23 stycznia 2022

Konstytucyjna chwila wytchnienia .

 Żeby nie było, że tylko Wikipedii należą się gwiazdki, to sięgnęłam na inną stronę. Tym razem zostałam zmotywowana  dzisiejszym śniadaniem Rymanowskiego. I nie wiem czy się przesłyszałam, czy  nie ( czy to tylko moje pobożne życzenie) ale wydało mi się , iż P. Kukiz próbował wcisnąć do dyskusji skromną myśl o zmianie konstytucji.  W razie co to ja jestem ZA! Mam nawet własną jej wersję.

W celu uproszczenia zagmatwanego ponad miarę prawa, proponuję  istniejący  uproszczony wzorzec dostosować do realiów naszej rzeczywistości. Pozostanie jak zwykle, ogólnie znany  problem,  związany z egzekwowaniem  przestrzegania praw zawartych w Nowym Dokumencie Konstytucyjnym.  Ale wiedziona twórczą weną  zamiast zamartwiać i zniechęcać przeciwnościami ,postanowiłam dokonać ''cudu nad Mleczną" , czyli powielić i przetłumaczyć z obcego na nasze, dobrze znane podwaliny, a nawet kamień węgielny.

Mam jeszcze taki dylemat: jak ewentualnie miałby się nazywać nowy ustrój, który by bazował na Nowym Ładzie? Bo, że z jego przestrzeganiem też byłby problem, to nie wątpię.  Ale za to dokument może być ! Ku pokrzepieniu serc i ...dusz/dup ! 

Oto Nowy Ład: i jego-jej myśl przewodnia: 

            Wzór : Jam jest Pan Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.*

 Tłumaczenie: Jam jest Konstytucja Twoja, która Cię z manowców na właściwą drogę wprowadzi.

I dalej: 

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

1. Nie będziesz kierować się innymi , obcymi prawami.

2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.

2. Nie będziesz posiłkować się Nowym Ładem w niecnych celach.

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

3. Pamiętaj, aby znaleźć zawsze czas na odpoczynek, niekoniecznie w dni kalendarzowo wolne od pracy.

4. Czcij ojca swego i matkę swoją.

4. Pamiętaj o swoich korzeniach, dopóki nie staniesz się obieżyświatem.

5. Nie zabijaj.

5. Nie zabijaj bez potrzeby i bez przyczyny, a tylko w koniecznej obronie własnej .

6. Nie cudzołóż.

6. Nie wchodź z butami czy innymi przyrządami do nieswojego łóżka bez zaproszenia. 

         7. Nie kradnij. 

7. Nie kradnij, bo przestrzegający Nowego Ładu, chętnie się podzielą tym co im zbywa, znudziło się lub mają zdublowane.

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, chyba że uprzedzisz  o swoich uprzedzeniach.

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

9. Nie daj się wciągnąć w miłosne gierki, które niczemu dobremu nie służą. Gdy służysz dobru-graj do upadłego za żony cudzej  przyzwoleniem!

10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

10. Rób zakupy za swoje, chcąc zaspokoić niezbędne potrzeby.

*http://tmoch.net/jupgrade/index.php/ulubione-modlitwy/modlitwy-podstawowe-pacierz/1029-dziesiec-przykazan-bozych-dekalog.html

Spiskowa teoria wirusa-cz.3. Zakład B. Pascala* i o stosunkach Ducha i Psyche.

 Na czym to skończyłam ? Aaaa....na wzajemnym zastraszaniu . Nie należy  zapominać o zastraszaniu siebie wskutek produkowania przez umysł myśli nie mających nic wspólnego z aktualną rzeczywistością, ale raczej np. z doświadczeniami przeszłości, które odcisnęły się niezapomnianym piętnem na naszej pamięci. A wymazać się pewnych spraw nie da, no chyba że chwilowo, wskutek np.zażywania niepoślednich dawek oszałamiającego absurdu ( tzw. uzależniaczy niszczących przewodnictwo nerwowe i zdolność do myślenia o czym innym niż li tylko o zaspokojeniu potrzeb wewnętrznego destruktora). Oprócz ,oczywiście, naturalnych sposobów radzenia sobie z traumą.

Drapieżnictwo energetyczne jak wiadomo opiera się na nierównomiernej wymianie energii, wskutek czego jedna ze stron traci swoją energię życiową na zmaganie się z otoczeniem, wskutek czego obniża się zdolność do walki z chorobami zwaną odpornością. O innych skutkach i zmianach chorobowych nie zapominając, które w efekcie mogą doprowadzić do wcześniejszej śmierci niż przeznaczona nam indywidualna data, która związana jest z naszym początkowym stanem zdrowia w momencie urodzenia.

