21 kwietnia 2021

Uwodnione* smaki dzieciństwa.

 Po kolejnym okresie tzw. chudych lat, mam wreszcie chwilę wytchnienia. Wróciły dawne np. kawowe przyzwyczajenia, tyle że nie w postaci mechanicznego pośpiechu (w spożyciu) podczas przerwy w pracy, ale w postaci uważności na smak. I nie z powodu poczucia niemożności i braku, tym razem, ale z powodu luzu, że znów mogę sobie  pozwolić. Tak więc dogadzam sobie jak tylko wypasiona rogacizna rodzaju żeńskiego  potrafi...Nie żebym trawniki obrabiała, jeszcze nie teraz, ale odkrywam nowe smaki dzieciństwa z racji posiadanego metrażu w metryce (i na ciśnieniomierzu) wskazującego na możność spożywania kawy.  A w jaki sposób zadziało się? Ponownie poznałam smak kawy z ekspresu , którą chwilowo zastąpiłam  zwykłą parzoną z mlekiem waniliowym ( lub czekoladowym) .  Udało mi się podrasować ją na tyle, by zaspokoić spragnione zmysły. Wreszcie odważyłam się  na więcej i pociągnęłam łyk samego mleczka smakowego z niewielkiego kartonu. Raz i drugi. Oniemiałam. Smak rodem jak lody kakaowe czy waniliowe z lat dzieciństwa. Tyle, że nieco odchudzony, bo 1,5%. Nic, tylko wlać do formy i zamrozić. I cieszyć się  mlecznym ...sorbetem.  Tyle, że po co czekać tak długo...skonstatowałam. Przecież wystarczy schłodzić i sączyć przez zakrzywioną rureczkę. Mniam...

Latka lecą...a smak ciągle ten sam. Wypasiony w dzieciństwie. 

Szczegóły dotyczące uwodnienia...tu:

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Hydratacja

19 kwietnia 2021

Owcza wataha.

 Wyraźnie dziecinnieję. Chociaż i co do tego mam pewną wątpliwość, bo może nigdy nie wydoroślałam i całe życie było udawaniem dorosłego na potrzeby chwili? Tak, żeby dorównać metryce, która nieubłaganie pokazuje zmieniające się cyferki- lucyferki. 

I do tego ta moda, która powraca co ileś lat. Co prawda tkwi w nieodmienionej formie podstawowej i tendencjach, ale zmienia się chociażby we wzornictwie, kolorystyce czy wykorzystanych materiałach. Też jest jak zegar. I chociaż coraz bardziej mniej dokładny, bo rozmyty przez wysublimowane gusta nabywcy poszukującego czegoś mu najbliższego, ale zmienia się jak pory roku, tyle że bardziej rozwleczone.

O skórze i włosach nie wspomnę, bo  obserwuję codziennie. Nie tylko na sobie czy innych, ale i na powierzchni Ziemi. Marszy się, wybrzusza, zapada i napina aż miejscami pęka w szwach.

Pomimo następujących zmian zewnętrznych odkryłam ponownie,parę lat temu, że nadal siedzi we mnie dziecko. A może dopiero po raz pierwszy? Ale nie takie dziecinne tylko dorosłe.Takie, które lubi poczytać czy obejrzeć bajeczki dla dorosłych. Już bardziej w internecie niż w telewizji. 

Porównując postęp zdziecinnienia mogę przyznać bez ogródek, że przeszłam z poziomu Reksia i pomysłowego Dobromira na poziom Różowej Pantery. Z bajek Andersena na np. Kroniki Mikołaja Miki. Awans wewnętrzny zdaje się być chwilowo nie do przebicia, chociaż rzeczywistość stanowi nie lada konkurencję...

Ale jest pewien niuans. Bycie dorosłym dzieckiem wygląda jak bycie owcą w wilczej skórze. I jak tu żyć skoro wokół prawie same wilki w owczej skórze? Mlaskają, oblizują wargi, szczerzą zęby udając roślinożerców i pożerają wzrokiem...Chwilowo. 

Pozostaje mi uzbroić się w.... cierpliwość. Przecież jest szansa, że pojawi się wreszcie jakiś pasterz z psem i ogarnie tę watahę....

