Zabierałam się do wpisu jak ...kot do jeża. Najpierw miałam aspirację by na bieżąco robić notki z napływajacych spostrzeżeń, ale szybko zdechła śmiercią naturalną. Nawał zajęć związanych z leniwie płynącą codziennością nieco mnie przygniótł, więc dopiero dzisiaj ,po przeczytaniu wcześniejszego wpisu podjęłam rękawicę . Walka z pamięcią bywa wygrana gdy mam punkt zaczepienia, o którym pamiętam. Tym razem była to lodówka i iluzoryczny brak wyboru, który swojego czasu odczuwałam, bo przecież ten wybór był, tyle że ograniczony chwilowo do posiadanych zasobów spożywczych, w ramach których trzeba było się poruszać i zaspokajać żołądkowe potrzeby. A skoro już o jedzeniu mowa, to....
... w dzisiejszym,, Śniadaniu Rymanowskiego,, dyskusja nad składką zdrowotną ( jej obniżeniem) zmotywowała mnie na bieżąco do poruszenia tego tematu, zwłaszcza że dobrze to współgra ze wspomnianą powyżej Iluzją głodomora.
Obniżenie składki zdrowotnej uważam za całkiem zasadne, bo uzasadnienie tego jest związane z Rzeczywistością. Po co ma być wysoka składka, skoro i tak brakuje sprzętu, personelu i czego tam jeszcze ( np.chęci do pracy jako wolontariusz służby zdrowia ) i pewnych dziur się nie załata z powodów mentalno- demograficzno-edukacyjnych, a kto musi się leczyć - i tak musi bulić z własnej kieszeni za prywatne wizyty, które gwarantują wcześniejszy termin konsultacji specjalistycznej czy badań wykonanych od ręki..
Z pewnymi wyjątkami od reguły, oczywiście. Tym niemniej Iluzja, że pieniądze coś zmianią w tej dziedzinie- żyje i ma się dobrze zwłaszcza tam, gdzie za pomocą pieniędzy rozwiązuje się własne pojedyncze problemy lub korzysta z funkcyjnych przywilejów.
Co np.szpitalowi/przychodni po sprzęcie, którego nie będzie miał kto obsługiwać? Zwłaszcza gdy odejdzie na emeryturę zmęczony utarczkami o wszystko i nic wykwalifikowany personel, a narybek nie będzie się garnął do dwojenia czy trojenia, pamiętając tylko o przepoczwarzeniu się w motylka , który umywa ręce od czego się da?
Odnoszę wrażenie, że Iluzja w wielu dziedzinach ma się całkiem dobrze, a pacjenci , zwłaszcza ci przymusowi ( skazani na konieczność korzystania ze składki) ledwo zipią. Bo przecież inna jest sytuacja, gdy ma się do czynienia z osobistym wyborem: przebadać się czy nie, skonsultowć czy nie...bo to przecież ,na szczęście dla wielu , jeszcze nie jest konstytucyjny obowiązek....
Także z tą składką zdrowotną jest jak z moją lodówką: wiele w niej do wyboru było, ale ponieważ nie miałam chwilowo funduszy do dyspozycji na zakupy, to czułam się ograniczona ( Iluzja). Więc tego czego tak naprawdę może być brak, to nie pieniądze, ale właściwe , gospodarne/ chytre ich wykorzystanie, i wiedza, że poczucie ograniczenia tkwi w świadomości- poczuciu braku, a nie jest związane ze stanem rzeczywistym istniejacych potrzeb..
Dlatego, dopóki nie rozwiąże się braków personalno-mentalno-edukacyjnych, podwyższanie składki będzie mijać się z celem. No chyba, że wprowadzi się roboty i sztuczną inteligencję na pewne stanowiska. Wtedy wiadomo, każdy pacjent ma osobistego asystenta i warto by było za to wybulić. Zwłaszcza prywatnie. Ale czy to wysokie Aj kiu będzie w stanie podetrzeć komuś tyłek czy nakarmić po mniej-więcej udanej operacji, o wymyciu kaczki czy nerki nie zapominając...?
Mnie by się przydało coś na miarę takiego sztucznego Inteligenta- chcę pogadać- ON, chcę odpocząć OFF, ale jak wiadomo wszystko ma swoje wymagania. Jak nie podwyższone rachunki za prąd, to odpowiednie miejsce do przechowywania, o innych wymaganiach nie zapominając. Na szczęście nie dotyczą one mojej niewyględnej Białej Wieży...