorsze  relacje z otoczeniem.

Łatwe lub trudne chwile w życiu.

Myśli przesiąknięte optymizmem/pesymizmem.

No i oczywiście sposób w jaki wyraża własne emocje.

O tym jak oceniamy rzeczywistość i w jakim kierunku biegną nasze wyobrażenia - też trzeba wspomnieć.

Pamięć lubi nas zawodzić, gdy chodzi o zobaczenie siebie jako twórcy własnych doświadczeń.

Ryzykowne i nieprzemyśane decyzje mają swoje konsekwencje, z którymi jest czasem trudno się pogodzić.

Studzenie własnych zapędów nie zawsze jest wskazane, zwłaszcza gdy chodzi o wyobraźnię.

Tak myślę.

Ufam , że wszystko może się zdarzyć i szczęślwie zakończyć, dając nadzieję na lepsze jutro.

Vetowanie powyższych zdań jest dopuszczalne.

Wszak to Myśli, które w wielu ludziach mogą znaleźć odbicie.

Z wyrazami szacunku kończę zdania tego alfabetycznego opowiadania.

Żegnam się z tą formą na jakiś czas , bo zabawa była przednia.

30 stycznia 2026

Podwójne dno cudu ego-kółeczka.

 Teraz  dobrze by było dorzucić parę dodatkowych informacji dotyczących poniżej przedstwionego analitycznego ego-kółeczka .

 Jakie ekstra informacje mozna wyciągnąć z tej zabawy i co zobaczyć w sobie:

1. Jakie było nasze podejście do poszukiwania symboliki figur i kolorów:

a, z chęcią/ z ciekawością

b. z niechęcią

c. z musu, żeby cokolwiek liznąć w temacie

d. w ogóle mnie to nie interesuje

 Co dana odpowiedź nam o nas mówi? 

a, nie mam ochoty, bo nie lubię analizować

b. nie mam takiej potrzeby, bo znam siebie na wylot

c. nie mam czasu na duperele/ zabawy/ itp.itd.

I co ta wybrana odpowiedź o nas nam mówi?

a. czy mamy potrzebę by w to wchodzić

b. czy nie mamy takiej potrzeby

Jeżeli a/ b to co by mi odpowiadało innego/podobnego?


3. Jeżeli podjęliśmy temat zabawy  w ego-kóleczko- jakie informacje do nas napłyną:

- ilość pytań, które sobie postawiliśmy w związku z obserwowaną zagospodarowaną przez nas przestrzenią ego-kóleczek, świadczy o, np :

a. stopniu dociekliwości

 b. stopniu zainteresowania sobą i tym co w nas siedzi w środku od innej strony niż konwencjonalne środki wyrazu

c.stopniu zainteresowania daną tematyką ( kolory/ symbolika/figury/psyche/dusza itp.ego, człowiek)

d. zdolnościach/niezdolnosciach  do wyszukiwania wzajemnych zależności

e. potrzebie poznania i sprawdzenia siebie i metody na ile oddaje stan rzeczywisty naszego podejścia do życia - skłonności badawcze

f. stopniu znudzenia i znalezieniu nowego kolejnego bodźca, który na nas zadziałał ,,konstruktywnie,,

Pewnie jeszcze parę ,niewidzialnych,, rzeczy ta zabawa jak i inna- jest w stanie powiedzieć o nas....

I teraz warto popatrzeć na siebie i od tej strony:

- w jakim stopniu korzystamy z dostępnych nam źródeł/informacji i co nam to mówi o nas lub innych:

a. ograniczamy się do wybranych źródeł 

b. szukamy informacji wszędzie gdzie można

c. w ogóle- nie podejmujemy samodzielnego działania w tej sprawie

d. czekamy, liczac na ,,,cud,,

27 stycznia 2026

Zabawa w analityczne kóleczko z własnym ego -ja.

 Idąc za ciosem zabawy w kółeczko/ kółeczku.. dla wytrwałych proponuję wyklejankę.