Innym czynnikiem utraty naturalnej odporności i zdrowia jest bycie w ciągłej niezgodzie wewnętrznej ze sobą, kiedy wskutek okoliczności (sytuacji w jakiej funkcjonujemy), upraszczając: mówimy -tak, a czujemy- nie. I nie ma to nic wspólnego z naszym egocentryzmem i posiadaniem racji , kiedy myślimy tak/nie, ale kiedy buntuje się przeciwko czemuś nasze wewnętrzne Ja i stawia opór. Kiedy nie ma wewnętrznego przyzwolenia na coś, a to robimy- działamy na własną szkodę. Wtedy objawia się to w utracie zdrowia i odporności. Pośrednio dzieje się tak poprzez prowadzenie przez naszą egoosobowość  niezdrowego trybu i/lub stylu życia. Ze świadomością (z naszym przyzwoleniem) lub  nieświadomie, kiedy następuje automatyczne odtwarzanie zachowań niewłaściwych obserwowanych wcześniej w otoczeniu, mediach i innych środkach przekazu.

A skoro już wiem, skąd się biorą choroby - patrząc od strony Ducha  i  z poziomu wymiany energii z otoczeniem ( funkcjonowanie naszej Psyche tj. egoosobowości), to nadszedł  czas na rzut oka na statystykę zgonów. Także wskutek SARS-coV-2. 

Jak widać z powyższych rozważań- samo prowadzenie zdrowego stylu życia nie jest gwarantem zachowania zdrowia. Bo to co jest manifestowane na zewnątrz- to jedno, a sfera Ducha (postępowanie w zgodzie ze Sobą)- to drugie.  Musi być zgodność obu, by organizm jako całość mógł funkcjonować w miarę dobrze( zdrowo) w czasie zmieniających się warunków życia i wytwarzać ciała odpornościowe w możliwie najszerszym zakresie.

Ale...z powodu rozwoju cywilizacji i zachodzących zmian, trzeba pogodzić się z faktem, że szczepienia, leki, suplementy mogą nam zarówno szkodzić ( brak umiaru i niedostosowanie indywidualne) jak i pomagać, tylko w pewnym stopniu. 

Tak samo jak doraźnie i chwilowo działają niektóre dostępne i mniej dostępne używki uśmierzające ból naszego egocentryzmu ( działającego w oparciu o zasadę drapieżcy: moja racja jest lepsza niż twoja racja), niedowartościowania i niespełnionych ambicji. 

I nie zapominajmy, że nikt nie jest przysłowiowym(?) panem Bogiem , w tym żaden lekarz,znachor i cudotwórca ,więc ze Śmiercią trzeba się pogodzić czyli zawrzeć swój indywidualny  pakt pokoju. Wtedy żyje się w spokoju Ducha, a jedyne dolegliwości, które nam dokuczają pozostają związane ze strefą naszej Psyche i działania egoosobowości w świecie i byciu/niebyciu w stałym kontakcie z własnym JA ( Duchem), zanim go nie wyzioniemy (też przysłowiowo). 

I nie zapominajmy, i nie przypisujmy sobie/komuś sprawczej mocy Natury, bo jesteśmy tylko ludźmi , a nie Bogiem ( Siłą Sprawczą), chociaż niektórzy zdają się o tym zapominać. 

Ps. A jak to się ma do kwestii opłacalności wiary w Boga - rozpatrywał to z pozycji Psyche i egoosobowości - B. Pascal. Oczywiście w myślach...  ( patrz " Myśli" )

 

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Pascala

Zakład Pascala (Gra Pascala) – rozumowanie przedstawione w Myślach przez Blaise'a Pascala mające dowodzić, iż warto wierzyć w Boga. Pascal rozpatrzył dwa przypadki dotyczące istnienia Boga:

Człowiek może wierzyć lub nie wierzyć w istnienie Boga. Jeśli wierzy, to traci życie doczesne (na rzecz modlitw i czynienia dobra) i otrzymuje życie wieczne. Jeśli nie wierzy, to zatrzymuje życie doczesne i traci życie wieczne. Pascal wywnioskował, że wiara bardziej się opłaca, ponieważ ryzykujemy tylko czas życia, który jest zazwyczaj krótki, a nagrodą może być życie wieczne[1].

20 stycznia 2022

Spiskowa teoria wirusa-cz.2. Eksperyment i recepta na zdrowie.

 Życie to nieudany eksperyment biologiczny...itd. ( to było już wcześniej), natomiast w przypadku zaistniałej sytuacji - eksperymentowi pod kryptonimem "covid-19 i jego pochodne"poddane jest całe społeczeństwo. Nie ma przeproś. Zarówno zaszczepieni jak i niezaszczepieni podlegają w pewnym stopniu obserwacji, tyle że nie wiadomo czy prowadzi ją:

1. ktoś osobowo do tego wyznaczony

2. inteligencja cyfrowa 

3. obserwuje  tylko matka Natura. 

W przypadku dwóch pierwszych 1. i 2. źródłem wszelkich danych są ludzie, którzy wklepują je w wirtualną rzeczywistość i/lub tylko własne notatki. 

A że ,jak wiadomo, ludzie bywają wybiórczo i chwilowo w zgodzie z prawdą (z różnych powodów) i lubią się z nią też mijać ( kłócić), więc i dane bywają różne. Zatem sama statystyka jako taka jest całkiem zdrowa, ale wnioski z niej wyciągnięte bywają chore.  I trzeba z nimi postępować jak z ludźmi. Wiedzieć, że żyją swoim życiem i albo nas straszą , albo powodują radosną euforię ( w skrajnych przypadkach) lub dają chwilowe poczucie szczęścia i zadowolenia z życia dopóki nie nastąpi przysłowiowe tąpnięcie. 

