Ze zgrozą muszę przyznać, że od kilku dni dopada mnie wieczorna pomroczność. Zapominam o najważniejszym punkcie nocnej toalety. Znowu odłożyłam skarpety bez wąchania.
Nie będę ukrywać iż rytuał ten pozwala mi kontrolować stan korzyści płynących z zastosowanej aktualnie diety codziennej, w takim samym stopniu jak obwąchiwanie pach z rana. Po tym to od razu przypomina mi się co wrzuciłam na ruszt dnia poprzedniego. Nie będąc zadowolona z otrzymanego powonienia, dokonuję wtedy niezbędnej korekty w aktualnym dziennym jadłospisie. Przepis jest prosty:
a. za dużo tłuszczów nasyconych przetworzoną wędliną i mięsem wymaga wspomagania wysokoprocentowym alkoholem od 9% w górę, w ilości pozwalającej na zatrzymanie zdrowego rozsądku nawet podczas snu . O trzeźwym ranku nie zapominając.
b. za mało przyjemnych aromatów i notoryczny brak energii wymaga zwiększenia ilości surówek, soków i świeżych owoców prosto ze sklepowej skrzynki lub lodówki oraz dodania odpowiednich przypraw ziołowych i innych korzeni do jedzenia i napojów codziennego użytku ( dla kawoszy, konsumentów napitków herbatopodobnych, zielonych yerb czy szarych wczesnych strongów z bergamotką) oraz dodania miałów niewęglowych podobnych ( z nazwy)do orzechów laskowych, jak laska cynamonu,laska wanilii czy innych zmielonych lasek oraz ekstra korzeni i dodatków do piernika i grzanego wina/piwa. Oczywiście o musztardzie, chrzanie i ćwikle nie zapominając!
c. problemy z zaparciem i pęczniejącymi z dumy hemoroidami odbytu z powodu ilości godzin spędzonych na krześle na własne życzenie- wymagają wspomagaczy w postaci herbatki przeczyszczającej, płatków/ kasz pochodzenia naturalnie zbożowego i innego ekstra górskiego błonnika owsianego
Po dokonaniu bieżących zmian, w spokoju ducha mogę wreszcie wyjść na spacer, wiedząc że w razie czego obędę się z dwudniowym wyprzedzeniem bez aromatyzowanego dezodorantu, , odświeżacza do ust czy kroplówki z perfumami. Wszak jak mówią: "......nie znacie dnia i godziny".
Ale nie wiem skąd ta pomroczność wieczorna? Chyba zbyt wcześnie kładę się spać...a może za dużo wiadomości?