17 kwietnia 2021

Widełki normalności.

 Że normalność niejedno ma imię jest  widoczne gołym okiem. Apetyt na dobra jadalne i niejadalne mamy różny więc cóż się dziwić, że wskaźnik BMI u każdego wygląda różnie. A gdyby tak stworzyć widełki  a'la BMI na dobra materialne, w ramach których funkcjonowałoby społeczeństwo na danym terenie? I tu pojawia się problem- jedni będą chcieli zrzucić wagę a inni ani rusz! Bo okazuje się że wielu lubi nadwagę.

Materialnym anorektykom zresztą też może pasować ich stan posiadania, bo się do niego zdążyli przyzwyczaić, a odchudzone potrzeby nie generują apetytu na więcej bo brak jest zainteresowania instrumentami grającymi  innym  na zmysłach. W miarę jedzenia  apetyt rośnie i dotyczy to również niejadalnej (niezjadliwej) strony życia.

Patrzę i widzę, że inspiruje mnie to gdzie zwracam oczy. Co wzbudza moje zainteresowanie. Pomijam  maniery wyniesione "z domu "na plecach trzymające za rękę przyswojone schematy myślowe opiekunów, która to parka często stanowi mur nie do przeskoczenia, nie pozwalający iść własną drogą.Wtedy wszelkie działania buntownicze  są  walką z wiatrakami, bo nie o to w gruncie rzeczy chodzi, tylko o pozbycie się upiorów siedzących w głowie. Normalnie powinien wystarczyć "Upiór w operze". 

Kieruję więc oczy ku ptactwu i obserwuję zachowania. Dieta zróżnicowana w zależności od terenu przebywania, gniazdko do wysiadywania, zmieniane upierzenie co jakiś czas, bez strojenia się w cudze piórka. Przemieszczanie się własnym sumptem.

Czegóż więcej można chcieć? Może zmiany tych widełek?...Bo ostatnio znów nabrałam apetytu na ptaszka. Owieczkę już mam i.... zebry.




 

16 kwietnia 2021

Gdybanie po uszy.

Są ciągi liczbowe, więc dlaczego nie mogłoby być ciągu gdybania? Postanowiłam pociągnąć temat. Nie jest to co prawda konferencja prasowa, ale na zadane pytania wypada odpowiedzieć. A że odpowiadam sobie jak dziecko w przedszkolu...to co mi tam. Przecież człowiek- człowiekowi nierówny.

1. Co by było gdyby wszyscy Ci, którzy są  twórcami obowiązującego prawa , byli uczciwi?

- Być może nie byłoby możliwości przekrętów...

2. Co by było gdyby nie było możliwości przekrętów? 

- Być może ludzie by nie oszukiwali jeden-drugiego...

3. A co by było gdyby ludzie się nie oszukiwali? 

- Być może wszyscy by byli równi...

 Hmmm, ale przecież i tak nikt tego nie chce. Więc po co nam uczciwe prawo?

 

Być może właśnie dlatego część populacji go nie przestrzega...Często ma się wrażenie, że każdy patrzy jak cię wyrolować...Instytucjonalnie i w świetle istniejących stworzonych przepisów na własne instytucjonalne (firmowe)potrzeby.

Bardziej rozgarnięci szukają możliwości ominięcia gnębiących ich przepisów (tzw.szukanie dziur w systemie)by przetrwać i stają się w ten sposób uczestnikami  gry. Co potem wygląda jak podcinanie gałęzi na której się siedzi, gdy walczą z tym w czym  są zakopani po uszy. Więc czy chociażby z tego powodu nie lepiej przymknąć na wiele rzeczy oczy?

O równości tu i teraz nie ma co marzyć...Halo, tu Ziemia!

Ps. A tak swoją drogą ....ciekawe kto zostanie rzecznikiem praw obywatelskich i jakie to ma znaczenie z której opcji politycznej wywodzi się kandydat, skoro obywatele mają tak różne poglądy polityczne?

 

15 kwietnia 2021

Czasy - ludzie - zmiany czyli luźne myśli.