O szczęściu wypowiadało się wielu filozofów, tzw.chłopków roztropków i inne niezidentyfikowane i zidentyfikowane obiekty, a z okazji prowadzenia bloga - nie omieszkałam i ja ;-) więc pominę krainę( też wiecznej) szczęśliwości, a skupię się na strachu. 

Jego działanie ma dokładnie takie samo spektrum działania jak szczęście, tyle że działa w innym rewirze naszej energetycznej natury. Na jednych działa wybitnie mobilizująco, na innych destrukcyjnie i to co pomiędzy na pozostałych. I też nie jest wartością stałą (jak wszystko wokół ) gdy patrzymy na życie przez pryzmat energii i skutków jej działania w organizmie. Cóż można powiedzieć o zastraszonym ciele gdy człowiek nie panuje nad swoją psychiką i żyje w ciągłym stresie i strachu?

Potocznie mówimy, że kuli się w sobie, a to co w środku się z nim dzieje, na poziomie komórkowym i innych kapilar włoskowatych, w przewodnictwie nerwowym i innej produkcji nad i pod (np.skokach ciśnienia, tudzież cukru, poziomu mikro i makroelementów, elektrolitów) o jasności widzenia i przepuszczalności błon (niedziewiczych) - nie wspominając i nie zapominając. Sodoma i Gomora - takie spustoszenie...Powrót do normalności tj. własnej równowagi zdrowotnej zdaje się być stanem nie do osiągnięcia.

Więc jak tu zachować odporność na wirusa gdy :

a. straszą statystykami zakażonych i zgonów

b. pocieszają skutecznością szczepień

c. pocieszają skutecznością bycia niezaszczepionym 

d. straszą zmianami poszczepiennymi np. z powodu działania m- RNA itd. ?

e. własne( i obce) ekonomiczne lęki związane z zagrożeniem utraty aktualnego stanu szczęśliwości i posiadania

f. dodatkowe okoliczności zewnętrzne, na które nie mamy wpływu?

Z moich obliczeń (niestatystycznych) wychodzi, że trzeba  wrzucić luz w tym właśnie ostatnim aspekcie. To co często boli w tego typu stresującej sytuacji, to to, że  na pewne rzeczy nie mamy wpływu, a chcielibyśmy mieć coś/ kogoś (i kontrolę i wiedzę o czymś) a nie możemy mieć w pełni, tj tak by postępować wg. własnego ulubionego schematu związanego z naszą egocentryczną strefą komfortu.

Otwarty i elastyczny umysł jest w stanie sobie poradzić z tymi brakami . Skostniały ( ograniczony) - będzie w ciągłym stresie, a przez to i osłabiony organizm plus różne irracjonalne zachowania. 

Odzwierciedleniem  jest więc aktualny stan zdrowia( a raczej istniejące choroby i zaburzenia) i działania emocjonalne  pozbawione kontroli osobistej ( + skłonność ku  sytuacjom temu sprzyjającym ). Ciężka choroba jest takim stanem, kiedy musimy poddać się władzy( kontroli) innych i przeciw temu rodzi się w wielu osobach opór. Nie zawsze uzasadniony...

A wracając do p.3 i matki Natury- dla niej ma z pewnością znaczenie które osoby ( czyli jaki materiał genetyczny) są w stanie poradzić sobie z  wirusem typu SARS- CoV 2 bez szczepionki, a które  nie.  

Czy ten problem interesuje jakiś badaczy? Nie wiem. 

Wiem , że zainteresował ich gen słabości tj. skłonności ku ciężkiemu przebiegowi choroby*.

I nie ma to dla mnie osobiście większego znaczenia czy badacze zajmują się genem odporności czy nie, bo przecież i tak nie mam nad tym kontroli...tak jak i nad statystyką chorych, zgonów i zarażonych.....więc... luzik. 

Nie dać się zastraszyć żadnej ze stron- oto recepta na zdrowie?

*https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8330907,koronawirus-naukowcy-z-umb-zidentyfikowali-wariant-genetyczny-ciezkiego-przebiegu-covid-19.html

 

18 stycznia 2022

Spiskowa teoria wirusa - cz. 1. Nic nowego.

 Przed przystąpieniem do prac polowych "z motyką na słońce" czyli do kobyły tematycznej o wirusie -wypada się przedstawić...  

Zwię się  "w temacie" i mam swoje lata  naliczane przeważnie po roku od momentu przyjścia na świat. Nie napiszę tu nic czego bym nie była świadoma na danym etapie poznania prawdy i czego nie doświadczyłam na własnej skórze. 