Materiały i przygotowanie:

1.kartka papieru z bloku rysunkowego/ szary papier- sporych rozmiarów złożona na pół

2. obrysować talerzyk mniejszych rozmiarów -dwa razy obok siebie

3. podpisać okręgi( kółeczka)

po lewej- ego ja i jego pryzmat- ja zewnętrzne

po prawej - ja wewnętrzne - intuicja

4. klej w sztyfcie

Następnie:

5. pociąć papier kolorowy- mnie trafił się z zawartością 10 kolorów, w tym srebrny i złoty, fiolet i brąz)

na trójkąty, kóleczka i kwadraty ( tak pi razy drzwi) - ja pocięłam całość



6. Napisać legendę tj. co będziemy wyklejać w naszym ego- zewnętrznym i intuicyjnym kółeczku, przyporzadkowując cyfry, żeby uzgodnić ze sobą samym/mą kolejność dla poszczególnych elementów naszej ego-wyklejanki:

np. może być inna niż poniżej- opisać w podobny sposób:

np. 1.- ja

2. wiedza

3. przestrzeń materialna

4. emocje

5. doświadczenia życiowe

6. wartości i kryteria ocen

7.myśli i oceny

8. ciało fizyczne i jego biologia

9.nabyte wzorce i schematy 

7. Potem świadomie wybrać figurę w określonym kolorze, który według nas oddaje - charakter danego elementu naszego ego, czyli z jakim kolorem i figurą nam się kojarzy, np. nasze życiowe doświadczenie.
Nakleić obok albo poniżej z przyporzadkowaniem do danej cyfry. Jak na zdjęciu powyżej. Najpierw robimy to po lewej stronie.

Po prawej stronie - robimy to samo, ale losując kolorowe figury na ślepo, ktoś by powiedział na chybił-trafił, najlepiej lewą ręką - jak na metafizyczne doznanie przystało- bez zaglądania do pudełka, słoika czy kapelusza w którym umieszczona jest kolorowa mieszanka. 

8. Przykleić wybrane losowo kolory przy odpowiednich cyfrach.

9. Umiejscowić w dowolny sposób -jak nam w duszy gra-grupę figur po lewej w lewym kółeczku, a to co po prawej - w prawym.

Przykładowo, wyglada to tak:
Inny przykład:
Jak interpretować całość?
Dla ułatwienia można sobie napisać cyfry na wybranych figurach umiejscowionych w obu okręgach.
Interpretacja - wymaga sięgnięcia do znaczenia kolorów i  symboliki zastosowanych figur. 
Po lewej stronie- jakie pytania można sobie postawić:
Gdzie usadowiliśmy nasze ja? co jest mu najbliższe? co nachodzi i wykracza poza ramy, co jest obok siebie, co w oddaleniu i jaki to ma wpływ na nasze relacje ze światem zewnętrznym. Skupienie czy rozproszenie? Co się zazębia lub nie itd.

Kolory i figury -podkreślają cechy , które przejawia się w związku z danym elementem naszego ego i sytuacjami.

To co po prawej:

Oddaje stan wewnętrznej wibracji. Jak nas widzi nasz Wewnętrzny Oserwator. Znaczenie figur i kolorów wychodzi wtedy gdy porównujemy z tym co wyszło nam po lewej stronie. Co jest - jaki element naszego ego jest w zgodzie tj. w tym samym kolorze w obu kołach, 

Różnice pokazują w jakim stopniu nasz pryzmat i to co przejawiamy na zewnatrz  jest inne od naszego intuicyjnego obrazu siebie (bez ingerencji umysłu) gdy poddajemy się ,,sile wyższej,, tj. Losowi, Przypadkowi czy jak kto zwał. Nasz wizerunek kolorystyczny jest inny.

Być może stąd popłynie wskazówka z czego czerpać własną moc? Na tym etapie życia: doświadczenia, schematów i wzorców czy być dla siebie przewodnikiem ( gdy ja jest ja tj. w tym samym kolorze i figurze-po obu stronach)

A gdyby toś chciał zobaczyć swoją falę tj. na jakiej jest Hz to naklejenie na tekturę kółka i zakręcenie nim- cosik wskaże ( wersja uproszczona i zminimalizowana):

Miłej zabawy i analizy siebie. Można wierzyć albo nie....

26 stycznia 2026

O dmuchaniu i pysznościach ego-balona.

 Czuję parcie. I nie jest to związane z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego, ale to parcie ego-tematów domagających się ,,przyjścia na świat,,, A więc...układ rozrodczy i to co się z nim wiąże. Dzisiejsza notka będzie więc o ....dmuchaniu. 