 Ludzie się zmieniają więc czasy się zmieniają. Zmieniają się potrzeby-zmienia się otoczenie. Ono zaś oddziałuje na ludzi, którzy albo podążają za zmianami, albo nie. I kółko się zamyka. Cywilizacja kołem się toczy.Ponieważ zmieniają się czasy ,a wraz z nimi ludzie, byłoby dziwne gdyby nie zmieniało się prawo i związane z życiem codziennym pojęcia.

Dawne pojęcia i rządzące nimi reguły ulegają zmianom w zależności od tego w jakim kierunku podąża społeczeństwo. Wiele pojęć się zdezaktualizowało, a część w ogóle straciła na znaczeniu. 

Np. taka wolność.Wolność przed wiekami wyglądała inaczej, bo inne były potrzeby "społeczne", a inaczej wygląda obecnie. Trudno powiedzieć w związku z tym, że jest lepiej lub gorzej w jakimś względzie z ogólnego punktu widzenia. Natomiast patrząc przez pryzmat własnych potrzeb- każdy będzie miał własną ocenę tego co ma miejsce w danej rzeczywistości historycznej, i w jakim stopniu jego pojęcie danego pojęcia ( tu wolności)pokrywa się z tym funkcjonującym w społeczeństwie tu i teraz.

Na ile można wierzyć kronikarzom i innym twórcom dokumentującym współczesne im czasy? Być może wszystko zależy od tego w jakich kręgach się obracają i na czyje zlecenie działają. Bo że w dobrej wierze i że za friko to raczej trudno uwierzyć.No chyba, że stać kogoś jest/było np. na pisanie pamiętnika... Wtedy mamy obiektywnie subiektywny obraz życia (mniej lub bardziej prawdopodobny), w zależności od wyobraźni twórcy albo tego w jakim stopniu trzyma się rzeczywistości ( faktów) i ulega emocjom.

Oko, które nie śpi.

 Ciekawe czy  człowiek odchodzi w Nieznane dlatego, że nie ma już nic do zrobienia na tym świecie ...Nie z racji wieku i towarzyszących chorób i niemożności, ale dlatego  że wykonał swoją pracę. Tą energetyczną. Był źródłem radości i złości, wzbudzał emocje takie i siakie. U siebie i innych. A może to wszystko w ogóle nie ma znaczenia, a jest tylko wytworem umysłu obserwującego samego siebie i innych w procesie życia ? W każdym razie równie dobrze może być on nazwany Okiem, które nie śpi, bo przecież nawet sny których nie pamiętamy odbiły się w nim ( umyśle) echem.

14 kwietnia 2021

Śmieszna recepta.

No i przypomniałam sobie...co tam jeszcze zalegało mi na wątrobie i gniotło. To sprawa leków wziewnych dla osób cierpiących np.na astmę czy leczących się na reumatoidalne zapalenie stawów, które obok remdesiviru* mają wspomagać organizm w dochodzeniu do zdrowia ( tak  oficjalnie podano w mediach). No i proszę,  mam prawie odpowiedź na wcześniej postawione pytanie: jaki jest klucz, którym kieruje się wirus w wyborze swojego miejsca zamieszkania czyli żywiciela. A że jak wiadomo 'prawie' robi różnicę, to pomyślałam, że jest całkiem prawdopodobne, że covid w ogóle nie lubi astmatyków  czy reumatyków i  brane leki nie mają tu żadnego znaczenia? Kto wie, co tam w tej małej główce, a raczej bezgłowiu siedzi i jak myśli? Ano właśnie. To wie....Twórca. Taki czy siaki.Gorzej gdy własny twór( dziecko) jest puszczone samopas...wtedy  wszystko jest możliwe. Nawet i to, że jak nagle się wirus pojawił- tak nagle zniknie. I lepiej żeby to nie było z powodu smogu czy innych mniej życzliwych substancji wentylujących płuca.

 A może by tak gaz rozśmieszający rozpylić w powietrzu? Bo podobno śmiech to zdrowie... Gorzej że niektórzy mówią  że ze śmiechu też można umrzeć...(być może gdy człowiek śmieje się do rozpuku?). Ale to i tak lepsze niż z covidem pod respiratorem...