Doświadczenia wszelakie wskazują iż w społeczeństwie mamy do czynienia z:

1. oficjalnym ,ogólnie praktykowanym i nieświadomie lub świadomie akceptowanym drapieżnictwem materialnym, które przejawia się w podległości i zależności jednych od drugich czyli materialnej dominacji silniejszych, zwanych potocznie bardziej zaradnymi życiowo,  nad jednostkami słabszymi, które zostały w mniejszym stopniu wyposażone przez Naturę ( najpierw genetycznie, a potem wychowawczo i środowiskowo) w predyspozycje do wybicia się na niepodległość czyli do bycia na górze. Dotyczy to także relacji międzynarodowych.

2. drapieżnictwem energetycznym na poziomie bezpośrednich relacji międzyludzkich, kiedy przebywanie w czyimś towarzystwie (lub kontakt telefoniczny) i w danym otoczeniu sprawia, że czujemy się  potem wyssani z wszelkiej energii i chęci do życia . Styczność z takimi osobami powoduje  zmęczenie i wycieńczenie , które zwykle nazywamy po imieniu, mówiąc że ktoś działa nam na  nerwy(o ile nie zrzucimy tego na karb jakiś niewinnych okoliczności) i jesteśmy jak wypluci.  To samo dotyczy państw i działa na większą skalę jak w p.1

Czemu służą obie odmiany drapieżnictwa? Naturalnej biologicznej depopulacji, a wirus jest tylko smakowym dodatkiem urozmaicającym zachodzące w społeczeństwie procesy.

Silny wchłania słabego ( 1) lub czerpie z niego energię aż do śmierci (2) psychicznej lub fizycznej). Dotyczy to zarówno pojedynczych jednostek, jak i państw, grup kapitałowych, układów międzypaństwowych czy innych . Zawsze musi być jakaś góra i dolina i to co pomiędzy. 

Z punktu widzenia Natury i Wszechświata- taka jest kolej rzeczy, ze względu na to iż to właśnie różnice tworzą różnorodność ( jin- jang). 

Z punktu widzenia pojedynczych ludzkich jednostek/ państw/narodów/ związków/ unii - każdy dba o swój czubek nosa na różne sposoby, by przetrwać w jak najlepszej kondycji i "zdrowiu" w zmieniającej się stale rzeczywistości. 

I nie powiedziałam/napisałam tu przecież nic nowego, a jedynie zebrałam własne przemyślenia do kupy.

Ps. Być może cdn. bo jak wiadomo sporo drapieżników się kręci wokół , a i wampirów energetycznych nie brak...

16 stycznia 2022

O dziadowskiej konsumpcji i spiskowej teorii wirusa.

Z ostatniej chwili..." Dziady" A. Mickiewicza są nadal aktualne . Tyle wieków minęło, zmian konstytucyjnych i nieprawomocnych, przewrotów w przód i w tył, skoków technologicznych w dal i cyfrowych wzwyż, tyle rzutów na taśmy ( nie tylko z aferami) a wygląda na to, że nadal stoimy w miejscu z naszą narodowo-ucywilizowaną mentalnością . Najwidoczniej ciągle straszą nas duchy przeszłości, więc nic dziwnego że robi to też UE . Z różnym skutkiem i na różne sposoby.


 

Ponieważ ogarnęło mnie błogie lenistwo, a i głowa przy okazji odmawia posłuszeństwa, więc nie będę rozdzierać szat nad rozlanym mlekiem, z powodu teoretycznego braku powiązania racuchów (na zdjęciu) z Unią Europejską oraz z ciągle dążącą do mieć więcej bez włożenia ze swojej strony ekstra wysiłku na miarę wysuwanych żądań- kastą dziadów. Ta bowiem grupa społeczna, w odróżnieniu od rześkich dziadersów którzy cieszą się że żyją,  ma tak rozciągnięty żołądek, że pomocna może tu być jedynie bariatria* psychologiczna takoż wyspecjalizowany w swoim fachu krawiec ( niejeden), który w sprawny sposób zaszyje wszelkie dziurawe kieszenie i worki bez dna.

Ale po co mają mnie boleć jajniki z tego dość prozaicznego powodu (przecież to nihil novi), skoro temat pandemii i grup antyszczepionkowych zrzeszonych i niezrzeszonych z różnymi spiskowymi teoriami dziejów nadal pachnie świeżością mimo dość długiego wałkowania. 

Z powodu ciągłego odświeżania oblizanego ze wszystkich stron pandemicznego ciastka z kremem (bez wisienki na torcie) zamiast drożdżowego racucha czy zdrowego suchara , nadal konsumujemy internetowo,telewizyjnie i radiowo wirusa bez zasmażki w różnych konfiguracjach. I nadszedł chyba czas, by spojrzeć na pewną spiskową teorię dziejów z zupełnie innej strony...

Ps. Wygląda na to, że jeszcze coś mi się ubzdurało...

* np. rękawowa resekcja żołądka ( https://www.mp.pl/pacjent/dieta/odchudzanie/leczeniechirurgiczne/63452,rekawowa-resekcja-zoladka)


09 stycznia 2022

O znaczeniu siły bezwładności i jajach z niespodzianką.

 Czasem i tu można liczyć na jaja ...z niespodzianką.