Nadmucham własne ego i zobaczę co z tego wyniknie. Co może być początkiem?

Stwierdzenia typu: masz rację, jesteś wspaniała, itp. oraz temu niepodobne  czy jakieś  formy zachowań  np. poklepywanie po plecach, nagradzanie oklaskami itd. czyli ogólnie oceny otoczenia wyrażone w jakiś sposób, a odnoszące się tylko do jakiegoś momentu w naszym życiu/ wyrażonego przez nas zdania (zbudowanego np. w oparciu o posiadaną wiedzę, doświadczenie) czy naszego zachowania w określonej sytuacji. 

Problem tkwi w tym, że niedojrzały /nieuświadomiony osobnik - ma skłoność do rozciagania tej radosnej chwili triumfu i wyróżnienia się spośród tłumu - na pozostałe dziedziny życia/inne  sytuacje i inne otoczenie zapominając, że ...nic nie trwa wiecznie i do tego nie jest z nieskończenie elastycznej gumy, takiej żeby rozciągnąć sukces w czasie (tj.na resztę żywota ) i do tego we wszystkich kierunkach/ dziedzinach życia.

Trzymanie się kurczowe pochwał i pozytywnych w naszym indywidualnym odbiorze ocen, związanych nawet z wieloma dziedzinami życia, w których odnosi się sukcesy, nie jest niczym złym- bo tak buduje się pewność siebie i własne poczucie wartości- z jednej strony, a z drugiej strony- jako  przeciwieństwo tego waloru - możemy dmuchać własne ego. 

Kiedy robimy siebie w balona ?. 

Wtedy gdy zamykamy się na np. racje innych i stroszymy piórka , pod hasłem : bo ja wiem/ myślę/ zrobię to na pewno lepiej . W tym momencie.  Kto myśli mówi/ robi inaczej staje się wtedy wrogiem. Wyimaginowanym lub namacalnym ( w rozumieniu ego-balona). A co sie wtedy robi z wrogami ego-balona? Podejmuje się walkę. Niestety jest to walka z własnym cieniem( uzasadnienie poniżej).

Otoczenie zewnętrzne ma tylko pewien wpływ na nas. Jest to sytuacja/ używane słownictwo/ inne formy wyrazu -- a reszta zależy od nas samych. Wszak czasem zdrowo dowartościowujemy się sami, zauważając sukcesy, których nie widzą inni, bo dotyczą przekraczania własnych ograniczeń i słabości czy osiągania wyznaczonych sobie subiektywnych celów, którym otoczenie sprzyja lub niekoniecznie lub jest w ogóle niezorientowane w temacie. Gdy napotyka się przeszkody - zwykle czujemy złość lub  ekstremalne emocje sięgające zenitu ( tzw. ciemna strona mocy) -wtedy gdy mamy nadmuchany ego-balon. Bez niego jest nam łatwiej przejść do akceptacji sytuacji taką jaka ona jest.

W jakim stopniu nadmuchane , czasem do nieprzytomności ego, przejmuje kontrolę nad naszym życiem, łatwo zauważyć.....Ale nie nam.  Widzi to zdrowe, ,,puste,,( nienadmuchane w tym momencie) otoczenie.  Nam nadmuchany balon -przesłania rzeczywistość i dlatego zamiast budowania zdrowej pewności siebie- przy braku uważności- dalej robimy  siebie w balona.

W ślad za nadmuchanym ego podąża jak nieodłaczny cień - pycha. I  wychodzi z cienia z zegarkiem w ręku, w określonych sytuacjach. Czasem nawet nas wyprzedza i nadaje kierunek.......To taki nasz o-błędny GPS. Człowiek wędruje wtedy ku manowcom samotności na własnym ,,pysznym,, szczycie .

A skoro już mowa o pysznościach.....to z powodu bycia zbyt ciężkostrawnym dla otoczenia- w takiej formie tj. nadmuchanego ego-balona,, naturalną metodą jest przebicie swojego balona samemu, albo robi się to z pomocą innych-tzw. metodą konwencjonalną. Coby wreszcie zobaczyć Życie  takim jakim ono jest i odnaleźć siebie w Nim.