* remdesivir- https://www.medonet.pl/koronawirus-pytania-i-odpowiedzi/leczenie-koronawirusa,to-jedyny-lek-na-koronawirusa--remdesivir-powstal--by-leczyc-inna-chorobe,artykul,36597460.html

13 kwietnia 2021

Wirus marudy.

 Nie od dziś jest mi wiadomo, że gdy potrzebuję  pogadać- siadam do  lapcia i mielę ozorem ,a raczej klawiaturą, ile wlezie. Z pewnością ma to związek z potrzebą bycia wysłuchanym . Tak od początku do końca, bez żadnych wtrętów , które nie pozwalają złożyć myśli do kupy i odciągają od sedna przemyśleń. 

Zebrało mi się znowu na wynurzenia w temacie  covida baraszkującego w  szczepionce. Szczepionka jak to szczepionka-jest środkiem ochrony osobistej. Niestety nie zatrzyma  wędrówki wirusa. Będzie sobie krążył dopóty, aż niezaszczepieni nie osiągną chwilowej odporności stając się ozdrowieńcami. Z czasem wirus będzie mutował jak ciocia grypa i zbierał żniwo wśród słabszych osobników. Bo na to, że zniknie z powierzchni Ziemi , na tym etapie , raczej nie ma co liczyć. I tak dotarłam do końca tematu, o którym wiem na pewno, że....akurat  nie o tym chciałam napisać (nie tę kwestię poruszyć), ale co sobie pomarudziłam to moje. Czyżby to nowy wirus? Wirus internetowej marudy?

11 kwietnia 2021

Ponadczasowa szczepionka.

Tak w związku z czasem.. i chwilowym mottem : ,,Jest takie miejsce na pępku Świata,W którym i bieda bywa bogata! (Bj 0.0) (https://kronikimikolajamiki.blogspot.com/2021/04/s-day.html?showComment=1618053942998#c7321130087228763130) '' - też nie zdążyłam  zapytać o pozwolenie, ale liczę na wyrozumiałość...

Czasem....:) zdarza mi się trochę posłuchać mądrości innych na youtube. Np.o tym jak się wzbogacić i na czym zaoszczędzić chcąc do czegoś dojść. No i dowiedziałam się, że pierwszy błąd jaki się popełnia to zakup np.bardzo drogiego telefonu . Wybory zbędnych przedmiotów zbytku , według vlogowego youtubera zależą od ilości zaoszczędzonej/odłożonej gotówki z myślą o przyszłym biznesie, a drogi smartfon czy wypasiony laptop, mają być uzewnętrznieniem wymarzonego statusu. 

Idąc tym tropem, przyjrzałam się swoim nadprogramowym zakupom- zgoła bezcelowym- i popadłam w zadumę nad moją  bezmyślnością. Statusu społecznego sobie w ten sposób nie podniosłam, morale też nie, tyle że serducho zadowolone. No i psychika też, z powodu egoistycznego dogodzenia sobie. Dogodzenia sobie tak jak tylko bogaty może sobie pozwolić, bo bez martwienia się o dalszą przyszłość i zastanawiania się czy podołam. 

W sumie, w ciągu 2 m-cy wydałam dużo mniej niż  wspomniane pojedyncze dobro materialne , a radochy na parę lat wystarczy, o ile zdrowie na to pozwoli. I sąsiedzi. Bo jak się okazuje chorych na głowę i nie leczonych jest cały świat i nikt nie wynalazł na to lekarstwa. Jedynym ratunkiem jest szczepionka ( połączenie dusz)- ale to nas najprawdopodobniej czeka  po śmierci, gdy przestajemy patrzeć na życie przez pryzmat naszego ego.

09 kwietnia 2021

Czas na zmiany.

 Nadszedł wreszcie czas. Zmieniłam strefę czasową na blogu, bo przecież kiedyś i tak by trzeba było to zrobić. A myślałam, że to z automatu....i ktoś/coś to za mnie zrobi. Niestety, przeliczyłam się. Trzeba było zebrać się do kupy i zrobić co należy, żeby nie wprowadzać w błąd odwiedzających. :) Nie ma to jak dobra motywacja...