Najwyraźniej oberwało mi się ( tym razem nie po łapkach - patrz zdj.), ale po łakomstwie, bo najwidoczniej byłam dość grzeczna w święta, więc i mnie się dostało powyższe. Ale , że już po wszystkim co zdrowe, spokojne i wesołe, spełniające wszelkie postanowienia i życzenia w Nowym Roku, to nadszedł czas na kolejne szaleństwa . 

Zaczęłam je już 2 stycznia od zjedzenia jajecznej czekolady, a co było potem lepiej nie mówić, bo skutki są widoczne (poprzedni tekst z okazji święta Trzech Mędrców). Tak rozpoczęłam karnawałową zabawę. Co było potem , Wysoki Sądzie,  nie pamiętam, ale wiem na pewno, że tłusty czwartek wypadł u mnie już wczoraj , w sobotę, bo zabrałam się za racuchy, a'la pączki.

 Pomna dawnego przepisu odświeżyłam przedświąteczne drożdże, 2 odchudzone smakowe serki homo, bezmolową mąkę sprzed roku i wszystko wymieszałam z mlekiem i kurzym( tym razem) jajkiem plus odrobina cukru i aromatu dowolnej nierozpoznanej już treści. Olej rozgrzałam do przezroczystej białości i czekałam aż zacznie pryskać na boki, co będzie widocznym znakiem iż nieźle go podgazowałam. Zawiodłam się gorzko. Zniesmaczona ściągnęłam fartuch zrobiony z czegoś łatwopalnego, ale za to śliskiego i bez zabezpieczenia dokończyłam robotę. Nie powiem, że paliła mi się w rękach, co to to nie. Racuchy wyszły całkiem do rzeczy( zdj. w następnym wpisie) więc w ten to sposób dzisiejsza  niedziela stała się ostatnim dniem karnawału. Korzystam zatem z okazji, by spędzić ją z przytupem. A że do zawrotu głowy od tańca to tylko przysłowiowy rzut beretem, to pomyślałam sobie, że napiszę najpierw tekst usprawiedliwiający moje następne tym razem postne szaleństwa, zamiast potem kajać się i zarzekać, że to wszystko to wina wina i sfermentowanych drożdźy w cieście (zaprawionych olejkiem rumowym i cytrynowym).  Szykuję się bowiem z motyką na słońce, czyli na wpis o nowym, wyczekiwanym, wymarzonym Bez( w)ładzie.  O ile mi oczywiście siła bezwładności na to pozwoli...

06 stycznia 2022

Świat według Polsatu i sercowe zawroty głowy.

 Dopadło i mnie z okazji dnia wolnego od zakupów sklepowych, więc zamiast obejrzeć " Świat według Garpa"* czy innych Kiepskich, Bundych, to korzystając z ponadwymiarowego czasu dopołudniowego zebrało mi się na obejrzenie "Punktu widzenia"(Polsat) **. Można śmiało czytać post i obejrzeć program. To prawie świeżynka - z wczoraj.

Obejrzałam oczywiście, jak zwykle, z porannym opóźnieniem,tj. z godzinę wcześniej(zanim zaczęłam pisać post), a to z powodu bycia podstarzałym skowronkiem, a nie wiekową sową ślęczącą w nocy z noktowizorem w oczach - to tak z punktu widzenia zegara biologicznego, a nie mnie. 

Czasu i cierpliwości wystarczyło mi na pierwsze 17 minut, resztę zostawiłam sobie na popołudniowy deser, żeby uniknąć nagromadzenia zbędnych myśli kołtuniących się w skołowanej głowie. Bo po co mam sobie zawracać głowę skoro wolę Wisłę kijem...

Korzystając z macania się błon komórkowych w miejscu  zwanym synapsami ***  i chcąc zapobiec przewidywanemu wycieńczeniu gruczołów wydzielniczych i  napięciu mięśni aż do bolesnego skurczu, postanowiłam powić swoje trzy grosze w poruszonym do 17 minuty temacie. Nie żebym się pchała między młoteczek a kowadełko, bo był tam red. G. Jankowski, ale przecież nie zniżę się do napisania komentarza pod  zamieszczonym filmikiem, bo  jednak mam skłonność do wydobywania się na powierzchnię a nie dołowania ( to wolę robić na blogach upss...).

Po takim wstępie można się teraz spodziewać  ostrej krytyki jednej ze stron  przez drugą. Tymczasem prof. W. Modzelewski ( prawnik) i prof. M. Banach ( kardiolog) dość zgodnie i spokojnie współżyli ze swoimi poglądami i obyło się bez redaktorskiego sędziego głównego, rozdzielającego przeciwników zapieczonych w swoich racjach, w związku z usunięciem konta Konfederacji przez FB. 

W czasie dalszej dyskusji związanej z kwestią szczepień i wiary w naukę tj. medycynę, prof. Banach dziwił się (?) że jak to jest możliwe, że ludzie leczą się u specjalistów i nie podważają pomocnej im w konkretnym przypadku wiedzy naukowej i kompetencji lekarzy, a mają wątpliwości co do szczepionki . 