Podjęcie leczenia jest możliwe zwykle wtedy gdy cierpienie tak da nam popalić, z jakiegoś niesprecyzowanego ( dla nas )powodu, a tutaj ukrytego w zdaniu:,, nie umiem cieszyć się z drobiazgów codzienności,, 

 Jest to i nie jest zgodne z prawdą.

Jest- gdy przestajemy mieć/czuć potrzebę czegokolwiek/kogokolwiek.

Nie jest zgodne z prawdą-  gdy nabywamy coś lub zaspokajamy dalej swoją chęć posiadania czegoś/kogoś. Tyle, że nie czujemy z tego powodu zadowolenia lub większej radości, chociaż tak nam się zdawało. Bo co może  przebić ( być lepszym) od nas samych- skoro siebie stawiamy na pysznym szczycie? 

I kółko się zamyka.

W jaki sposób i gdzie szuka pomocy nadmuchane ego, żeby od siebie uciec- to już ...inna bajka. 

Ps. I tu powyżej mam już zaczątek następnej notki. Prawie czarny humor:

,, Nadszedł czas na zabawę w kółeczku ..z własnym ego i jego wewnętrznym obserwatorem. Jak na dzieci przystało.

A jak dorośli się bawią? - w kółko i krzyżyk.


23 stycznia 2026

O dysonansie w związkach paradoksalnych?

 W ramach przerwy od striptizu naszego ego, postanowiłam tym razem zająć się sprawą bardziej przyziemną, czyli po części wodną.

Paradoksalnie ,jeżeli miałabym sobie zadać pytanie, dlaczego chodzę na basen? odpowiedź jest jedna: żeby złapać głęboki oddech. Wyobraźnia oczywiście podpowiada czarny scenariusz utonięcia, ale ponieważ basen/zbiornik wodny/ kałuża /po części deszcz i inne pochodne wody- typu prysznic -jest dla mnie w pewien sposób ,,źródłem mocy,, - więc skoro jest okazja- to korzystam.

Po tak zawiłym początku, przejdę do równie zagmatwanego tematu, jakim jest sprawa związków partnerskich w szerokim rozumieniu tego słowa. Nie będę się wypierać, że notka na blogu Oko ( zwróciła moją  uwagę na słownictwo) i Eve Daff ( o relacjach w związku) popędziły mi kota, zatem zerknęłam przez soczewkę na mikroskopijny problem, który mackami wpił się w żywotny organizm ego-społeczny od początków jego istnienia i tkwi tam jak belka w oku . Patrzę, patrzę i co widzę?:

-schematy słowne związane z pojęciem rodziny 

-problemy prawne z usankcjonowaniem relacji innych niż przyjęty na danym terenie schemat/ wzorzec

-indywidualne ego-przesłanki , którymi szafuje się lub nie w celu ustanowienia status quo - odpowiadającego na ego-subiektywne potrzeby.

Ponieważ kontrowersje budzą dotychczasowe projekty, zdecydowałam sie wyjść z cienia, ze swoją medi-a-cją, mimo że wiek średni już za mną ( medium) i średniowieczny umysł też, Ponieważ operuję za to w mediach , na delikatnym organizmie blogosfery, to w celu zabezpieczenia przed zakażeniem się poglądami innych, ubrałam się w dostępny mi prawny kombinezon. Jak wyglada rozwiązanie problemu?

Proponuję ustanowić nowy dokument prawny na miarę APD ( bez aktu zgonu, za to z aktami urodzenia ) tudzież zamiast testamentu - wprowadzić Testnaamen, czyli test na amen . Dokument sprawdzajacy na ile jestesmy gotowi w imię własnych intymno-mentalnych przekonań- wejść w jakąś relację ,, na amen,, czyli z dobrodziejstwem inwentarza. 