 Postanowiłam zatem tu i teraz wyjaśnić ten społeczny fenomen. 

Społeczeństwo jest podzielone na tych, którzy:

1.- wszystko przyjmują bezkrytycznie i na wiarę, bo myślą że etyka ,moralność i życzliwość = też wyższe wykształcenie więc u-wierzą we wszystko z powodu prowadzenia życia zgodnego z powyższymi wartościami

2.- przejechali się na własnej naiwności i zeszli z chmur na ziemię, więc omijają oficjalną naukę szerokim łukiem

3.-  nie przywiązują wagi do swojego zdrowia lub nie mają możliwości by się nim przejmować

4. - samodzielnie radzą sobie z drobnymi uciążliwościami i tylko w ostateczności decydują się skorzystać z pomocy lub wcale

5.- mają własnych rodzinnych lekarzy, którzy pomijają oficjalne procedury i kierują się zdrowym rozsądkiem- tak po znajomości

6.- leczą się, bo po prostu wierzą w człowieka i specjalistę i mają dobre doświadczenia

Procent niezaszczepionych jest  odzwierciedleniem, wg. mnie (w ogólnym przybliżeniu) liczby osób nie korzystających lub korzystających w niewielkim stopniu i bardzo sporadycznie z opieki medycznej .  Stosunek wygląda 2 ( p.1,6): 4 (p. 2, 3,4, 5)

Ciekawe jak to się ma do liczby osób tzw. biernych zawodowo z różnych powodów? I jak to się ma do liczby osób odprowadzających składki zdrowotne? Ale to przecież nie moja głowa, tylko bardziej ministra Niedzielskiego ( ekonomista)  Bo przecież nie prof. M. Banacha...Bo on jest przecież od spraw sercowych...

Ps. Być może, że są tak poza tym jeszcze i inne grupy społeczne, które można by było dodać czy wyszczególnić w tym podziale, ale nie mnie przecież ma od tego boleć głowa...

Ps. Kurcze, przypomniałam sobie, że jednak obejrzałam wszystko do końca...Deseru nie będzie. ;-( Pocieszę się może czymś innym...

* https://www.filmweb.pl/film/%C5%9Awiat+wed%C5%82ug+Garpa-1982-12103

** https://www.youtube.com/watch?v=WrC2B5t3X-o

*** https://www.medonet.pl/zdrowie,synapsa---rodzaje--rola-w-medycynie,artykul,1726783.html

31 grudnia 2021

Staroroczne postanowienie i oczy w spa.

 Nie powiem, do świętowania odejścia starego roku szykowałam się od przedświąt, kiedy to odbyłam ostatnią gruntowną kąpiel zakończoną myciem ogołoconych (tydzień wcześniej) z długości włosów. Przerzedzony kolor odrostów prosił się o odświeżenie więc wykorzystałam wówczas resztki farby zakupionej przed Wielkanocą w ilości wskazującej na czuprynę na miarę Gorgony. 

Hodowany od wigilii naskórek zamarł na własnych obrzeżach czekając na ostatni wieczór starego roku jak skazaniec na wyrok. Już czuł przez skórę, że czeka go złuszczenie. Grozę budziło pytanie : kiedy dokładnie nastąpi  koniec pasożytowania na powitej tłuszczykiem powłoce gospodyni i czym dokona się mordu na podstarzałym skórkowańcu. 

Nowy Rok zbliżał się wielkimi godzinami. Wszystkie po 60minut, jak jeden mąż. Nic nie można było uszczknąć. Tymczasem podano informację, że Ziemia obraca się szybciej niż poprzednimi latami bywało, więc i całość rytuału trzeba było przyspieszyć. Zjedzona w pośpiechu kolacja skłaniała do  strawienia tostów z serem kwasem jednostajnie przyspieszonym i sumiennego przygotowania się do spełnienia starorocznego postanowienia.  Wybiła godzina 20.20. W telewizorni już rozpoczęto podśpiewki. To był dla mnie sygnał, że czas przygotować kawę. 

Rozebrałam się skrupulatnie do zera, odkręciłam wodę i zaczęłam się regularnie złuszczać. Jak na zawołanie. A raczej w rytm dłoni przesuwających się po skórze zsypanej kawą zamiast postkowidową swędzącą wysypką. 

Kawa pachniała wyśmienicie rozgrzana pocieraniem dłoni o najstarszego skórkowańca, który miał mnie wreszcie opuścić, by nowe, młodsze pokolenie mogło wreszcie zaczerpnąć oddechu i wypłynąć na wierzch. Znaczy się być wreszcie na swoim. 

Włosy zażyły osobnego spa. Po krótkim chochlowaniu i przebieraniu palcami nadszedł czas na starej daty odżywkę odziedziczoną po włosach córki skazanych na nietolerancję jednego z suplementów. Moje najwidoczniej są mniej wybredne...

Po dokonanej ablucji zakończonej chłodnym prysznicem, mogłam wreszcie wyciągnąć odświeżająco-regenerującą maseczkę na tkaninie, która ledwo dychała w zamkniętej na spinacze do bielizny torebeczce. A zipiała tak od tygodnia przedświątecznego, bo czasem coś tam prychało z pojemnika, ale udawałam, że nie słyszę. Bo mi się nie chciało, bo tak po ludzku i zwyczajnie polubiłam swoją codzienną nieczystość. 

Ale że odkryłam w sobie od jakiegoś czasu kontrę, więc na przekór tym wszystkim, którzy w Nowy Rok wejdą wystrojeni, ale spoceni,zmęczeni i podpici - postanowiłam sobie z okazji odejścia starego roku, że rozpocznę go czysta, odświeżona i zrelaksowana na tyle na ile jest to możliwe do zrobienia w czasie przerywanego snu ( nie przez biegunkę), a wynędzniałe wirusem fajerwerki. 

Przy okazji (pisania tekstu ) wysłuchałam ze zrozumieniem " Jesteś szalona", dlatego przerzuciłam się szybko na "Makarenę" coby stało się prawdą poprzednie stwierdzenie. 

" Rivers of Babylon" już nie wywarł na mnie  wrażenia, bo  starożytność jest mi od dawna znana, chociaż wybiórczo w dużej mierze zapomniana. 

I tak sobie pomyślałam, że to chyba nadszedł najwyższy  czas na oczy..Czas je zamknąć.... Do czasu dopóki się znów nie otworzą...

Noworoczne czyszczenie i trąbka Eustachiusza.

Do czego to doszło...Muszę zastanawiać się nad tym co napisać z okazji Nowego Roku. 

Więc żeby było na temat, to nie może obejść się bez poruszenia tematyki noworocznych fajerwerków, słuchu, podsłuchu, a nawet nadsłuchu...

 A że ostatnie wydarzenia sprzyjają tematowi, to warto zauważyć iż najprawdopodobniej oburzenie z powodu podsłuchiwania Pegasusem niemalże przyćmiło aferę podsłuchową* z 2014 r.  I chociaż ta  obiła mi się o uszy w czasie kilkakrotnych telewizyjnych nawiązań do przeszłości więc rozpętana wówczas afera dla ubogich - przeszła we mnie bez echa. 

Za to Pegasus, co to to nie...Od razu pomyślałam o swoich rozmowach, które mogły by zmulić nawet największego męczennika nasłuchowej inwigilacji, nie wspominając o zagrożeniu zejścia z powodu śmiechu do rozpuku. Co prawda z racji zbliżającego się Nowego Roku fajerwerki na małą skalę są wskazane, więc jakiś pojedynczy wystrzał z pękniętej błony otrzewnej byłby z pewnością do zniesienia przez moją wielce podstarzałą trąbkę Eustachiusza* i zdeformowaną membranę. 

A że zadaniem tegoż usznego instrumentu jest również wyrównywanie ciśnień po obu stronach (błony bębenkowej) więc zasługuje ona z pewnością na stałą uwagę. Tak więc czekam na kolejne afery podsłuchowe , które wypłyną z drugiej strony- tak dla równowagi. Najwyraźniej  Afera  Srebrnej ***, może nie wystarczyć do wyrównania  ciśnień , bo wieże miały być dwie, a nie jedna miernota.

A wracając do muzycznego narządu -trąbki Eustachego.... Ma (również) za zadanie odprowadzać wydzieliny z ucha środkowego do gardła i chronić ucho środkowe przed dostaniem się bakterii z nosogardła. A najlepiej to przyjrzeć się w ogóle schematowi połączeń w łonie naszego organizmu ( też państwowego). Niby każdy narząd specjalizuje się w czym innym i spełnia inne funkcje, ale jeden bez drugiego nie może się obejść. Ciekawe czy w polityce też tak jest? 

Jedni podsłuchują drugich, drudzy trzecich, a ci pierwszych i następnych. W ten to sposób kółko się zamyka - chciałby się napisać, ale nie. A raczej  nawet nie za bardzo, bo popuszczenia się zdarzają  obu stronom . Skutkiem tego są rozmaite wycieki, nie tylko z ucha i układu moczowo-płciowego, które przedostają się do tzw. opinii publicznej, zamiast zostać zaopatrzone opatrunkiem ( domyślnie). I nagle okazuje się, że wszelkie upławy**** i wypływy oraz miód  w uszach są nad wyraz wskazane, bo sygnalizują, że coś jest nie tak w jakimś aparacie władzy i narządzie nasłuchowo-podsłuchowym.

Wychodzi na to, że te wydzieliny z gardła do ucha środkowego...same proszą się o wykorzystanie. Tyle, że nie chodzi tak w ogóle o nie, ale o sam , że się tak wyrażę kanał przerzutowy.

A fuj, a może by tak nauczyć się kasłać/ kaszleć uszami i oczami zamiast kierować strumień powietrza  przez usta czy dolnym odcinkiem jelita między nogami?  Bo kaszel to przecież takie pierdzenie ustami, tak jak  puszczenie bąków to kaszel/kichanie odbytu...