Czym jest APD? ( Akt Poświadczenia Dziedziczenia) - przegląd od AI:

Kluczowe informacje:
  • Co to jest: Urzędowy dokument notarialny, który wskazuje spadkobierców i ich udziały w spadku (nie dzieli majątku).
  • Alternatywa: Działa jak prawomocne postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, umożliwiając szybkie załatwienie formalności.
  • Kiedy można zrobić:
     Gdy wszyscy potencjalni spadkobiercy (ustawowi i testamentowi) są zgodni i stawiają się u notariusza
    .
  • Wymagania: Wymaga stawienia się wszystkich zainteresowanych osób i okazania dokumentów (odpis aktu zgonu, odpisy aktów stanu cywilnego).
  • Zastosowanie: Umożliwia np. odblokowanie konta bankowego, przerejestrowanie samochodu czy wpisanie się jako właściciel nieruchomości.
  • Ograniczenia: Nie można go sporządzić, gdy dziedziczy małoletni (wymagane jest postępowanie sądowe) lub gdy jest spór między spadkobiercami. 

Wbrew licznym głoosom za i przeciw usankcjonowaniu relacji innych niż hetero-może się okazać, że parcie na prawny ślub/ rozwód nie jest wcale tak duże, a chodzi jedynie o zagwarantowanie prawnej mozliwości i związanych z tym ułatwień w załatwianiu spraw w urzędach/ szpitalach czy innych instytucjach -w zastępstwie konkretnej osoby. 

Dziwne, że toleruje się a nawet tworzy instytucje pomocowe z opiekunami, czy namawia do sąsiedzkiej pomocy -a nie chce się stworzyć mozliwości wspierania w różnej formie - osobom, które chcą sie wzajemnie wspierać w codziennym życiu.

Niech słowo rodzina, pozostanie przy związkach hetero, a komórka społeczna- w związkach innego rodzaju, coby oddzielić tradycyjne słownictwo od uwspółcześnionego.

Piętnowanie kogoś za to że chce być sam i wpuszczanie go w kanał słowny , bo wszyscy...żyją w związkach ......w takim samym stopniu utrudnia człowiekowi funkcjonowanie. A dlatego utrudnia, że ....nie wszyscy - skrzeczy rzeczywistość, a ,,wszyscy,,, ( czyli jakaś grupa wywyższająca się i mieniąca ,,głosem narodu,, ) mówi, że ....wszyscy. 

Toż to dysonans poznawczy jak sto pięćdziesiąt!

19 stycznia 2026

Biblijne odpuszczenie w miłosnym poradniku.

 -Fajny film wczoraj widziałem...

-Momenty były?

itd.  jak w dawnej powtórce z rozrywki, ale tym razem będzie o... fajnej rozmowie, którą obejrzałam i wysłuchałam w tzw.przez niektórych- mediach głównego nurtu. Wysłuchalam z zaciekawieniem rozmowy p. Szubartowicza i p.Karoliny ( Polsat) z prof. M.Majewskim - polskim biblistą . Oprócz zakodowania słowa ,, apokryf,, ,z jego kontekstem, pozostało mi..............Wielkie Wrażenie czegoś Nieuchwytnego obok Niedosytu, co mi się nieczęsto zdarza.

Pełna podziwu dla rozmówców -z powodu zadawanych pytań i usłyszanych odpowiedzi- marzyłam by program trwał wieczność. Niestety, musiałam się obudzić i wrócić do rzeczywistości...

Ponieważ szerokim echem odbiła się we mnie ta Nieuchwytność, postanowiłam że tym razem oddam się czemuś na poły prawie namacalnemu. Miłosnej tematyce- jak na babcię przystało. Wypełnił się czas górnolotnej definicji: 

,Miłość to przyjaźń z domieszką pociągu seksualnego.,,

Proporcje są znane, bo z czym się je słowo domieszka- wiadomo.

A skoro przyjaźń, to teraz dobrze by było wypisać słowa, które kojarzą nam się z przyjaźnią: zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, otwartość na inny punkt widzenia,  zrozumienie, wzajemna akceptacja i co by tu jeszcze dodać? Szacunek ,..........

O pomyłkach w nazewnictwie rzeczywistych osób słyszano nie raz......bo wraz z doświadczeniami życiowymi przychodzi selekcja naturalna wśród zadeklarowanych przyjaciół czy nieprzyjaciół.

Mając gotową regułkę wykutą na pamięć, można przystąpić do poszukiwań . Zanim bielmo zakochania przesłoni nam wzrok , dobrze by było poddać kogoś i siebie różnym próbom, które nie ograniczą się do wyrażenia zgody /niezgody na wyjście do kina czy spędzenie czasu na wspólnym przeglądaniu stron w mediach społecznościowych, tylko sprawdzić stan nerwów podczas nasiadówki rodzinej w czasie np. imienim u nielubianego wujka czy koncertu muzyki poważnej  w wydaniu nieletnich instrumentalistów. 

Wszelkie podróże w dalekie  strony i bliskie parki w zasięgu komunikacji pieszej, doskonale wskażą słabości i mocne strony cierpliwosci naszego wybrańca. 

Odwiedziny w szpitalu u schorowanych dziadków, którym trzeba podstawić basen , kaczuszkę czy nerkę pod zawartość treści żołądkowej wyciekającej z chlustem podczas kaszlących epizodów - pokaże w jakim stopniu możemy posunąć się dalej w nawiązywaniu przyjacielskich relacji.

Przygotowanie do życia w rodzinie jakieś musi być. Nie polecam odwiedzin na cmentarzu i wspólnego mycia grobów, w początkowym etapie znajomości, coby nie wystraszyć ewentualnego współlokatora urny, grobowca czy mogącego wzbudzić większy niż my sami podziw- dla sąsiedniego oczka w pierścionku ze skrystalizowanymi prochami. Wszak dieta  za życia może mieć i pozagrobowe znaczenie, o czym wiedzieli już starożytni zajmujący się balsamowaniem. 

- Jak się ma zatem  wspomniana powyżej  rozmowa do miłości do grobowej deski/ biżuterii ? 

-Pozostawia niezatarte wrażenie....

Gdy pierwsze przyjacielskie lody zostały przełamane i zamiast ucieczki w podskokach, po sprawdzających przejścich nadal trzymamy sztamę- można posunąć się dalej i zobaczyć jak jest z tą domieszką .Czy ma wpływ na relację i w jaki sposób .

Kolejne pytanie , które trzeba sobie zadać to: czy zmiana statusu w papierach z ,,wolny(a) ,, na ,,w związku,, ma wpływ na wzajemne relacje i w jakim kierunku prowadzi: zgodności/ kłótliwości . Jeżeli tak to nadszedł czas na dokonanie selekcji co jest/ było prawdą / fałszem i dlaczego uległo zmianie, skoro wcześniej było tak dobrze. Wszak rozmowa buduje- przynajmniej dopóki się jeszcze razem jest.

Wszystko wygląda tak prosto i ładnie, na papierze, ale gdy dojdą do tego zamiecione pod dywan cechy: zaciętość, pamiętliwość, zawziętość, które wskazane są podczas osiagania innych celów, np. związanych ze zdobywaniem szczytów zawodowych/ terenowych/ambicjonalnych .....a nie do wyeksponowania w przyjacielskiej miłosnej relacji, to nie ma przeproś! Z takim ciężarem nie posuniemy się o krok . 

Jeszcze kilka dość osobliwych cech, które prowadzą do rozpadu związków można by było dorzucić do wora intymności. Tych związanych z domieszką, typu np. niewierność, ale nielojalność i brak poszanowania /zrozumienia w tej sferze życia- są często bardziej dokuczliwe niż skakanie z kwiatka na kwiatek, mimo płynacych stąd dla wszystkich - zagrożeń.

Po doznanych przykrosciach człowiek pyta siebie: gdzie ja miałam/em oczy?

A no właśnie.....zamiast wyjść z siebie zawczasu, by być obserwatorem relacji- odkładało się ten moment na potem. A potem to już wychodzi się z siebie....z nerwów. Ot i cała tajemnica bielma na oczach..

Teraz wydłubię żółtko z tego biblijno-miłosnego wpisu , bo ono jest tu środkiem/lekiem na całe zło: trzeba umieć sobie i innym odpuścić. I o to odpuszczenie (przysłowiowych grzechów ) właśnie chodzi. Wzajemne. W podwójnym znaczeniu: 

1. odpuścić coś sobie czyli pozwolić odejść za tęczowy most -do wspomnień

2. wybaczyć sobie i innym

A nawet w potrójnym znaczeniu, z powodu Obserwatora( C),  który nigdy nie śpi...i wszystko widzi. Ale to- to już wyższa filozofia....

A na cholerę mi to?

Ps. Tu w temacie wywiadu z prof.M.Majewskim https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-01-16/erotyka-i-brudna-polityka-w-biblii-ekspert-odslania-pomijane-watki/