I tylko jest taka mała różnica, która stopniowo ulega zatarciu w związku z istniejącą sytuacją : słuchanie kaszlących przez podsłuch i osoby postronne przebywające w najbliższym otoczeniu jest do przyjęcia - ale z pewnej odległości. A  od drugiego - jak wiadomo - lepiej w ogóle trzymać możliwie spory dystans.

Tak więc najlepiej w miarę możliwości dystansować się od wszelkich afer, pierdzenia , kaszlu i kichania, nawet jeżeli są bezgłośne. Wtedy jedynym zagrożeniem  pozostaniemy sami dla siebie. Tyle, że wtedy nie będzie na kogo zwalić winy...

Ps. A tak w ogóle, to kiepsko to widzę- skoro są osoby na politycznym topie, które boją się podsłuchu, to przecież daje to do myślenia, co do ich poziomu zainfekowania/czystości tak w ogóle...

Przecież zwykły szaraczek wiodąc "Żywot człowieka poczciwego"*****, nie musi się żadnych Pegasusów czy innych restauracyjnych afer obawiać? 

Chyba...

Bo jak wiadomo świat się rozwija...Co rok prorok a głupiemu radość...


*https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_pods%C5%82uchowa_w_Polsce

**https://pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C4%85bka_s%C5%82uchowa

***https://wiadomosci.wp.pl/afera-srebrnej-i-dwoch-wiez-kaczynskiego-tak-prokuratura-odmowila-wszczecia-sledztwa-6470496999204993a

****https://ktomalek.pl/blog/uplawy-co-je-powoduje-i-jak-je-leczyc/w-869?bgar=aHR0cHM6Ly93d3cuZ29vZ2xlLmNvbS8%3D

***** https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBywot_cz%C5%82owieka_poczciwego

26 grudnia 2021

Wsi spokojna, wsi wesoła* czyli pułapka idealna?

 Ile ludzi - tyle opinii chciałoby się tradycyjnie  napisać. A tu ni hu-hu... Kto by się tam zastanawiał np. nad idealnym życiem, skoro ciągle toczy się walkę o przetrwanie na łonie Natury z watahą wyspecjalizowanych i przystosowanych do dzikiego życia wilków w owczej skórze ? 

Jak wiadomo przyroda nie jest jednorodna, a każdy z gatunków został wyposażony w odpowiednie narzędzia by sobie radzić z przeciwnościami losu. Pocieszające jest to, że w każdym rozpoznanym gatunku mamy jednostki słabsze i silniejsze na różnym poziomie, jest więc spora szansa, że nie będziemy w czymś  ostatni w trwającym od lat magicznym wyścigu szczurów do....pułapki z ulubionym przysmakiem, zwanym również życiem idealnym.

Tymczasem żeby wiedzieć do  czego się ma biec z nosem przy ziemi , trzeba poznać znaczenie samego słowa. Ideał **to:

"1. «coś absolutnie doskonałego»
  2. «człowiek będący wzorem do naśladowania»
  3. «najwyższy cel dążeń i pragnień ludzkich w jakiejś dziedzinie»"
 
Pocieszające jest  to iż mogę sobie regulować swój poziom ideału/doskonałości w różnych dziedzinach życia w zależności od własnych potrzeb i możliwości intelektualnych, czyli wybrać odpowiadającą mi pod każdym względem pułapkę, a nie jest to dążenie do czegoś czego nie jestem w stanie zobaczyć nawet oczami wyobraźni. 
Bo przede wszystkim trzeba je i ją mieć. Obecnie należę do rodziny a może nawet rodzaju (patrząc wg jakiejś systematyki ***)  osób, które w trakcie życia utraciły oba  tak pożądane przymioty i zamiast węszyć za następnym pokarmem dla ciała i duszy, polubiły aktualną klatkę z wyposażeniem. 
Nie ma się więc czym martwić, bo Natura nie znosi próżni, więc podwójny ubytek  z pewnością czymś zaplombowała. Być może to plomba na drzwiach, żeby się nie pchać w nieznane? 
I nie są to automatyczne wrota na pilota , chociaż pewności mieć nie mogę...
Tak więc wychodzi na to , że może głównym celem życia ( lub nie/doścignionym ideałem)jest odnaleźć właściwą tj. swoją klatkę, w której można wreszcie spocząć na laurach, bo wtedy i zaplombowane drzwi  czy inne ubytki/braki nie przeszkadzają ?
A jak coś/ ktoś nam nie przeszkadza, to czy nie jesteśmy wtedy szczęśliwi/ wsi?

Ps. A miałam nawiązać do pułapki, w którą dałam się wciągnąć wczoraj na Stop Klatka..." To film "Miasto aniołów". Interesujące spojrzenie i połączenie życia duchowego i rzeczywistego. /https://www.filmweb.pl/film/Miasto+anio%C5%82%C3%B3w-1998-116/

 

*https://pl.wikisource.org/wiki/Wsi_spokojna,_wsi_weso%C5%82a

**https://sjp.pwn.pl/sjp/ideal;2561106.html

*** https://pl.wikipedia.org/wiki/Systematyka_organizm%C3%B3w